Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Laurent Tillie: Szanse są zawsze pół na pół

Laurent Tillie: Szanse są zawsze pół na pół

fot. archiwum

W piątek startuje turniej finałowy 2. dywizji Ligi Światowej w Warnie. - Faworytem naturalnie będzie Bułgaria. Chociażby biorąc pod uwagę dotychczasowe jej wyniki, a także dlatego, że to ekipa, której od trzech lat nie pokonaliśmy - mówi trener Francuzów, Laurent Tillie.

Reprezentacja Francji w półfinale Final Four 2. dywizji Ligi Światowej zmierzy się w piątek z Argentyną. Co może pan powiedzieć o tej drużynie?

Laurent Tillie: – Zagramy z tą ekipą pełni respektu i determinacji. Znamy wartość tego zespołu, znamy zawodników, przede wszystkim wyjątkowego gracza, jakim jest Conte, dwóch rozgrywających – De Cecco i Uriarte, którzy są w piątce najlepszych rozgrywających świata. W tej drużynie są także bardzo dobrzy środkowi, Solé i Crer. To zespół, który gra bardzo szybko i nietypowo, stosując bardzo dobrą zagrywkę, bardzo dobry atak i pomimo niezbyt oszałamiających warunków fizycznych jest także dobry na bloku. Argentyńczycy są całkiem nieźli w tym, co robią, a przy tym są agresywni w grze, mówiąc krótko, będzie bardzo trudno z nimi grać.

Jak więc z nimi grać?



– Dobrze zagrywką i w rezultacie próbować zagrać dobrze blokiem, by móc bronić w drugiej linii, to element, który nie był przydatny w naszych ostatnich spotkaniach. Przygotowujemy się na długi i trudny mecz.

W ostatnim waszym meczu z Koreą blok funkcjonował gorzej niż zazwyczaj, czy to było spowodowane obniżoną motywacją, gdyż wiedzieliście, że mecz nie jest o żadną stawkę?

– Nie, przede wszystkim to był brak koncentracji, ale także fakt, że Koreańczycy nie mieli już nic do stracenia i naprawdę przysporzyli nam sporo problemów. Na szczęście potem zmiany w składzie dużo dały, to bardzo pozytywna rzecz, ponieważ wszyscy pokazali, że są gotowi do gry.

Dwanaście wygranych meczów grupowych na dwanaście rozegranych to idealny wynik, nie za idealny?

– Tak więc próbowaliśmy dużo trenować, by być troszeczkę słabszymi. (śmiech) Żarty na bok, to zawsze jest przypadek szklanki, która albo jest w połowie pełna, albo jest w połowie pusta, ja wolę tę pierwszą opcję. Jesteśmy zadowoleni ze sposobu, w jaki się przygotowaliśmy, z pracy zarówno nad aspektami fizycznymi, jak i psychicznymi, z tego, że w porównaniu z innymi drużynami za każdym razem osiągaliśmy nasz cel. Wygraliśmy dwanaście meczów na dwanaście, żaden z zawodników nie odniósł kontuzji, czego chcieć więcej? Teraz już zapominamy o tym, czego dokonaliśmy, jesteśmy naprawdę skoncentrowani na tym finałowym turnieju.

Czy każdy z zawodników będzie musiał indywidualnie podnieść swój poziom gry na turnieju w Warnie?

– Nie, nie na siłę. Oceniam, że jak do tej pory graliśmy dobrze, jeżeli będziemy kontynuować to, co do tej pory robiliśmy, wkładając w to koncentrację i agresję, nie ma powodu, żeby się nie udało, nawet jeśli będą momenty, kiedy trzeba będzie coś poprawić. Oczekuję walki, w której nic nie będzie perfekcyjne, trzeba będzie być gotowym mentalnie i kontrolować swoje nerwy. Gra na wysokim poziomie to umiejętność radzenia sobie z rozczarowaniem.

W przypadku gdy uda wam się wygrać z Argentyną, zagracie z Bułgarią bądź Belgią. Co pan może powiedzieć o tych potencjalnych rywalach?

– Bułgarzy dysponują dobrymi warunkami fizycznymi, to drużyna, która zajęła czwarte miejsce na ostatnich igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach Europy, jest przyzwyczajona do gry na wysokim poziomie i dlatego organizuje Final Four. Grają u siebie, przed liczną publicznością, powołali do drużyny wszystkich swoich doświadczonych zawodników – Nikołowa, Aleksiewa, Żekowa, którzy są wyjątkowymi zawodnikami, także mają dobrych środkowych i Penczewa… Co do reprezentacji Belgii to jest z nią trochę jak z nami, drugi rok z rzędu gra w turnieju finałowym. Zawodnicy dysponują dobrymi warunkami fizycznymi, mają mocną zagrywkę, siłę, zarówno poszczególni gracze dysponują sporymi umiejętnościami, jak i cała drużyna, taktycznie grają bardzo ciekawie i inteligentnie. Krótko mówiąc, wiemy, że będzie ciężko.

Reprezentacja Francji będzie faworytem?

– Faworytem naturalnie będzie Bułgaria. Chociażby biorąc pod uwagę dotychczasowe jej wyniki, a także dlatego, że to ekipa, której od trzech lat nie pokonaliśmy w żadnych oficjalnych zawodach. Ale od 2012 roku przyświeca nam taka myśl, że szanse są pół na pół, niezależnie od przeciwnika, czy jest on mocniejszy, czy słabszy.

Jeżeli Francja nie wygra tego Final Four, będzie to pan odbierał jako porażkę?

– To będzie nieosiągnięty cel, nie porażka. To, co jest dzisiaj ważne, to że przez dwa i pół miesiąca na to pracowaliśmy, naprawdę włożyliśmy w to wszystkie nasze siły, to na pewno będzie porażka, jeżeli chodzi o sam wynik, ale nie jeżeli chodzi o konsekwencje i doświadczenie. Ale ja w ogóle nawet nie chcę tego rozważać!

A czy myśli pan już o Final Six?

– Nie, zawsze zajmuję się tym, co teraz, tak swoją drogą – moi asystenci w kółko mnie upominają, że nie mam dalszego planu.

 

źródło: ffvb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved