Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > J. Ukołowa: Kwalifikacja do igrzysk olimpijskich jest najważniejsza

J. Ukołowa: Kwalifikacja do igrzysk olimpijskich jest najważniejsza

fot. archiwum

Rosyjska para Ukołowa/Birłowa sięgnęła po srebrne medale w tegorocznych plażowych mistrzostwach Europy, które odbyły się w Klagenfurcie. - Chciałyśmy zagrać i pokazać się z jak najlepszej strony - mówi o turnieju Jewgienija Ukołowa.

Jewgienijo, zarówno tobie, jak i Jekaterinie Birłowej gratulujemy zdobycia srebrnych medali w mistrzostwach Europy. Czy przygotowywałyście się do nich jakoś szczególnie?

Jewgienija Ukołowa:W zakresie szkoleń technicznych i kondycji fizycznej nie przygotowywałyśmy się jakoś specjalnie. Nie było takich możliwości. Mamy bardzo pracowity sezon – co tydzień turnieje, często w różnych częściach świata. Bardzo ważne jest dla nas zbieranie punktów rankingowych, aby awansować w światowym rankingu i zakwalifikować do igrzysk olimpijskich w Rio. Po zawodach „Wielkiego Szlema” w Japonii przyjechałyśmy do Austrii. Tak naprawdę mistrzostwa Europy traktowałyśmy poważnie. Są to prestiżowe zawody, w których chciałyśmy zagrać i pokazać się z jak najlepszej strony.

Pojedynki w waszej grupie nie należały do najłatwiejszych. Z trzech spotkań udało się wygrać zaledwie jedno z Rosjankami, tj. Ksenia Dabiża i Julia Abalakina…



Bardzo dobrze, że pierwsze spotkanie w grupie rozegrałyśmy z „naszymi” dziewczynami. Jeśli mierzysz się ze „swoimi”, to zawsze grasz z dodatkową motywacją, cieszy mnie fakt, że udało się je pokonać. Dwa ostatnie spotkania były bardzo ciężkie. Wspólnie z Katją miałyśmy jeszcze w głowie niefortunną porażkę z Japonkami w ostatnim turnieju. Po wyjściu z grupy doszłyśmy do siebie, udało się powrócić i pokazać dobrą grę.

Czy można powiedzieć, że w mistrzostwach Europy rozstawienie było wam przychylne?

Można tak powiedzieć. Oczywiście jeśli jesteś dużo lepszy od pozostałych i należysz do elity siatkówki plażowej, wówczas ten moment może nie mieć znaczenia. Dla większości par bardzo ważne jest losowanie i dużo od niego zależy. Nam się udało i należało wykorzystać swoją szansę. Cieszę się, że udało nam się tego dokonać.

Gra przeciwko parze Laboureur/Sude w ćwierćfinale okazała się bardzo ciężka, wówczas wygrałyście pierwszą partię wynikiem 33:31. Co pomogło przetrwać w takim nerwowym secie?

Dla nas był to rekord. Szczerze mówiąc, rzadko wygrywałyśmy tak trudne partie. Wiemy, że ten kto wygrywa pierwszego seta, ma psychologiczną przewagę. W pewnym momencie nie zwracałyśmy uwagi na wynik i starałyśmy się odrobić straty. To zadziałało i udało się wygrać.

Czego zabrakło w finale z duetem Ludwig/Walkenhorst?

W tym sezonie spotkaliśmy się już dwa razy – w turnieju w Chorwacji i w mistrzostwach świata. W obu meczach wygrałyśmy. One rozpoczęły sezon zaraz po operacji jednej z dziewczyn, która przechodziła jeszcze proces rehabilitacji. Teraz są w świetnej formie. Uważam, że w swojej grze popełniłyśmy zbyt dużo własnych błędów i nie byłyśmy tak agresywne na zagrywce. Praktycznie cały mecz goniłyśmy wynik, a to nie zawsze jest takie proste. Myślę, że pokazałyśmy się z dobrej strony. Nie zważając na porażkę w finale, jesteśmy zadowolone, że udało się zdobyć srebrne medale w mistrzostwach Europy.

W Klagenfurcie w 2012 roku osiągnęłaś spory sukces, wygrywając zawody Grand Slam. Czy można powiedzieć, że to austriackie miasto jest dla ciebie szczęśliwe?

Tak, rzeczywiście zawsze dobrze gra mi się na boiskach znajdujących się w tym mieście. Byłyśmy wtedy szalenie zadowolone z wygranego etapu „Wielkiego Szlema”. Dla nas był to pierwszy taki sukces w tak prestiżowym turnieju. To dodało nam wiary we własne siły w igrzyskach olimpijskich w Londynie. Dla mnie Klagenfurt jest szczególnym miastem, z którym związane są dobre wspomnienia, wprowadzające w pozytywny nastrój.

Czy zgromadzeni na trybunach kibice byli pomocni w finale?

Tak. Nie było żadnych austriackich par, więc sympatie widzów były podzielone, niektórzy wspierali nas, a inni niemieckie siatkarki. Na trybunach zasiadali również wszyscy rosyjscy gracze, którzy brali udział w mistrzostwach. Przyjechali moi rodzice, a także siostra z mężem. Wsparcie więc było wspaniałe.

Jak świętowałyście zdobycie srebrnych medali?

Na początku spędziliśmy trochę czasu w strefie odpoczynku. Wieczorem wybraliśmy się do restauracji w gronie rodziny. Nie miałyśmy dużo sił, aby świętować – tak bardzo byłyśmy zmęczone.

Czy można powiedzieć, że obecnie najważniejsza jest dla was kwalifikacja na igrzyska poprzez światowy ranking?

Oczywiście. Jeśli nie uda nam się trafić do grona piętnastu najlepszych par świata, to zakwalifikowanie się do turnieju olimpijskiego będzie bardzo trudne. Pozostanie „przepychanie” się poprzez kwalifikację kontynentalną, która jest podobna do tenisowego Pucharu Davisa. Wówczas dwie pary z każdego kraju spotykają się ze sobą. Po pierwsze, w Europie jest wiele silnych par, a tym samym bardzo wysoka konkurencja. Po drugie, wszyscy będą bardzo zmotywowani i wytrzymanie w takich warunkach jest bardzo trudne. Po trzecie, jeśli uda się zdobyć bilet na igrzyska, to będzie on bezimienny, wówczas federacja i sztab trenerski postanowią, kto będzie reprezentować nasz kraj. Nie kwestionuję decyzji Rosyjskiej Federacji Siatkówki, ale byłaby wielka szkoda, jeśli na początku dałybyśmy z siebie wszystko i w rezultacie nie pojechałybyśmy na igrzyska. Dlatego też staramy się nie opuszczać żadnych zawodów, gdzie do zdobycia są punkty rankingowe.

W takim razie ile punktów rankingowych dostałyście za zdobycie drugiego miejsca w mistrzostwach Europy?

Nie tak dużo, jak w turniejach Grand Slam. Jednak uzupełniliśmy nieco swoją „skarbonkę”. Najważniejsze było to, aby zdobyć miejsce na podium.

Jak oceniacie sezon? Co się udało? Czy uważacie, że gdzieś mogłyście wystąpić lepiej?

Sezon rozpoczęłyśmy ociężale. Katja wróciła do siatkówki po urodzeniu dziecka i przed rozpoczęciem sezonu razem trenowałyśmy jedynie dwa miesiące. A zadanie jest poważne – kwalifikacja na igrzyska, wiele zawodów i duże obciążenia. Uważam, że mogłyśmy lepiej wystąpić w mistrzostwach świata. Ale były takie momenty, które nie pozwoliły nam na przejście dalej. Przegrałyśmy w 1/8 finału z Niemkami Katrin Holtwick/Ilka Semmler. Oczywiście bardzo to przeżyłyśmy. Jakie były przyczyny? Nie byłyśmy dosyć agresywne, pozwoliłyśmy na to, aby Niemki przejęły inicjatywę. Ten sezon był całkiem normalny.

źródło: championat.com, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved