Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Artykuły > VolleyBox 4: Polska libero stoi

VolleyBox 4: Polska libero stoi

fot. Michał Ślusarski

Za sezon, góra dwa Antiga lub jego następca będzie miał srogi ból głowy. Obecnie do dyspozycji są świetni Zatorski i Wojtaszek, a w kolejce stoją Popiwczak, Piechocki. Nie wolno zapominać o najmłodszym z grona, Mateuszu Masłowskim. Będzie w kim wybierać.

Przemku,

jakbyś się zastanawiał, to pomimo upałów mam się całkiem nieźle. Na tyle dobrze, bym nawet czasem wyszedł z domu i ruszył się pooglądać jakiś siatkarski mecz w wydaniu „na żywo”. Pomimo tego, że lodowce topnieją w zastraszającym tempie, komary są chyba spalane przez słońce (mam nadzieję, że lokalny oddział Greenpeace wybaczy mi to stwierdzenie), przez co nie noszę na sobie ukąszeń, tj. standardowych na tę porę roku objawów ich działalności, i nawet przeciętnemu „polskiemu Januszowi” odechciewa się w weekend grillować (no dobra, przesadziłem – przeciętnemu zawsze się chce grillować) – tak wybrałem się na mecz i to nie byle jaki – na starcie juniorów z Polski i Brazylii.

Może to i był mecz towarzyski i może tempo nie powalało. Polacy spotkanie przegrali, ale… wyszedłem z hali pełen podziwu dla naszych juniorów. Wszyscy w Polsce mamy tendencję do czarnowidztwa. Ja, ty Przemku, jakiś pan Kowalski, któremu jest za gorąco i trawy nie skosi, jakiś pan Janusz, któremu kiełbasa z grilla nie wchodzi, bo jest za gorąco (znów poprawka, rodem z pierwszego akapitu – panu Januszowi kiełbasa zawsze smakuje). Jaki z tego wniosek ? Że musimy to lubić, bo kurcze co jak co, ale o siatkówkę w naszym pięknym kraju martwić się nie musimy. Przynajmniej w odniesieniu do męskiej odmiany tego sportu.



Przede wszystkim mam w tym momencie na myśli element zwany przyjęciem. Aleksander Śliwka – człowiek przeżywający prawdziwy „polish dream”. Na początku minionego sezonu niewielu kibiców w ogóle o nim słyszało. Polski MacGyver vel Jakub Bednaruk słynący z tego, że ma niezwykły dar do robienia czegoś z niczego, zrobił z niego ligowca „pełną gębą”, co zaowocowało powrotem Śliwki do klubu, z którego został wypożyczony – czyli Asseco Resovii Rzeszów. Możesz nazwać mnie szaleńcem Przemku, ale ten chłopak ma gigantyczne papiery na granie i moim skromnym zdaniem wcale nie stoi na przegranej pozycji w rywalizacji o szóstkę z powracającymi po kontuzjach Achremem czy Lyneelem. Ba, myślę, że gdyby dostał taką szansę i taki kredyt zaufania, jaki otrzymał Niko Penczew w minionym sezonie, to nie wypadł by wcale gorzej od Bułgara. Co prawda odszedł z ekipy MacGyvera Bednaruka Śliwka, ale już od razu w syrenim grodzie zameldował się kolejny kandydat do realizowania swojego „polish dreamu”. Mam w tym miejscu na myśli Pawła Halabę. W meczu przeciwko Brazylijczykom zapisał na swoim koncie aż 24 oczka – potwierdzając tym samym, że strata Aleksandra Śliwki w AZS-ie Politechnika Warszawska może nie być zanadto odczuwalna.

Najważniejsza z moich konkluzji po spotkaniu Polska – Brazylia jest jednak taka, że… Polska w tym momencie libero stoi. I bynajmniej nie mam tutaj na myśli wątpliwej jakości piosenkarza (rapera?), szerzej znanego chyba bardziej z tego, iż ma całkiem ładną żonę niż z tego, że zdarzyło mu się należeć kiedyś do niejako legendarnego, rapowego crew Ascetoholix. Chodzi mi o dwie postacie z kadry Bednaruka – Kacpra Piechockiego i Jakuba Popiwczaka. W okresie największego prosperity naszej kadry kolejni selekcjonerzy mieli wybór pomiędzy Piotrem Gackiem, Krzysztofem Ignaczakiem i ocierającym się milion lat świetlnych temu o kadrę Ruskiem czy Milczarkiem. Ów wybór był jednak bardzo prosty – zawsze kończyło się na rywalizacji Igły i Gato. Drogi Przemysławie – za sezon, góra dwa Antiga lub jego następca będzie miał srogi ból głowy. Obecnie do dyspozycji są świetni Zatorski i Wojtaszek, a w kolejce stoją już Popiwczak, Piechocki. Jakub to zawodnik, który paradoksalnie może zyskać na obecnie panującej w Jastrzębiu sytuacji. Ma ku temu świetne warunki, tj. dobrego trenera i pewną szóstkę do gry. Podobnie ma się sytuacja z Kacprem Piechockim. Pomimo tego, że Skra zanotowała w minionych rozgrywkach najgorszy wynik od kilku sezonów, nie zmienia to faktu, że obiektywnie wygrał on (pomimo limitu obcokrajowców) rywalizację z solidnym Ferdinandem Tille. Nie wolno w perspektywie czasu zapominać również o najmłodszym z grona, mistrzu Europy kadetów – Mateuszu Masłowskim, który jest ostoją spalskiego SMS-u. Bezspornym jest fakt, iż będzie w kim wybierać. Oby tylko chłopakom zdrowie dopisywało. Zatem Michał Winiarski, Dawid Murek, Krzysztof Ignaczak czy Piotr Gacek mogą mieć świadomość, iż do ich miejsc w kadrze dorastają konkretni kandydaci. Czy mają oni szanse na zrobienie takich karier jak wyżej wymienione niejako ikony polskiej siatkówki? Myślę, że tak. Cytując tekst małżonki Marcina „Libera” Piotrowskiego – powinniśmy „cieszyć się z tych małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany jest”. Nie zmienia to jednak faktu, iż nasi chłopcy mogą spokojnie się rozwijać i śnić swój „Sen o przyszłości”. Oby w przypadku wszystkich – wielkiej przyszłości.


Patryku,

nawet nie dałeś mi szansy, bym się zmartwił o stan twojego zdrowia i kondycję, która w czasie największych upałów mogła nieco podupaść. Co by jednak nie mówić – cieszę się, że u ciebie wszystko w najlepszym porządku, bo utrata mej redakcyjnej „drugiej połówki” byłaby dla mnie ciosem jak transfer Luisa Figo z FC Barcelony do Realu Madryt dla fanów Blaugrany. Cieszę się, że poszedłeś na ten mecz, bo po twojej ostatniej odpowiedzi na mój „kobiecy”, tekst obawiałem się, że twoje siatkarskie upodobania zaczynają się i kończą na męskiej seniorskiej siatkówce.

Czarnowidzów ci u nas nad Wisłą dostatek! W tym muszę się z tobą w pełni zgodzić. Cóż, taki mamy klimat, taką mamy mentalność i tak już chyba musi być, że choćby było wyśmienicie, to narzekać musimy. Ale przejdźmy do konkretów. Meczu, o którym mówisz, co prawda nie widziałem, ale widziałem na żywo wielu aktorów tego widowiska. Bez wątpienia siatkarze, którzy jeszcze jakiś czas temu byli pisklakami, teraz są już młodymi orzełkami i coraz bliżej im do wylotu na łowy ze starszyzną. Dodatkowo coraz spieszniej im do realizacji tego celu i bez dwóch zdań – starsze orzełki są już podszczypywane przez co bardziej ambitnych, pewnych siebie i utalentowanych młodzieniaszków. Oprócz Aleksandra Śliwki i Pawła Halaby do tego grona dorzuciłbym jeszcze Artura Szalpuka, który według mnie z tej trójki jest o krok przed swoimi kolegami. Oglądając jego grę w igrzyskach europejskich w Baku, ręce same składały się do oklasków. Radomscy Czarni będą mieć z tego grajka ogromną uciechę!

Co do Olka Śliwki i Pawła Halaby to nie mam najmniejszych wątpliwości, że to chłopaki, których koszulki za niedługo będą schodziły jak ciepłe bułeczki. I nie mówię tu o kupujących fankach, które podpisaną koszulkę będą trzymać nawet w czasie snu, ale głównie o osobach, które w ten sposób docenią klasę tych panów. Talent chłopaki mają, chęć do pracy i jasny cel też, więc jeśli nie zejdą na złą drogę, to za niedługo mogą posłać nowego obywatela Polski, a przyszłego reprezentanta Wilfredo Leona na ławkę rezerwowych. Ktoś w to nie wierzy? O wy ludzie małej wiary!

Od przybytku głowa nie boli – mówi jedno z polskich powiedzeń. A mnie się wydaje, że trenera Kowala już głowa boli, a może rozboleć jeszcze bardziej. Drzyzga, Nowakowski, Paszycki, Kurek, Penczew, Lyneel, Ignaczak – przykładowe zestawienie wyjściowego składu rzeszowian (może te słowa będą prorocze). A czemu nie ma w składzie Dryi? A dlaczego ten Kowal nie stawia na młodego Śliwkę? Do zdrowia wrócił już Achrem, no czemu on mu nie da szansy? Jak to, Schoeps na ławce? Wojtaszek przyszedł do zespołu i grzeje ławę, jak to tak nie wykorzystywać potencjału tego gracza? Oczyma wyobraźni już widzę falę pytań, falę komentarzy, sugestii i rad. Mam tylko nadzieję, że te wszystkie fale połączone razem ze sobą nie stworzą tsunami, które zmyje z powierzchni rzeszowskiego parkietu dobrej atmosfery, marzeń o podboju europejskich boisk i ambitnych celów. Przede wszystkim oby Śliwka nie wpadł w kompot, bo wtedy w stolicy Podkarpacia zaprzepaściliby drugą po Mateuszu Mice szansę na wychowanie i ogranie w pasiastej koszulce gracza europejskiego, a być może i światowego formatu.

Oczywiście obok przyszłościowych, a może w przyszłości wybitnych przyjmujących kształci nam się też pokolenie ciekawych libero. Ja jednak chciałem temat naszej polskiej młodzieży jeszcze trochę poszerzyć i zmodyfikować tytuł tego VolleyBoxa. Według mnie Polska stoi też środkowymi! Najlepszym przykładem na to jest Mateusz Bieniek. Zawodnik kieleckiego Effectora w tym sezonie jest czarnym koniem (nie mylić z czarną owcą) w naszej kadrze. Wejście smoka do reprezentacji i wyśmienite mecze z Rosjanami, przyzwoite występy w kolejnych pojedynkach zrobiły z niego łakomy kąsek nie tylko dla klubów w Polsce, ale i Europie. Kolejnym cennym siatkarzem młodego pokolenia na tej pozycji jest Dawid Dryja. Może jego talent nie eksplodował tak, jak Bieńka, ale gra w kadrze B to też wielkie wyróżnienie i dobry prognostyk na kolejne sezony. Nieco w cieniu znalazł się nasz gigant, polski Muserski – Bartłomiej Lemański. Długa kontuzja wykluczyła go z gry na kilka miesięcy, ale już powoli dochodzi do siebie i pod okiem polskiego MacGyvera (i Jose Mourinho w jednej osobie) – Jakuba Bednaruka – na pewno zrobi postęp. W jego wypadku jestem wręcz przekonany, że pójdzie śladami Bieńka. Czy jest ktoś jeszcze? Oczywiście, że jest. Jan Nowakowski, Bartłomiej Grzechnik czy Krzysztof Rejno – to też może być przyszłość polskiego middle blocku. Nie zapominajmy też o tym, jakie kłopoty bogactwa na tej pozycji mamy teraz. W kadrze Antigi znalazło się miejsce dla doświadczonego Marcina Możdżonka, wygadanego Karola Kłosa, wspomnianego już Bieńka czy zbierającego nagrody indywidualne Piotra Nowakowskiego. W odwodzie jest jeszcze Wojciech Grzyb, Grzegorz Kosok, Andrzej Wrona czy Piotr Hain. Jesteśmy więc całkiem mocnym „Państwem Środka”.

Patrząc na naszych kadetów czy juniorów, widać, że nie brak nam graczy z papierami na granie i za kilka lat może nam się udać płynnie przejść zmianę pokoleniową. A wtedy zamiast „Snu o przyszłości” będziemy nucić „We are the champions” i „Nas nie dogoniat”.

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Zapraszamy na naszego strefowego facebooka!

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Artykuły, reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved