Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Odmienieni Argentyńczycy pewnie pokonali Kanadyjczyków

LŚ, gr. C: Odmienieni Argentyńczycy pewnie pokonali Kanadyjczyków

fot. FIVB

Zrewolucjonizowana ekipa z Argentyny odrabia straty z pierwszej części gier Ligi Światowej. Tym razem jej łupem padli Kanadyjczycy, którym nie pomógł powrót na boisko Frederica Wintersa - przegrali w czterech partiach, w tym w trzeciej bardzo wyraźnie.

Początek meczu pomiędzy Argentyńczykami a Kanadyjczykami był popisem gry Jose Luisa Gonzaleza, dzięki któremu jego team bardzo szybko wypracował sobie pierwsze prowadzenie (4:1). Poświęcenie Dana Lewisa i debiutującego w kadrze Daniela Vandoorna zaowocowało tym, że gospodarze nie zdołali odskoczyć jeszcze bardziej od rywali i na pierwszej przerwie technicznej zespoły dzieliły tylko dwa oczka. Na niewiele zdały się jednak próby wyrównania stanu meczu przez Frederica Wintersa – pełna niedociągnięć postawa reprezentantów Kraju Klonowego Liścia zmusiła ich szkoleniowca do przerwania gry (11:13). Pauza nie spełniła jednak swoich założeń i po atakach Facundo Conte było już 16:12. To właśnie zawodnik Skry Bełchatów i byłe ogniwo BBTS-u byli motorami napędowymi miejscowych i dzięki nim po stronie siatkarzy Glenna Hoaga co rusz uwidoczniały się kolejne niedociągnięcia (20:13). Szybką partię zakończył skuteczny blok Maximiliano Gauny na Stevenie Marshallu (25:17).

Otwarcie kolejnego seta przyniosło ze sobą bardziej wyrównaną grę, bowiem siatkarze obu drużyn starali się uniknąć oddawania rywalom punktów za darmo. W oczy rzucało się jednak, że Gauna bardzo dobrze radził sobie ze zbiciami na siatce Wintersa, a punkt zaliczki na pierwszej przerwie technicznej Kanadyjczykom dał nierówno grający Marshall. W tej odsłonie spotkania to przyjezdni występowali w roli egzekutorów argentyńskiej ospałości i po błędach Sebastiana Solé oraz atakach Johna Gordona Perrina prowadzili już 14:9. Trener Julio Velasco próbował zmienić coś, żeby pomóc swoim podopiecznym, lecz pojawienie się na boisku Luciano Zornetty chyba było ruchem wykonanym za późno – przyjmujący nie zaszkodził swojej ekipie, ale strat do odrobienia było sporo, a czasu na to coraz mniej (14:20). Finalnie Cassey Shouten doprowadził do pierwszej piłki setowej w drugiej odsłonie, którą chwilę później Conte wykorzystał na niekorzyść gospodarzy (25:18).

Można było odnieść wrażenie, że inaugurujące zagrania trzeciego rozdania są kopią tych z pierwszej odsłony batalii – po blokach Lucasa van Berkela i zbiciach Javiera Filardi na tablicy wyników pojawił się rezultat 8:6 dla Argentyńczyków. Kilka piłek później to właśnie kapitan gospodarzy w parze z Conte rozpoczął spokojne budowanie przewagi dla swojego teamu – ofensywa miejscowych była bezbłędna i stanowiła spory kontrast w stosunku do tego, co pokazywali ich rywale (12:8). Kiedy przed drugą przerwą techniczną okazało się, że przewaga teamu trenera Velasco wzrosła do sześciu oczek, stało się jasne, że zawodnikom z Kanady będzie bardzo trudno powrócić do meczu (11:17). Na ratunek podopiecznym Glenna Hoaga ruszył co prawda Winters, ale to było za mało, żeby w jakikolwiek sposób zagrozić będącym na fali wznoszącej Argentyńczykom – po świetnych zagraniach na linii Nicolas Uriarte-Javier Filardi ich team był już o krok od prowadzenia w meczu 2:1. Stało się ono faktem po błędzie w polu serwisowym Perrina (25:14).



Nie ulega wątpliwości, że nie tego w tym spotkaniu spodziewali się zawodnicy z Kraju Klonowego Liścia – udawały im się pojedyncze zagrania (np. bloki na Conte), lecz nie byli w stanie wypracować nawet nie samej serii punktowej, a kilku zbić, które pozwoliłyby im grać oczko za oczko (6:8). Pogrążonym w kryzysie Kanadyjczykom nie pomogła nieskuteczność Marshalla, którego prezencja przypominała w tej chwili sinusoidę i była zupełnie różna od tego, co pokazywał Solé (6:10). Nie oznaczało to jednak, że gospodarze grali bezbłędnie, było bowiem wręcz przeciwnie – to zespół Glenna Hoaga nie potrafił wykorzystać oddawanych mu za darmo szans mimo tego, że w pewnym momencie zbliżył się do przeciwników na jedno oczko (15:16). Kluczową postacią w trudniejszej sytuacji okazał się zawodnik Skry, który wziął na siebie odpowiedzialność za grę swojego zespołu i był gwarantem poprawności zagrań ofensywnych miejscowych (19:16). Jego poświęcenie się opłaciło, bowiem Solé i Filardi w końcówce go odciążyli i postawili kropkę nad i w wygranej tego meczu (25:21).

Argentyna – Kanada 3:1
(25:17, 18:25, 25:14, 25:21)

Składy zespołów:
Argentyna: Conte (16), Gonzalez (12), Filardi (10), Solé (10), Gauna (10), Uriarte (3), Closter (libero) oraz Ramos (1), de Cecco i Zornetta
Kanada: Marshall (15), Vandoorn (12), Perrin (9), Winters (6), van Berkel (6), Schneider, Lewis (libero) oraz Schouten (1), Derocco i Blankenau

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki i tabelę grupy C LŚ

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved