Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE, gr. B: Pech Turków, Słoweńcy ponownie za mocni

LE, gr. B: Pech Turków, Słoweńcy ponownie za mocni

fot. FIVB

Po wczorajszej porażce także w drugim meczu ze Słoweńcami podopieczni Emanuele Zaniniego nie znaleźli sposobu na znakomicie dysponowanych rywali. Turcy wygrali tylko jednego seta. W drugim meczu tej grupy Białorusini zrewanżowali się Chorwatom.

Podobnie jak w pierwszym słoweńsko-tureckim starciu tego weekendu, także tym razem podopieczni Andrei Gianiego nie zostawili złudzeń rywalom. Tym razem jednak opór ze strony gospodarzy był większy, o czym świadczy chociażby fakt, że dwie z czterech rozgrywanych partii rozstrzygały się na przewagi. Po wczorajszej porażce Emanuele Zanini postanowił coś zmienić w swoim zespole i tak szkoleniowiec wymienił aż dwóch zawodników z podstawowej szóstki. Tym razem od pierwszych akcji na placu gry pojawili się Peksen i Gokgoz, którzy zmienili Aydina i Yenipazara. Ten ruch okazał się trafiony w 50%, o ile Peksen utrzymując 50-procentową skuteczność zagrań, spełnił stawiane przed nim oczekiwania, o tyle Gokgoz prezentował się zdecydowanie gorzej pod względem skuteczności.

Już odsłona premierowa mogła być zapowiedzią wyrównanej walki, niemal od pierwszych akcji toczyła się rywalizacja punkt za punkt. Do roli lidera reprezentacji Słowenii ponownie wyrósł Mitja Gasparini, na zagrania rywali równie pewnymi atakami odpowiadał Gunes (7:8). W zestawieniu z wczorajszym meczem podopieczni Emanuele Zaniniego przede wszystkim wzmocnili serwis, tym samym zmuszając rywali do popełniania błędów. Mimo że skuteczność zagrań przemawiała na korzyść gości, na dłuższej przestrzeni partii Turcy byli w stanie utrzymać kontakt punktowy z rywalami (15:16). W końcówce seta, kiedy Gasparini ze Sketem mocno podkręcili tempo, miejscowi zostali w tyle (18:21). Słoweńcy podali jednak rywalom pomocną dłoń, kolejnymi błędami doprowadzając do remisu. W kluczowym fragmencie seta sportowe szczęście było po stronie Gunesa i jego kolegów, którzy triumfowali 26:24.

Widząc swoje szanse w meczu, podopieczni Emanuele Zaniniego również w partii kolejnej rozpoczęli nieco lepiej, budując nawet trzypunktowy dystans (8:5). Miejscowi wciąż jednak nie byli w stanie znaleźć sposobu na zatrzymanie Mitji Gaspariniego. As Słoweńców imponował 61-procentową skutecznością, wykazując się również niezłą czujnością w bloku. Początek drugiej partii to jednak pogoń ekipy Andrei Gianiego za rywalami, niwelowanie dystansu utrudniały Słoweńcom własne potknięcia i wybloki Turków. Tym samym po kolejnej kontrze gospodarze schodzili na drugą przerwę techniczną, prowadząc 16:12. W tej części meczu wszystko wskazywało, że to Turcja obejmie prowadzenie w meczu, tym bardziej że kilkupunktowy dystans się utrzymywał (21:18). To, co udało się gospodarzom w secie pierwszym, tym razem sprzyjało gościom. Gasparini ze Sketem mogli liczyć na wsparcie Cebulja i konsekwentni na siatce siatkarze ze Słowenii tym razem odwdzięczyli się rywalom, wygrywając również na przewagi – 26:24.



Taki rozwój wypadków wybił z rytmu gospodarzy, pierwsze akcje czwartego seta to ponownie dominacja ekipy Andrei Gianiego, podczas gdy gospodarze sprawiali wrażenie bezradnych. Także Słoweńcy nie dali przeciwnikom tylu okazji do kontrataków co poprzednio, po stronie Turków zawodziła skuteczność w zagraniach z pierwszej akcji. Przy 23-procentowej efektywności zagrań podopieczni Emanuele Zaniniego nie mieli sportowych argumentów pozwalających stawić opór rywalom. Wraz z rozwojem partii przepaść między zespołami wzrastała (4:8, 9:16). Swoją średnią mocno poprawił jeszcze Gasparini, prowadząc swój zespół do zwycięstwa – 25:15.

W partii czwartej Turcy próbowali jeszcze ratować swoją sytuację, trener Zanini rotował składem, szukając optymalnego ustawienia, jednak wciąż to Słowenia była w lepszej sytuacji. Nawet skuteczność w bloku (5 oczek zdobytych blokiem w tym secie) nie uratowała gospodarzy. Gra na styku zakończyła się jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną. Mimo że goście także nieco „obniżyli loty”, wystarczyło to do kontrolowania sytuacji. W połowie partii przewaga gości wzrosła już do 10 punktów. Zryw Turków przyszedł za późno, kolejne ataki wystarczyły już tylko do zmniejszenia rozmiarów porażki (23:25).

Turcja – Słowenia 1:3
(26:24, 24:26, 15:25, 23:25)

Składy zespołów:
Turcja: Peksen (6), Gokgoz, Unver (4), Gunes (11), Minici (10), Koc (6), Dengin (libero) oraz Toy (8), Yenipazar (1), Yucel i Gunes
Słowenia: Pajenk (8), Sket (20), Gasparini (28), Koncilja (8), Ropret (3), Cebulj (13), Kovacic (libero) oraz Klobucar, Pokersnik i Urnaut


Blisko dwie godziny trwało drugie spotkanie rywalizacji grupy B Ligi Europejskiej. Pojedynek Chorwatów z Białorusinami zakończył zmagania tego weekendu, podopieczni trenera Sidelnikowa zrewanżowali się rywalom za sobotnią porażkę, wygrywając w identycznym wymiarze, tj. 3:1. Chociaż początki spotkania nie zapowiadały jeszcze takiego rozwoju wypadków. Podobnie jak pierwszy mecz obu ekip lepszy start zanotowali gospodarze. Podopiecznych Igora Simuncica na prowadzenie wyprowadził Ivan Raić (8:6). Przewaga wypracowana jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną utrzymywała się na dłuższej przestrzeni seta. Przy zbliżonych notach w bloku i skuteczności w polu serwisowym kluczem do sukcesu miejscowych okazała się efektywność zagrań na siatce. Przy blisko 70-procentowej skuteczności zagrań Chorwaci dyktowali tempo, prowadząc w końcówce seta 21:17. Sytuacje Białorusinów próbował ratować jeszcze Radziuk, jednak pogoń za rywalem przyszła zbyt późno i kropkę nad i postawili miejscowi (25:20).

Odsłona druga to zwrot o 180 stopni, to co przynosiło rezultaty miejscowym w partii premierowej, tym razem sprzyjało Białorusinom. Przy słabnącej sile ataku Chorwatów sprawy w swoje ręce wziął Andrei Radziuk. Lider ekipy Wiktora Sidelnikowa nie zwalniał ręki w ataku, systematycznie budując dystans punktowy (8:5). As reprezentacji Białorusi nie był przy tym osamotniony, do gry znakomicie wprowadził się Chrapowicz, uzupełniając zagrania najlepiej punktującego swojego zespołu. Swoje zrobiła też czujność w bloku gości, w tym zestawieniu prym wiedli Radziuk z Marozau i na drugiej przerwie technicznej obie drużyny dzieliło już sześć punktów (10:16). Igor Simuncic rotował jeszcze składem, ale jego podopiecznym z coraz większym trudem przychodziło zdobywanie kolejnych punktów. Tego seta gospodarze nie byli już w stanie uratować, przegrali 16:25.

Partia trzecia to powrót do wyrównanej gry. Wystrzegając się błędów z drugiego seta, Chorwaci już od pierwszych akcji nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł. Przy systematycznie budowanym prowadzeniu miejscowych i powrocie do efektywności zagrań na poziomie ok. 50% Raić i jego koledzy zdołali odskoczyć rywalom, prowadząc kolejno 8:7, 16:12. Podobnie jak w pierwszym starciu obu ekip intencje rywali dobrze odczytywał Zhukouski, popisując się skutecznymi blokami. Czteropunktowe prowadzenie okazało się jednak niewystarczające. To był dzień Andreia Radziuka, zdobywca 27 oczek w meczu poprowadził swój zespół najpierw do remisu, a finalnie do zwycięstwa w tej części meczu 25:23.

Czwarty set potwierdził, że zryw gości nie był tylko chwilowy. Białorusini wyraźnie odnaleźli swój rytm gry, mając sposób na grających falami rywali. Chorwaci nie zamierzali nic ułatwiać przeciwnikom, stąd też niewielkie, bo dwupunktowe prowadzenie Radziuka i jego kolegów. Dystans dzielący obie ekipy utrzymywał się przez dłuższy czas, Antanowicz przypomniał jeszcze rywalom o sile swojego serwisu, co skutecznie zahamowało zapędy miejscowych. W końcówce seta siatkarze z Białorusi prowadzili już 21:17. Tej szansy przyjezdni nie zmarnowali, dominując nad rywalami na siatce, wygrali 25:19 i w całym meczu 3:1, rewanżując się rywalom za sobotnią porażkę.

Chorwacja – Białoruś 1:3
(25:20, 16:25, 23:25, 19:25)

Składy zespołów:
Chorwacja: Zhukouski (7), Galić, Raić (17), Cosić (8), Kovacević (15), Mihalj (8), Sarcević (libero) oraz Dirlic (1), Peterlin, Sestan (8), Andrić i Mocic
Białoruś: Radziuk (27), Antanowicz (8), Haramykin (1), Pranko (6), Marozau (9), Miskewicz (4), Likhard (libero) oraz Charapowicz (11), Liasczynkas, Aplewicz, Wasz (4) i Budziukin

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki i tabela grupy B Ligi Europejskiej

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved