Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Plażowe ME: Wystartował turniej męski, a w nim Polacy

Plażowe ME: Wystartował turniej męski, a w nim Polacy

fot. archiwum

Od porażek par Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz, Michał Bryl i Kacper Kujawiak oraz Piotr Kantor i Bartosz Łosiak rozpoczęła się polska przygoda z plażowymi mistrzostwami Europy. Zwycięstwo odnieśli jedynie Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel.

W pierwszych akcjach gra obu par opierała się na Kądziole i Rossim, ale ten drugi częściej się mylił i dzięki temu Polacy objęli dwupunktowe prowadzenie (5:3). Włosi pracowali nad odrobieniem strat, ale blokujący polskiej dwójki ponownie skutecznymi atakami wypracował dwupunktową nadwyżkę (9:7). Rywale nadal naciskali, gonili wynik, ale za każdym razem ponownie na podobny dystans uciekali biało-czerwoni. Kiedy ważna piłka po ataku Szałankiewicza trafiła w linię, reprezentanci Polski prowadzili 17:15. Tym razem włoskim plażowiczom nie udało się doprowadzić do remisu, tym bardziej że w końcówce Kądzioła punktował zagrywką i blokiem, dając Polakom piłkę setową (20:17). Partię premierową zakończył błąd po włoskiej stronie siatki.

Rossi w kolejnej odsłonie próbował zrewanżować się za błędy w secie pierwszym i po jego kontrze to rywale prowadzili minimalnie 3:2. Zawodnik zaczął szaleć na boisku, a po jego skutecznym bloku Włosi prowadzili 7:4. Biało-czerwoni szybko zniwelowali dystans, ale równie szybko oddali przewagę rywalom – po aucie Kądzioły włoska dwójka znowu miała trzy punkty nadwyżki (10:7). Ten stan nie utrzymał się długo. Odrabiać straty pomógł Caminati, popełniając błąd, w dodatku Szałankiewicz wykorzystał kontrę i był już remis po 11. W kolejnej akcji Caminati posłał piłkę poza boisko i to Polacy byli na minimalnym prowadzeniu. Reprezentanci Polski nie wypuścili już tej szansy z rąk i kolejną kontrą Szałankiewicza zwiększyli swoje prowadzenie. Gdy wydawało się, że także drugi set padnie łupem naszych siatkarzy, Rossi blokiem wyprowadził Włochów na prowadzenie 21:20. Zacięta końcówka należała też do rywali.

Tie-breaka Polacy zaczęli trochę nerwowo i popełniali błędy w ataku (2:4). Kądzioła co prawda skutecznym blokiem wyrównał od razu po 4, ale nadal inicjatywa delikatnie leżała po włoskiej stronie boiska. Kiedy natomiast sędzia odgwizdał Szałankiewiczowi podwójne odbicie, przewaga rywali wynosiła już trzy punkty (8:5), a dodatkowo polski zawodnik otrzymał żółtą kartkę. Mimo to reprezentanci Polski walczyli nadal i po kolejnych atakach Kądzioły i Szałankiewicza przegrywali tylko punktem (8:9). W ważnym momencie kontra tego pierwszego wyrównała stan seta na 12:12. Piłkę w górze dającą prowadzenie miał też Szałankiewicz, ale uderzył w aut. To była decydująca akcja dla całego meczu, a końcówkę wygrali Włosi 16:14.



Kądzioła/Szałankiewicz POL [13] – Caminati/Rossi ITA [20] 1:2
(21:18, 21:23, 14:16)


Bartosz Łosiak i Piotr Kantor rozpoczęli swoje pierwsze starcie w mistrzostwach Europy od prowadzenia 3:0, które uzyskali po ataku Łosiaka, bloku Kantora oraz błędzie Eithuna. Jeszcze na początku wynik był w miarę wyrównany, ale nie trzeba było długo czekać, by Polacy zaczęli budować po raz kolejny przewagę. Na siatce dobrze spisywał się Kantor, który blokował rywali, kontry wykorzystywał Łosiak. Przy tym rywale nie utrudniali im gry, grając prostą siatkówkę i popełniając błędy. Tym sposobem Polacy odskoczyli na 18:10 i nie mieli problemów z wygraną w secie otwarcia.

Pierwsze akcje partii drugiej to wyrównana walka obu par, która nie trwała jednak długo. Udany atak Eithuna i błąd Łosiaka wyprowadziły Norwegów na prowadzenie 6:4. To utrzymywało się przez długi czas, a wszelkie próby Polaków, by dogonić wynik, szybko były odpierane przez rywali. Biało-czerwonym udało się jednak wyrównać stan seta, gdy kontrę wykorzystał Łosiak (13:13). W kolejnych minutach seta norweska dwójka nadal uciekała, ale skutecznie gonili ją reprezentanci Polski. W dodatku autowe zbicie Horrema dało naszej parze prowadzenie 16:15. Norweg zrewanżował się niedługo później w kontrze, odzyskał minimalną przewagę, a w samej końcówce kontrą sprawił, że norwescy siatkarze mieli piłkę setową (20:18). Polacy nie zdołali już nic zrobić i ulegli w partii do 18.

Set decydujący rozpoczął się od bloku Eithuna. Norweg dobrze spisywał się na siatce i po jego kolejnym punkcie zdobytym w tym elemencie oraz błędzie Łosiaka rywale prowadzili 5:3. Niedługo później broniący polskiej dwójki zrewanżował się w kontrze i to biało-czerwoni byli na czele (7:6). W kolejnych akcjach obie pary wymieniały się skutecznymi atakami, a inicjatywa należała do przeciwników z Norwegii. To oni pierwsi wywalczyli piłkę meczową po zbiciu Horrema (14:12), a chwilę później ten sam zawodnik zakończył cały mecz.

Kantor/Łosiak POL [11] – Horrem/Eithun NOR [22] 1:2
(21:12, 18:21, 13:15)


Pierwszymi rywalami Michała Bryla i Kacpra Kujawiaka byli Francuzi – Krou/Salvetti. Mecz rozpoczął się od punktowego serwisu Krou, Polacy szybko odpowiedzieli udanym zagraniem, a w kolejnych minutach walka toczyła się cios za cios. Dopiero udana kontra Krou pozwoliła Francuzom odskoczyć od rywali na dwa oczka. Wprawdzie straty skutecznymi atakami próbował niwelować Kujawiak, ale szczelny blok Salvettiego spowodował, że różnica pomiędzy oboma duetami wzrosła do trzech oczek. W środkowej fazie seta nasi reprezentanci nie mogli znaleźć recepty na zbliżenie się do przeciwników, którzy kroczyli do sukcesu w tej części spotkania. Dobra postawa Bryla w bloku mogła dać nadzieje Polakom na wyrównaną walkę w końcówce, ale chwilę później wszystko wróciło do punktu wyjścia, czyli trzech oczek przewagi trójkolorowych. W dodatku w końcówce udanym zbiciem popisał się Krou, a francuska para pewnie triumfowała 21:18.

W pierwszych minutach drugiej odsłony obie pary grały zrywami, ale więcej błędów popełniali nasi reprezentanci, a przez błąd Bryla tracili dwa oczka do przeciwników. Wprawdzie mieli szansę na doprowadzenie do remisu, ale albo popełniali błędy, albo byli zatrzymywani przez Salvettiego, przez co trójkolorowi wciąż byli w lepszej sytuacji. W dodatku udane zagranie Krou spowodowało, że na przerwie technicznej Francuzi prowadzili już trzema punktami i niewiele wskazywało na to, aby biało-czerwoni wrócili jeszcze do gry, tym bardziej że chwilę później przytrafiły im się błędy zarówno w ataku, jak i w polu serwisowym. W decydujących momentach udanym blokiem popisał się jeszcze Salvetti, co odebrało biało-czerwonym resztki ochoty do gry. Ostatecznie Francuzi tę część meczu rozstrzygnęli na swoją korzyść 21:14, a kropkę nad i postawił Krou.

Bryl/Kujawiak POL [23] – Kou/Salvetti FRA [10] 0:2
(18:21, 14:21)

 


 

Na inaugurację mistrzostw Europy na Grzegorza Fijałka i Mariusza Prudla czekało starcie z rosyjskim duetem – Koszkariew/Barsuk. Początek meczu lepiej ułożył się dla Rosjan, ale Polacy szybko wzięli się do pracy, a po asie serwisowym Fijałka na świetlnej tablicy pojawił się remis. W kolejnych minutach co rusz wynik oscylował wokół remisu, a biało-czerwoni nie potrafili odskoczyć od rywali. Co więcej, to siatkarze sbornej po błędzie Fijałka i bloku Koszkariewa wysforowali się na trzypunktowe prowadzenie. Na niewiele zdała się czapa Prudla, bowiem chwilę później asem serwisowym popisał się Koszkariew, a sytuacja Polaków zaczęła robić się coraz mniej komfortowa. Do walki poderwał ich Prudel, a po błędzie Koszkariewa różnica między oboma duetami wynosiła już tylko jeden punkt. W końcówce na świetlnej tablicy pojawił się remis, a triumfatora tej części pojedynku musiała wyłonić walka na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowali biało-czerwoni, którzy po ataku Prudla wygrali 27:25.

Na początku drugiej odsłony punktowym serwisem popisał się Barsuk, ale dobra postawa Prudla w bloku i w ataku sprawiła, że Polacy odskoczyli od rywali na dwa oczka. Z tej przewagi nie cieszyli się zbyt długo, bowiem po czapie Koszkariewa wynik zaczął oscylować wokół remisu. Następnie przez chwilę trwała walka cios za cios, ale udane zbicia naszych reprezentantów ponownie pozwoliły im zyskać dwa oczka przewagi nad przedstawicielami sbornej. Jednak Rosjanie nie zamierzali się poddawać, a skuteczna postawa Koszkariewa pozwalała im pozostawać w grze o triumf w tej części spotkania. Po bloku Barsuka rywale nawet wyszli na jednopunktowe prowadzenie, lecz to Polacy mieli piłkę meczową. Nie zdołali jej jednak wykorzystać, a zwycięzcę ponownie musiała wyłonić rywalizacja na przewagi. Ale tym razem ostatnie słowo należało do przeciwników, którzy po błędnym zbiciu Prudla doprowadzili do tie-breaka.

Od początku decydującej odsłony oba duety szły łeb w łeb. Popełniały mało błędów, dobrze prezentowały się w ataku, a od czasu do czasu popisywały się udanymi blokami. Dopiero czapa sprzedana rywalom przez Prudla dała biało-czerwonym dwa oczka przewagi. Jednak szybko pięknym za nadobne odpowiedział przeciwnikom Barsuk, a na świetlnej tablicy ponownie pojawił się remis. Ale ostatnie słowo należało do naszych reprezentantów, wśród których w ataku nie mylił się Prudel, a ostatecznie triumfowali oni 15:12 i 2:1 w całym meczu.

Fijałek/Prudel POL [9] – Koszkariew/Barsuk [24] RUS 1:2
(27:25, 24:26, 15:12)

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved