Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > MŚ kadetów: Rywalizacja w 1/8 finału rozpoczęta

MŚ kadetów: Rywalizacja w 1/8 finału rozpoczęta

fot. archiwum

Najlepsza 16 wyłoniona po fazie grupowej mistrzostw świata do lat 19 rozpoczęła swoją rywalizację. Porażka w tej fazie zawodów oznacza koniec marzeń o medalu. Na początek zmagań Irańczycy pewnie pokonali Niemców.

O miejsca 1-16

Irańczycy byli faworytami tego spotkania i bardzo szybko udowodnili, że nie bezpodstawnie. Początek spotkania przebiegał niemal wyłącznie pod ich dyktando, a dużą zasługę w budowaniu imponującej przewagi miał Mojarad, który zarówno w bloku, jak i na zagrywce stanowił dla Niemców ogromne zagrożenie. Nasi zachodni sąsiedzi już na pierwszej przerwie technicznej przegrywali 3:8. Później we znaki Niemcom dał się Amirhossein Esfandiar, 16-latek, który pozwolił Irańczykom utrzymać bezpieczną przewagę. Autowy serwis Tille zakończył premierową odsłonę (14:25). Dwa kolejne sety były już jednak znacznie bardziej wyrównane. Niemcy mieli jednak kłopoty z kończeniem swoich akcji w środkowej fazie seta, w najważniejszych momentach partii przez blok nie mógł przedrzeć się Rauber i to jego nieudany atak zakończył drugą partię. Swoje kolejne szanse siatkarze z Europy mieli w ostatnim secie meczu, ale trzypunktowa zaliczka (12:15) nie wystarczyła, by powstrzymać Irańczyków. Seria udanych zagrań przypieczętowała awans reprezentacji Iranu do 1/4 finału mistrzostw świata.

Iran – Niemcy 3:0
(25:14, 25:18, 25:22)



Składy zespołów:
Iran: Aghchehli (15), Mosaferdashliboroun (12), Mojarad (7), Einisamarein (6), Karimisouchelmaei (6), Esfandiar (4), Khameneh (libero) oraz Yali i Mousavigargari (7)
Niemcy: Rauber (9), Krick (6), Assmann (4), Maase (4), Tille (2), Radzuweit (2), Zenger (libero) oraz Thiel, Benner (4) i Peter (6)


Francuzi byli bardzo bliscy sprawienia niespodzianki w starciu z reprezentacją Włoch. Bohaterem pierwszych akcji spotkania był Galassi, który poderwał swoich kolegów do walki skutecznymi blokami. Równie wysoki poziom gry prezentowali jego koledzy, którzy pierwszego seta wygrali z imponującą przewagą (25:15). Trójkolorowi znacznie lepiej otworzyli kolejną partię, poprawiając swoją skuteczność w ataku. Włosi nagle znaleźli się pod presją, zaczęli popełniać błędy takie jak dotknięcie siatki i Francuzi doprowadzili do remisu (25:19). Siatkarze z Półwyspu Apenińskiego dzięki zagrywkom Sbertoli ponownie mogli poczuć się pewniej (3:0). Od stanu 20:20 długie wymiany wygrywali jednak Francuzi, stawiając swoich rywali „pod ścianą” (25:21). Podobnie układały się losy czwartego seta, jednak tym razem to Cominetti dał swojej drużynie upragnionego tie-breaka. W nim niespodzianki już nie było, Francuzi nie potrafili zmylić środkowych rywali, którzy zdobyli kluczowe punkty dla Włochów.

Włochy – Francja 3:2
(25:15, 19:25, 21:25, 25:21, 15:11)

Składy zespołów:
Włochy: Galassi (18), Cominetti (14), Di Martino (14), Sbertoli (7), Cester (4), Zonca (4), Piccinelli (libero) oraz Caneschi, Zoppellari, Lavia (4), Margutti (5) i Cantagalli (9)
Francja: Thoral (18), Panou (15), Manusauaki (15), Chinenyeze (9), Rojoharivelo (3), Meyer, Parville (libero) oraz Chevalier (1), Weidner, Diez (libero), Halle (5) i Kasic (2)


Chińczycy pojedynek z Turkami rozpoczęli koncertowo. Pewne i zdecydowane ataki sprawiły, że siatkarze z Kraju Środka prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:2. Ekipa znad Bosforu w końcu wzięła się do pracy, skutecznie wyprowadzając kontry, co pozwoliło się Turkom zbliżyć na 6:10. Kadeci z Azji wyraźnie zepchnięci do defensywy za wszelką cenę starali się nie oddawać inicjatywy coraz śmielej poczynającym sobie przeciwnikom. W efekcie zrobiło się 14:11, a następnie 15:13. Dopiero punkt na kolejną przerwę techniczną pozwolił Chińczykom nabrać pewności siebie. Azjaci prezentowali siatkówkę z pierwszej części seta, pewnie zwyciężając 25:19.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. To Chińczycy byli stroną wyraźnie przeważającą i przy stanie 0:3 Turcy mieli wykorzystaną pierwszą przerwę techniczną. Po wznowieniu drużyna półksiężyca zaczęła odrabiać straty, zbliżając się na 5:7, ale po bloku przeciwnika było 8:5. Trener Turków, szukając optymalnego ustawienia, starał się rotować składem. Przyniosło to zamierzony efekt, bowiem po chwili było 11:11. Co prawda reprezentacja Chin wciąż posiadała niewielką przewagę, ale czujni Turcy remisowali przy stanie 17:17. Końcówka seta należała do Wanga, który najpierw wyprowadził swoją drużynę na 19:17, a następnie przy stanie 24:21 dał Chinom pierwszą piłkę setową. Druga odsłona meczu zakończyła się zwycięstwem Azjatów 25:22 po błędzie rywali w rozegraniu.

Bardzo szarpany przebieg miała trzecia i jak się później okazało ostatnia partia. Chiny prowadziły 5:0, by następnie oddać cztery akcje z rzędu. Przewagę udało się młodym siatkarzom utrzymać, ale Turcy zbliżyli się na 10:11. Szybko okazało się, że jest to maksimum ich możliwości. Przeciwnik z Kraju Środka błyskawicznie odskoczył na 16:11, pewnie zwyciężając 25:20.

Chiny – Turcja 3:0
(25:19, 25:22, 25:20)

 


Początek spotkania należał do Kubańczyków, którzy dobrze poczynali sobie w bloku oraz w ataku, narzucając przeciwnikom swój rytm gry. Już na pierwszym czasie technicznym odskoczyli od nich na trzy oczka, a skuteczna postawa Lopeza zwiększyła ich przewagę do czterech punktów. Jednak z biegiem czasu Argentyńczycy zaczęli odrabiać straty, a gra zaczęła się wyrównywać. Oni mieli pierwszą piłkę setową. Wprawdzie siatkarzom z Gorącej Wyspy udało się ją obronić, ale ich błąd spowodował, że premierowa odsłona padła łupem gospodarzy turnieju.

Pierwsze minuty drugiej partii stały pod znakiem walki cios za cios, ale Argentyńczycy w tę część spotkania weszli znacznie bardziej skoncentrowani. Już na pierwszym czasie technicznym zaczęli budować sobie przewagę nad przeciwnikami. Dobrze prezentowali się w defensywie, co pozwalało im na wyprowadzanie skutecznych kontr. W połowie seta kontrolowali boiskowe wydarzenia. Kubańczyków stać było jeszcze na zbliżenie się do nich na trzy oczka, ale w końcówce z dobrej strony pokazał się Martinez, który przypieczętował triumf Argentyny w drugim secie.

W trzeciej partii siatkarze z Gorącej Wyspy rzucili się jeszcze do walki. Objęli nawet dwupunktowe prowadzenie, ale gospodarze nie pozwolili im rozwinąć skrzydeł. Skuteczna postawa w ataku Martineza i Benavideza spowodowały, że nie tylko szybko odrobili straty, ale zaczęli uciekać przeciwnikom. Na drugim czasie technicznym prowadzili już 16:12, a z każdą kolejną akcją ich prowadzenie stawało się jeszcze wyraźniejsze. W końcówce kubańskie błędy przypieczętowały ich awans do ćwierćfinału.

Argentyna – Kuba 3:0
(26:24, 25:20, 25:19)

 


Starcie dwóch europejskich drużyn lepiej rozpoczęli Bułgarzy, którzy dzięki dobrej grze w bloku oraz silnej zagrywce między innymi Iwanowa odskoczyli od Rosjan na pięć oczek, jednak Sborna szybko oddała im pięknym za nadobne w bloku, a jeszcze przed drugim czasem technicznym na świetlnej tablicy pojawił się remis. Z biegiem czasu dominacja Rosjan stawała się coraz większa, szczególnie dobrze prezentował się Jakowlew, a Bułgarzy popełniali coraz więcej błędów, co zaowocowało pewnym zwycięstwem Sbornej.

Faworyci spotkania zdecydowanie lepiej weszli w drugą odsłonę, bowiem już na jej początku uzyskali kilkupunktowe prowadzenie. Szczególnie blokiem wybijali rywalom marzenia o osiągnięciu dobrego wyniku. Wprawdzie Bułgarom w środkowej fazie seta udało się zbliżyć na dwa oczka, ale brakowało im skuteczności w ataku, popełniali też za dużo błędów, przez co końcówka seta toczyła się pod dyktando Rosjan.

Jednak Bułgarzy nie zamierzali tanio sprzedawać skóry, a w trzecią odsłonę weszli bardzo zmobilizowani. Szczególnie dobrze prezentował się Parapunow, dzięki któremu rozpoczęli budowanie przewagi. Wydawało się nawet, że zupełnie przejmą inicjatywę na boisku, ale Sborną do walki poderwał as serwisowy Semyszewa. W środkowej fazie seta gra się wyrównała, ale Rosjanie w tej części meczu popełniali sporo błędów, a dodatkowo rywale dokładali oczka blokiem, zaś udane zbicia Iwanowa pozwoliły im pozostać w grze o ćwierćfinał (25:23).

Początek czwartego seta był dość wyrównany, ale po pierwszej przerwie technicznej Rosjanie przystąpili do ataku. Świetnie w polu serwisowym prezentował się Piskariew, dzięki czemu szybko odskoczyli od rywali na kilka oczek. Bułgarzy próbowali jeszcze dotrzymać im kroku, ale z każdą kolejną akcją Sborna przybliżała się do końcowego sukcesu. W końcówce dołożyła jeszcze punkty blokiem, a kropkę nad i postawiło zbicie Jakowlewa.

Rosja – Bułgaria 3:1
(25:20, 25:19, 23:25, 25:17)

 


Starcie Brazylijczyków z Chilijczykami miało jednego faworyta, ale początek meczu należał do tych drugich. Jednak szybko do głosu zaczęli dochodzić siatkarze z Kraju Kawy, którzy już w połowie premierowej odsłony osiągnęli sześciopunktowe prowadzenie. Później kontrolowali boiskowe wydarzenia, a Chilijczycy nie mieli argumentów, aby dotrzymać kroku przeciwnikom. Zbicie Barreto przypieczętowało sukces Brazylijczyków w pierwszym secie.

W pierwszych minutach drugiego seta walka toczyła się cios za cios. Po asie serwisowym Chilijczycy prowadzili nawet 7:6, ale to było wszystko, na co było ich stać w tej części spotkania. Im dalej w jej głąb, tym popełniali coraz więcej błędów, a większa siatkarska dojrzałość Brazylijczyków pozwalała im w pełni dominować na boisku, w efekcie czego ponownie triumfowali do 16.

W trzeciej odsłonie siatkarze z Kraju Kawy nie zamierzali zwalniać tempa, szybko wypracowując sobie przewagę nad przeciwnikami. W środkowej fazie seta wynosiła ona już dziewięć oczek, więc już wówczas stało się jasne, że Chilijczykom nie uda się sprawić niespodzianki. Wprawdzie ambitnie walczyli jeszcze chociaż o częściowe zniwelowanie strat, ale i tak zdobyli zaledwie 17 oczek w całym spotkaniu, pozostała im więc jedynie walka o miejsca 9-16.

Brazylia – Chile 3:0
(25:16, 25:16, 25:17)

 


W pierwszych minutach konfrontacja Amerykanów z Meksykanami stała pod znakiem walki punkt za punkt. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, a żadna z drużyn nie mogła odskoczyć od drugiej ani na dwa oczka. Dopiero w decydujących momentach premierowej odsłony seria kapitalnych serwisów oraz dobra gra w bloku pozwoliła Jankesom pewnie triumfować.

W drugim secie obie drużyny ponownie szły łeb w łeb. Dopiero po pierwszym czasie technicznym seria błędów Meksykanów dała prowadzenie Amerykanom. W środkowej fazie seta, głównie dzięki zagrywce, faworyci zwiększali swoje prowadzenie. Rywalom brakowało nieco argumentów, a pojedyncze udane zagrania Garaya nie pozwoliły im już na odrobienie strat, a w końcówce pogrążyła ich ponownie zagrywka siatkarzy z USA.

W trzecim secie Amerykanie chcieli zakończyć spotkanie, dlatego od jego początku narzucili przeciwnikom swój rytm gry. Najpierw odskoczyli od nich na dwa oczka, a następnie przewaga wzrosła do pięciu oczek. Meksykanów ponownie do walki próbował poderwać Garay, ale zawodnicy ze Stanów Zjednoczonych mieli o wiele więcej argumentów. Ostatecznie zwyciężyli 25:22 i awansowali do czołowej ósemki.

USA – Meksyk 3:0
(25:18, 25:16, 25:22)


O miejsca 17-20

Siatkówka to gra błędów. Po dwóch setach doskonale obrazował to mecz pomiędzy młodymi Belgami i Egipcjanami. Siatkarze z Afryki byli zespołem zdecydowanie bardziej skutecznym, niestety dla nich również zespołem popełniającym zdecydowanie więcej błędów. Ten fakt przesądził o losach pierwszego seta, w którym Egipcjanie przez dłuższy czas przeważali. Przeciwnik pokazał, że w sporcie walczy się do końca i rzutem na taśmę rozstrzygnął pierwszego seta przy stanie 28:26.

Pomimo obiecującego początku w szeregach Egipcjan szybko pojawiły się „stare demony”. Błędy własne sprawiły, że na pierwszej przerwie technicznej ekipa z Belgii prowadziła trzema oczkami. Im dalej w las, tym ciemniej… Co prawda trzypunktowa strata drużyny z Afryki Północnej utrzymywała się do stanu 13:10, ale po chwili było już 16:10 i 18:12. Afrykańczycy rzucili się do rozpaczliwego ataku, jednak na odrabianie strat było już zbyt późno. Belgia dzięki wygranej 25:21 prowadziła w meczu 2:0.

Zacięty przebieg miała trzecia odsłona meczu. W niej inicjatywa leżała po stronie Europejczyków, ale Egipt nie składał broni, zachowując dystans, a na pierwszej przerwie technicznej prowadząc 8:7. Po wznowieniu gry role ponownie się odwróciły. To Belgowie byli stroną przeważającą, która odskoczyła na 16:13. Wystarczyła chwila rozprężenia i ponownie pojawiły się emocje. Dzięki kontrze Aly’ego był remis 16:16, jednak decydujące słowo należało do siatkarzy z Europy, którzy pewnie wygrali 25:18, zapewniając sobie awans do następnej rundy.

Egipt – Belgia 0:3
(26:28, 21:25, 19:25)


Spotkaniu pomiędzy Tajwanem a Portoryko od samego początku towarzyszyły spore emocje, chociaż początek spotkania wcale na to nie wskazywał, bowiem kadeci z Ameryki Środkowej błyskawicznie przejęli inicjatywę. Po kontrataku Garcii ekipa z Karaibów odskoczyła na dwa punkty, a po błędach w przyjęciu przeciwnika odskoczyli na 10:7. Obraz gry nie uległ zmianie. Stroną przeważającą byli Portorykańczycy, którzy po kolejnej kontrze Garcii prowadzili 20:16. Kiedy set wkraczał w decydującą fazę, zespół z Tajwanu wyraźnie podkręcił tempo. Spory w tym udział Lin Yi-Hue, który zmniejszył straty zespołu do dwóch oczek (18:20). Po chwili był już remis (24:24) i gra rozpoczęła się „od nowa”. Walkę nerwów lepiej wytrzymali siatkarze znad Oceanu Atlantyckiego, którzy wygrali premierową odsłonę meczu 26:24.

W drugiej partii Portoryko poszło za ciosem. Gdy Fernandez zablokował Lina, Tajwan na początku seta przegrywał trzema punktami (1:4). Jednak Azjaci nie dawali za wygraną i na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6, a po asie serwisowym Lianga powiększyli przewagę do trzech oczek (10:7). Chwila rozluźnienia i role ponownie się odwróciły. Tym razem to zespół z Karaibów zaczął dyktować warunki, obejmując prowadzenie przy stanie 16:15. Od tego momentu trwała zażarta walka o każdy punkt, a przewagę uzyskiwał raz jeden, raz drugi zespół. Żadnej ze stron nie przeszkadzało, że drugi set trwał ponad 30 minut. Dopiero przy stanie 33:32 Pelegrin Vargas wybił piłkę po rękach rywali, dzięki czemu Portorykańczycy prowadzili w meczu 2:0.

Po zmianie stron inicjatywa należała do Tajwańczyków, którzy szybko zdobyli dwupunktowe prowadzenie, powiększając je przy stanie 11:7. Gra zespołu z Ameryki Środkowej zupełnie się rozsypała. Nie pomagały zmiany na boisku ani rozmowy przy ławce trenerskiej. Tajwan wyraźnie nabierał wiatru w żagle, odskakując na drugiej przerwie technicznej na 16:10. Azjaci grali perfekcyjnie, uzyskując nawet ośmiopunktową zaliczkę. W samej końcówce nieco się rozluźnili, ale pewnie wygrali 25:20, zachowując tym samym szansę na zwycięstwo.

W czwartej partii Tajwańczycy poszli za ciosem. Prowadzili 4:1 i 8:4. Sytuacja się odwróciła dopiero po wznowieniu gry. Bardzo aktywny na boisku był Fernandez, zbliżając Portoryko na 7:8. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, jednak po drugiej przerwie technicznej Azjaci odzyskali inicjatywę, prowadząc 18:17, a następnie 20:17. Portoryko ze zwieszonymi głowami całkowicie oddało pole przeciwnikowi, przegrywając 17:15.

Wydawało się, że siatkarze z Karaibów przebudzili się na tie-breaka. Po asie serwisowym Portoryko prowadziło 6:4, jednak rywale błyskawicznie zniwelowali straty, wychodząc na 8:7, a następnie 11:8. Ocasio zmniejszył dystans do stanu 10:11, a po kontrze Garcii drużyna z Ameryki Środkowej wyszła na 13:12. Nie zdołała jednak utrzymać wyniku i po akcjach Lina to ostateczne Tajwan wygrał 16:14.

Tajwan – Portoryko 3:2
(24:26, 32:34, 25:20, 25:17, 16:14)

Zobacz również:
Wyniki i tabela 1/8 finału mistrzostw świata kadetów

źródło: inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved