Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. D: Czesi notują prestiżowe zwycięstwo, Francuzi bez porażki

LŚ, gr. D: Czesi notują prestiżowe zwycięstwo, Francuzi bez porażki

fot. FIVB

Reprezentacja Czech okazała się lepsza od kadry Japonii. Zwycięstwo naszych południowych sąsiadów nie zmienia jednak układu tabeli, w której to Azjaci zajęli wyższe, drugie miejsce. Pierwsze miejsce w grupie D zajęli Francuzi.

Od początku spotkania Czesi próbowali narzucić rywalom swój rytm gry. Udanymi zbiciami na skrzydłach popisał się Finger, a na środku uruchomiony został Holubec, ale Azjaci nie zamierzali tanio sprzedawać skóry, a do pierwszej przerwy technicznej wynik oscylował wokół remisu. Po niej do pracy wzięli się Azjaci, a ich dobra postawa w polu serwisowym w połączeniu z punktami zdobywanymi w ataku przez Ishikawę i Shimizu spowodowały, że niewielkie prowadzenie przeszło na ich stronę. Jednak sygnał do walki gospodarzom dał Kral, popisując się asem serwisowym. Z biegiem czasu jego koledzy coraz lepiej prezentowali się w ataku, mogli też liczyć na błędy rywali, a zbicie Fingera przypieczętowało ich sukces w premierowej odsłonie (25:19).

W pierwszych minutach drugiej partii przypomniał o sobie Shimizu, ale natarcie gości zostało zatrzymane przez szczelny blok Europejczyków. W kolejnych minutach trwało siatkarskie przeciąganie liny, ale tym razem inicjatywę na boisku zaczęli przejmować Azjaci, którzy powoli, lecz systematycznie zaczęli uciekać przeciwnikom – po błędzie w przyjęciu Krystofa osiągając trzypunktową przewagę. W dodatku chwilę później asem serwisowym popisał się Kuryama, a sytuacja Czechów zaczęła się komplikować. Wówczas o czas poprosił ich szkoleniowiec, a sygnał do odrabiania strat dał im Fila. Jednak dopiero udany blok pozwolił im doprowadzić do remisu. Przez kolejne minuty prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, a niezawodni byli liderzy obu zespołów – Finger i Shimizu. Losy tego seta musiała rozstrzygnąć walka na przewagi. W niej więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy po autowym ataku Ishikawy triumfowali (30:28).

Taki obrót spraw najwyraźniej podłamał zawodników z Kraju Kwitnącej Wiśni, którzy nieco bez wiary przystąpili do kolejnej odsłony. Za to dodał wiatru w żagle Czechom, którzy rozpoczęli ją z dużym animuszem. Udane zbicia Fili i Bartosa w połączeniu z asem serwisowym Fingera pozwoliły Europejczykom szybko uciec od przeciwników na cztery oczka. Z biegiem czasu różnica punktowa pomiędzy oboma zespołami zaczęła wyraźnie rosnąć, a duża w tym zasługa świetnie spisującego się w ataku Fingera. Za to po drugiej stronie siatki coraz częściej zawodził lider Japończyków z sobotniego meczu – Shimizu, co nie mogło pozostać bez znaczenia w kontekście wyniku. Na niewiele zdawały się też zmiany dokonywane przez trenera gości, a pojedyncze zdobywane przez nich punkty nie były już w stanie odwrócić losów meczu. Ostatecznie ta część meczu padła łupem Czechów 25:13, a spotkanie zakończyła popsuta zagrywka Azjatów.



Czechy – Japonia 3:0
(25:19, 30:28, 25:13)

Składy zespołów:
Czechy: Finger (17), Bartos (12), Holubec (8), Fila (5), Kral (6), Janouch (2), Krystof (libero) oraz Stokr (1), Hanik i Mach
Japonia: Shimizu (15), Ishikawa (13), Yamauchi (4), Kuriyama (8), Asano (1), Fukatsu H., Nagano (libero) oraz Sakai, Fukatsu A. i Matsuoka (2)


Francuzi przystąpili do swojego ostatniego meczu grupowego z chęcią poprawy swojego rekordu serii zwycięskich meczów w Lidze Światowej. Ale okazało się, że Koreańczycy wcale im tego zadania nie będą ułatwiać, poza tym Les Bleus sami im pomogli, popełniając sporo błędów. W rezultacie na pierwszej przerwie technicznej w premierowej partii prowadzili goście 8:5. W dalszej części seta Azjaci kontynuowali dobrą grę w ataku i bloku, co spowodowało, że trzypunktowy dystans utrzymywał się także na drugiej przerwie technicznej. A kiedy po niej dwie kolejne akcje też padły łupem siatkarzy z Korei, Laurent Tillie poprosił o czas. Błędów jednak nie ustrzegli się też podopieczni trenera Moon Yongkwana i w rezultacie Trójkolorowi odrobili część strat (18:20). Ale nie udało im się doprowadzić do remisu, po zepsutej zagrywce Nicolasa Le Goffa goście mieli pierwszą piłkę setową (24:21). Francuzi obronili jeszcze dwie kolejne piłki, jednak Jae-Duck Seo zakończył tego seta (25:23).

Les Bleus dosyć szybko otrząsnęli się po porażce w pierwszym secie i w kolejnej odsłonie od razu wzięli się za zdobywanie punktów. Po ataku Antonina Rouziera prowadzili już 5:2, a po skutecznym zagraniu Earvina Ngapetha schodzili na pierwszą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą. I taki dystans punktowy utrzymywał się przez większą część tej odsłony meczu. Nawet jak Koreańczykom udało się wyrównać (16:16), to gospodarze z powrotem wracali do dwupunktowego prowadzenia (19:17). Zacięta walka trwała do końca seta, którego po ataku Ngapetha wygrali podopieczni trenera Tillie 25:23.

W trzeciej partii trener francuskiej ekipy rozpoczął roszady w składzie i po raz pierwszy miał okazję się pojawić na boisku Trevor Clevenot. Zmiennicy wcale nie grali gorzej od swoich kolegów, na pierwszej przerwie technicznej to miejscowi mieli przewagę. Po udanym zagraniu Mory’ego Sidibe wynosiła ona już trzy oczka (10:7) i o czas poprosił trener Koreańczyków. Pauza w grze nic nie pomogła, kolejne ataki kończył Clevenot, Jonas Aguenier posłał dwa asy i było już 15:8. Po skutecznym bloku Francka Lafitte’a przewaga Trójkolorowych wzrosła do ośmiu oczek (18:10). Tak wysokiej przewagi gospodarze nie dali sobie odebrać i wygrali tę odsłonę do 18.

Przegrywając 1:2, Koreańczycy chyba stracili już jakąkolwiek nadzieję na wygraną, a Francuzi lekko, łatwo i przyjemnie zdobywali kolejne punkty. Laurent Tillie znowu rotował składem, tym razem na libero w czwartej partii pojawił się Julien Lyneel. Co do przebiegu tej odsłony to po skutecznych blokach autorstwa Nicolasa Marechala jego drużyna prowadziła 8:3. Po kolejnych skutecznych zagraniach Francuzów mogli się oni cieszyć z sześciopunktowego dystansu. Po dwóch z rzędu asach Mory’ego Sidibe miejscowi prowadzili 15:7, po kiwce drugiego rozgrywającego, Yoanna Jaumela – 16:8. Koreańczycy dodatkowo popełniali mnóstwo błędów i szybko na tablicy pojawił się wynik 20:10. Ostatnie dwie akcje skończył Clevenot (25:15) i dzięki temu Francuzi zachowali czyste konto po fazie grupowej. Teraz mogą zacząć się przygotowywać do turnieju finałowego drugiej dywizji, który odbędzie się w Warnie w dniach 10-12 lipca.

Francja – Korea 3:1
(23:25, 25:23, 25:18, 25:15)

Składy zespołów:
Francja: Rouzier (10), Ngapeth (7), Le Roux (7), Le Goff (5), Tillie (1), Toniutti, Grebennikov (libero) oraz Sidibe (11), Aguenier (7), Clevenot (7), Marechal (6), Lafitte (6), Jaumel (3) i Lyneel (libero)
Korea: Jae-Duck (20), Myung-Geun (14), Yung-Suk (10), Min-Ho (7), Min-Gyu (4), Seung-Suk (1), Minsu (libero) oraz Hui-Chae (2), Hong-Suk (2), Tae-Hwan (2), Gwang-Guk i Jae-Seong (libero)

 

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. D Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved