Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Finał LŚ: Wymęczone zwycięstwo Włochów

Finał LŚ: Wymęczone zwycięstwo Włochów

fot. FIVB

W drugim meczu grupowym rozpoczętego dzisiaj turnieju finałowego Włosi wygrali dopiero po tie-breaku z reprezentacją Serbii. Jak widać kłopoty kadrowe nie przeszkodziły im w poprawieniu bilansu spotkań rozegranych w tym roku z drużyną z Bałkanów.

Mimo znacznej przebudowy kadrowej przy zmianach w pierwszej szóstce Włosi spotkanie rozpoczęli bez kompleksów. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Luca Vettori, bezbłędnie radząc sobie z podwójnym blokiem rywali. Serbowie początkowo dotrzymywali kroku rywalom, jednak rywalizacja na styku trwała tylko do stanu 2:2. Momentem zwrotnym w secie była pierwsza dłuższa wymiana zwieńczona blokiem Włochów na Atanasijeviciu (2:4). Kolejne fragmenty partii to popis gry w ataku Azzurrich, ręki w ataku nie zwalniał Vettori, coraz częściej mylił się Ivović. Na tle dobrze dysponowanych rywali podopieczni Nikoli Grbicia sprawiali wrażenie zagubionych, kolejne próby przełamania przeciwników odbijały się od rąk blokujących Włochów i wpadały w pole po serbskiej stronie siatki. Pojedyncze punkty na konto swojego zespołu zapisywali Podrascanin z Ivoviciem, nie wystarczyło to do zmniejszenia dystansu punktowego (5:13). Po kolejnym autowym ataku Ivovicia dystans dzielący obie ekipy wzrósł do ośmiu oczek (6:14). Także Azzurri nie ustrzegli się potknięć, jednak wciąż ekipa Mauro Berruto sprawiała wrażenie zespołu kontrolującego sytuację, prowadząc 16:10 podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze. W kluczowym fragmencie seta zaskoczyła zagrywka Serbów i tak przy pogoni za rywalem podopieczni trenera Grbicia zdołali wrócić jeszcze do gry (16:19). Reagując na sytuację, Mauro Berruto przerwał grę, chwilę później Włoch musiał wykorzystać swój drugi czas na żądanie, bowiem sytuacja zaczęła robić się dość niebezpieczna dla jego zespołu (22:22). W decydującym momencie uaktywnił się jednak blok zespołu z Półwyspu Apenińskiego. Kolejny atak Atanasijevicia nie powstrzymał Włochów, partię zakończył Antonov (25:23).

Odsłona kolejna to już od początku zmiana sytuacji o 180 stopni. Tym razem to Serbowie rozpoczęli mocnym akcentem, bezbłędnie odrzucając rywali od siatki. Niezły serwis podopiecznych Nikoli Grbicia i problemy z przyjęciem Azzurrich znalazły swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (4:0). Była to jednak tylko próbka możliwości Plavich, chwilę później o sile bloku rywali przekonał się Filippo Lanza. Nie obawiając się ryzyka, Gabriele Giannelli coraz częściej uaktywniał swoich środkowych, szczególnie dobrze młody rozgrywający rozumiał się z Emanuele Birarellim. Pojedyncze zagrania siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego nie wystarczyły do odrobienia znacznej straty punktowej. Podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze Serbowie prowadzili już sześcioma punktami (16:10). Zagrania Włochów coraz częściej odbijały się od rąk blokujących rywali, słabsze chwile na boisku miał nawet Vettori, stanowiący o sile ataku swojego zespołu. Przy rosnących problemach Włochów i znakomitej zagrywce Petricia po kolejnej kontrze przeciwników Mauro Berruto musiał reagować (18:10). Przerwa na żądanie szkoleniowca nieco uspokoiła grę Włochów, po ataku Vettoriego i bloku na Atanasijeviciu Azzurri zmniejszyli nieco dystans. Pogoń za rywalem przyszła jednak za późno, Berruto próbował jeszcze rotować składem, wykorzystując podwójną zmianę z Saittą i Nellim. Manewr ten okazał się wyjątkowo nietrafiony, Włosi w tej części meczu zdobyli już tylko dwa punkty (25:14).

Podobnie jak odsłonę drugą, także ten fragment meczu lepiej rozpoczęli Serbowie, chociaż tym razem przewaga Plavich nie była aż tak duża (5:2). Pokaz umiejętności siatkarzy obu ekip w bloku sprzyjał utrzymywaniu trzypunktowego dystansu. Najpierw od bloku rywali odbił się Atanasijević, po chwili Serbowie odwdzięczyli się, powstrzymując w ten sposób Vettoriego (6:3). Wraz z rozwojem partii podopieczni Nikoli Grbicia sprawiali wrażenie kontrolujących sytuację, po kolejnych skutecznym ataku Petricia ze skrzydła sytuacja Azzurrich nie była najlepsza (11:6). Po raz kolejny opłaciła się cierpliwa gra, kolejne wybloki i zagrania w kontrach wykorzystane przez zawodników Mauro Berruto miały swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników i siatkarze obu ekip wrócili do gry na styku – 11:10. Siatkarze z Italii znaleźli sposób na zatrzymanie Petricia, atakiem z drugiej linii popisał się Lanza, kontynuując grę punkt za punkt. Ponownie szybciej do głosu doszli Serbowie, prowadząc 16:14 na drugiej przerwie technicznej. Nie był to koniec emocji, kilka minut później kontra zwieńczona atakiem Lanzy doprowadziła do remisu po 17. Po bloku Birarellego Włosi zdołali przełamać rywali, a kolejne zagrania Jacopo Massariego ze skrzydła jeszcze zwiększyły dystans w końcówce seta (23:20). Tej szansy podopieczni Mauro Berruto nie zmarnowali, Massari co prawda nie ustrzegł się błędów, a po ataku Atanasijevicia było 23:24, jednak finalnie błąd w polu serwisowym popełnił Petrić. Tym samym podobnie jak w partii premierowej Azzurri wygrali 25:23.



Nie zrażając się porażką, podopieczni Nikoli Grbicia zareagowali odpowiednio w kolejnej partii. Po początkowej grze punkt za punkt Serbowie dominując na siatce, szybko zbudowali pierwsze prowadzenie (4:2). Była to jedynie próbka możliwości reprezentantów Serbii, niezłym atakiem na środku popisał się Lisinac, atakiem z drugiej linii zapunktował Petrić i dystans wzrósł do czterech oczek (8:4). Przy wracających w szeregi Azzurrich problemach z przyjęciem zagrywek rywala szansę w ataku z przechodzącej piłki wykorzystał Nemanja Petrić. Podobnie jak we wcześniejszych fragmentach meczu, także w tej partii Włosi zdołali wrócić do gry, spora w tym zasługa Filippo Lanzy, regularnie poprawiającego swoje noty atakami ze skrzydeł (11:10). Serbowie w trudnych chwilach mogli liczyć na swojego asa, Aleksandar Atanasijević wyprowadził swój zespół na dwupunktowe prowadzenie (13:11), aby po ataku Vettoriego w taśmę różnica dzieląca obie ekipy jeszcze wzrosła. Luca Vettori szybko zrehabilitował się za to potknięcie, na środku siatki nie zawodził Mengozzi (19:17). Mimo ambitnej walki Azzurri nie byli już w stanie odwrócić losów seta. Do gry po serbskiej stronie siatki dobrze wprowadził się Uros Kovacević, grając spokojnie, Serbowie wygrali 25:20, doprowadzając do tie-breaka.

Decydujący fragment meczu to pokaz siły reprezentacji Włoch. Pechową serię swojego zespołu atakiem w taśmę rozpoczął Lisinac, a przy dwóch kolejnych blokach Azzurrich na Atanasijeviciu było już 1:4. Reakcja Nikoli Grbicia była niemal natychmiastowa, szkoleniowiec reprezentacji Serbii przywołał swoich podopiecznych do siebie. Po wznowieniu gry znakomitymi serwisami popisał się Giannelli, jeszcze poprawiając sytuację swojego zespołu. Przy serii punktowych zagrywek młodego rozgrywającego Włosi odskoczyli rywalom (8:1). Po zmianie stron boiska Giannelli popełnił błąd, nie rzutowało to jednak szczególnie na wynik. Po ataku Vettoriego było już 10:3. W tej części meczu Serbom nie udawało się praktycznie nic, nawet kolejna przerwa na żądanie Nikoli Grbicia niewiele zmieniła. Widząc swoje szanse na wygranie spotkania, ekipa Mauro Berruto nie zwalniała tempa (13:5). Kolejne desperackie próby powrotu do gry Serbów na nic się zdały, partię zakończył Emanuele Birarelli. Włosi wygrywając 15:9, triumfowali w całym meczu 3:2.

Serbia – Włochy 2:3
(23:25, 25:14, 23:25, 25:20, 9:15)

Składy zespołów:
Serbia: Atanasijević (26), Lisinac (14), Petrić (13), Ivović (12), Podrascanin (7), Jovović, Rosić (libero) oraz Kovacević U. (3), Stanković (2), Kovacević N. (1), Kostić i Okolić

Włochy: Lanza (20), Vettori (19), Birarelli (14), Mengozzi (10), Giannelli (7), Antonov (3), Colaci (libero) oraz Massari (5), Anzani (1), Nelli i Saitta

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego 1. gr. Ligi Światowej

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved