Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE, gr. B: Wygrane Rumunii, Grecji i Słowenii

LE, gr. B: Wygrane Rumunii, Grecji i Słowenii

fot. CEV

W sobotnich meczach Ligi Europejskiej wygrywali faworyci. Rumunia i Grecja oddały po jednym secie Białorusi i Turcji. Słowenia natomiast odniosła bardzo pewne zwycięstwo nad Chorwacją. Do zakończenia kolejki pozostał drugi mecz Słowenia - Chorwacja.

Spotkanie Rumunii z Białorusią było prawdziwą siatkarską wojną, tak naprawdę obie strony miały spore szanse na wygraną. Dobrymi akcjami popisywali się przyjmujący Andrei Radziuk i atakujący Wieczesław Charapowicz, co dało gościom wynik 8:4 na przerwie technicznej. Rumunia odpowiedziała jednak atakami Iuliana Baly i Dana Boroty, co pozwoliło w dużej mierze prowadzić gospodarzom 16:15. W dalszej części seta z dobrej strony pokazali się Białorusini Radziwon Miskewicz i środkowy Maksim Marozau, co pozwoliło im prowadzić 21:18. Rumunia odrobiła nieco strat, ale w odniesieniu zwycięstwa pomógł swojemu zespołowi Miskewicz. Białorusini z impetem rozpoczęli także seta numera dwa, prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:4, a na drugiej 16:14. Rumunia jednak z piłki na piłkę poprawiała swoją grę, doprowadziła do wyrównania i ostatecznie środkowy Andrei Laza przypieczętował gospodarzom wygraną w tej części meczu.

Wieczesław Charapowicz i znakomicie grający Miskwicz przyczyniali się do tego, że Białoruś cały czas utrzymywała wysoki poziom gry. Na pierwszej przerwie technicznej goście prowadzili czterema, a na drugiej dwoma punktami. Po drugim regulaminowym czasie Rumunia jednak stopniowo dochodziła do głosu. Lica i Iulian Bala mieli znaczny udział w odrobieniu strat i doszło do zaciętej, dramatycznej końcówki. W niej sukces Rumunii przypieczętowała dobra gra blokiem. Bala i Laurentiu Lica, który zmienił wcześniej słabo grającego Adriana Gontariu , w dużej mierze przyczynili się do tego, że Rumunia na przerwie technicznej numer jeden w czwartym secie prowadziła 8:3. Radziwon Miskewicz był jednak w tym dniu prawdziwym liderem zespołu i pomógł Białorusi odrobić straty. Na drugim regulaminowym czasie Białorusini prowadzili 16:14. Iulian Bala i środkowy Mihai Gheorghita pozwolili jednak swojemu zespołowi wrócić do gry i po odrobieniu strat przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Warta odnotowania jest jednak na pewno obecność na boisku Oliega Achrema, który w pewnym momencie wszedł z kwadratu rezerwowych. Kapitan Asseco Resovii nie grał we wcześniejszych meczach.

Rumunia – Białoruś 3:1
(23:25, 25:23, 32:30, 25:23)



Składy zespołów:
Rumunia: Bala (20), Bartha (5), Borota (8), Spinu (7), Gontariu (5), Laza (5), Maries (libero) oraz Balhaceanu, Ene (3), Gheorghita (14), Lica (16) i Georgescu
Białoruś: Radziuk (18), Charapowicz (10), Haramykin, Pranko (2), Marozau (7), Miskewicz (25), Aplewicz (libero) oraz Liaszczynskas (3), Achrem, Likharad i Wasz (4)


Podopieczni trenera Sotiriosa Drikosa już od początku narzucili rywalom swój styl gry, znakomicie zagrywali, byli także skuteczniejsi w ataku (blisko 70% skuteczności przy 40% rywali), co dawało im kolejno wyniki 9:4, 13, 5, 16:7, 22:12. Ostatecznie pozwolili rywalom zdobyć zaledwie 14 punktów.

W drugiej partii Emanuele Zanini dokonał kilku roszad w składzie, weszli m.in. Izzet Ünver i Ugur Günes czy Murat Yenipazar. Po wyrównanym początku Turcy odskoczyli na 9:5. Tym razem to goście wywierali presję na przeciwniku swoją zagrywką (10:6, 12:8, 13:9, 16:12). Turecki zespół poprawił się także w ataku osiągając blisko 60% skuteczność, Grekom za to ta efektywność spadła do 40% (19:14, 23:15). W końcówce gospodarze jeszcze się poderwali, ale Ufuk Minici zakończył seta skutecznym atakiem.

W trzecim secie Grecja wróciła już do swojej gry, na pierwszej przerwie technicznej prowadziła 8:6, a kilka minut później odskoczyła już na 11:7. Goście zbliżyli się najpierw na jedno oczko, co dało im sygnał do walki. Na drugiej przerwie technicznej przyjezdni prowadzili już różnicą kilku punktów. Nie brakowało emocji, kiedy w pewnym momencie sędzia uznał, że Rafail Koumentakis dotknął siatki, trener Drikos został ukarany czerwoną kartką za nadmierne protestowanie. Greccy siatkarze jednak zachowali spokój i błyskawicznie odrobili straty, a wkrótce wyszli na prowadzenie 21:20. Podobnie jak w poprzednim secie popełnili mnóstwo błędów własnych, jednak lepiej atakowali (73%) i zagrywali (w całym meczu mieli 8 asów serwisowych, przy 3 rywali). Doszło do emocjonującej końcówki, pomimo że Turcja w pewnym momencie wyszła na 23:21. Ostatecznie jednak maraton zakończył udany blok greckiego zespołu.

Po wyrównanym początku gospodarze prowadzili na przerwie technicznej numer jeden w czwartym secie 8:6. Podopieczni Sotriosa Drikosa utrzymywali niewielką przewagę (16:13), by w decydującej fazie seta podkręcić tempo jeszcze mocniej (19:14, 21:15). Grecy dyktowali warunki gry, dominowali w każdym elemencie, a co ważne ograniczyli błędy własne i szybko doprowadzili mecz do szczęśliwego dla nich końca.

Grecja – Turcja 3:1
(25:14, 20:25, 32:30, 25:17)

Składy zespołów:
Grecja: Petreas (16), Fillipov (2), Tzioumakas (20), Takouridis (9), Koumentakis (11), Fragkos (5), Gkaras (libero) oraz Armenakis (1), Protopsaltis (10)
Turcja: Peksen, Gungor (2), Gokgoz (15), Gunes U. (7), Minici (7), Koc (5), Dengin (libero) oraz Unver (6), Gunes F. (6), Toy (1), Yenipazar (2)


Słoweńcy rozpoczęli mecz znakomicie dzięki dobrej zagrywce Alena Pajenka, ale dobry blok i atak pozwolił Chorwatom szybko odpowiedzieć. Na pierwszej przerwie technicznej żadna z drużyn nie uzyskała jakieś przekonywującej przewagi, obie strony oddawały sobie dość dużo punktów po błędach własnych. Gospodarze prowadzili jednak 8:6. Po niej jednak podopieczni Andrei Gianiego ruszyli do ataku, odskoczyli na 13:7, a na przerwie technicznej numer dwa prowadzili już 16:10. Słoweńcy w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia, nawet jak rywale zbliżyli się na 16:19, a przy zagrywce Ivana Raica było już tylko 23:21. Ostatecznie jednak premierową odsłonę zakończył blokiem Danijel Koncilja.

W drugim secie początek również był wyrównany, ale to miejscowi szybko objęli prowadzenie 8:6, 10:7. Chorwaci za wszelką cenę starali się odwrócić niekorzystny dla nich rozwój sytuacji, ale na razie starczyło jedynie na doprowadzenie do stanu 15:14. Słowenia odskoczyła na 21:15. Wysiłki Raica i Frana Peterlina pozwoliły raz jeszcze uwierzyć w zmianę biegu wydarzeń (19:21). Końcówka należała już jednak do przeciwników, którzy za sprawą akcji Klemena Cebulj i Alena Sketa objęli prowadzenie w meczu 2:0.

Trzecią partię Słoweńcy rozpoczęli od stanu 3:1, ale Chorwaci wyszli szybko na 4:3. Mitja Gasparini, Alen Sket i Danijel Koncilja za sprawą dobrej gry atakiem i blokiem pozwolili jednak swojej drużynie prowadzić 8:6 na przerwie technicznej. Po niej Słoweńcy rozkręcali się już z piłki na piłkę nie pozwalając rywalom na nawiązanie walki (15:11, 16;12). Bardzo dobrze w obronie spisywał się libero Jani Kovacic, a ataki dokładał Cebulj. Widząc obrót sprawy (m. in. 21:14) Andrea Giani dał szansę gry Janowi Klobucarowi i najmłodszemu w składzie Toncekowi Sternowi. Przy zagrywce Raica Chorwacja raz jeszcze na moment wróciła do gry, ale ostatecznie nie zdołała przedłużyć spotkania.

Słowenia – Chorwacja 3:0
(25:22, 25:19, 25:21)

Składy zespołów:
Słowenia: Pajenk (5), Sket (12), Gasparini (10), Vincic (3), Koncilja (8), Cebulj (12), Kovacic (libero) oraz Klobucar (1), Stern, Urnaut
Chorwacja: Raic (17), Cosic (3), Peterlin (6), Sestan (1), Mocic (5), Mihalj (7), Sarcevic (libero) oraz Galic, Sedlacek (4), Andric

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki i tabela gr. B Ligi Europejskiej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved