Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Miłosz Hebda: Zrobię wszystko, by wykorzystać tę szansę

Miłosz Hebda: Zrobię wszystko, by wykorzystać tę szansę

fot. archiwum

Miłosz Hebda jest jedynym nowym graczem LOTOSU Trefla, który wcześniej nie był związany z gdańskim klubem. - Każdy sportowiec chce się rozwijać, a do tego niezbędna jest gra - o swoich ambicjach mówił nowy przyjmujący gdańszczan.

Część kibiców do twojego transferu nie podeszła entuzjastycznie, patrząc na to, że ostatnie sezony spędziłeś w zespołach dołu tabeli. Jednak przecież parę lat temu uważano cię za jedno z największych objawień polskiej siatkówki, więc twój potencjał wykracza pewnie poza drugą połowę PlusLigi. Jaka jest prawda o Miłoszu Hebdzie?

Miłosz Hebda:Szczerze wierzę i mam nadzieję, że jestem siatkarzem na poziomie LOTOSU Trefla Gdańsk i zrobię wszystko, żeby pokazać, że zasługuję na miejsce w zespole wicemistrza Polski.

W ubiegłym sezonie podział na podstawowych i rezerwowych przyjmujących był jasny. Jesteś w stanie zamieszać w tej hierarchii?



Każdy sportowiec chce się rozwijać, a do tego niezbędna jest gra. Każdy musi też walczyć, więc i ja będę walczył o możliwość jak najczęstszych występów.

Jesteś jedynym zawodnikiem, który w tym roku przeszedł do LOTOSU Trefla z zewnątrz, nie będąc wcześniej związanym z klubem. Czym urzekłeś trenera Anastasiego do tego stopnia, że zapragnął cię mieć w swoim zespole?

O to trzeba byłoby spytać Włocha. Pierwszy raz spotkaliśmy się dwa lata temu, kiedy byłem w kadrze B i przez pewien czas pracowaliśmy razem na zgrupowaniu. Najwidoczniej trener Anastasi dostrzega we mnie coś, czego nie widzą ci, którzy mówią, że LOTOS Trefl nie powinien sięgać właśnie po mnie. (śmiech)

Trener powiedział, że to dobry czas, byś zrobił duży krok do przodu i chce, byś uczynił to właśnie pod jego okiem.

Po to przychodzę do Gdańska. Chcę stawiać kolejne kroki i stawać się coraz lepszym sportowcem, a praca z takim szkoleniowcem na pewno mi w tym pomoże. Cieszę się, że dostaję taką szansę i zrobię wszystko, by ją wykorzystać.

Przed rokiem wybrałeś zespół z Będzina, będąc najgłośniejszym nazwiskiem w jego kadrze. Nie miałeś obaw przed dołączeniem do absolutnego debiutanta w PlusLidze i czy nie żałujesz tego ruchu?

Patrząc na potencjał personalny i to, jak prezentowaliśmy się w sezonie zasadniczym, to system rozgrywek nas uratował, bo dzięki niemu udało nam się podnieść o parę oczek w klasyfikacji końcowej. Do Będzina przeszedłem, bo bardzo chciałem odejść z Częstochowy. Wiedziałem, że tam nie zrobiłbym już postępu i musiałem coś zmienić. Nie żałuję tego transferu, jestem zadowolony z pracy z trenerami Banimeksu, zarówno z Damianem Dacewiczem, jak i Roberto Santillim. Obaj bardzo dużo mnie nauczyli, zwłaszcza jeśli chodzi o myślenie o grze. Liczę też, że dzięki współpracy z włoskim szkoleniowcem przez pół sezonu łatwiej będzie mi teraz odnaleźć się w systemie preferowanym przez Andreę Anastasiego.

Tam spotkałeś się też z Robertem Milczarkiem i Rafałem Murczkiewiczem, którzy dobrze znali gdański klub. Pytałeś ich o to, czy warto przenieść się do LOTOSU Trefla?

Oczywiście, chociaż bardziej mogłem rozmawiać z nimi o mieście niż samym klubie, bo ten przeszedł przecież w ostatnim czasie ogromną metamorfozę. O Gdańsku mówili w samych superlatywach. Ja zresztą też nie miałem większych wątpliwości i kiedy tylko pojawiła się oferta z LOTOSU Trefla, szybko na nią przystałem.

Doradzić ci mógł również twój przyjaciel, Mateusz Mika. Jak zaczęła się wasza znajomość?

Mateusz to mój bardzo bliski kolega, znamy się praktycznie od dziecka. Poznaliśmy się na zgrupowaniu kadry Małopolski. Wcześniej graliśmy przeciwko sobie, ale wtedy pierwszy raz występowaliśmy razem. Zawsze marzyliśmy o tym, żeby znaleźć się w jednym klubie i teraz w końcu się to spełni. Jestem więc bardzo szczęśliwy, tym bardziej że będziemy mieszkać w sąsiednich klatkach.

Dużo związków z Gdańskiem miała też kadra B, w której występowałeś przed dwoma laty i z którą sięgnąłeś po srebro uniwersjady. Grzesiek Łomacz, Wojtek Żaliński, Krzysiek Wierzbowski, Maciek Zajder i trener Panas nie próbowali cię wtedy przeciągnąć na stronę LOTOSU Trefla?

– Nie było takiego tematu, ale to była jedna z fajniejszych ekip, w jakich miałem okazję grać. Każdej drużynie na świecie życzę, by panowała w niej taka atmosfera, zarówno na boisku, jak i poza nim.

Za tobą dopiero sześć sezonów siatkarskiej kariery, a ty w klubie i kadrze zdążyłeś zagrać już z pięcioma numerami na koszulce – 2, 6, 7, 10, 13. W tym sezonie dołożysz do tego szóstą liczbę – 17. Skąd te częste zmiany?

– Szczerze mówiąc, numer na koszulce jest mi obojętny, nie przywiązuję do niego większej wagi. Jedna rzecz – nie chciałbym już więcej grać z trzynastką, z którą w latach 2010-2012 występowałem w Częstochowie.

Masz za sobą wyjazd na Klubowe Mistrzostwa Świata, ale w Lidze Mistrzów zadebiutujesz dopiero w Gdańsku. Jakie masz oczekiwania związane z tymi rozgrywkami?

Jeśli zespół utrzyma formę z zeszłego sezonu, to mamy duże szanse, by wyjść z grupy. Bardzo mocno wierzę w to, że uda nam się zaprezentować z dobrej strony i osiągnąć wynik dobry dla klubu i polskiej siatkówki.

źródło: lotostrefl.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved