Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ: Brazylia nadal w grze, Amerykanie na deskach

LŚ: Brazylia nadal w grze, Amerykanie na deskach

fot. FIVB

Niezwykle zacięty i dramatyczny mecz stoczyli Brazylijczycy z siatkarzami ze Stanów Zjednoczonych. O końcowym zwycięstwie podopiecznych trenera Rezende zadecydowała gra na przewagi. Amerykanie pomimo ambitnej postawy zeszli z boiska pokonani.

Początek spotkania był wyrównany, obie drużyny często popełniały błędy w polu zagrywki (8:7). Z czasem gospodarze, głównie za sprawą skutecznych ataków Lucarellego, zbudowali przewagę. Nie trwała ona jednak długo. Brazylijczycy przez problemy z przyjęciem zagrywek Aarona Russella zaczęli grać czytelnie, na co przeciwnicy zareagowali, ustawiając punktowe bloki (12:11). Drużyny zdobywały punkty seriami. Podopieczni trenera Johna Sperawa często popełniali błędy w ataku, jednak rekompensowali to kolejnymi asami serwisowymi (16:15). Amerykanie wciąż mieli problemy ze skutecznością, przez większość seta żadnego punktu nie zdobył Sander, Brazylijczycy natomiast popełniali dużo niewymuszonych błędów własnych. Gra wciąż toczyła się punkt za punkt. Atak Vissotto dał piłkę setową gospodarzom (24:23), której jednak nie wykorzystali przez zagrywkę w siatkę Fontelesa. W granej na przewagi końcówce lepsi okazali się reprezentanci Brazylii. Pojedynczy blok Lucasa na Davidzie Lee zakończył nierówną partię.

Od pierwszych wymian drugiej odsłony spotkania wysoką skuteczność utrzymywali Lee oraz Anderson (8:7). Po drugiej stronie siatki dobrze atakował Lucarelli. W porównaniu do poprzedniej partii drużyny popełniały mniej błędów. Gra była bardzo wyrównana, żaden zespół nie był w stanie zbudować prowadzenia (11:11). Pomimo wsparcia licznie zgromadzonej publiczności Brazylijczycy nie potrafili odskoczyć rywalom. Sprytny atak Davida Lee dał sygnał do drugiej przerwy technicznej (16:15). Nie do zatrzymania był Anderson. Po asie serwisowym Russella o czas poprosił trener Rezende. W końcówce gospodarze zaczęli popełniać proste błędy, o drugą przerwę poprosił brazylijski szkoleniowiec (18:21). Interwencja Bernardo Rezende oraz wejście na boisko Fontelesa pozwoliły Brazylijczykom zmniejszyć straty (20:22). Dobra seria nie trwała jednak długo i już po chwili za sprawą punkowego, pojedynczego bloku Christensona na Lucarellim to Amerykanie cieszyli się ze zwycięstwa w drugim secie.

Pierwsze akcje trzeciej partii były zacięte, żadna z drużyn nie była w stanie wyjść na wyraźne prowadzenie. Oba zespoły dobre zagrania przeplatały z prostymi błędami. Z czasem przyjezdni uspokoili swoją grę, stopniowo budując przewagę. Liderem amerykańskiego zespołu był Anderson. Efektowny podwójny blok na Lucasie dał sygnał do drugiego regulaminowego czasu, podczas którego Amerykanie prowadzili trzema punktami. W drugiej części seta nastąpiła podwójna zmiana, na boisko weszli Vissotto i William, co wyraźnie poprawiło grę gospodarzy. Z czasem przyjezdni zaczęli popełniać coraz prostsze błędy. Gdy na tablicy wyników pojawił się remis, o czas poprosił trener Speraw (19:19). Do stanu 22:22 trwała walka punkt za punkt. W kolejnych akcjach dzięki mocnym zagrywkom Evandro to Brazylijczycy dyktowali tempo gry, ostatni punkt zdobywając po ataku Lucarellego.

Podbudowani zwycięstwem gospodarze efektownie rozpoczęli czwartego seta, w którym od początku w wyjściowej szóstce grał Fonteles (2:0). Sygnał do pierwszego regulaminowego czasu dał Holt, gdy jego zagrywka zatrzymała się na taśmie (4:8). Brazylijczycy byli wyraźnie lepsi, przez co trener Speraw decydował się na kolejne roszady w składzie, które jednak nie przynosiły efektu. Amerykanie mieli problemy z przyjęciem, co przekładało się na niedokładne rozegranie i brak dobrze wyprowadzonych ataków. Przed drugą przerwą techniczną podczas lądowania po bloku kontuzji doznał Russell, przez co musiał zostać sprowadzony z boiska i zmieniony przez Lotmana (10:16). Bardzo dobrą dyspozycję utrzymywał Fonteles, który zarówno dobrze atakował, jak i skutecznie bronił ataki rywali. W drugiej części seta głównie dzięki zniwelowaniu błędów własnych i bardzo dobrej grze blokiem Amerykanie zdołali zmniejszyć straty. Dopiero po dwudziestym punkcie przyjezdni przejęli inicjatywę i po asie serwisowym Andersona wyszli na prowadzenie, a drugi czas wykorzystał trener Rezende (22:21). Grana na przewagi końcówka podobnie jak w pierwszym secie należała do gospodarzy, którzy dzięki zwycięstwu za trzy punkty zdołali zachować szansę na awans do półfinału.

Brazylia – USA 3:1
(28:26, 22:25, 25:22, 27:25)

Składy zespołów:
Brazylia: Murilo (4), Isac (7), Evandro (16), Lucarelli (21), Lucas (9), Bruno (3), Sergio (libero) oraz Fonteles (6), Vissotto i William
USA: Anderson (30), Russell (12), Lee (9), Holt (6), Sander (4), Christenson (3), Shoji (libero) oraz Lotman (2), Jaeschke (1), Smith (1) i Holmes

Zobacz również:
Wyniki rundy finałowej Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved