Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Final Four LŚ, gr. 2: Bułgarzy i Francuzi zagrają w finale

Final Four LŚ, gr. 2: Bułgarzy i Francuzi zagrają w finale

fot. FIVB

W pierwszym półfinale turnieju Final Four 2. dywizji Ligi Światowej rozgrywanego w Warnie gospodarze nie bez problemów pokonali reprezentację Belgii 3:1. Ich finałowym rywalem będą Francuzi, którzy łatwo pokonali 3:0 Argentyńczyków.

Belgowie od początku pierwszego seta mieli przewagę. Po dwóch zepsutych zagrywkach i błędzie dotknięcia siatki to goście prowadzili 4:2. Wprawdzie obydwie drużyny się myliły, ale więcej błędów popełniali podopieczni Plamena Konstantinowa i efekt było widać na tablicy wyników – 5:3. Po zbiciu Van Walle przyjezdni schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:5. Miejscowi jednak gonili wynik, głównie dzięki dobrej grze Władimira Nikołowa zmniejszyli nieco straty. Ale wkrótce ekipa prowadzona przez Dominique’a Baeyensa odzyskała przewagę po atakach Sama Deroo (11:8). Bułgarzy grali nieskutecznie w bloku i obronie, ich zagrywka nie robiła krzywdy rywalowi, a Konstantinow próbował ratować sytuację, biorąc czas. Dopiero w końcówce po zbiciu Nikołaja Nikołowa gospodarze doprowadzili do remisu 19:19. W tym momencie dwukrotnie zapunktował Pieter Verhees i znów Belgowie byli na prowadzeniu. Mimo starań siatkarzy z Bałkanów nie dali już się wyprzedzić i po zepsutej zagrywce Żekowa mogli się cieszyć z wygrania pierwszej partii 25:23.

Druga odsłona meczu również zaczęła się niepomyślnie dla miejscowych. Po atakach Deroo i Van Walle goście prowadzili 3:1. I to by było na tyle w tym secie – dzięki dobrej zagrywce Żekowa Bułgarzy błyskawicznie doprowadzili do remisu 3:3, a po trzech z rzędu asach Nikołaja Nikołowa prowadzili 8:5. Przerwa techniczna wcale nie wybiła z rytmu bułgarskiego środkowego i po niej zaserwował on dwa kolejne asy. Od razu zareagował Dominique Baeyens, biorąc czas. Seria punktowa miejscowych została przerwana, ale nadal Bułgarzy mieli przewagę (11:6). Teraz z kolei punktował Nikołow, ale Władimir – po kolejnym jego zbiciu było już 13:7. Od czasu do czasu Belgom udało się zapunktować – po zbiciu Coolmana zmniejszyli nieco straty (14:9), ale tendencja była jedna. To gospodarze coraz bardziej powiększali dystans dzielący drużyny – po zbiciu Nikołaja Penczewa wzrósł on do ośmiu oczek (17:9). Nie pomagały roszady w składzie robione przez belgijskiego szkoleniowca. Po serwisowej bombie autorstwa Władimira Nikołowa jego zespół wyrównał stan meczu (25:14).

W trzecim secie gospodarze kontynuowali swoją dobrą grę. Od razu odskoczyli na dwa oczka po asie Wiktora Josifowa (2:0), a po bloku Nikołaja Nikołowa – na cztery (5:1). Parę chwil później znów zapunktował Josifow (8:4), a po kolejnym już skutecznym w tym meczu bloku Nikołaja Nikołowa było 11:6 i wszystko wskazywało na to, że ten set rozwinie się według tego samego scenariusza, co poprzedni. Pięciopunktowy dystans utrzymywał się, a podopieczni trenera Konstantinowa powiększyli go przed drugą przerwą techniczną (16:9). Belgowie sami pomagali rywalom, dokładając własne błędy i po jednym z takich zagrań tracili już dziesięć oczek (22:12). Goście w końcówce jeszcze próbowali się obronić przed nieuchronnym, ale po zepsutej zagrywce musieli się pogodzić z porażką w kolejnej partii (18:25).



Walka na nowo rozgorzała w czwartej odsłonie, bo Belgowie wcale nie chcieli tak łatwo się pożegnać z marzeniami o awansie do finału. Błąd rywali i dwa asy D’hulsta pozwoliły im otworzyć seta wynikiem 3:0, zaraz potem Deroo dołożył kolejne oczko (4:0). Bułgarzy widząc, co się dzieje, przebudzili się i szybko zareagowali na przebieg wydarzeń na boisku. Dzięki zagraniom Penczewa i Nikołaja Nikołowa udało się odrobić dwa punkty straty. Środkowy punktował zagrywką, drugi Nikołow atakiem i na tablicy wyników pojawił się remis 7:7. Od tej chwili zespoły grały punkt za punkt. Najpierw udało się odskoczyć Belgom – po bloku Deroo prowadzili 13:11. Ale potem wahadło wychyliło się w drugą stronę – jeszcze Verhees wyrównał (19:19), ale od tego momentu punkty zdobywali już tylko Bułgarzy. Najpierw do dorobku punktowego dołożyli się Penczew i Petkow (21:19), następnie Władimir Nikołow (23:19), który zresztą w kolejnej akcji dał piłkę meczową swojej drużynie. Spotkanie zakończył Todor Aleksiew, obijając ręce D’hulsta (25:20). W ten sposób podopieczni Plamena Konstantinowa zrealizowali pierwszą część planu i jutro zagrają bezpośrednio o awans do 1. dywizji Ligi Światowej i zarazem do turnieju finałowego w Rio de Janeiro.

Bułgaria – Belgia 3:1
(23:25, 25:14, 25:18, 25:20)

Składy zespołów:
Bułgaria: Nikołow W. (22), Aleksiew (16), Nikołow N. (16), Josifow (12), Penczew (5), Żekow (4), Salparow (libero) oraz Petkow (1), Gradinarow, Iwanow i Agoncew
Belgia: Deroo (14), Van Walle (11), Verhees (9), Baetens (5), Coolman (3), D’hulst (2), Dejonckheere (libero) oraz Colson (1), Claes, Klinkenberg, Rousseaux i Depovere


W drugim półfinale również obyło się bez niespodzianek i Francuzi bez większych problemów wygrali z Argentyńczykami. Już od pierwszych akcji spotkanie układało się po myśli Trójkolorowych – ataki Antonina Rouziera dały prowadzenie 5:3, zaś as jego autorstwa i błędy rywali podwyższyły prowadzenie na 8:4. Siatkarze z Ameryki Południowej po atakach Gonzaleza i Filariego zmniejszyli nieco straty (10:8), ale udane zagrania Earvina Ngapetha w dwóch kolejnych akcjach przywróciły Les Bleus czteropunktowy dystans (12:8). Podopieczni Julio Velasco popełniali błędy i wkrótce tracili już sześć oczek do rywala (15:9). Francuzi pewnie zmierzali po zwycięstwo w tym secie (19:10, 20:11). Po akcji Ngapetha siatkarze z Europy mieli pierwszą piłkę setową, a wykorzystał ją Rouzier (25:13).

Po takim laniu w partii poprzedniej Argentyńczycy zdołali się nieco otrząsnąć, ale nadal to oni musieli gonić wynik (1:2, 3:4). Po atakach Rouziera i Ngapetha zespoły dzieliły dwa punkty (6:4), a po bloku francuskiego przyjmującego – trzy (8:5). Jednak zagrana Gonzaleza i Conte pozwoliły na zmniejszenie strat (9:10), a gdy parę chwil później argentyński atakujący popisał się skutecznym blokiem, na tablicy wyników był remis 12:12. Niedługo cieszyli się z wyrównania gry Argentyńczycy – dobra gra Ngapetha, wspieranego m.in. przez Kevina Le Roux, przyniosła rezultaty (18:14). Właśnie po jego asie różnica wrosła do pięciu oczek (22:17) i utrzymała się do końca seta, wygranego ostatecznie 25:20.

Początek trzeciej partii był wyrównany (2:2). Po udanym zagraniu Crera to goście z Ameryki Południowej wyszli na prowadzenie 4:3. Jednak zaraz szybko ze środka odpowiedział Le Goff i znów Les Bleus byli z przodu (5:4). Swojego środkowego w zdobywaniu punktów wsparł w tej części seta Ngapeth i na pierwszej przerwie technicznej Francuzi mieli już trzy oczka przewagi. Po przerwie nie dość, że przewaga podopiecznych Laurenta Tillie się utrzymała, to jeszcze ją powiększyli. Tillie junior powiększył prowadzenie na 15:10, a Rouzier na 16:10. Trójkolorowi pewnie zdążali po trzynaste z rzędu zwycięstwo w Lidze Światowej. Podopieczni trenera Velasco nieco zmniejszyli straty w końcówce (19:14), ale nie byli w stanie zatrzymać rywali. Zbicie Kevina Le Roux dało Francuzom zwycięstwo w meczu 3:0 i awans do sobotniego finału, w którym zagrają z Bułgarami o awans do 1. dywizji Ligi Światowej.

Francja – Argentyna 3:0
(25:13, 25:20, 25:17)

Składy zespołów:
Francja: Rouzier (20), Ngapeth (12), Tillie (7), Le Roux (7), Le Goff (5), Toniutti (2), Grebennikov (libero)
Argentyna: Conte (9), Gonzalez (8), Filardi (7), Sole (1), Gauna (1), Uriarte, Closter (libero) oraz Crer (4), Ramos (3), De Cecco i Zornetta

Zobacz również:
Wyniki rundy finałowej 2. grupy Ligi Światowej

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved