Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE, gr. A: Udany rewanż Izraela i wygrana Estonii

LE, gr. A: Udany rewanż Izraela i wygrana Estonii

fot. archiwum

W "polskiej" grupie siatkarze z Izraela dość niespodziewanie zainkasowali komplet punktów w starciu z Duńczykami, rewanżując się za wczorajszą porażkę. Estończycy z kolei pokonali Macedonię i wciąż pozostają w czołówce tabeli.

Po wczorajszej porażce Izraelczykom udał się rewanż na rywalach z Danii. Tym razem gospodarzom do sukcesu wystarczyły trzy sety. Spotkanie pewnym atakiem otworzył Alexander Shafranovich. Doświadczony przyjmujący reprezentacji Izraela zaprezentował się nieco lepiej niż w pierwszym meczu z Duńczykami. Początkowo przewaga miejscowych była niewielka (8:7). Obok skutecznych zagrań w ataku gospodarze uaktywnili się w polu serwisowym, utrzymując dystans punktowy (10:8). Była to jedynie próbka możliwości podopiecznych Avitala Selingera, kontynuowali oni swoją dobrą grę. W znacznym stopniu dzięki zagraniom Batchkali miejscowi odskoczyli rywalom, prowadząc 16:11 na drugiej przerwie technicznej. Duńczycy mimo kolejnych zrywów nie byli w stanie zniwelować tego dystansu, w końcówce seta swoje noty poprawił jeszcze Ariel Katzenelson, popisując się skuteczną kiwką. Wygrywając 25:20, Izrael objął prowadzenie w meczu 1:0.

Również druga partia meczu rozpoczęła się po myśli gospodarzy. Podobnie jak w odsłonie premierowej, także tym razem ekipie Avitala Selingera pomogło doświadczenie Shafranovicha. Po mocnym starcie Izraelczycy prowadzili 8:5. W szeregach gości nie zawodził Bonnesen, jednak najlepiej punktujący Duńczyków nie miał większego wsparcia ze strony swoich kolegów. Siła ataku wciąż przemawiała na korzyść miejscowych, którzy spokojnie budowali przewagę (16:12). Prowadzenie gospodarzy jeszcze wzrosło, niezłymi zagrywkami popisał się Katzenelson i to właśnie rozgrywający reprezentacji Izraela przyczynił się do zwiększenia dystansu punktowego (21:14). Grający pod presją Duńczycy coraz częściej popełniali błędy własne, finalnie ulegając rywalom 16:25.

Trzeci set okazał się formalnością. Przy znakomitym starcie gospodarze po ataku Hershko prowadzili 8:2 podczas pierwszej przerwy technicznej. Swoich kolegów kolejnymi atakami wspierał Iliya Goldrin, a kiedy przy stanie 10:5 niewiele wskazywało, że goście zdołają nawiązać jeszcze walkę z rywalami, trener Trolle wykorzystał swoją pierwsza przerwę na żądanie. Po wznowieniu gry Duńczycy nieco lepiej odnajdywali się w ataku, przy kolejnych kontratakach niwelując dystans (10:12). Mimo szansy na przedłużenie losów spotkania przyjezdni ponownie nie sprostali zadaniu. Pomocną dłoń rywalom podał Genadi Sokolov (17:14). Siatkarze z Danii nie byli w stanie po raz kolejny zbliżyć się do rywali. Batchakala i jego koledzy pewnie zmierzali do końca seta, ostatecznie triumfując 25:20 i w całym meczu 3:0.



O samym rewanżu, ale też odmianie swojego zespołu mówił po meczu Avital Selinger. – Możemy być zadowoleni ze swojej gry. Byliśmy dobrze przygotowani i cieszy, że w ciągu zaledwie 24 godzin zdołaliśmy odwrócić sytuację. Graliśmy dobrze w obronie i ataku, doskonale reagowaliśmy w trakcie meczu. Jesteśmy młodym zespołem i każdy kolejny mecz daje nam cenne doświadczenie na międzynarodowych parkietach.

Rozczarowania z postawy swojego zespołu nie krył natomiast Mikael Trolle.Nie utrzymaliśmy poziomu gry z wczoraj, nie udało nam się utrzymać dobrej gry w zagrywce i bloku, przez co oddaliśmy sporo punktów rywalom. Gratulacje dla reprezentantów Izraela, byli lepsi – zakończył szkoleniowiec.

Izrael – Dania 3:0
(25:20, 25:16, 25:20)

Składy zespołów:

Izrael: Katzenelson (5), Hershko (8), Batchkala (11), Goldrin (7), Shafranovich (9), Sokolov (7), Shwartz-Shmoel (libero)
Dania:
Jensen (8), Sorensen (3), Thomsen (1), Jacobsen (4), Møllgaard (4), Bonnesen (13), Bitsch (libero) oraz Sørensen, Nielsen i Huss (3)


Po wygranej bez straty seta w swoim pierwszym meczu tego weekendu także tym razem Estończycy nie pozwolili rywalom z Macedonii na zbyt wiele. Ambitnie walczący Macedończycy zdołali co prawda ugrać jednego seta, jednak była to pełnia możliwości zespołu trenera Ristoskiego. Wbrew temu, na co mógłby wskazywać wynik, spotkanie nie było jednak jednostronnym widowiskiem, a o przechyleniu szali zwycięstwa na stronę gospodarzy decydowały szczegóły. Już partia premierowa rozpoczęła się od wyrównanej walki. Przy wymianie sił w ataku którejkolwiek z ekip trudno było zbudować wyższe prowadzenie. Niemal na przestrzeni całego seta utrzymywała się więc gra punkt za punkt, minimalnie lepsi przy wymianie ciosów byli Estończycy (8:7, 16:15, 21:20). W zespole trenera Cretu do roli lidera wyrósł Renee Teppan i to on poprowadził swój zespół do triumfu 25:21.

Odsłona druga to powtórka z rozrywki, Macedończycy mogli liczyć na Jovicę Simovskiego, a lider przyjezdnych nie zawodził. W całym spotkaniu Simovski na konto swojego zespołu zapisał 24 oczka, podczas gdy kolejny z Macedończyków zakończył mecz z 14 punktami na swoim koncie. Niemal osamotniony Simovski dzielnie stawiał opór rywalom. Mimo ambitnej walki gości wciąż skuteczność na siatce przemawiała na korzyść miejscowych. Także tym razem podopieczni Zarko Ristoskiego byli w stanie dotrzymywać kroku rywalom jedynie do poziomu 20. punktu. Finisz to popis gry miejscowych i wygrana w identycznym wymiarze jak w pierwszym secie, tj. 25:21.

Równie zacięta i wyrównana była trzecia partia spotkania, tym razem obok wymiany sił na siatce siatkarze obu ekip uaktywnili się w polu serwisowym. Po stronie gospodarzy brylowali w tym elemencie Juhkami i Kreek. W znacznym stopniu dzięki skutecznemu odrzuceniu rywali od siatki podopieczni trenera Cretu zdołali zbudować kilkupunktowe prowadzenie w początkowej fazie seta, co nie udawało im się we wcześniejszych partiach. Przy skutecznych atakach Teppana Estończycy prowadzili na drugiej przerwie technicznej 16:12. Siatkarze z Macedonii po raz kolejny wykazali się niemałą wolą walki i mimo sześciopunktowej straty w końcówce seta (21:15) po imponującej pogoni doprowadzili do gry na przewagi. Miejscowi mogą mówić o zmarnowanej szansie, bowiem mając w górze piłki meczowe, pozwolili wygrać rywalom 29:27.

To, co nie udało się Estończykom w odsłonie wcześniejszej, przyniosło rezultaty w czwartym secie. Teppan i jego koledzy nie pozwolili rywalom w pełni rozwinąć skrzydeł, dominując w ataku. Konsekwencja zagrań Estończyków miała swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników, podopieczni trenera Cretu ani na moment nie oddali kontroli przeciwnikom, utrzymując kilkupunktową zaliczkę (8:5, 16:12, 21:17). Macedończyków nie było już stać na kolejny zryw, tym samym ekipa Zarko Ristoskiego musiała uznać wyższość rywali, przegrywając 21:25 i w całym meczu 1:3.

O niezłej postawie swojego zespołu mimo porażki mówił trener Ristoski. – Chciałbym pogratulować rywalom zwycięstwa, moim zdaniem to Estończycy byli faworytem obu spotkań. Co do samego meczu, cieszy mnie gra mojego zespołu w trzecim secie, kiedy wszyscy chyba już myśleli, że mecz jest zakończony. Pokazaliśmy charakter, czego potwierdzeniem był wygrany set – podsumował szkoleniowiec reprezentacji Macedonii. Krótko rywalizację podsumował szkoleniowiec zwycięzców. – Jestem zadowolony z wyniku. Cieszy też to, że potrafiliśmy podnieść się w czwartym secie, wygrywając ten fragment meczu – powiedział Gheorghe Cretu.

Estonia – Macedonia 3:1
(25:21, 25:21, 27:29, 25:21)

Składy zespołów:

Estonia: Pupart (6), Kreek (15), Toobal K. (3), Juhkami (15), Teppan (18), Tammemaa (12), Rikberg (libero) oraz Toobal A. (2)
Macedonia:
Gjorgiev G. (2), Josifov (6), Gjorgiev N. (14), Milev (8), Simovski (24), Klopcheski (2), Angelovski (libero) oraz Despotovski, Madjunkov (5) i Karankovikj

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki i tabela grupy A Ligi Europejskiej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved