Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. H: Amerykanki i Chinki idą jak burza

WGP, gr. H: Amerykanki i Chinki idą jak burza

fot. FIVB

Tempa nie zwalniają siatkarki USA, które odniosły drugie zwycięstwo w turnieju rozgrywanym w Hong Kongu. Amerykanki zwyciężyły z Tajlandią 3:1. W drugim dzisiejszym meczu grupy H również obyło się bez niespodzianki, bowiem Chinki ograły Japonki.

Spotkanie rozpoczęło się od błędu w przyjęciu Hill, ale Amerykanki szybko wróciły do gry. Wprawdzie nie wystrzegały się niedokładności, ale spore znaczenie miała ich duża siła w ataku. Przeciwniczki jednak nie zamierzały tanio sprzedawać skóry, a pięknym za nadobne w ataku mistrzyniom świata odpowiadała Kanthong, w efekcie czego co chwilę na świetlnej tablicy pojawiał się remis. Dopiero dwa asy serwisowe Banrungsuk pozwoliły reprezentantkom Tajlandii odskoczyć na dwa oczka. W kolejnych minutach podopieczne trenera Kiraly’ego popełniały sporo błędów, czym ułatwiały zadanie Azjatkom. W końcówce prowadziły one 21:17, ale od tego momentu nie zdobyły w premierowej odsłonie już ani jednego oczka. Wówczas klasę pokazały siatkarki ze Stanów Zjednoczonych, które dzięki dobrej grze w bloku oraz świetnym zagrywkom Hill odwróciły losy seta, zdobyły osiem oczek z rzędu i triumfowały 25:21.

Przedstawicielki Tajlandii lepiej weszły w drugą partię, ale szybko do głosu zaczęły dochodzić faworytki. Coraz lepiej w ataku prezentowała się Robinson, a Amerykanki mogły liczyć na sporą ilość błędów rywalek, co zaowocowało ich prowadzeniem na pierwszym czasie technicznym 8:5. Z biegiem czasu zaczęła powiększać się różnica punktowa pomiędzy oboma zespołami. Azjatki nie potrafiły na skrzydle zatrzymać Hill, a na ich nieszczęście po drugiej stronie siatki coraz lepiej poczynały sobie środkowe. W dodatku oczko w polu serwisowym dołożyła Larson-Burbach, a wśród reprezentantek Tajlandii brakowało zawodniczki, która skutecznie przeciwstawiłaby się sile rywalek. Tę funkcję próbowała spełniać Sittirak, ale jej pojedyncze udane zbicia nie odmieniły losów tej części spotkania. Padła ona łupem Amerykanek, a kropkę nad i postawiła w niej Lowe (25:18).

Od pierwszych minut trzeciego seta obie drużyny szły łeb w łeb. W tajskich szeregach do gry zaczęła włączać się Apinyapong, a jej koleżanki mogły też liczyć na błędy rywalek, przez co długimi fragmentami wynik oscylował wokół remisu. Praca zespołowa Azjatek zaczęła przynosić efekt, bowiem w środkowej fazie tej części meczu odskoczyły od faworytek na dwa oczka, ale szybko na świetlnej tablicy ponownie pojawił się remis. Dopiero po drugim czasie technicznym Azjatki – dzięki Sittirak – zyskały trzy oczka przewagi. W kolejnych minutach zadanie ułatwiały im rywalki, które na potęgę myliły się w polu serwisowym. Gra Tajlandek też nie była idealna, ale niewielkie prowadzenie dowiozły do końca tej części meczu (25:23).



Od początku czwartej odsłony podopieczne trenera Kiraly’ego chciały wrócić do lepszej gry, a pomóc miał im w tym as serwisowy Kreklow. Wprawdzie rywalki nie zamierzały ułatwiać im zadania, ale stosunkowo szybko Amerykanki wysforowały się na trzypunktowe prowadzenie. Chwilę później kapitalnym zbiciem na środku popisała się Lowe, przez co sytuacja reprezentantek Tajlandii robiła się coraz trudniejsza. W dodatku na skrzydłach co rusz rywalki mocnymi atakami nękały Hill i Robinson, zaś po drugiej stronie siatki wyraźnie brakowało liderki. Z biegiem czasu dysproporcja pomiędzy oboma ekipami jeszcze bardziej się powiększała, a Amerykanki były coraz bliżej sukcesu. Ostatecznie zwyciężyły 25:16, a mecz zakończyły szczelnym blokiem.

USA – Tajlandia 3:1
(25:21, 25:18, 23:25, 25:16)

Składy zespołów:

USA: Lowe (24), Gibbemeyer (15), Robinson (15), Dixon (10), Hill (10), Kreklow (1), Miyashiro (libero) oraz Larson-Burbach (1), Thomson i Murphy (3)
Tajlandia: Sittirak (15), Apinyapong (12), Tinkaow (11), Banrungsuk (8), Tomkom (1), Kanthong (4), Buakaew (libero) oraz Pannoy (1) (libero), Moksri (3), Bundasak, Koksri i Chaisri (1)


Początek spotkania był bardzo wyrównany, a Chinkom nie udało się odskoczyć od przeciwniczek chociażby na dwa oczka. Podopieczne trenera Manabe dzielnie dotrzymywały kroku faworytkom do stanu 10:10. Wówczas jednak rywalki wrzuciły piąty bieg, a przez ich blok przedrzeć nie potrafiły się Sakoda i Otake. W jednym momencie gra zawodniczek z Kraju Kwitnącej Wiśni posypała się jak domek z kart, a świetne serwisy Chunlei sprawiły, że Chinki zdobyły dziesięć oczek z rzędu. Ostatecznie premierowa odsłona padła ich łupem 25:13, a zakończyło ją mocne zbicie Junjing.

Japonki nie załamały się laniem, jakie dostały w pierwszym secie, a do drugiego przystąpiły z podniesionymi głowami. Sygnał do walki dała im Nagaoka, która dobrze prezentowała się zarówno w polu serwisowym, jak i w ataku, a dzięki temu jej drużyna była w stanie toczyć walkę z rywalkami cios za cios. Dopiero tuż przed drugą przerwą techniczną podopiecznym trenerki Lang Ping udało się uciec od przeciwniczek na dwa oczka. Im dalej w las, tym przewaga faworytek zaczęła rosnąć. Mimo że Japonki dobrze prezentowały się w obronie, to brakowało im skuteczności w ataku. Zdecydowanie lepiej w tym elemencie prezentowały się ich rywalki, które od czasu do czasu dokładały także punkty blokiem. W efekcie drugą część spotkania na swoją korzyść rozstrzygnęły Chinki (25:20).

W początkowej fazie trzeciej partii powtórzył się scenariusz z wcześniejszych części meczu. W chińskich szeregach prym wiodło trio Ting/Chunlei/Junjing, zaś po drugiej stronie siatki do Nagaoki próbowała dołączyć Shimamura, ale i tak już na pierwszym czasie technicznym podopieczne trenerki Lang Ping wypracowały sobie trzy oczka przewagi. W kolejnych minutach drużyna kierowana przez trenera Manabe próbowała wrócić do gry, ale popełniała zbyt dużo błędów, a poza tym brakowało w niej liderki, która w trudnych momentach wzięłaby ciężar zdobywania punktów na siebie, w efekcie czego utrzymywała się trzy lub czteropunktowa różnica pomiędzy oboma zespołami. Po drugiej przerwie technicznej faworytki kontrolowały boiskowe wydarzenia, a siatkarkom z Kraju Kwitnącej Wiśni nie udawało się wrócić do gry. W końcówce pogrążyła je Chunlei i Chinki pewnie triumfowały 25:17, a w całym meczu 3:0.

Chiny – Japonia 3:0
(25:13, 25:20, 25:17)

Składy zespołów:

Chiny: Chunlei (16), Ting (12), Junjing (11), Ruoqi (8), Jingsi (1), Ni (6), Li (libero) oraz Changning (4), Xinyue i Xia
Japonia: Koga (5), Shimamura (8), Sakoda (3), Nabeya (3), Miyashita (1), Otake (1), Zayasu (libero) oraz Nagaoka (11), Kimura, Koto, Ishii (5), Uchiseto (1), Yamaguchi (1) i Sato (libero)

Zobacz również
Wyniki 8. kolejki oraz tabela 1. dywizji World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved