Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. F: Serbki lepsze od Turczynek, bezlitosne Amerykanki

WGP, gr. F: Serbki lepsze od Turczynek, bezlitosne Amerykanki

fot. FIVB

Reprezentacja Turcji wciąż niezbyt dobrze radzi sobie w tegorocznej edycji World Grand Prix. W piątek w meczu z reprezentacją Serbii zdołała wygrać zaledwie jednego seta. W drugim meczu mistrzynie świata, Amerykanki, bez problemu ograły Rosjanki.

Serbki znakomicie rozpoczęły spotkanie z Turczynkami, szybko odskoczyły na 5:1, a na pierwszej przerwie technicznej miały już pięć punktów w zapasie. Tuż po powrocie na boisko Serbki jeszcze bardziej powiększyły przewagę i o czas musiał poprosić szkoleniowiec tureckiego zespołu. Podopieczne Branko Kovacevicia grały dobrze w każdym elemencie, dobrą zagrywką zmuszały rywalki do błędu, a dodatkowo skutecznie także atakowały (16:8). Za sprawą dobrej gry w dużej mierze Brankicy Mihajlović Serbki osiągnęły już dziesięciopunktowe prowadzenie, zmuszając Ferhata Akbasa do wzięcia czasu, a po ataku tej zawodniczki było już 24:17 i piłki setowe. Po chwili arbiter odgwizdał koniec pierwszej, zdominowanej przez jeden zespół części meczu.

Początek kolejnej partii był wyrównany, ale w dużej mierze za sprawą błędów rywalek na przerwie technicznej Turczynki zdołały wypracować sobie trzypunktową przewagę (8:5). Po powrocie na boisko podopieczne trenera Akbasa utrzymywały prowadzenie… ale tylko do czasu. Skuteczny atak pozwolił doprowadzić do remisu 13:13, a kiedy swoje nieprzeciętne umiejętności zaprezentowała młoda Tijana Bosković, tablica pokazywała wynik 16:15 dla Serbii i zespoły zeszły na przerwę techniczną. Wynik jednak przez dłuższy okres oscylował wokół remisu, do czasu, kiedy w końcówce sprawy w swoje ręce wzięła Ezgi, jej dobra gra w ataku i zagrywce pozwoliła Turczynkom wyrównać stan meczu.

Kolejna odsłona rozpoczęła się znakomicie dla Serbek, już przy stanie 4:0 Ferhat Akbas został zmuszony do wzięcia czasu. Po kolejnym mocnym uderzeniu Brankicy Mihajlović było już 7:1, ale Turczynki zdołały zniwelować nieco straty i na przerwę techniczną zespoły schodziły przy wyniku 8:5. W tej części spotkania zagrywka w serbskim zespole działała bardzo dobrze, co pozwoliło mu w dużej mierze utrzymywać w miarę bezpieczne prowadzenie (12:6). Turczynki nie potrafiły znaleźć sposobu na znakomicie działającą serbską maszynę i na przerwie technicznej numer dwa przegrywały już 8:16, znakomicie działał chociażby blok (12:9). Serbki dominowały jednak w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i pozwoliły rywalkom ugrać zaledwie 14 punktów.



W czwartej części meczu Turczynki zdołały wypracować sobie na początku niewielką przewagę (5:3), ale im dłużej zespoły grały, tym prowadzenie to rosło. Na przerwie technicznej było już 8:4, a po powrocie na boisko turecka dominacja trwała nadal (11:4). Podopieczne Ferhata Akbasa wywierały na rywalkach ogromną presję za sprawą skutecznego ataku, działał także blok (15:8, 18:11). Wydawało się więc, że wszystko zmierza do tie-breaka, ale Serbki z impetem ruszyły do odrabiania strat. W samej końcówce udało im się doprowadzić do remisu, a po asie serwisowym Marty Drpy, a następnie udanej akcji w bloku wygrać tę część spotkania i tym samym cały mecz.

Serbia – Turcja 3:1
(25:18, 21:25, 25:14, 27:25)

Składy zespołów:
Serbia: Drpa (13), Zivković (2), Molnar (3), Mihajlović (23), Stefanović (5), Rasić (17), Popović (libero) oraz Cebić (libero), Bosković (7), Ognjenović, Savić (1) i Malesević (1)
Turcja: Babat (5), Akman (11), Uslupehlivan (15), Onal (5), Ismailoglu (3), Akin (1), Dalbeler (libero) oraz Boz (5), Ercan, Yurtdagülen (7), Ozdemir i Dagdelenler (8)


Mecz gospodyń turnieju z reprezentacją USA rozpoczął się od bardzo wyrównanej walki, a po ataku Kelsey Robinson Amerykanki schodziły na pierwszą przerwę techniczną z zaledwie jednopunktowym prowadzeniem. Po przerwie w polu zagrywki pojawiła się Ksenia Ilczenko i przy stanie 12:9 dla Rosji o przerwę musiał prosić Karch Kiraly. Na boisku pojawiła się Kimberly Hill i zespół USA odrobił straty, znów mając jeden punkt przewagi na przerwie technicznej. W końcówce aktualne mistrzynie świata odskoczyły rywalkom, po ataku Molly Kreklow zespół USA miał piłkę setową, ale gospodynie zdobyły jeszcze dwa punkty. Ostatecznie pierwszego seta wynikiem 25:22 zakończył atak Kristy Vansant. Początek drugiej partii znów był wyrównany, ale Amerykanki szybko objęły dwupunktowe prowadzenie. Od stanu 14:12 zespół USA wygrał cztery kolejne wymiany. Nie pomogły przerwy brane przez trenera Jurija Mariczewa ani świetne akcje w bloku Jekateriny Orłowej. Zespół USA wygrał pewnie do 20 i prowadził w tym spotkaniu już 2:0.

W trzecim secie przewagę po ataku Ksenii Ilczenko zyskały Rosjanki (6:4), ale mistrzynie świata szybko odrobiły straty i doprowadziły do wyrównania. Po ataku Kelsey Robinson Amerykanki schodziły na drugą przerwę techniczną, mając już trzy punkty przewagi. Ratować wynik próbowała jeszcze najskuteczniejsza w zespole gospodyń Natalia Gonczarowa, ale jej drużyna popełniała zbyt wiele błędów. Ostatni punkt w tym secie i całym meczu zdobyła Karsta Lowe i zespół amerykański pewnie wygrał 25:19 i całe spotkanie 3:0, notując na swoim koncie czwartą wygraną w swoim czwartym meczu w tej edycji World Grand Prix.

Rosja – USA 0:3
(22:25, 20:25, 19:25)

Składy zespołów:
Rosja: Gonczarowa (14), Ilczenko (7), Orłowa (5), Pasynkowa (3), Lubuszkina (2), Kosjanienko (1), Małowa (libero) oraz Biriukowa (1), Szczerban, Efimowa i Małych 
USA: Dixon (12), Lowe (12), Gibbemeyer (9), Vansant (8), Robinson (6), Kreklow (1), Banwarth (libero) oraz Fawcett (6), Thompson i Hill

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki i tabela I dywizji World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved