Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Michal Červeň: Kluczem była zagrywka

Michal Červeň: Kluczem była zagrywka

fot. archiwum

Trwa finał Ligi Światowej trzeciej dywizji, w meczu półfinałowym Słowacy przegrali z Egiptem 1:3. - Bardzo nam zależało, po przegranej w trzecim secie, żeby doprowadzić do tie-breaka, brakło niewiele - przyznał Michal Červeň.

Większość waszych meczów w Lidze Światowej w tym roku kończyła się tie-breakiem. W półfinale nie udało się do niego doprowadzić.

Michal Červeň: No niestety, bardzo nam zależało, po przegranej w trzecim secie, żeby do tego tie-breaka doprowadzić. Brakło niewiele, ale trzeba uczciwie przyznać, że Egipt w tym spotkaniu był od nas znacznie lepszy i zasłużył na wygraną.

Po przegranym na przewagi trzecim secie w czwartym wyglądało to tak, jakbyście stracili wiarę w zwycięstwo. Tak to też wyglądało z waszej perspektywy?



– Nie sądzę, że problemem była utrata wiary, bo to chyba nie miało miejsca. W tym czwartym secie nie potrafiliśmy sobie poradzić z zagrywką Egipcjan. Do tego sami przestaliśmy zagrywać – w tej partii zepsuliśmy chyba 10 zagrywek, więc co tu dużo mówić, oni to wykorzystali.

Zgodzisz się, że to właśnie zagrywka była kluczem do sukcesu Egipcjan?

– Dokładnie. Nawet jeśli były momenty, kiedy nie zdobywali bezpośrednio punktów w ten sposób, to zagrywali na tyle trudno, żeby nas odrzucić od siatki. Sami do tego mieli lepsze przyjęcie, przez co mogli lepiej układać swoją grę, zwłaszcza na środku. Ich środkowi mają 210-211 cm, więc to wszystko sprawiało, że nam się ciężko to blokowało.

Za to oni bardzo często was blokowali.

– No tak, ale ciężko było kończyć akcje, bo kiedy nas odrzucili zagrywką od siatki, musieliśmy w ataku przebijać się przez podwójny blok, a to łatwe nie było.

W ekipie Egiptu liderem i filarem kapitan Ahmed Abdelhay, który w ciężkich momentach brał na siebie ciężar gry. U was kogoś takiego zabrakło?

– Na początku tę rolę pełnił młody Marcel Lux, który chociaż to był jego debiut, kończył wiele piłek i ogólnie bardzo dobrze zagrał. Myślę jednak, że naszym problemem nie był brak atakującego, ale przyjmującego, bo od tego zaczynały się nasze problemy. Z dokładniej dogranych piłek pewnie i w ataku bylibyśmy skuteczniejsi. Ja zresztą też w tym meczu nie zagrałem dobrze.

Ten Final Four to dla was drugi taki turniej z rzędu. Po raz drugi jednak nie udało się awansować do finału. Czy w tym roku nie ciążyła wam dodatkowo presja z racji bycia organizatorem?

– I rok temu, i teraz nasi rywale byli od nas po prostu lepsi. O presji raczej nie ma co mówić. Cieszymy się, że możemy występować przed własną publicznością, to bardzo nam pomaga, nawet jeśli hala nie była wypełniona całkowicie. Oczywiście przed meczem czuć było „dreszczyk emocji”, ale kiedy weszliśmy na boisko, to zniknęło. Presja więc nie była naszym problemem.

W Final Four zwycięzca jest tylko jeden, pozostałe miejsca już nic nie dają. Jak zatem podejdziecie do tego meczu o 3. miejsce?

– Trzecie miejsce jest lepsze niż czwarte. (śmiech) To prawda, nic nie daje, ale chcemy wygrać w tym turnieju chociaż jeden mecz i zakończyć tegoroczne rozgrywki zwycięstwem, szczególnie że gramy przed własną publicznością. Nie ma więc mowy o odpuszczeniu tego meczu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved