Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Martin Sopko: Brakuje nam trochę szczęścia i umiejętności

Martin Sopko: Brakuje nam trochę szczęścia i umiejętności

fot. Joanna Skólimowska

- Jeżeli to doświadczenie, które mamy, będzie miało przełożenie na naszą grę, to będę bardzo szczęśliwy. Chociaż w sobotę nie wyglądało to najlepiej... - o doświadczeniu swojej reprezentacji i potknięciu w Final Four LŚ Strefie Siatkówki mówi Martin Sopko.

Po nie najlepszym spotkaniu, jakie rozegraliście w półfinale, mecz o brąz, a przynajmniej jego trzy ostatnie sety wyglądały już zdecydowanie lepiej. Można powiedzieć, że dopiero te fragmenty meczu pokazały, jak potraficie grać w siatkówkę?

Martin Sopko:Dla nas najważniejszy mecz był w sobotę. To spotkanie z Chinami było już praktycznie meczem o nic, jedynie o prestiż. Cieszę się, że udało nam się wrócić do tej gry, szczególnie po takim początku, gdzie przegrywaliśmy już 0:2. W pewnym momencie zdołaliśmy przełamać rywali, wygraliśmy te kolejne trzy sety, chociaż na początku to wszystko wyglądało równie źle co dzień wcześniej. Wszystko wskazywało, że możemy przegrać 0:3. Zdołaliśmy podnieść głowy, gra zaczęła się układać i końcówki setów należały do nas.

Tym, co przede wszystkim zafunkcjonowało, była zagrywka? W konfrontacji z reprezentacją Egiptu nie sprawialiście rywalom zbyt wiele problemów swoim serwisem.



Na pewno trochę lepiej przyjmowaliśmy, ale też i nasza zagrywka wyglądała zdecydowanie lepiej. W ostatnim czasie zawsze nam brakowało serwisu, zwykle to rywale punktowali w tym elemencie, wykorzystując nasze słabości w przyjęciu. I wielokrotnie to decydowało, że przegrywaliśmy dane sety czy mecze gdzieś w końcówkach. Tym razem poukładało się to lepiej, a nasza zagrywka w końcu zafunkcjonowała tak, jak powinna.

Nie ominęły was też problemy kadrowe, na krótko przed Final Four straciliście chociażby Milana Bencza, który w ostatnim czasie był tym pierwszym atakującym. To też nie było bez znaczenia?

Trudno powiedzieć, bo kiedy w fazie grupowej mieliśmy w swoim składzie także tego pierwszego atakującego, przegrywaliśmy również z nim. Dlatego też myślę, że nie była to kwestia pierwszego atakującego, a raczej innych rzeczy, które nie układały się na boisku. Ale w końcu zaczęło się to jakoś sklejać, bo i kiedy w sobotę na boisku pojawił się Lux w ataku czy Michalovic w meczu o brąz, to obydwaj dobrze się odnajdywali. Dlatego też nie powiedziałbym, żeby przyczyną problemów była jakaś wielka „dziura” na pozycji atakującego u nas.

Jest jednak coś w tym, że w ostatnich latach nie macie szczęścia w turniejach rozgrywanych u siebie? Już zeszłoroczne turnieje kwalifikacyjne w Popradzie rozstrzygały się dla was różnie…

Na pewno brakuje nam trochę szczęścia, ale też i umiejętności. Musimy się nad tym zastanowić, bo w odniesieniu do tego Final Four czegoś zabrakło przede wszystkim w sobotę, gdzie przegraliśmy ten najważniejszy mecz z Egiptem. Na pewno wiąże się to z jakąś presją, bo każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, grając przed kibicami, ale i swoimi znajomymi czy rodziną. Nie powiedziałbym jednak, żeby to był rodzaj jakiegoś dużego ciśnienia, mogącego być paraliżującym.

Michal Masny wspominał, że tym, czego wam też brakuje, jest rywalizacja z lepszymi zespołami, a więc to, co mógłby dać wam awans do drugiej dywizji Ligi Światowej. Zgodziłbyś się z tym, że potrzebujecie meczów rozgrywanych z bardziej wymagającymi rywalami?

Oczywiście, jeżeli się gra przeciwko takim przeciwnikom jak Polska czy Serbia, to poziom własnej gry też się podnosi i może to być jedynie z korzyścią dla nas. Niemniej jednak w tym sezonie też nie mieliśmy słabych rywali. W meczach kontrolnych graliśmy w Niemczech, a Niemcy to przecież rywal należący do czołówki światowej. Patrząc dalej na rozgrywki Ligi Światowej i naszych grupowych przeciwników, jak Grecja czy Chiny, to także nie są już słabe zespoły. Jednak faktycznie to, ile meczów rozegra się na najwyższym poziom, w konfrontacji z rywalami z najwyższej półki, podnosi poziom gry własnej.

Tego typu mecze są przed wami, bo podczas mistrzostw Europy zagracie właśnie z Serbią, Rosją czy Finlandią. Będzie więc okazja na sprawdzenie swoich możliwości, w konfrontacji o sporą stawkę, w starciu z najlepszymi zespołami na świecie.

Przed nami rywale z tej najwyższej półki, taki jest system losowania, mieliśmy takie, a nie inne szczęście, że trafiliśmy do takiej grupy i nie narzekamy. Mamy czas na przygotowanie się i jeżeli będziemy dążyli do celu, chcąc wyjść z grupy, to wszystko jest możliwe. Przecież kiedy graliśmy w mistrzostwach Europy w Pradze, to gra się tak potoczyła, że wygraliśmy z Bułgarami, z Niemcami, nawet z Polakami (chociaż grali swoim nominalnie drugim składem). I myślę, że właśnie tymi meczami z Niemcami i Bułgarami w pewnym stopniu doprowadziliśmy do tego, że Polacy wyszli takim, a nie innym składem. Także tym razem może być różnie.

Jak rysuje się przyszłość waszej reprezentacji pod względem kadrowym? Patrząc na pierwszą szóstkę, jesteście jednym z bardziej doświadczonych zespołów w Europie.

Zobaczymy, jak to się potoczy. Na pewno mamy trochę tych starszych zawodników. Jest Michal Cerven – 55 lat czy Michal Masny – 48 (śmiech), także trochę lat chłopaki mają. A tak poważnie to jeżeli to doświadczenie, które mamy, będzie miało przełożenie na naszą grę na boisku, to będę bardzo szczęśliwy. Chociaż w sobotę nie wyglądało to najlepiej…

Jak jest z twoją przyszłością klubową. Za tobą sezon zwieńczony zdobyciem mistrzostwa Słowacji, pozostajesz wierny rodzimej lidze, czy może myślisz o zmianach? Zakończenie zawodowej kariery ciebie chyba jeszcze nie dotyczy?

Razem z rodziną postanowiliśmy, że spróbujmy jeszcze jeden sezon, jak będzie później, zobaczymy. Ale na pewno zostaniemy tutaj w domu. Mam już dwie córki, starsza będzie już chodziła do szkoły, a ja chcę być w końcu tatą tutaj na miejscu. Właśnie dlatego zostaję przynajmniej jeszcze na rok w lidze słowackiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved