Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Mateusz Mika: Stephane ma nosa

Mateusz Mika: Stephane ma nosa

fot. Izabela Kornas

- Mam nadzieję, że nie sprawdzi się to, że po sukcesie z nowym trenerem przychodzi dołek. Chciałbym, żeby Stephane przełamał niefart nowicjusza - powiedział o trenerze Polaków zawodnik Lotosu Trefla Gdańsk, Mateusz Mika.

Czuje pan, że po ubiegłym sezonie stał się pan symbolem odkryć Stephane’a Antigi?

Mateusz Mika: – Dla mnie to, co wydarzyło się w ubiegłym sezonie, nie było zaskoczeniem, lecz pewnym procesem. Po dobrych meczach w Lidze Światowej pojawiła się myśl, że może trener to dostrzeże i zabierze mnie na mistrzostwa świata. Na pewno Stephane ma nosa, bo w tym sezonie z kolei rewelacyjnie wprowadził się do kadry Mateusz Bieniek. Można było się spodziewać dobrej postawy z jego strony, ale utrzymać wysoki poziom w kilku meczach z rzędu w Lidze Światowej, i to w debiutanckim sezonie, to już wielka sztuka.

Po raz pierwszy od trzech lat awansowaliście do turnieju finałowego Ligi Światowej. Będzie okazja przetestować obiekty w Rio de Janeiro rok przed igrzyskami.



– Rio to nasz cel, ale jeśli chodzi o kwalifikację olimpijską. Fajnie jest grać w gronie sześciu najlepszych drużyn Ligi Światowej, bo sporo zdrowia zostawiliśmy na parkiecie, by tam dotrzeć. Z drugiej strony gdybyśmy nie awansowali do turnieju finałowego, też by się nic nie stało. W końcu rok temu to się nie udało, a na najważniejszej imprezie sezonu sięgnęliśmy po złoto.

Zwłaszcza, że do tej pory sprawdzała się reguła, że medal w Lidze Światowej oznaczał brak sukcesu w najważniejszym turnieju.

– Reguł jest wiele. Mam nadzieję, że nie sprawdzi się to, że po sukcesie z nowym trenerem przychodzi dołek. Mam nadzieję, że Stephane przełamie ten niefart nowicjusza.

Mistrzami świata już jesteście, więc nie ma takiej presji jak w ubiegłym sezonie?

– Przegrane w tegorocznej Lidze Światowej z Amerykanami były takim kubłem zimnej wody i sprawiły, że pompowanie balonika, które dotyka każdą dyscyplinę, jest nieco mniejsze. My wiemy, w jakiej jesteśmy formie teraz, a jej szczyt ma przyjść we wrześniu podczas Pucharu Świata. W mistrzostwach Europy zagramy na tyle, na ile będzie nas stać po wyczerpującym turnieju w Japonii.

Wasze występy w Final Six mają być straszakiem dla rywali przed Pucharem Świata?

– Na pewno ta rywalizacja ma aspekt psychologiczny. Zawsze lepiej gra się w dużym turnieju przeciwko rywalowi, który pamięta porażki z nami.

Jako mistrzowie świata budzicie większy respekt?

– Gdybyśmy nie awansowali do szóstki mundialu, to ich podejście z pewnością byłoby inne. Samo zdobycie tytułu dało nam, zawodnikom, poczucie spełnienia. Trzeba jednak znać umiar. Jesteśmy mistrzami świata, ale to nie znaczy, że teraz wszystko zrobi się samo.

Dla pana złoto było spełnieniem, czy również motywacją do dalszej pracy?

– Inaczej grało mi się sezon ligowy z myślą, że jestem mistrzem świata. Jeden cel na mojej liście został odhaczony, ale jeszcze dużo przede mną. Chciałbym zdobyć wszystko, co jest do zdobycia – wygrać mistrzostwo Europy oraz olimpijskie.

Jesteście drużyną głodną zwycięstw, bo nie wygrywaliście – tak jak Brazylia w pewnym momencie – wszystkiego w każdym sezonie?

– Gdybym wszystko już w życiu wygrał, to dalej chciałbym gromadzić kolejne medale, być najlepszym jak najdłużej. Ta myśl towarzyszyła pewnie Brazylijczykom.

Czy to Philippe Blain najbardziej pomógł panu w ponownym wejściu do kadry?

– Bardziej mi pomógł, gdy trafiłem do Montpellier po nieudanym sezonie w Gdańsku. Wtedy w PlusLidze pierwszy raz zakwalifikowaliśmy się do play-off, co było sukcesem dla klubu, ale nie dla nas jako zawodników, bo mieliśmy szansę na więcej. Doszedłem do siebie we Francji, później przyjechałem na kadrę i okazało się, że mam szansę grać.

Cały wywiad Edyty Kowalczyk dostępny jest w Przeglądzie Sportowym

 

 

 

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved