Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Finał LŚ: Niesamowita passa Francuzów trwa

Finał LŚ: Niesamowita passa Francuzów trwa

fot. FIVB

W meczu otwierającym finałowy turniej Ligi Światowej Francuzi po niezwykle zaciętym meczu pokonali 3:1 Brazylijczyków, chociaż spotkanie mogło zakończyć się nawet w trzech setach. Tym samym zanotowali piętnaste z rzędu zwycięstwo na koncie.

Od początku spotkania zaczęła się zarysowywać przewaga gospodarzy. Francuzi sporo punktów oddawali rywalom po własnych błędach – a to Kevin Le Roux zaserwował w aut, a to Earvin Ngapeth zaatakował poza boisko, dwa punkty atakiem dodali Brazylijczycy i na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:5. Po przerwie przewaga gospodarzy jeszcze wrosła, po bloku na Antoninie Rouzierze wynosiła już sześć oczek (13:7). Les Bleus udało się w tym momencie odrobić część strat – Ngapeth najpierw obił blok, potem posłał asa, po czym zapunktował Kevin Tillie i o czas musiał prosić Bernardo Rezende (13:10). Czas przyniósł oczekiwany skutek, bo po nim miejscowi odjechali po zbiciach Lucarellego i Isaca (16:10). Trójkolorowi cały czas próbowali gonić wynik, ale stanowczo za dużo punktów oddawali rywalom po błędach. Dopiero w końcówce seta postarali się o emocje, bo od stanu 23:18 doprowadzili do remisu 24:24, w dużej mierze dzięki temu, że wreszcie przestali się mylić, dołożyli też kilka „czap”, m.in. ta na Evandro dała wyrównanie. Mieli nawet piłkę setową (27:26), po tym jak atak skończył Rouzier, ale jej nie wykorzystali, bo w kolejnej akcji atakujący Francuzów obronił piłkę w aut. Takiego prezentu gospodarze już nie zmarnowali, dwa bloki, w których główną rolę odegrał Murilo, dały im wygraną 29:27.

Początek drugiej partii był wyrównany, prowadzenie przechodziło raz na stronę jednej, raz na stronę drugiej drużyny. Jednak to Brazylijczykom jako pierwszym udało się odskoczyć na dwa punkty – przy stanie 5:6 Francuzi zepsuli kolejną już w tym meczu zagrywkę, po czym najpierw został zablokowany Ngapeth, a następnie Antonin Rouzier (8:6). Ale miejscowi długo się nie nacieszyli prowadzeniem, bo po przerwie atak skończył Le Goff, potem swoje akcje skończyli Ngapeth oraz Rouzier i na tablicy wyników pojawił się remis 9:9. Po zbiciu Le Roux Francuzi wyszli na prowadzenie 11:10, a kolejny blok i błąd w ataku Evandro dały im aż trzy punkty przewagi. Nie potrafili jednak długo tego prowadzenia utrzymać, bo popełnili kilka błędów, a Lucarelli skończył atak i szybko zrobiło się 16:15. Tym razem jednak goście nie zmarnowali swoich szans. Wreszcie zaczęli robić krzywdę swoją zagrywkę rywalom, a nie sobie i po takim właśnie punktowym serwisie Ngapetha mieli już trzy oczka więcej od przeciwnika (22:19). Po bloku na Evandro mieli pierwszą piłkę setową i chociaż w kolejnej akcji sytuację dla swojej ekipy uratował koślawą kiwką Isac, w chwilę później posłał zagrywkę w aut i w meczu był remis.

Zacięta walka trwała w najlepsze w trzeciej partii. Znów żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć na więcej niż jeden punkt, dopiero w okolicy pierwszej przerwy technicznej Ngapeth najpierw popisał się skutecznym blokiem na Lucasie, potem przyjezdnym udało się także zatrzymać Lucarellego i mieli już dwa oczka przewagi (9:7). Jednak miejscowi szybko doprowadzili do remisu 10:10 i co Francuzom udało się odskoczyć, to podopieczni trenera Rezende odrabiali straty. Po ataku Rouziera to siatkarze z Europy mieli jeden punkt przewagi na drugiej przerwie technicznej i ten minimalny bufor bezpieczeństwa utrzymywali aż do stanu 21:20. Wtedy dwoma zagraniami popisał się Lucas i teraz to Canarihnos mieli oczko przewagi. Oni też pierwsi mieli piłkę setową po bloku Murilo, ale jej nie wykorzystali, tak samo jak dwóch kolejnych szans. Po ataku Le Goffa to przyjezdni mieli piłkę setową, w następnej akcji zapunktował Lucarelli, ale po kolejnym skutecznym zbiciu Ngapetha znów mieli szansę na wygraną w secie. Wykorzystali ją, bo Ngapeth zablokował Lucasa (31:29) i objęli prowadzenie w meczu.



Czwartego seta Francuzi rozpoczęli dobrze, nie zamierzali wcale zwalniać tempa. Otworzyli seta wynikiem 2:0 po akcjach Rouziera i Ngapetha, gospodarze szybko wyrównali (3:3) i znów trwała walka cios za cios. Od stanu 7:7 autowa zagrywka Lucasa, potem ataki Rouziera i Ngapetha dały Les Bleus prowadzenie 10:7. Gospodarze zdawali sobie sprawę z tego, że stoją pod ścianą, bo Francuzi się rozkręcali z akcji na akcję i coraz trudnej było ich zatrzymać. Jeszcze się udało Canarinhos doprowadzić do jednego wyrównania w tej partii, ale od drugiej przerwy technicznej na boisku istniała tylko jedna drużyna. Zwłaszcza że w polu zagrywki pojawił się Kevin Le Roux i popisał się taką serią, jaką prezentował wielokrotnie w meczach sprzed tygodnia – ze stanu 17:19 zrobiło się 17:24. Przy kolejnej próbie francuski środkowy wprawdzie się pomylił, a potem Lucas skończył piłkę przechodzącą, ale o czas od razu poprosił Laurent Tillie. I po tej przerwie Rouzier obił blok przeciwnika, pieczętując tym samym wygraną swojej ekipy. Było to piętnaste z rzędu zwycięstwo Les Bleus w tegorocznej Lidze Światowej. Przy takiej dyspozycji może się okazać, że Francuzi nie prędko znajdą pogromców.

Brazylia – Francja 1:3
(29:27, 21:25, 29:31, 19:25)

Składy zespołów:
Brazylia: Lucarelli (21), Evandro (15), Lucas (14), Isac (9), Murilo (5), Bruno (2), Sergio (libero) oraz Vissotto (3), William i Lipe

Francja: Rouzier (25), Ngapeth (21), Le Roux (15), Tillie (8), Le Goff (8), Toniutti (1), Grebennikov (libero) oraz Jaumel, Lafitte i Sidibe

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego gr.1 Ligi Światowej

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved