Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Andrzej Wrona: Miałem taki dzień, że nic nie wychodziło

Andrzej Wrona: Miałem taki dzień, że nic nie wychodziło

fot. Joanna Skólimowska

- Chyba nie powinienem się odzywać po tym meczu. W skali szkolnej mogłem pójść na wagary - mówił po sobotnim spotkaniu z USA Andrzej Wrona, środkowy polskiej reprezentacji. Polacy pomimo przegranego pojedynku z Amerykanami awansowali do Final Six LŚ.

Biało-czerwoni zakończyli fazę grupową Ligi Światowej porażką z ekipą Stanów Zjednoczonych. Polacy bardzo słabo rozpoczęli potyczkę, po dwóch setach przegrywali już 0:2 i w nie najlepszych nastrojach udawali się do szatni na 10-minutową przerwę. – Nie padły jakieś bardzo ostre słowa. Sami zebraliśmy się w sobie, bo dla takiej publiczności trzeba grać – nie można skończyć meczu po trzech setach. Zrobiliśmy wszystko, by ten mecz trwał jak najdłużej – opowiadał po spotkaniu 27-letni zawodnik, który nie był zadowolony ze swojej postawy na boisku, oceniając się bardzo surowo. – Chyba nie powinienem się odzywać po tym meczu. W skali szkolnej mogłem pójść na wagary – przyznał Wrona. Kadra Antigi wzięła się do roboty w trzecim secie, pewnie triumfując w tej części gry. W czwartej partii również przeważała na boisku, lecz w końcówce to Amerykanie wrzucili wyższy bieg, odrobili straty i zakończyli całe spotkanie. – Szkoda tego czwartego seta. Mieliśmy dosyć dużą przewagę. Widocznie to nie był nasz dzień. Bardzo żałujemy, że przed tyloma kibicami nie byliśmy w stanie podnieść się i „wyciągnąć” tego meczu. Mimo wszystko patrzymy w przyszłość z optymizmem – dodał siatkarz.

Andrzej Wrona w dalszym ciągu nie szczędził sobie gorzkich słów po nieudanym meczu. – Są czasem takie dni w pracy, że nic nie wychodzi. Ja właśnie w tym meczu miałem taki dzień – wyjaśniał, chwaląc jednocześnie przeciwników z Ameryki Północnej, którzy w tym dniu obchodzili rocznicę odzyskania niepodległości. – Amerykanie to naród, którego niosą takie rzeczy i rzeczywiście poniosło to ich do rewelacyjnej gry w każdym elemencie – przyznał.

Z okazji amerykańskiego święta na początku spotkania polscy żołnierze dokonali uroczystej prezentacji flag obu drużyn w czasie grania hymnów. W dodatku spiker oznajmił, że jeden z żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych na misji w Afganistanie zasłonił ciałem polskiego żołnierza. Bohater z USA sam zaś poniósł śmierć. Jak mówił Andrzej Wrona, przez dłuższy czas nie mógł zapomnieć o tej historii. – Przez pierwsze parę punktów nie mogłem wyrzucić z głowy tego, co powiedział Marek Magiera. Takie rzeczy ogląda się zazwyczaj w filmach. Miałem zaszczyt otrzymać od żołnierzy koszulkę i jestem z tego bardzo dumny. Być może będzie ona talizmanem w Rio – dodał.



Pomimo tego, że Liga Światowa miała być traktowana jako etap przygotowań do Pucharu Świata, Polacy zdołali awansować do turnieju finałowego. – Za każdym razem mówiliśmy, że gramy po to, by wygrać. Skład naszej grupy nie pozwalał być jednak pewnym, że awansujemy do turnieju finałowego. Nie zapominajmy, że w zeszłym roku nam się nie udało. Przed tym sezonem odeszło od nas kilku zawodników, przyszło kilku nowych, Bartek Kurek zmienił pozycję, więc nie było wiadomo, jak to będzie wyglądać, a zdołaliśmy awansować do Final Six – zakończył Andrzej Wrona.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved