Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Anna Werblińska: Wynik jest sprawą otwartą

Anna Werblińska: Wynik jest sprawą otwartą

fot. Mariusz Federowicz

- Na mistrzostwa Europy pojedziemy na pewno już w najsilniejszym składzie, jaki trener Jacek Nawrocki będzie miał możliwość skompletować. Wierzę, że mając takie nastawienie jak na igrzyskach w Baku, będziemy w stanie wiele zdziałać - zapowiedziała Anna Werblińska.

Czy pani zdaniem mistrzostwa Starego Kontynentu mogą być udane dla Polski?

Anna Werblińska: – Jak najbardziej. Zawsze jest szansa na osiągnięcie dobrego rezultatu. Żaden zespół, który bierze udział w tej imprezie, nie stoi z góry na straconej pozycji. Bywają przecież niespodzianki, zdarzają się lepsze i gorsze dni, no i nie zapominajmy, że kobieta zmienną jest. (śmiech) Ale tak na poważnie wynik każdego pojedynku jest sprawą otwartą. Sprawą otwartą jest także zwycięstwo w całym turnieju. My na pewno pojedziemy z nastawieniem, aby go wygrać. Taki cel sobie stawiamy, moim zdaniem słusznie. Uważam, że wyznaczanie sobie takich ambitnych zadań jest dodatkowym czynnikiem mobilizującym. Warto mierzyć wysoko i wkładać całe serce w to, co się robi, dążyć poprzez ciężką pracę na treningach, w sparingach do osiągania jak najlepszych wyników, co później na pewno zostanie wynagrodzone i zaprocentuje w meczach. Przykładem na to jest turniej igrzysk europejskich w Baku. W trudnym czasie, zaraz po zakończeniu sezonu ligowego i po krótkim zgrupowaniu pokazałyśmy, że stworzyłyśmy fajny zespół, któremu brakowało może jeszcze tej przysłowiowej kropki nad i w grze, ale to na pewno przyjdzie. Niemniej w przeciągu miesiąca powstała fantastyczna drużyna, ze świetną atmosferą, którą naprawdę stać na wiele.

Wynika z tego, że nie brakuje pani motywacji i pozytywnej energii do pracy na kolejnym zgrupowaniu.



– Ja na pewno chętnie wrócę do Szczyrku. Może samo miejsce nie wywołuje takich emocji jak fakt spotkania i zobaczenia się z dziewczynami, wspólne treningi, bycie w swojej drużynie. Na tę myśl buzia się śmieje, cieszy, ale kiedy mijam tabliczkę z nazwą miasta… Chyba wszystkie zgrupowania kadry zaczynały się w Szczyrku i najwyraźniej u mnie występuje już syndrom znużenia miejscem i doskwiera monotonia. (śmiech) Ale tak naprawdę miejsce nie ma znaczenia. Czy to będzie Szczyrk, czy inne miasto, wiemy, mamy świadomość tego, co mamy do zrobienia, jakie cele mamy do osiągnięcia. Na mistrzostwa Europy pojedziemy na pewno już w najsilniejszym składzie, jaki trener Jacek Nawrocki będzie miał możliwość skompletować. Wierzę, że mając takie nastawienie jak na igrzyskach w Baku, będziemy w stanie wiele zdziałać. Punkty rankingowe zdobyte w Azerbejdżanie były nam bardzo potrzebne i cieszy mnie to, że udało się nam je zdobyć. Rozgrywki World Grand Prix miały służyć ogrywaniu się młodszych zawodniczek, które w przyszłości będą decydować o sile naszej reprezentacji. My w związku z tym miałyśmy trochę więcej wolnego na podreperowanie zdrowia, na odpoczynek i regenerację. Oczywiście jesteśmy w ciągłym ruchu, więc wielkich zakwasów nie powinno być. (śmiech)

Po raz kolejny z pani ust pada opinia o wspaniałej atmosferze w narodowej drużynie. To budujące i napawające optymizmem na przyszłość, także na tę najbliższą. Co tak naprawdę miało i ma decydujący wpływ na znakomity klimat w gronie wybranek Jacka Nawrockiego?

– Trudno powiedzieć. Spotykałyśmy się już wcześniej w kadrze. Wiadomo, bywały różne sytuacje, najczęściej wywołane przez jakieś słowo czy stwierdzenie wypowiedziane przez trzecią osobę, jakiegoś dziennikarza. Tym, co pokazałyśmy w Baku, naszą postawą i grą, może jeszcze nie zachwycającą, ale poprawną i zadowalającą, dowiodłyśmy, że jesteśmy zespołem, który się rozumie i między nami nie ma żadnych konfliktów. To na pewno cieszy. Nie powiem oczywiście, co tam się działo wewnątrz drużyny, ale muszę stwierdzić, że atmosfera była jedną z najlepszych, jakie pamiętam z kadry. Spędzałyśmy ze sobą dużo czasu, czy to zostawałyśmy po posiłkach, czy też siedziałyśmy w pokojach albo gdzieś wychodziłyśmy, żeby porozmawiać i pobyć razem. Naprawdę było fajnie i osobiście się cieszę, że mogłam być częścią tej drużyny.

Mistrzostwa Europy będą zapewne trudniejszą próbą dla tej drużyny niż igrzyska europejskie, zwłaszcza że w grupie są Włoszki, a przede wszystkim współgospodynie turnieju – Holenderki, które w minioną niedzielę w Lublinie pokazały swoje wielkie możliwości.

– Na pewno Holenderki będą miały za sobą atut własnej hali, publiczności. Wiadomo, w takich warunkach gra się znacznie lepiej. Ale mamy już doświadczenie, niejednokrotnie grałyśmy przy niesprzyjającej czy jednostronnej publiczności, jak choćby w Baku czy w Turcji. Zatem sądzę, że nie będzie z tym większego problemu, bo mecz rozstrzyga się na boisku, a nie na trybunach. Jeśli będziemy dobrze przygotowane, to jakiekolwiek czynniki zewnętrzne nie będą miały większego znaczenia. Tak jak powiedziałam, wynik zawsze jest sprawą otwartą, a dodatkowo na gospodyniach zawsze jest presja sukcesu, wygrywania na swoim terenie i takie emocje potrafią być sporym ciężarem. Poza tym w grupie nie ma łatwego rywala, wszystkie drużyny są bardzo mocne, więc na każdy pojedynek musimy być super przygotowane i maksymalnie skoncentrowane. Żeby awansować, trzeba wygrać z każdym, bez jakichkolwiek kalkulacji. Na to będziemy się nastawiać, dokładnie tak jak w Baku.

 

źródło: chemik-police.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-08-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved