Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Argentyńczycy odrobili punkt do Kanady

LŚ, gr. C: Argentyńczycy odrobili punkt do Kanady

fot. FIVB

Po tym jak reprezentacja Argentyny pokonała w drugim meczu szóstej kolejki Kanadyjczyków, prowadzenie ekipy z Ameryki Północnej w zestawieniu troszkę stopniało. W dodatku Argentyńczycy mają do rozegrania jeszcze dwa dodatkowe spotkania.

W swoim ostatnim meczu tego etapu rozgrywek Ligi Światowej Kanadyjczycy postawili sobie za punkt honoru szybkie zwycięstwo z gospodarzami. Plan zaczęli realizować już od pierwszych piłek sobotniego starcia, kiedy to udane zagrania Stevena Marshalla dały im cztery punkty zaliczki w stosunku do rywali (5:1). Nie przeszkodziło to jednak zawodnikom Julio Velasco w szybkim pokazaniu pełni swoich umiejętności – po blokach Luciano De Cecco na Casseyu Schoutenie na tablicy wyników pojawił się remis 7:7. Ta nieoczekiwana zmiana na pozycji lidera wywołała w reprezentantach Kraju Klonowego Liścia falę błędów, które zastąpiły wysoką jakość ich zbić. Gdy w ofensywie miejscowych zaczęła brylować para Martin Ramos-Facundo Conte (13:9), wydawało się, że stagnacja po stronie gości nie będzie miała końca. Było to jednak niewłaściwe założenie, ponieważ dzięki Danielowi Vandoornowi i Schoutenowi zespół Glenna Hoaga niespodziewanie odrobił straty, tym samym potwierdzając, że to spotkanie będzie prawdziwym siatkarskim thrillerem (18:18). Dobra passa przyjezdnych trwała nadal dzięki Johnowi Gordonowi Perrinowi, który potrafił oprzeć się sile bloku Sebastiana Solé (24:21). W końcówce nie mogło jednak zabraknąć zwrotów akcji – Argentyńczycy odrobili dwa oczka, w czym pomógł im Gonzalo Quiroga, lecz mimo tego ich rywalom udało się postawić kropkę nad i. Jej autorem był Schouten (25:23).

Po przerwie remedium na bardzo dobrze spisującego się zmiennika Gavina Schmitta okazało się pojawienie się na boisku Luciano Zornetty, który swoją postawą na siatce zdziwił oponentów (5:2). Przewaga gospodarzy rosła wraz ze zróżnicowaniem strony ofensywnej – raz za razem punktował Ramos, więc trener Hoag zdecydował o zastąpieniu Adama Simaca Justinem Duffem (3:7). Nie na wiele się to jednak zdało w świetle naprawdę efektywnych obron Sebastiana Clostera i łańcuszka pomyłek Vandoorna, które poskutkowały umocnieniem się na prowadzeniu miejscowych (12:6). Właściwie od tego momentu można mówić o meczu do jednej bramki, bowiem rozpędzeni gospodarze z każdą piłką coraz bardziej powiększali swój zapas oczek, w czym swój udział miały punktowa zagrywka Conte oraz błędy Jaya Blankenaua przy rozegraniu do Marshalla (17:8). W ostatnią fazę seta Argentyńczyków wprowadził Maximiliano Gauna, nie tylko zdobywający asy serwisowe, ale także atakujący w interesujący sposób – oczko padło po uderzeniu Vandoorna w klatkę piersiową, co pokazało, że zwycięzca w tej partii może być tylko jeden (22:11). Zbicie z lewego skrzydła Zornetty zakończyło rozdanie (25:15).

Gładka przegrana w drugiej odsłonie boju otrzeźwiła nieco zbyt pewnych siebie Kanadyjczyków – w trzecią weszli skoncentrowani i przede wszystkim dobrze dowodzeni przez Schoutena (5:2). W końcu grali mądrze, wykorzystując niedociągnięcia po stronie rywali, między innymi powodowane przez nowego libero miejscowych, Facundo Santucciego (7:2). W tej sytuacji na nic zdały się interwencje trenera Velasco, bowiem taktycznie grający goście nie dawali sobie wyrwać argumentów z rąk – oczka zdobywał nawet dotąd nieskuteczny Simac (12:7). Szkoleniowcowi Argentyńczyków nie pozostało nic innego, jak spróbować zmian niemalże na każdej pozycji. Kluczową było pojawienie się na boisku Nicolása Uriarte za podejmującego złe decyzje De Cecco – przewaga przyjezdnych była już jednak na tyle duża, że o ewentualnym powrocie gospodarzy do meczu można by było mówić wyłącznie w kategoriach precedensu (18:11). Mimo wszystko nie zgasiło to zapału siatkarzy z Ameryki Południowej, którym pod dowództwem Conte udało się odrobić część strat – zaowocowało to wstrzymaniem gry przez trenera Hoaga (17:20). Finalnie języczkiem u wagi okazało się doświadczenie Frederica Wintersa, który atakami z prawego skrzydła odbudował zapas punktowy zespołu (22:17). Po zbiciach Perrina, jednej udanej próbie Solé oraz Schoutena Kanadyjczycy prowadzili w setach 2:1 (25:21).



W czwartej partii na boisku pojawił się José Luis González, jednak jego obecność wiele nie zmieniła w obrazie gry podopiecznych Julio Velasco – główną „armatą” gospodarzy wciąż był Conte, zapewniający swojemu zespołowi prowadzenie 7:5. Widać było, że Argentyńczycy chcą doprowadzić do tie-breaka, czego za wszelką cenę pragnęli uniknąć ich rywale. Ponownie zaczęli stawiać taktykę nad siłą i dzięki atakowi Marshalla po rękach przyjmującego Skry na tablicy wyników pojawił się remis (8:8). Od tej chwili Kanadyjczycy mozolnie budowali swoje zwycięstwo – punktowali Schouten i Vandoorn, uzyskując dwa oczka przewagi nad oponentami na ostatniej w tym secie przerwie technicznej. Goście byli na fali wznoszącej i doskonale radzili sobie w ofensywie. Miejscowym nie pomogły mocne zbicia autorstwa byłego siatkarza BBTS-u i po chwili oddechu zawodnicy z Kraju Klonowego Liścia byli już o krok od zwycięstwa (21:18). I tym razem nie mogło się jednak obejść bez dodatkowej dawki emocji – blok Zornetty na atakującym rywali poskutkował drugim czasem na żądanie Glenna Hoaga (22:21). Bohaterem tej części rozgrywek okazał się dwukrotnie blokujący przeciwników Sole i po jego zagraniach oraz grze na styku drużyny zaczęły się szykować do tie-breaka (27:25).

Cztery poprzednie rozdania pokazały, że w hali w Buenos Aires wszystko może się jeszcze zdarzyć. Tym razem w ofensywie byli gospodarze, a szczególnie Pablo Crer, który trzykrotnie złapał na siatce Schoutena (4:1). Można powiedzieć, że w piątej odsłonie zespół Glenna Hoaga dosłownie został zablokowany – żadne z ogniw teamu nie potrafiło skończyć ataku, co dało miejscowym aż sześć oczek przewagi (8:2). Taką przewagę było bardzo trudno odrobić Kanadyjczykom i powoli godzili się oni z porażką w meczu (3:11). Po zatrzymaniu Marshalla przez Gonzaleza to właśnie miejscowi cieszyli się ze zwycięstwa i brawurowego powrotu do spotkania (15:6).

Argentyna – Kanada 3:2
(23:25, 25:15, 21:25, 27:25, 15:6)

Składy zespołów:
Argentyna: Conte (15), Gauna (10), Sole (7), Ramos (5), De Cecco (2), Filardi (1), Closter (libero) oraz Gonzalez (10), Zornetta (10), Crer (3), Uriarte (2), Quiroga (2) i Santucci (libero)
Kanada: Schouten (24), Perrin (18), Vandoorn (15), Marshall (7), Simac (5), Schneider (2), Lewis (libero) oraz Duff (2), Winters (2), Blankenau (1) i Derocco

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela grupy C Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved