Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. P: Szybkie zwycięstwa Kuby i Kolumbii

WGP, gr. P: Szybkie zwycięstwa Kuby i Kolumbii

fot. FIVB

Ważne zwycięstwa odniosły reprezentantki Kuby i Kolumbii. Dzięki zdobytemu kompletowi punktów drużyny znalazły się w strefie awansu do kolejnej rundy. Co ciekawe, Kolumbijki pokonały obecne liderki tabeli III dywizji World Grand Prix - Peruwianki.

Kubańsko-kazachski pojedynek rozpoczął się od wzajemnego badania sił. Jako pierwsze do zdecydowanej ofensywy przeszły siatkarki z Kuby, wśród których brylowała Jennifer Alvarez. Dwa asy serwisowe Alvarez pozwoliły odskoczyć Kubankom na dwa oczka i nieco pewniej rozgrywać kolejne akcje (7:5). Podopieczne trenera Oleksandra Gutora szybko zniwelowały przewagę rywalek i utrzymywały remis (9:9, 13:13). Równa gra z lekką przewagą ekipy kubańskiej toczyła się aż do stanu 21:20. Wtedy to siatkarki Roberto Garcii złapały wiatr w żagle i zaczęły „strzelać” zagrywką, a także doskonale broniły i skutecznie kontrowały. To umożliwiło im wygranie premierowej partii 25:22.

Z wysokiego C seta numer dwa rozpoczęły prowadzące 1:0 Kubanki. Po kilku mocnych zagrywkach i punktowym bloku Jennifer Alvarez siatkarki z Gorącej Wyspy prowadziły już 5:1. Chwilę później wynik był jeszcze bardziej niekorzystny dla Kazaszek, które przegrywały 4:11. Trener Gutor posiłkował się przerwami na żądanie i zmianami, jednak nie przyniosło to natychmiastowej zmiany obrazu gry. Zawodniczki z Kazachstanu nieco przebudziły się dopiero przed drugim czasem technicznym – zdobyły kilka punktów w serii i przegrywały „jedynie” czterema punktami (11:15). Ich radość była bardzo krótka – po pauzie Kubanki znów złapały swój rytm i zaczęły budować przewagę, a ich rywalki osiadły na laurach i dały się w prosty sposób ogrywać. W końcówce dobrze na siatce spisywała się Alena Rojas i Alvarez, dzięki czemu team z Karaibów wygrał 25:16.

W trzeciej odsłonie zespół z Kazachstanu po raz pierwszy w tym meczu mógł cieszyć się z dwupunktowego prowadzenia (3:1). Stan ten nie trwał długo, bo w błyskawicznym tempie do pracy wzięła się liderka Kubanek, Melissa Vargas. Skrzydłowa najpierw doprowadziła do remisu, a następnie swoimi atomowymi uderzeniami zza linii dziewiątego metra rozbiła kazachską defensywę (8:6, 11:6). Morale Kazaszek zostało przez to solidnie podkopane i jedynie Sana Anarkułowa i Jakatierina Żdanowa starały się zapobiec dalszemu pogorszeniu tego wyniku. Na drugiej przerwie technicznej Kubanki wygrywały 16:10, lecz gdy powoli w ich głowach pojawiało się widmo zwycięstwa w trzech setach, niespodziewanie do pracy wzięły się przeciwniczki. Mocne ataki Anarkułowej oraz błędy własne podopiecznych trenera Garcii spowodowały znaczne zmniejszenie różnicy między zespołami (14:18, 17:19). Nerwowa atmosfera w kubańskim zespole była tonowana przez opiekuna tej ekipy, jednak nie przyniosło to wymiernych rezultatów. W decydującej części gry Kazaszki przegrywały jedynie 23:24 i tylko łut szczęścia pomógł Kubankom w wygranej 25:23. – Wiedziałyśmy, że mecz z Kazachstanem nie będzie dla nas łatwy. Przegrałyśmy przecież na ich terenie. Tym razem to my byłyśmy lepsze i zasłużenie wygrałyśmy – powiedziała na pomeczowej konferencji prasowej kapitan Kubanek, Sulian Matienzo.

Kuba – Kazachstan 3:0
(25:22, 25:16, 25:23)



Składy zespołów:
Kuba: Vargas (23), Alvarez (16), Rojas (10), Lescay (6), Matienzo (5), Hernandez, Borell (libero) oraz Gracia Gonzalez
Kazachstan: Anarkułowa (9), Żdanowa (7), Issajewa (5), Nassedkina (3), Iszimcewa (2), Tatko (1), Ryłowa (libero) oraz Kawtorina (libero), Jagodina (4), Rubcowa (2) i Łukomskaja


Znakomity początek spotkania z gospodyniami zanotowały siatkarki z Kolumbii. Po udanych kontrach i punktowym bloku zawodniczki Eduardo Guillaume wygrywały aż 6:1. Przerwa zarządzona przez szkoleniowca Peruwianek niewiele im pomogła, bo chwilę później bo bloku Ivonne Montaño było już 9:2. Zawodniczki z Peru odrobiły część strat, lecz jeszcze przed drugą przerwą techniczną w ich grę znów wkradł się chaos i bardzo dużo niedokładności. Skrzętnie skorzystały z tego ich rywalki, które za sprawą Cindy Ramirez ponownie zbudowały sobie ogromną przewagę (18:9). W końcówce spektakularnym blokiem popisała się jeszcze Peruwianka Mirtha Uribe, jednak było to już zbyt mało, by odwrócić losy pierwszego seta (17:25).

W secie numer dwa pierwsze minuty należały do Zoili La Rosy. Reprezentantka Peru dwukrotnie zapunktowała w ataku i dzięki temu gospodynie mogły się cieszyć z minimalnego prowadzenia 5:4. Na pierwszym czasie technicznym wszystko wróciło już do normy – Kolumbijki wygrywały 8:6 i coraz bardziej zaczęły dominować na parkiecie. Po raz drugi swoje nieprzeciętne umiejętności pokazała Cindy Ramirez, która w pojedynkę rozmontowywała grę obronną przeciwniczek z Ameryki Południowej (12:8). Trener Mauro Marasciulo nie pozostawał bierny i rotował swoim składem dosyć mocno, co w końcu przyniosło oczekiwany efekt. Po drugiej przerwie technicznej Peruwianki podgoniły wynik i traciły do rywalek tylko dwa oczka (16:18), jednak Kolumbijki nie dały sobie wyrwać wygranej. Trafione zbicia Paoli Ampudii oraz cała seria wybloków i kontr potwierdziły, iż to Kolumbia jest zespołem lepszym (23:16). Przyjezdne ostatecznie zakończyły seta takim samym wynikiem jak partię pierwszą.

Żądna sukcesu peruwiańska publiczność od pierwszego gwizdka sędziego w secie trzecim dawała z siebie wszystko, by wspomóc kadrowiczki walczące na boisku. Wreszcie ich krzyki i doping dały spodziewany efekt – po atakach Angeli Leyvy na tablicy wyników pojawił się nadzwyczaj dobry rezultat – 7:4. Będące na fali Peruwianki kontynuowały swoją dobrą grę, a najwyraźniej bardzo zaskoczone takim obrotem sprawy Kolumbijki nie potrafiły znaleźć recepty na ich dyspozycję. W połowie seta na pierwszy plan wysunęła się Maguilaura Frias, która oprócz udanych akcji w ataku czy obronie dołożyła też asa serwisowego (14:11), a jej wyczyn chwilę później powtórzyła Mirtha Uribe i gospodynie były już niezwykle blisko końcowego sukcesu w tej partii (18:12). Wysoka przewaga wprowadziła w peruwiańskie szeregi rozprężenie, które błyskawicznie poskutkowało zmniejszeniem różnicy dzielącej oba zespoły. Blok Yeisy Soto oraz błędy własne zawodniczek z Peru doprowadziły do wyniku 20:22 i choć gospodynie miały jeszcze minimalną przewagę, to widać było, iż ich morale znowu spadło bardzo nisko. Bezwzględnie wykorzystały to podopieczne trenera Marasciulo, które doprowadziły do remisu po 23. Decydujące dwie akcje rozstrzygnięte zostały na korzyść Kolumbijek, co umożliwiło im wygranie seta, będąc już w naprawdę wielkich opałach. – Miałyśmy swoje kłopoty w przyjęciu i stąd nasza nerwowa i niedokładna gra. Popełniłyśmy mniej błędów własnych niż podczas poprzedniego turnieju w Meksyku, więcej – cel został spełniony, choć nie jesteśmy zadowolone z rezultatu – przyznała kapitan Peru, Mirtha Uribe.

Kolumbia – Peru 3:0
(25:17, 25:17, 25:23)

Składy zespołów:
Kolumbia: Ramirez (17), Ampudia (13), Coneo (10), Soto (9), Marin (1), Montaño (7), Gomez (libero) oraz Arrechea (1), Martinez (1) i Vargas
Peru: Frias (11), Leyva (11), Yllescas (5), Uribe M. (4), Rueda (2), La Rosa (2), Acosta (libero) oraz Egoavil (libero), Ortiz (5), Lopez (2), Uribe D. i Muñoz

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela III Dywizji World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved