Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Gstaad Major: Polacy nie dotarli do półfinału

Gstaad Major: Polacy nie dotarli do półfinału

fot. archiwum

Po nerwowym początku batalii wydawało się, że polską parę Kądzioła/Szałankiewicz czeka trudna przeprawa. Ostatecznie Polacy polegli w trzeciej rundzie turnieju. Mniej szczęścia mieli Łosiak i Kantor oraz Fijałek i Prudel, którzy wcześniej odpadli z zawodów.

Początek boju przyniósł ze sobą wyrównaną walkę po obu stronach siatki, choć to Turcy byli w ofensywie (5:3). Mimo tego, że Polakom udało się wyjść na prowadzenie przy stanie 6:5, nie byli oni w stanie powstrzymać mocnych zbić Giginoglu. Nie na wiele zdały się także ich próby sforsowania gry defensywnej Gögtepe, który wyłapywał niemalże wszystkie zagrania Kądzioły. Mniej więcej w połowie rozdania szczęście zaczęło sprzyjać polskiej parze, co zmieniło losy pojedynku. Dwa błędy w zagrywce ich oponentów podziałały nieco deprymująco na arabski zespół, co przeniosło się także na jego prezencję na siatce. Szałankiewicz wykorzystał to trzykrotnie, taktycznie kiwając przeciwników (15:12). Nie oznaczało to końca emocji, bowiem siatkarze z Turcji w końcówce zdołali odrobić kilka oczek. Ostatnie piłki pokazały jednak, że więcej argumentów po swojej stronie mają biało-czerwoni i to właśnie oni cieszyli się ze zwycięstwa w pierwszej odsłonie meczu (21:17).

Po chwili oddechu Kądzioła i Szałankiewicz z nowymi siłami weszli w drugie rozdanie. Już od inaugurujących zbić było widać ich determinację i chęć zwycięstwa, dzięki której szybko wypracowali sobie trzy punkty zapasu (7:4). Nie zmieniło to jednak faktu, że pragnący zwycięstwa Turcy nie zamierzali odpuścić i pozwolić rywalom na gładką wygraną – po dwóch atakach ze skrzydła Giginoglu biało-czerwoni mieli tylko oczko przewagi (8:7). Niebezpieczeństwo utraty prowadzenia podziałało jednak mobilizująco na polski duet i już po chwili przewaga ponownie wzrosła do trzech punktów (12:9). Po kolejnych asach Szałankiewicza zyskiwali nadal – wynik 17:11 pojawił się na tablicy rezultatów po dwóch pomyłkach rywali. Gra Gögtepe i Giginoglu całkowicie stanęła, nie potrafili oni wypracować sobie choć jednego udanego zbicia, co potęgowało przewagę Polaków (19:13). Kilka piłek później było już po meczu (21:16).

Kądzioła/Szałankiewicz POL [24]- Gögtepe V./Giginoglu TUR [21] 2:0
(21:17, 21:16)




Druga polska para miała w swoim pojedynku nieco mniej szczęścia. Biało-czerwoni zainaugurowali batalię bardzo dobrze, bowiem stanowili dużą barierę na siatce dla Ranghieriego i Carambuli (6:4). Z biegiem czasu ich siła rażenia jednak spadała proporcjonalnie do tego, jak rosła przewaga włoskiego duetu. Widać było, że Łosiak nie radził sobie z taktycznymi zbiciami przeciwników, co krok po kroku coraz bardziej oddziaływało na pewność siebie Polaka (10:8). Nawet kiedy Kantorowi udawało się odrobić kilka oczek straty, to chwilę później Carambula odpowiadał mu tym samym i wynik wracał na stare tory. Nie ulegało wątpliwości, że momenty wyrównanej walki punkt za punkt korzystniej wpływały na siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego, ponieważ to oni trzymali „bufor bezpieczeństwa” nad zawodnikami znad Odry i Wisły (16:14). Na końcowym wyniku pierwszej partii zaważyły dwa błędy własne Polaków i lepsza prezencja zza dziewiątego metra Ranghieriego (21:19).

Ostatnie starcie par upłynęło pod znakiem dobrej prezencji Włochów i tego, że biało-czerwoni byli praktycznie niewidoczni na boisku. Ofensywa zespołu ze słonecznej Italii wzbudzała duży aplauz wśród zgromadzonej publiczności, a stagnacja polskiego duetu rosła z minuty na minutę (10:6). Łosiakowi i Kantorowi nie pomogło wzmocnienie zagrywki i próba kopiowania gry rywali – szybkiej, mylącej i kreatywnej, bowiem ryzyko, które podejmowali w ich przypadku, nie zdawało egzaminu. Mniej więcej przy stanie 16:10 stało się jasne, że nie dogonią Ranghieriego i Carambuli. Po dwóch uderzeniach w siatkę i błędzie w bloku mecz zakończył się na korzyść siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego (21:14).

Łosiak/Kantor POL [19] – Ranghieri/Carambula ITA [29] 0:2
(19:21, 14:21)


W drugim rozgrywanym w dniu dzisiejszym meczu para Kądzioła/Szałankiewicz znów triumfowała w dwóch setach, pokonując tym razem wyżej notowanych Niemców Jonathan Erdmann/Kay Matysik. To spotkanie obfitowało w jeszcze bardziej dramatyczne wydarzenia niż konfrontacja z Turkami. Sporo było momentów walki punkt za punkt i dopiero w końcówce polski duet odskakiwał rywalom. Tak było w pierwszej odsłonie meczu, w której Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz wygrali 21:19, nie inaczej było też w drugiej partii, w której zwyciężyli do 18.

Erdmann/Matysik GER [10] – Kądzioła/Szałankiewicz POL [24] 0:2
(19:21, 18:21)


Mają czego żałować Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel, którzy mieli wszelkie szanse, by wygrać spotkanie z Holendrami. Zaczęli pierwszego seta bardzo dobrze, bo w pewnym momencie prowadzili już czterema punktami (14:10). Ale niedługo się nacieszyli z tej przewagi, bo rywale wkrótce wyrównali i sami wyszli na prowadzenie 16:15. Końcówka była niezwykle zacięta (19:19, 20:20), ale o dwie piłki lepsi okazali się Brouwer i Meeuwsen. Druga partia był na początku wyrównana, ale dosyć szybko Polacy odskoczyli i wygrali ją 21:14, pozostając dalej w grze o zwycięstwo w całym meczu. Rozstrzygająca partia była niezwykle zacięta (5:5, 9:9) i praktycznie do samego końca żadna z drużyn nie była w stanie wypracować sobie większej przewagi. Niestety dla naszych reprezentantów o dwie piłki w samej końcówce lepsi okazali się Holendrzy (22:20) i to oni zagrają w 3. rundzie turnieju.

Fijałek/Prudel POL [14] – Brouwer/Meeuwsen NED [7] 1:2
(21:23, 21:14, 20:22)


 

Po pokonaniu Erdmanna i Matysika pojedynek trzeciej rundy z Alexem Ranghierim i Adrianem Carambulą miał być dla pary Kądzioła/Szałankiewicz tylko wstępem do półfinału. Tak się jednak nie stało, Włosi po pokonaniu Łosiaka i Kantora nie zamierzali oddawać pola Polakom. Spotkanie było niezwykle wyrównane, a z ogromnym trudem przychodziło obu parom zdobywanie punktów przy zagrywce rywali. W premierowej odsłonie o zwycięstwie decydowały detale i „o włos” lepsi okazali się być Włosi. Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz docenili klasę rywala i w drugim secie przy zmianie stron mieli małą zaliczkę punktową. Utrzymali ją do końca partii i o awansie do półfinału miał zadecydować tie-break. Po raz kolejny żadna z par nie mogła zbudować wyraźniejszej przewagi, jednak to Polacy przez większość trzeciego seta musieli gonić wynik. Ostatecznie doszło do niemiłej dla nich niespodzianki, bo po niespełna 40 minutach to Włosi triumfowali, a ostatnia biało-czerwona para odpadła z turnieju.

Kądzioła/Szałankiewicz POL [24] – Ranghieri/Carambula ITA [29] 1:2 (19:21, 21:18, 9:11)

 

źródło: inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved