Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Nadia Wydmańska: To była dla mnie ogromna niespodzianka

Nadia Wydmańska: To była dla mnie ogromna niespodzianka

fot. archiwum

Nieprzeciętne umiejętności i ogromny talent Nadii Wydmańskiej zaowocowały powołaniem do pierwszego zespołu z Dąbrowy Górniczej. - Jestem strasznym płaczkiem, nie obyło się bez łez szczęścia, oczywiście jest też ogromna radość i duma - mówi 18-letnia siatkarka.

Jak wyglądała twoja droga do miejsca, w którym jesteś obecnie, skąd pomysł na to, żeby zainteresować się siatkówką na poważnie?

Nadia Wydmańska: – Pomysł na zainteresowanie się siatkówką wziął się, oczywiście, od rodziców. Tata, wujek i mama kiedyś grali, więc nic dziwnego, że ja również zaczęłam. Pierwszy raz na meczu Ligi Światowej byłam jeszcze, kiedy miałam 3 lata! Później moja droga z siatkówką troszkę się rozeszła, ponieważ zajęłam się tańcem. Tyle że od zawsze wyróżniałam się wśród swoich rówieśników wzrostem. Każdego partnera, z którym zaczynałam trenować, przerastałam w ciągu dwóch, trzech miesięcy, a tata ciągle namawiał mnie, żebym spróbowała siatkówki. Któregoś dnia poszłam na trening i w mgnieniu oka zapomniałam o tańcu. Od pierwszych zajęć bardzo, ale to bardzo spodobał mi się ten sport i tak już zostało. Na początku wiadomo, była to zabawa. Na poważnie zaczęło się robić w drugiej gimnazjum. Wtedy pojawiły się pierwsze sukcesy, pierwszy raz walczyłam o finały mistrzostw Polski i pierwsze medale. Wtedy również reprezentowałam województwo śląskie na Turnieju Nadziei Olimpijskich w Spale, tam zostałam zauważona i powołana na konsultację naborową. Dostałam się również do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, która była wtedy w Sosnowcu i spędziłam tam rok. Uważam, że obecność w SMS-ie pozwoliła mi przede wszystkim poznać internatowe życie, nauczyć się pokory, samodzielności, ciężkiej pracy czy systematyczności. Na pewno poznałam też lepiej samą siebie. Uświadomiłam sobie także, że droga na sportowy szczyt będzie ciężka, nawet bardzo, więc jeśli chcę spełniać swoje marzenia, to muszę dawać z siebie 120%. Było kilka momentów zwątpienia. Na szczęście moi najbliżsi nie pozwolili mi się poddać i to w dużej mierze dzięki nim dzisiaj tutaj jestem. Po nauce w Szkole Mistrzostwa Sportowego wróciłam do Dąbrowy Górniczej, gdzie miałam okazję pograć w kadetkach, juniorkach i drugiej lidze. Mogę śmiało powiedzieć, że tamten sezon i praca z trenerem Dariuszem Sobierajem wniosła bardzo dużo dobrego do mojej gry. Dzisiaj mam za sobą kolejny niezły sezon. Choć nie udało się przywieźć medalu z mistrzostw Polski juniorek i zajęłyśmy tylko 9. miejsce w Młodej Lidze Kobiet, to indywidualnie podniosłam swoje umiejętności i zostałam powołana do szerokiej kadry Polski juniorek.

Wracając jeszcze do minionego sezonu… w Młodej Lidze wam się nie powiodło i zajęłyście dość odległe 9. miejsce, za to w mistrzostwach Polski juniorek MKS zajął wysoką, szóstą lokatę. Jednak to chyba właśnie te rozgrywki potraktowałyście priorytetowo. Jak oceniasz wyniki sportowe zespołu juniorek, którego jesteś częścią?



– Na pewno ten sezon był bardzo dobry dla młodzieżowego klubu z Dąbrowy Górniczej. W każdej kategorii wiekowej zdobyłyśmy medal w województwie, tym samym awansując do rozgrywek na szczeblu krajowym. Później juniorkom i kadetkom udało się awansować do finałów mistrzostw Polski. Uważam, że dla zespołu juniorek to szóste miejsce jest niezłym wynikiem. Szkoda ostatniego meczu o piątą lokatę, ale nie zapominajmy, że jesteśmy szóstym zespołem w Polsce. Jestem z tego dumna, bo to duży sukces. Myślę, że ta pozycja optymalnie wskazała nasz poziom, który prezentowałyśmy przez cały sezon. Młodą Ligę rozpoczęłyśmy z przytupem, ale niestety później coś przestało funkcjonować w naszym zespole. Ciężko pracowałyśmy, myśląc o MP juniorek, więc prawdopodobnie to mogło być tego przyczyną, ale z pewnością był to udany rok dla naszego zespołu.

To był pierwszy sezon Młodej Ligi Kobiet, a wiele z wyróżniających się zawodniczek już teraz znalazło uznanie w oczach trenerów sekcji seniorskich zespołów z Orlen Ligi. Czujesz, że to właśnie dzięki Młodej Lidze otworzyła się przed tobą szansa rozwoju?

– Młoda Liga została stworzona po to, aby młode talenty mogły się pokazać i również po to, żeby ktoś mógł je zauważyć. Myślę, że takie poważne przedsięwzięcie jak Młoda Liga Kobiet zmobilizowało nas, zawodniczki, do cięższej pracy. Dzięki temu rozwinęłyśmy się, o niektórych zaczęto głośno dyskutować, dlatego trenerzy nie mogli przejść obojętnie obok takich dobrych materiałów na siatkarki. Mnie osobiście chyba pomogło powołanie do szerokiej kadry narodowej juniorek, ale bez wątpienia dzięki Młodej Lidze Kobiet mogłam rozegrać większą ilość spotkań, w których zdobywałam doświadczenie i „ogrywałam się”.

W przyszłym sezonie będziesz miała okazję, by trenować z pierwszym zespołem z Dąbrowy Górniczej. Jak zareagowałaś, gdy się o tym dowiedziałaś?

– To była dla mnie ogromna niespodzianka. Kompletnie nie spodziewałam się, że mogę dołączyć do zespołu z Orlen Ligi. Marzyłam o tym, ale nie sądziłam, że to tak szybko nastąpi. Jestem strasznym płaczkiem, więc nie obyło się bez łez szczęścia (śmiech), ale oczywiście jest też ogromna radość i duma, bo widać, że moja praca, którą wkładam każdego dnia na treningach, nie poszła na marne.

Odnosiłaś już sukcesy w kategoriach młodziczek i kadetek, otrzymałaś także powołanie do reprezentacji Polski juniorek. Jakie jest twoje sportowe marzenie, cel, do którego dążysz?

– W tym sezonie spełniło się wiele kolejnych sportowych marzeń, jak to powołanie do reprezentacji Polski juniorek czy kontrakt z klubem w Orlen Lidze. Kolejne marzenia jednak już stoją w kolejce. (śmiech) Jak u każdego sportowca tym marzeniem na szczycie jest udział w igrzyskach olimpijskich i zdobycie medalu na nich. Ale najpierw chciałabym zadebiutować w Orlen Lidze, może później grać w niej regularnie. Chciałabym zostać powołana do kadry. Ale to sfera marzeń. Zobaczymy, ile z tego uda się zrealizować. Jeszcze dużo ciężkiej pracy przede mną, myślę, że jedynym celem na ten sezon jest dobra gra w juniorkach i awans do mistrzostw Polski, a oprócz tego dużo ciężkiej pracy.

W zespole Młodej Ligi byłaś kapitanem drużyny. Czy wynikało to z twojej osobowości, jakim jesteś typem zawodniczki na boisku, co jest twoim największym atutem?

– To jest bardzo trudne pytanie, ciężko jest mówić o swoich mocnych stronach. (śmiech) Pierwszym kapitanem stałam się w drugiej części sezonu, ponieważ nasza pani kapitan musiała przerwać treningi ze względu na kłopoty ze zdrowiem. Już w przedszkolu panie mówiły, że mam zawód dyrektor. (śmiech) Dobrze się czuję w tej roli, ale czy sobie radzę, to już trzeba spytać moich koleżanek z drużyny. Jeśli chodzi o boisko, to nigdy się nie poddaję. Trzeba walczyć w siatkówce do końca, bo nie ma wyniku, którego nie da się wyciągnąć. Świat już widział wiele zwrotów akcji, a przegrani stawali się w jednym momencie wielkimi zwycięzcami. Na boisku jestem bardzo głośna. (śmiech) Moje koleżanki z drużyny już się przyzwyczaiły. Naprawdę trudno mi powiedzieć, co jest moim atutem. Może waleczność? Myślę, że dzięki niej udało mi się wygrać kilka „przegranych” czy trudnych meczów. Elementy siatkarskie zdecydowanie muszę jeszcze poprawić, ale z tego to chyba nigdy nie będę wystarczająco zadowolona. (śmiech)

Na koniec zapytam jeszcze, czego mogę ci życzyć w przyszłym, z pewnością pełnym wyzwań dla ciebie sezonie?

– W przyszłym sezonie proszę mi życzyć przede wszystkim zdrowia, bo bez tego nie osiągnę swoich celów. Do tego przyda się życzenie udanego debiutu w Orlen Lidze i troszeczkę szczęścia, bo ono zawsze się przydaje. (śmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved