Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Komu miejsce w elicie World Grand Prix?

Komu miejsce w elicie World Grand Prix?

fot. FIVB

Już w sobotę w lubelskiej hali Globus rozpocznie się turniej finałowy II dywizji World Grand Prix. Siatkarki z Polski, Portoryko, Holandii i Czech powalczą o wejście do elity i występy z najlepszymi zespołami świata w 2016 roku. Komu uda się zdobyć jeden bilet do I dywizji?

Faworytki w kolorze oranje

Przed startem rozgrywek za faworyta do wygrania turnieju rozgrywanego w Lublinie uznaje się Holenderki. Dlaczego? W sześciu spotkaniach w rundzie interkontynentalnej siatkarki z Niderlandów zdobyły 17 z możliwych 18 oczek i zajęły pierwsze miejsce w tabeli II dywizji. Jedyny punkt straciły w potyczce z Argentynkami, które do Final Four nie awansowały. W pozostałych spotkaniach Anne Buijs i jej koleżanki straciły tylko seta w potyczce z Czeszkami, natomiast całą resztę ekip (w tym Polki) odprawiły bez straty nawet jednej odsłony. Ekipa, która aktualnie zajmuje 17. pozycję w rankingu FIVB, ma w swoim składzie wiele ciekawych i doświadczonych zawodniczek, które z niejednego siatkarskiego pieca chleb jadły. Warto zwrócić uwagę na największe „armaty” tego zespołu – Judith Pietersen, Anne Buijs, Maret Balkenstein-Grothues oraz Lonneke Sloetjes. Cała trójka zakończyła fazę grupową z dorobkiem co najmniej 50 oczek, co jest wynik więcej niż dobrym, biorąc pod uwagę bardzo małą liczbę rozegranych setów. To właśnie te zawodniczki wydają się być najgroźniejszą bronią kadry oranje. Nie sposób nie wspomnieć o wysokiej i czujnej w bloku Robin de Kruijf, a także 31-letniej ikonie holenderskiej siatkówki – Manon Flier. Same nazwiska i kluby, które poszczególne siatkarki reprezentowały bądź będą reprezentować w nadchodzącym sezonie, robią wrażenie i także dzięki temu miano faworyta trafiło właśnie w ich ręce.

Nie wszystkie ręce na polskim pokładzie



Po bardzo udanych igrzyskach europejskich w Baku, na których nasze siatkarki zdobyły srebrne medale, część zawodniczek dostało od trenera Jacka Nawrockiego wolne. Finałowy turniej World Grand Prix na pewno jest ważny, jednak jeszcze ważniejsze są tegoroczne mistrzostwa Europy i to właśnie na tych zawodach polski zespół znów ma wystąpić w najsilniejszym zestawieniu. Do składu, który wrócił z drugiej części kontynentu z turniejów fazy interkontynentalnej, dołączyła m.in. Joanna Wołosz i Katarzyna Zaroślińska. Największym ubytkiem jest brak Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty, która w hali Globus miała wesprzeć kadrę, jednak z powodów osobistych nie mogła stawić się w Lublinie. W fazie grupowej Polki wygrały cztery spotkania, natomiast w dwóch musiały uznać wyższość rywalek – biało-czerwone uległy 0:3 Holandii oraz 1:3 Portoryko. To właśnie z tym drugim rywalem siatkarki znad Wisły zmierzą się w sobotnim półfinale. Optymizmu dodaje na pewno fakt, iż w dwóch sparingach z kadrą Holandii rozgrywanych bezpośrednio przed Final Four podopieczne Jacka Nawrockiego wygrały 3:1 i przegrały 2:3. Oprócz Zaroślińskiej i Wołosz siłą naszego zespołu powinna być także Tamara Kaliszuk – liderka reprezentacji podczas fazy grupowej oraz Zuzanna Efimienko, autorka aż 29 punktowych bloków. Ze wzmocnioną pozycją rozgrywającej i atakującej oraz mocnymi skrzydłowymi i wysokimi środkowymi kadra Polski na pewno nie stoi na straconej pozycji. Gospodyniom pomóc mają też własne ściany.

Czeszki czarnym koniem?

Zespołem, który niejako spisywany jest na straty w lubelskim turnieju, jest kadra Czech. Reprezentacja naszych południowych sąsiadów jest najniżej sklasyfikowanym zespołem uczestniczącym w Final Four, a dodatkowo Czeszki w półfinale trafiły na mocne Holenderki. Trzeba jednak przyznać, że 12 punktów, które na swoim koncie zgromadziły kadrowiczki z Czech, nie nazbierały się same. Udało im się m.in. ograć dwukrotnie Chorwatki czy stoczyć przegrany, ale pięciosetowy bój z Portorykankami. W swoim składzie 31. drużyna świata ma również kilka zawodniczek, których nazwiska „coś mówią”. Największą gwiazdą jest bezsprzecznie nowa zawodniczka Chemika Police – Helena Havelkova. Skrzydłowa w fazie interkontynentalnej zdobyła 83 punkty i była drugą najlepiej punktującą siatkarką w swoim zespole. Lepsza od niej okazała się 19-letnia Michaela Mlejnkova, która zdobyła o 7 oczek więcej. Nie można również zapomnieć Terezie Vanzurovej i doświadczonej Lucie Smutnej. Być może ranking światowy i „wielkość” nazwisk nie świadczy na korzyść Czeszek, jednak bezsprzecznie jest to zespół, który stać na sprawienie niespodzianki.

Goście spoza Europy mogą pokrzyżować plany

Jedynym zespołem uczestniczącym w Final Four spoza Starego Kontynentu jest kadra Portoryko. Zawodniczki z Ameryki Środkowej są najwyżej sklasyfikowaną kadrą spośród tych, które zjawią się w Lublinie. Piętnasta lokata w zestawieniu FIVB mogłaby świadczyć na korzyść Portorykanek i to właśnie ten zespół skazywać na miano faworytek, jednak ich wyniki w fazie grupowej WGP nie pozwoliły potwierdzić tej tezy. Według tabeli Vilmarie Mojica i jej koleżanki są najsłabszym uczestnikiem Final Four. Dodatkowym osłabieniem zespołu będzie brak najlepiej punktującej w drużynie – Kariny Ocasio, która zaliczyła dopingową wpadkę podczas ostatnich igrzysk panamerykańskich. Na tej zawodniczce siła zespołu się jednak nie kończy. Piłki wystawiane przez doświadczoną rozgrywającą Vilmarie Mojicę na punkty zamieniać może powiem Sheila Ocasio, Stephanie Enright czy najbardziej znana portorykańska zawodniczka, Aurea Cruz. Atutem półfinałowych rywalek Polek jest na pewno dosyć szybka gra i dobre wyszkolenie techniczne, a także fakt, iż duża część zawodniczek zna się i rozumie dzięki wieloletniemu doświadczeniu w rozgrywkach reprezentacyjnych. Czy Portorykanki okażą się dla biało-czerwonych zaporą nie do przejścia? To okaże się już w sobotę.

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved