Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ: Czarnogóra i Egipt zagrają w finale 3. dywizji

LŚ: Czarnogóra i Egipt zagrają w finale 3. dywizji

fot. FIVB

Jako pierwsi awans do finału 3. dywizji Ligi Światowej zapewnili sobie Czarnogórcy, pokonując reprezentację Chin 3:1. Takim samym wynikiem zakończyło się spotkanie Słowaków z reprezentantami Egiptu, a triumfowali ci drudzy.

Set rozpoczął się od dobrej gry podopiecznych trenera Slobodana Boskana. Po bloku kapitana Vojina Cacicia prowadzili już 6:3 i w kolejnych akcjach nie zwalniali tempa (11:6). Siatkarze z Azji powoli zaczęli jednak odnajdować się w grze, systematycznie odrabiając straty. Po udanym ataku kapitana Czarnogórców drużyny schodziły na drugą przerwę techniczną przy stanie 16:13. Po powrocie na boisko Chińczycy zaczęli grać ofiarniej w obronie i po asie serwisowym Yuana doprowadzili do remisu po 18. Dobra gra w bloku (łącznie 5 w tej partii) oraz punktowe zagrywki Culaficia oraz Cuka pozwoliły odskoczyć na 21:18, a po ataku z lewego skrzydła to siatkarze z Europy cieszyli się z wygranej 25:21.

Drugą partię siatkarze z Europy rozpoczęli od mocnego uderzenia i już po chwili, przy stanie 5:1, o pierwszy czas poprosił trener Chińczyków. Po powrocie na boisko jego podopieczni poprawili grę w bloku i ataku. Gdy w polu serwisowym pojawił się Zhi Yuan, gra Azjatów nabrała tempa. Czarnogórcy nie radzili sobie z odbiorem zagrywki, a jeśli ta sztuka już im się udała, raz za razem posyłali piłkę w aut bądź nadziewali się na blok Zhanga. Dopiero siódma z rzędu zagrywka chińskiego skrzydłowego trafiła w siatkę (16:12). Wysokie prowadzenie wyraźni uśpiło Chińczyków, którzy pozwolili rywalom rozwinąć skrzydła, raz za razem popełniając błędy. To właśnie okazało się być ich „gwoździem do trumny”. Po kolejnym udanym zbiciu kapitana Europejczyków na tablicy widniał wynik 23:20. W końcówce Czarnogórcy dopełnili „dzieła”, wygrywając 25:21.

Kolejna partia rozpoczęła się po myśli siatkarzy z Kraju Środka, którzy już po chwili powadzili 5:0. Podopieczni trenera Boskana skutecznymi atakami ze skrzydeł próbowali zmniejszyć straty, ale przy zagrywce Z. J. Zhang ponownie odskoczyli na 11:4. Ekipy wymieniały się ciosami, jednak „siła ognia” była po stronie Azjatów, którzy popisywali się efektownymi zbiciami oraz punktowymi serwisami (po asie Jianjuna Cuia na tablicy pojawił się wynik 17:10). Zawodnicy z Czarnogóry nie poddawali się jednak i po punktowej zagrywce Milosa Culaficia tracili już tylko trzy oczka (15:18). Kiedy Chińczycy odzyskali rytm gry, na tablicy widniał wynik 21:15 i wydawało się, że już nic w tej partii się nie wydarzy. Wtedy w polu serwisowym pojawił się Vukasinović, zdobywając punkt zagrywką (19:21). Rywale nie pozwolili im jednak rozwinąć skrzydeł i po zepsutym serwisie Minicia zwyciężyli 25:22.



Chińczycy podbudowani wygraną rozpoczęli kolejną partię od efektownego bloku, a następnie od prowadzenia 3:1. Rywale szybko odrobili straty, głównie dzięki dobrej grze Minicia, który dwoił się i troił w ataku oraz zagrywce (6:4). Taki obrót wydarzeń wybił z rytmu Azjatów, którzy zaczęli popełniać niewymuszone błędy (5:8). W ekipie rywali znakomicie spisywał się kapitan Cacić, który nie tylko był liderem w ataku, ale także w polu serwisowym (14:8). Kolejne udane akcje tylko pogłębiały zrezygnowanie Chińczyków, jednocześnie nakręcając grę Czarnogórców (20:13 po zepsutej zagrywce). Punkt na wagę zwycięstwa i awansu do finału Final Four trzeciej dywizji dał Czarnogórcom kapitan ekipy z Europy, który zakończył atak z lewego skrzydła.

Czarnogóra – Chiny 3:1
(25:21, 25:21, 22:25, 25:15)

Składy zespołów:
Czarnogóra: Cacić (19), Culafić (16), Bojić (6), Cuk (4), Dabović (2), Jecmenica (2), Rasović (libero) oraz Vukasinović (2), Strugar (1), Milić (1), Babić (5) i Minić (9)
Chiny: Yuan (15), Geng (13), Zhang Z. (11), Zhang C. (8), Cui (8), Jiao (1), Ton (libero) oraz Ke (libero), Rao, Ji, Li R., Song (1) i Dai (2)


Drugi półfinał rywalizacji Final Four 3. dywizji Ligi Światowej pewniej rozpoczęli goście. Po urazie Milana Bencza Flavio Gulinelli musiał rotować składem, i tak w ataku Słowaków pojawił się Marcel Lux. Pierwsza faza rywalizacji to nerwowość w grze miejscowych, co bezbłędnie wykorzystywali Egipcjanie. Przy kolejnych prostych błędach gospodarzy podopieczni Angelo Frigoniego wypracowali kilkupunktową zaliczkę. Dystans swoim serwisem zwiększył jeszcze Abdallah Bekhit (4:7). Podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze wciąż w lepszej sytuacji byli przyjezdni (6:8). Cierpliwa gra ekipy Flavio Gulinellego opłaciła się, swoje w polu serwisowym zrobił Lux. Skuteczne zagrania miejscowych przeplatały proste błędy własne, utrzymywał się więc dwupunktowy dystans dzielący obie ekipy (10:12, 12:14). Miejscowi zdołali jeszcze zbliżyć się do rywali, jednak po skutecznym ataku ze środka w wykonaniu Abda Elhalima Abou Egipcjanie prowadzili 16:14 podczas drugiej przerwy technicznej. Zapędy rywali skutecznie tłumił Mohamed Masoud, popisując się czujnością w bloku i widowiskowym atakiem z przechodzącej piłki (14:19). Tej straty miejscowi już nie odrobili, od ściany bloku coraz częściej odbijał się Lux. Nawet znakomity serwis Masnego i kolejne kontry nie uratowały Słowaków, pogoń przyszła za późno, partię zakończył blok Egipcjan na Pataku (23:25).

Identycznie jak partię premierową także drugiego seta pewniej zaczęli siatkarze z Egiptu (1:3). Dominacja gości nie trwała długo, skutecznymi serwisami popisał się Emanuel Kohut, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie (5:4). Nieźle w ataku spisywał się Ogurcak, który jeszcze w partii pierwszej zmienił Martina Sopko. Słowacy kolejno budowali (7:5) i tracili przewagę (7:8). Z rozwojem seta coraz lepiej prezentowała się gra miejscowych w polu serwisowym, przy serii zagrywek Marcela Luxa zmuszając Angelo Frigoniego do reakcji (12:10). Przerwa nie wybiła z rytmu młodego atakującego reprezentacji Słowacji, który nie zwalniał tempa – 15:10. Grający pod presją Egipcjanie coraz częściej popełniali błędy, tym samym podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze podopieczni Flavio Gulinellego prowadzili już sześcioma punktami. Nie był to koniec możliwości reprezentacji naszych południowych sąsiadów, kolejne dłuższe wymiany na swoją korzyść rozstrzygał Lux i jego koledzy. Chwilowy przestój w grze zmniejszył co prawda dystans (22:17), jednak reakcja Flavio Gulinellego była natychmiastowa. Po wznowieniu gry zapunktował Badawy Mohamed Moneim i sytuacja zaczęła się robić nerwowa (21:19, 22:21). W kluczowych akcjach czujnością na siatce popisał się Kasper, kropkę nad i postawił Emanuel Kohut. Wygrywając 25:22, Słowacy wyrównali stan rywalizacji.

Dłuższa, dziesięciominutowa przerwa po drugim secie nie wybiła z rytmu reprezentacji naszych południowych sąsiadów. Na skrzydłach nie zawodził Lux, rywali skutecznym serwisem gnębił Sopko, a na środku siatki swoje noty systematycznie poprawiał Cerven (6:6). Egipcjanie nie zamierzali jednak nic ułatwiać rywalom, wykorzystując problemy Sopko z przyjęciem, wypracowali kilkupunktowe prowadzenie podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze – 8:6. Wracając do skuteczności z odsłony premierowej i wykorzystując też problemy Słowaków z przyjęciem, goście systematycznie budowali prowadzenie – 13:8. Przy nieciekawej sytuacji miejscowych z opresji wyprowadził ich Martin Sopko. Przyjmujący reprezentacji Słowacji popisując się efektowną serią punktowych zagrywek, doprowadził do remisu (13:13). Radość miejscowych nie trwała długo, mocnym serwisem, celując w Kubsa, rywalom odwdzięczył się Omar Hassan (15:17). Pomocną dłoń podał miejscowym jeszcze Ahmed Abdelhay, atakując w aut, a po ataku Sopko było 19:20. Przy grze punkt za punkt minimalną przewagę utrzymywali Egipcjanie (22:23), stając przed szansą rozstrzygnięcia seta na swoją korzyść. Serwis Ogurcaka pozwolił jednak przełamać rywali – 25:24. Serie błędów własnych odebrały złudzenia Słowakom – 25:27.

Znajdujący się pod ścianą miejscowi na początku kolejnego seta dotrzymywali kroku rywalom. Gra na styku nie trwała jednak długo, znakomity serwis Ahmeda Abdelhaya zrobił swoje i przy stanie 3:6 Flavio Gulinelli wykorzystał swoją pierwszą przerwę na żądanie. Kolejne akcje to popis gry Egipcjan i prowadzenie zespołu trenera Frigoniego 8:4 na pierwszej przerwie technicznej. Ogurcak próbował jeszcze poderwać swoich kolegów do walki, zryw miejscowych zniwelował dystans do dwóch oczek (10:12). Kolejne akcje to jeszcze desperackie próby ratowania wyniku przez Słowaków. Na środku siatki szans nie marnował co prawda Emanuel Kohut, jednak przy słabnącej sile skrzydeł Słowacy byli bezradni (15:19). Niewymuszone błędy własne gości przywróciły nieco nadziei sympatykom miejscowych (18:20), jednak zepsuta zagrywka Kohuta rozwiała złudzenia. Końcówka seta to już rywalizacja punkt za punkt, przy trzypunktowej przewadze Egipcjanie mogli spokojnie odpierać ataki rywali. Tej przewagi ekipa trenera Frigoliego już nie zmarnowała, triumfując 25:23 i w całym meczu 3:1.

Słowacja – Egipt 1:3
(23:25, 25:22, 25:27, 23:25)

Składy zespołów:
Słowacja: Lux (19), Kohut (10), Sopko (6), Cerven (5), Patak (5), Masny (2), Kubs (libero) oraz Ogurcak (16), Michalovic (1), Hornik, Skladany i Kasper
Egipt: Abdelhay (23), Masoud (12), Moneim (12), Abou (11), Bekhit (4), Shafik (2), Moawad (libero) oraz Hassan (8), Thakil (1), Abdalla i Elkotb

Zobacz również:
Wyniki rundy finałowej 3. dywizji Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved