Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. M: Czeszki i Chorwatki nie wytrzymały próby nerwów

WGP, gr. M: Czeszki i Chorwatki nie wytrzymały próby nerwów

fot. FIVB

Pojedynek Portorykanek z Czeszkami miał ogromne znaczenie dla układu tabeli 2. dywizji World Grand Prix. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowały podopieczne Jose Mielesa. Jeszcze w piątek gospodynie turnieju po zaciętej walce wygrały z Chorwatkami.

Pierwszych kilka akcji to korespondencyjny pojedynek Scheili Ocasio i nowej zawodniczki Chemika Police, Heleny Havelkovej. Później jednak nasze południowe sąsiadki pozwoliły rywalkom na dyktowanie warunków gry, więc Carlo Parisi poprosił o przerwę. Choć Czeszki robiły co mogły, przeciwniczki dokonywały cudów w obronie i miały cztery oczka przewagi (13:9). Kiedy Aurea Cruz zaatakowała z lewego skrzydła, Portorykanki poczuły się bardzo pewnie (21:16), co natychmiast skarciła Tereza Vanzurova, ustawiając szczelny blok. W pewnym momencie zaliczka podopiecznych Jose Mielesa stopniała do dwóch punktów, ale wątpliwości rozwiała Karina Ocasio, zapewniając swojemu zespołowi prowadzenie w tym pojedynku (25:20).

Czeszki na początku drugiej partii wydawały się niezrażone rezultatem premierowej odsłony, na zbicia Stephanie Enright znalazły odpowiedź w postaci bloku Nikole Sajdovej, na prawym skrzydle nie pomyliła się zaś Vanzurova. Portorykanki okazywały się jednak zespołem bardziej regularnym i poukładanym w ofensywie i choć nie zdobywały punktów bezpośrednio z zagrywki, to skutecznie utrudniały rywalkom skończenie pierwszej akcji. Na efekty nie trzeba było długo czekać, blok Portorykanek sprowadził oba zespoły na drugą przerwę techniczną (16:7). Czeszki nie poddały się jednak, cenne oczka zdobywały Michala Kvalipova i Eva Hodanova, a po asie serwisowym Michaeli Mlejnkovej to nasze południowe sąsiadki były „na fali” (18:20). Zmiany, jakich dokonywał trener Parisi, okazały się trafione i wszystko miało rozstrzygnąć się w końcówce seta (22:22). Więcej spokoju i chłodnej głowy zachowały Portorykanki, a atak ze środka Enright zakończył seta numer dwa.

Poprzednia odsłona, pomimo porażki reprezentacji Czech, zwiastowała poprawę gry tego zespołu. I rzeczywiście tym razem to czeskie siatkarki popełniały mniej błędów, kiedy w aut zaatakowała Karina Ocasio, prowadziły one 9:5. Świetnie szansę daną jej przez szkoleniowca wykorzystywała Hodanova, wyrastając na liderkę zespołu. Portorykanki starały się zniwelować straty, ale w ich szeregi wkradła się nerwowość, blok Smutnej potwierdzał tylko, że ten element powinien od samego początku tego spotkania stanowić przewagę Czeszek. Pomimo niesamowitej skuteczności w ataku sióstr Ocasio rywalki wykorzystały swoją różnorodność form ataku, Kvalipova i Sajdova nie zawiodły w decydującym o losach seta momencie i to ich koleżanki wciąż pozostawały w grze o zwycięstwo w meczu.



Czwarty set otworzyły dwa punktowe bloki Smutnej, potwierdzając dominację Czeszek w tym elemencie. Jak z nut ciągle grała Hodanova, bezbłędnie znajdując miejsce na umieszczenie piłki w polu rywalek. W bloku również ta zawodniczka dołożyła punkt i Czeszki prowadziły już 9:2. 22-letnia przyjmująca była w niesamowitej formie, co potwierdziła, zagrywając dwa asy serwisowe (5:13). Czeszki czytały grę rywalek jak otwartą książkę, a Portorykanki nie przypominały zespołu, jaki widzieliśmy w pierwszych dwóch setach. Duet Hodanova/Kvalipova poprowadził swoją drużynę do imponującego zwycięstwa w czwartym secie (25:13).

Pierwszy punkt w tie-breaku atakiem z lewego skrzydła na pojedynczym bloku zdobyła Sheila Ocasio. Portorykanki przystąpiły do decydującego seta z dużym zaangażowaniem, a miękkie ataki rywalek i szybkie formy rozegrania przynosiły im kolejne punkty (4:1). Przemyślane zagrywki Hodanovej wystarczyły jednak, by zmusić rywalki do gry wyższą piłką, co było wodą na młyn dla bloku Czeszek i to one po chwili prowadziły 6:5. Choć siatkarki obu drużyn mogły być już nieco zmęczone, to w piątym secie nie brakowało efektownych obron i długich akcji, a wciąż trudno było wytypować zwycięzcę tego meczu. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, po ataku blok-aut Kariny Ocasio o przerwę poprosił szkoleniowiec Czeszek (9:10). Schematyczna gra Portorykanek przynosiła efekty, pierwszą piłkę meczową dała im swoim blokiem Mojica. Lucie Smutna postanowiła dać się zrehabilitować Mlejnkovej za nieudaną akcję, a ta nie tylko skończyła swój atak, ale później także kontrę zakończyła mądrą kiwką, przechylając szalę zwycięstwa na korzyść Czeszek (16:15). Na niewiele się to jednak zdało, bo jej koleżanki nie wytrzymały próby nerwów, a Karina Ocasio cały czas nie wstrzymywała ręki i to w dużej mierze dzięki niej Portorykankom udało się „wydrzeć” zwycięstwo (18:16).

Portoryko – Czechy 3:2
(25:20, 25:22, 19:25, 13:25, 18:16)

Składy zespołów:
Portoryko: Ocasio K. (33), Enright (15), Ocasio S. (11), Cruz (8), Oquendo (3), Mojica (2), Seilhamer (libero) oraz Rosa (1), Morales (1), Ferrer, Valentin i Benitez
Czechy: Mlejnkova (17), Sajdova (6), Vanzurova (5), Havelkova (3), Trnkova (4), Vincourova oraz Dostalova (libero) oraz Smutna (4), Toufarova, Kvapilova (18) i Hodanova (21)


Lepiej mecz rozpoczęły Bułgarki, które punktowym blokiem wymusiły na rywalkach błąd popełniony przy próbie ominięcia rąk skaczących do bloku rywalek. W kolejnych akcjach ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie Senna Usić, uspokajając nieco grę Chorwatek. Niestety dla nich z przyjęciem zagrywki nie radziła sobie nawet libero, a przewaga podopiecznych Dragana Nesicia rosła w oczach (7:2). Atak Stojanowej sprawił, że Bułgarki na pierwszej przerwie technicznej miały 4 oczka przewagi. Ze skończeniem swoich akcji nie miały także problemów Mira Todorowa i Ewa Janewa, a bardziej doświadczone Bułgarki udzielały lekcji siatkówki młodym Chorwatkom. Dopiero zagrywki Dinki Kulić mogły zasiać w szeregach gospodyń tego meczu nieco zaniepokojenia (11:8). Nieocenioną wartość dla zespołu stanowiła Janewa i gdy po jej serwisie piłka szczęśliwie prześlizgnęła się na stronę Chorwatek, te znów mogły spokojnie kontrolować przebieg seta (14:9). Skrzydłowe reprezentacji Chorwacji musiały często sięgać po piłkę „za plecy”, do tego przyjęcie pozostawiało wiele do życzenia (21:15). Atak w siatkę Nikoliny Jelić zmusił Angelo Vercesiego, by poprosić o przerwę (22:15). W końcówce seta w poczynania obu drużyn wkradło się dużo chaosu, ale ostatecznie set zakończył się pewnym zwycięstwem Bułgarek (25:18).

Początek drugiej odsłony stał pod znakiem dobrej gry w defensywie, tej jednak ani jedna, ani druga strona nie umiała przełożyć na skuteczne kontry. Dotknięcia siatki, nieprecyzyjne dogrania, to wszystko bardzo odbijało się na poziomie spotkania. (5:3). W odpowiednim momencie jednak dał o sobie znać blok Chorwatek. Iva Jurisić powstrzymała rywalkę i dzięki temu wynik utrzymywał się w okolicach remisu. Reprezentantki Chorwacji zbyt często podawały jednak rękę rywalkom nerwowymi odbiciami w obronie, uniemożliwiając sobie wyjście na prowadzenie. Jednym z takich zagrań była niesiona piłka Tamary Susić. Chorwatki jednak poczuły, że mogą nawiązać walkę z Bułgarkami, mocny atak Dinki Kulić i punktowa zagrywa Susić mogły skutecznie podbudować ich morale (12:11). Świetnie spisywała się także 19-letnia rozgrywająca Vedrana Jaksetić, często umożliwiając koleżankom atak przy zaledwie pojedynczym bloku. W pewnym momencie zespół Chorwacji dopadła niemoc, co bezlitośnie wykorzystała Janewa, w „pomarańczowe” wpadały przyjezdnym nawet bezpańskie piłki przebijane na drugą stronę sposobem dolnym (16:13). Chorwatki słabszym okresem gry nieco uśpiły rywalki, a efektowny blok na Nikołowej i as serwisowy Jurisić po raz kolejny zmienił sytuację na tablicy wyników o 180 stopni (19:18). Chorwatki udowodniły, że nie należy ich lekceważyć i z każdą piłką korygowały swoje błędy. Gdy pojawiły się piłki setowe, przyjezdne trochę się pogubiły, ale zdołały zakończyć seta po swojej myśli (25:23).

Skuteczny atak Senny Usić zasygnalizował Bułgarkom, że mają one do czynienia ze znacznie lepiej ułożonym zespołem niż w premierowej odsłonie. Przy stanie 1:4 na boisku pojawiła się Silwana Chałusewa, a trener Bułgarek szukał recepty na zneutralizowanie chorwackiego bloku. Pojedynczym blokiem zatrzymana została Gabriela Koewa i wydawało się, że Chorwatki mogą pokusić się o zwiększenie przewagi. Stuprocentowej sytuacji nie zamieniła na punkt Jelić i przewaga podopiecznych Angelo Verciesiego wynosiła na pierwszej przerwie technicznej zaledwie dwa oczka. Bułgarki nie mogły powstrzymać pierwszej akcji rywalek, te przy dobrym przyjęciu potrafiły znakomicie rozprowadzić blok przeciwniczek. Nie bez znaczenia pozostawał pasywny blok Chorwatek, będący źródłem niezliczonej ilości punktów. Kiedy nie widząc innego sposobu na zdobycie punktu, daleko w aut piłkę posłała Stojanowa, tylko jakaś fatalna seria mogła odebrać Chorwatkom prowadzenie w meczu (16:9). Wtedy w polu serwisowym stanęła jednak Petia Barakowa i jej dwie ostre zagrywki przywróciły nadzieje na odwrócenie losów tej partii Bułgarkom (12:16). Atak w antenkę i seria błędów, z których każdy pociągał za sobą następny, sprawiły, że na boisku pojawiło się dużo chaosu, oglądaliśmy też coraz więcej wymuszonych „ratunkowych” kiwek (14:16). Teraz to Bułgarki lepiej odczytywały zamiary rywalek i wydawało się, że to one przejmą inicjatywę. Nic bardziej mylnego, w kolejnych akcjach to im brakowało cierpliwości, tymczasem kiwka z drugiej piłki Jaksetić nie tylko zakończyła tego seta, ale i pokazała, że Chorwatki czują się bardzo pewnie (25:21).

Od początku czwartego seta Chorwatki bardzo szczelnie ustawiały swój blok, z kolei rywalki za bardzo ściągały piłkę w ataku i na efekty nie trzeba było długo czekać (0:2). W sukurs gospodyniom przyszły jednak błędy własne przeciwniczek, niewygodne piłki do ataku nagrywane dolnym sposobem zza trzeciego metra dostawała Kulić. Zagrywki Koewej zapoczątkowały punktową serię Bułgarek (5:2). To właśnie przyjęcie warunkowało całą grę Chorwatek i od kłopotów w tym elemencie zaczynały się ich problemy. Kłopoty były na tyle poważne, że na pierwszej przerwie technicznej było 3:8. Przy tak niekorzystnym wyniku podobnie jak w pierwszym secie Chorwatki były zaledwie „dziewczynkami do bicia” (6:14). Dwa kolejne punkty to jednak zasługa Jelić i Jurisić, której nie zadrżała ręka przy piłce przechodzącej. Wciąż nie do powstrzymania była Stojanowa i choć po drugiej stronie siatki wtórowała jej Usić, to przewaga Bułgarek była wyraźna (16:10). Emocje wprowadziły kontrowersyjne i niezrozumiałe dla zawodniczek decyzje sędziów, ale podbudowane pozytywnym wynikiem gospodynie doprowadziły do tie-breaka (25:22).

W piątym secie najczęściej piłki posyła się do tzw. „pewniaków”, w tym przypadku karty rozdawała Janewa, choć Chorwatki odpowiadały atakiem ze środka Susić. Coraz skuteczniejsze były kiwki za blok, widać było, że to spotkanie kosztowało obie ekipy sporo sił. W kluczowym momencie tych jednak zabrakło Chorwatkom i to one przegrywały 3:5. Te próbowały urozmaicić swoją grę, ale piłka po obiegnięciu z jednej nogi wylądowała w aucie. Bułgarki zmarnowały jednak okazję, by „dobić” przeciwnika, przy stanie 10:7 i 11:8 dobrze na siatce zachowała się Jaksetić i dzięki temu Chorwatki zachowały szansę na dogonienie rywalek. Zła decyzja Kulić i doświadczenie Janewej przyniosły Bułgarkom drugie zwycięstwo w cyklu WGP. Chorwatki zdobyły za to pierwszy punkt w rozgrywkach.

Bułgaria – Chorwacja 3:2
(25:18, 23:25, 21:25, 25:22, 15:12)

Składy zespołów:
Bułgaria: Janewa (19), Todorowa M. (15), Stojanowa (15), Dimitrowa (8), Koewa (6), Barakowa (4), Todorowa Z. (libero) oraz Nikołowa (6), Czauszewa (1), Dimowa (1) i Gunczewa
Chorwacja: Jogunica (17), Kulić (17), Jelić (12), Susić (11), Jurisić (9), Jaksetić (6), Milnar (libero) i Usić

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela II dywizji World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved