Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Kto tym razem wygra Ligę Światową, czy Polacy staną na podium?

Kto tym razem wygra Ligę Światową, czy Polacy staną na podium?

fot. archiwum

Od jutra do niedzieli w brazylijskim Rio de Janeiro sześć zespołów powalczy o kolejny triumf w Lidze Światowej. Wśród nich będzie także reprezentacja Polski, która do walki o medale World League wraca po dwuletniej przerwie.

Większość drużyn na obecny sezon reprezentacyjny patrzy przez pryzmat Pucharu Świata albo kontynentalnych turniejów kwalifikacyjnych do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich, a więc Liga Światowa jest dla nich niejako jedynie przystankiem w budowaniu formy na najważniejsze mecze w sezonie. Jedynie Brazylijczycy mogą spać spokojnie, bowiem mają już zapewniony występ na igrzyskach w Rio de Janeiro. Dzięki temu nie będą musieli walczyć o przepustkę do nich w morderczym Pucharze Świata, a Liga Światowa jest dla nich świetną okazją, aby zmierzyć się z najsilniejszymi rywalami oraz przełamać impas ostatnich niepowodzeń. Wystarczy wspomnieć, że podopieczni trenera Rezende po raz ostatni triumfowali w tych rozgrywkach w 2010 roku, a później nie zdobyli ani złota olimpijskiego, ani nie obronili tytułu mistrza świata. Pewna era dominacji brazylijskiej reprezentacji dobiegła końca, ale nie oznacza to, że canarinhos wylecieli ze światowego topu. Wręcz przeciwnie, wciąż trzeba ich zaliczać do grona najlepszych drużyn globu. Dobrą formę pokazali już w fazie grupowej, w której wygrali rywalizację w grupie A, ponosząc jedynie porażki w tie-breaku z Włochami i Serbią. Bez wątpienia włączą się oni do walki o medale, tym bardziej że mają w swoich szeregach Lucarellego, jednego z najlepszych obecnie ofensywnych przyjmujących globu, ale czy rola gospodarza turnieju okaże się dla nich szczęśliwa? W ostatnich latach gospodarze przegrywali z kretesem, a po raz ostatni Włosi organizując zmagania finałowe w 1994 roku, okazali się w nich najlepsi.

Plany siatkarzom z Ameryki Południowej mogą pokrzyżować Amerykanie, którzy im bliżej igrzysk olimpijskich, tym są coraz mocniejsi. Przeważnie było tak, że osiągali oni najlepsze wyniki w sezonach olimpijskich, ale ostatnia czterolatka pokazuje, że i ta tendencja zaczyna ulegać zmianie. Podopieczni trenera Sperawa już w poprzednim sezonie pokazali wielką siłę, wygrywając Ligę Światową. Byli także o włos od walki o czołowe miejsca w mistrzostwach świata, ale drogę do szóstki zamknęła im niespodziewana porażka z Argentyną. W trwającym sezonie są równie mocni, o ile nie mocniejsi. Już w fazie grupowej Ligi Światowej udowodnili, że nie będą chłopcami do bicia, wygrywając rywalizację w grupie B. O ich dobrej dyspozycji przekonali się również biało-czerwoni, którzy trzykrotnie musieli uznać ich wyższość. W dodatku w amerykańskiej kadrze coraz częściej pojawiają się młodzi i utalentowani gracze, którzy podnoszą jej wartość. Ostatnim odkryciem jest Russell, który może być jedną z gwiazd turnieju finałowego. A połączenie młodości z rutyną Lee czy Andersona oraz siłą Troya może stanowić zaporę trudną do pokonania przez rywali.

Do walki o medale w Lidze Światowej po dwuletniej przerwie powraca reprezentacja Polski, która po historyczny triumf w tych rozgrywkach sięgnęła w 2012 roku. W tym roku walka w tych prestiżowych rozgrywkach również nie była priorytetem podopiecznych trenera Antigi, ale w fazie grupowej zaprezentowali się na tyle dobrze, że znaleźli się w gronie sześciu najlepszych zespołów. Mimo zmiany pokoleniowej, która dokonuje się w polskiej kadrze, nie odbiło się to na osiąganych przez nią wynikach. Cztery wygrane nad reprezentacją Rosji, a przede wszystkim zwycięstwo w piekielnym Teheranie to wyniki, które z pewnością podbudowały biało-czerwonych. Na pewno obecnie nie są oni w najwyższej formie, ale skoro już polecieli do Rio de Janeiro, to zapowiadają walkę o jak najlepszy rezultat. Niewykluczone więc, że w niedzielę do swojej kolekcji dołożą trzeci krążek Ligi Światowej. Tym bardziej, że w swoich szeregach mają najlepiej punktującego fazy grupowej, Kurka, najlepiej broniącego, Zatorskiego, a w czołówkach innych statystyk znaleźli się chociażby Mika i Bieniek. Czy jednak będą to na tyle solidne filary, które pozwolą biało-czerwonym na osiągnięcie kolejnego sukcesu pod wodzą trenera Antigi?



Swoje trzy grosze do rywalizacji o medale wrzucić mogą Serbowie, dla których ostatnie lata nie były zbyt owocne w sukcesy reprezentacyjne. Wystarczy wspomnieć, że sukcesu nie odnieśli na czempionacie globu, a ostatni medal w Lidze Światowej zdobyli w 2010 roku. Później przyszedł jeszcze brąz mistrzostw Europy, ale widać, że zmiana warty, która dokonała się w ich szeregach, nieco zaburzyła płynność ich gry i wpłynęła na osiągane przez nich wyniki. Jednak już tegoroczne występy w Lidze Światowej pokazały, że Serbów nie można traktować jako chłopców do bicia, o czym świadczy chociażby zdobycie przez nich aż 23 oczek w fazie grupowej i wygrane nad Włochami i Brazylią. To drużyna, której nie można dać rozwinąć skrzydeł, bo kiedy już uśpi rywala i poczuje krew, jest trudna do zatrzymania. Może wykorzystać fakt, że wśród najlepszych zabraknie tym razem Rosjan czy Irańczyków i niepostrzeżenie wedrzeć się na podium. W dodatku ma w swoich szeregach Atanasijevicia, który praktycznie w pojedynkę może rozstrzygnąć losy meczu.

Wielką niewiadomą są Włosi, w szeregach których na kilka dni przed rozpoczęciem finałowej rozgrywki doszło do sporego zamieszania personalnego. Ze względów dyscyplinarnych trener Berruto odsunął od zespołu czterech zawodników – Ivana Zaytseva, Dragana Travicę, Giulio Sabbiego i Luigiego Randazzo. Szczególnie nieobecność dwóch pierwszych siatkarzy może niekorzystnie wpłynąć na grę ekipy z Półwyspu Apenińskiego. Są dwie drogi wyjścia z tej sytuacji: albo zmobilizuje ona jeszcze bardziej zespół i sprawi, że ambicją będzie chciał on nadrobić ewentualne braki personalne, albo zupełnie go rozsypie, przez co nie odegra on większej roli w Rio de Janeiro. A w sumie ma o co walczyć, bowiem broni brązowego medalu wywalczonego zarówno przed rokiem, jak i przed dwoma laty.

Języczkiem u wagi mogą być Francuzi, którzy wprawdzie trafili do podgrupy z Brazylią i Stanami Zjednoczonymi, ale stać ich na sprawienie niespodzianki. Po zmianie reguł rozgrywania Ligi Światowej trójkolorowi trafili do drugiej dywizji. Już w poprzednim roku mieli sporą szansę, by zagrać w turnieju finałowym elity, ale niespodziewana porażka z Australią pokrzyżowała im plany. Jednak w tym sezonie nie było na nich mocnych w drugiej dywizji. W grupie odprawili z kwitkiem Japonię, Koreę oraz Czechy, a w turnieju finałowym nie stracili nawet seta, wykazując wyższość najpierw nad Argentyną, a następnie nad Bułgarią. Do Rio de Janeiro pojechali już na większym luzie. Podstawowe zadanie udało im się zrealizować, a być może w Brazylii pokuszą się o jakąś niespodziankę.

Turniej finałowy odbywał się będzie od środy do niedzieli. W grupie I zmierzą się Brazylia, Stany Zjednoczone oraz Francja, zaś w grupie II rywalizowały będą: Polska, Serbia i Włochy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved