Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Marcin Możdżonek: Podczas memoriału nie można się oszczędzać

Marcin Możdżonek: Podczas memoriału nie można się oszczędzać

fot. Joanna Skólimowska

- Jedyne, co siedzi nam w głowie, to to, żeby przełożyć pracę, którą wykonaliśmy na treningach, na to, co prezentujemy na boisku i aby pokazać się z jak najlepszej strony - stwierdził po wygranym meczu z Japonią  Marcin Możdżonek.

Trzy dni, trzy mecze, a na sam początek Japonia – wydawałoby się, że najłatwiejszy z przeciwników. Mimo wszystko rywale potrafili wam się postawić, co najlepiej pokazał pierwszy set. Czy to oznacza, że reprezentacji Polski źle się gra z dynamicznie prezentującymi się drużynami?

Marcin Możdżonek: – Muszę przyznać, że Japończycy walczyli dziś całkiem nieźle. Mieli oni swoje szanse, w szczególności w pierwszej partii, lecz ich nie wykorzystali, za co zapłacili najwyższą cenę, bowiem przegrali 0:3. Tego typu turnieje, przeciwnicy i mecze są dla nas ciekawe, ponieważ możemy popróbować wielu wariantów gry, a trener może poustawiać nietypowe roszady. Jest to dobre przetarcie przed najważniejszym zadaniem, czyli Pucharem Świata.

Dynamizm Japończyków, dzięki któremu w pierwszej partii szli z wami „łeb w łeb”, finalnie okazał się zdradliwy – przez niego generowały się błędy po ich stronie i wydaje się, że to właśnie wykorzystaliście, zmieniając losy spotkania…



– Wiedzieliśmy, że jesteśmy zdecydowanie lepszą od nich drużyną. Japończycy są zespołem doskonale wytrenowanym pod względem technicznym, dynamicznym i zwinnym. My przewyższaliśmy ich warunkami fizycznymi, co wykorzystaliśmy zwłaszcza w drugiej i trzeciej odsłonie spotkania. W pierwszej zabrakło nam trochę szczęścia, natomiast po ich stronie ono całkowicie zanikło. Summa summarum wygrana jest nasza.

Na początku na parkiecie pojawiliście się w składzie, który można nazwać w ostatnim czasie podstawowym. To też świadczy o fakcie, iż mimo że w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera wygrana nie decyduje w szczególnym stopniu o waszym reprezentacyjnym losie, to zależy wam na tym, żeby sprawić radość kibicom i zwyciężyć w turnieju?

– Wynik w nim mimo wszystko jest sprawą kompletnie drugorzędną. Ważne jest to, żebyśmy mogli pokazać sami sobie, kibicom zebranym w hali i przed telewizorami to, co zdołaliśmy wypracować przez ostatni okres przygotowawczy.

Wasz trener powiedział, że nie jesteście w najlepszej dyspozycji, mimo tego walczycie o każdą piłkę. Starczy wam sił? Wydaje się, że chociażby Mateuszowi Mice, który nie znalazł się w składzie meczowym, przydałaby się chwila oddechu. Jak oszczędzić energię tak, aby starczyło jej do Pucharu Świata?

– Memoriał jest kolejnym etapem przygotowań do Pucharu Świata, więc nie ma co się oszczędzać. Traktujemy ten turniej po prostu jako mocniejsze treningi. Mateusz Mika narzeka natomiast na drobny uraz kolana – tylko dlatego nie było go dziś w meczowej „czternastce”.

Jest to wasz pierwszy sprawdzian po nie tak udanych rozgrywkach Ligi Światowej. Łatwiej wam się gra z już nieco odklejoną łatką mistrzów świata?

– Bardzo ciekawe pytanie, ale powinno ono zostać zadane później, podczas Pucharu Świata w Japonii. Teraz, tak jak wspomniałem wcześniej, jest to dla nas typowy okres przygotowawczy – trudno powiedzieć, żebyśmy tu mieli na sobie jakąkolwiek specjalną presję. Jedyne, co siedzi nam w głowie, to to, żeby przełożyć pracę, którą wykonaliśmy na treningach, na to, co prezentujemy na boisku i aby pokazać się z jak najlepszej strony.

Jutro przed wami mecz z Iranem, z którym w tym sezonie gra się wam wyjątkowo trudno. Dziś Persowie nie przejęli się swoją porażką, aczkolwiek pokazywali już, że w każdym momencie są w stanie wyrwać się z letargu i stać się niebezpiecznym rywalem. Co wy pokażecie, żeby ich zaskoczyć?

– Kolejnymi przeciwnikami są Irańczycy, bardzo mocny zespół, z którym w tym sezonie mieliśmy już spore kłopoty w batalii o wygraną. Oni traktują ten turniej treningowo, podobnie jak my, chociaż jesteśmy gospodarzami i gdzieś z tyłu głowy mamy pragnienie, aby go wygrać. Może jutro nie będzie to porywające widowisko, ale na pewno jest ono bardzo istotne dla obu teamów, które zmierzają w stronę zmagań Pucharu Świata.

Stopień wyzwań, który niosą ze sobą kolejni rywale, będzie rósł w miarę każdego turniejowego dnia. To dla was gorzej, bo z najtrudniejszym oponentem z Francji będziecie się mierzyć, kiedy dogoni was większe zmęczenie, czy układ rozgrywek nie ma znaczenia?

– Nie, nie ma to większego znaczenia. Mamy rozegrać tu cztery mecze, ponieważ po poniedziałkowym starciu z Francuzami zmierzymy się z nimi raz jeszcze. Wydaje się, że ma to nam symulować to, co czeka nas w Kraju Kwitnącej Wiśni.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved