Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Oskar Kaczmarczyk: Mamy jeszcze przed sobą wiele pracy

Oskar Kaczmarczyk: Mamy jeszcze przed sobą wiele pracy

fot. Cezary Makarewicz

-  Generalnie na ten moment nasze drugie spotkania, oprócz tego w Rosji, są słabsze. Czynników jest wiele - mówi statystyk reprezentacji Polski, Oskar Kaczmarczyk. W ten weekend Polacy dwukrotnie zmierzą się z Iranem.

Po drugim meczu w Kazaniu broniłeś drużyny, pisząc na Twitterze, że wygraliście „tylko” 3:2 nie przez słabszą formę, ale dlatego, że Rosjanie zagrali wyjątkowo dobrze. Naprawdę trzeba było bronić?

Oskar Kaczmarczyk: – Można wygrać 3:0 i grać słabo, a można przegrać 2:3 po kapitalnym meczu. Ludzie bardzo szybko wyciągają wnioski, że skoro do tej pory Rosjanie wszystko przegrywali, to wygrana 3:2 nawet u nich jest już wpadką, a nie wywalczonym zwycięstwem. A jak tu mówić o słabym spotkaniu, kiedy mieliśmy atak przeciwko Sbornej na poziomie 55 procent? Spotkałem się ze stwierdzeniem, że za dużo popełniliśmy błędów własnych, zwłaszcza na zagrywce. Fakt, było trochę niepotrzebnych błędów, ale w przypadku np. serwisu wiąże się to z ryzykiem, jakie podejmujemy. Dzięki temu oprócz kilku błędów mieliśmy też Rosjan z przyjęciem na poziomie tylko 40 proc. Musieliśmy ryzykować, bo to był ich najlepszy mecz w tym roku. Na początku, zwłaszcza w ataku, byli kapitalni.

Wygraliście kolejną wojnę z nimi, a mimo to zaraz po tym meczu Stephane Antiga w rozmowie z komentującym spotkanie Tomaszem Swędrowskim z żalem wracał do porażek w USA. Aż tak was zabolały?



Teraz można już tylko podchodzić do tych spotkań w kategorii „co by było, gdyby”, ale prawda jest taka, że pierwsze spotkanie mieliśmy na 3:0 [przegraliśmy 2:3 – przyp. red.], a później na 3:1. Przełamaliśmy serwis Amerykanów, to my kontrolowaliśmy mecz, ale po jednym z dyskusyjnych challange’ów trochę się zdekoncentrowaliśmy. Ta przewaga małymi krokami nam uciekała i mimo że jeszcze w czwartym secie mogliśmy skończyć mecz, wygrywając 3:1, to ostatecznie zapłaciliśmy wysoką cenę. Następnego dnia Amerykanie zagrywali już doskonale, a my nie potrafiliśmy na to znaleźć recepty. Siedzą te mecze w głowach, chociaż chyba już nie ma co do nich wracać. Wracaliśmy, bo prostu chcemy zawsze wygrywać, a w Chicago zdecydowanie była na to szansa.

Za wami osiem meczów nowego sezonu, a przegraliście tylko te dwa w Chicago. Z twoich statystyk wynika, że gramy dobrze w każdym elemencie. Powiedz szczerze – spodziewałeś się, że one w tym momencie będą tak dobre?

Statystykami nie ma co się za mocno sugerować. Jedne zaskakują na plus, ale są też takie, które nam w porównaniu do poprzedniego sezonu spadły. I pracujemy nad tym na treningach. A że wygrywamy? W końcu jesteśmy mistrzami świata. To aż tak wiele? (uśmiech)

Z tych pozytywnych zaskoczeń największym jest postawa Mateusza Bieńka czy aż tak wysoka skuteczność Bartosza Kurka?

Mateusz utrzymuje formę, grał tak w Kielcach, tylko że wtedy nikt go nie brał na poważnie. Obecnie poza pewną postawą na środku to jeden z naszych trzech najlepiej serwujących zawodników. Można zauważyć, że zagrywa nie tylko mocno. Pracuje nad różnorodnością i koncepcją taktyczną, tak by rywale do końca nie byli w stanie przewidzieć, gdzie zaserwuje. Jeśli chodzi o Bartka, to zaskoczeniem nie jest na pewno jego ogólna dobra postawa, tylko regularność. On miał przecież tak mało czasu na aklimatyzację na nowej pozycji, a nie zdarzają mu się słabe chwile. Czy to na treningu, czy w meczach zawsze utrzymuje stały, wysoki poziom. To pomaga nabrać pewności drużynie. A jeśli o nią chodzi, to oczywiście zasługuje w tym momencie na ocenę jak najbardziej pozytywną. Ale uwierz mi, mamy jeszcze przed sobą wiele pracy.

Z twoich statystyk wynika, że Kurek w każdym drugim meczu ma trochę niższą skuteczność. To o czymś mówi, czy takie detale są nieistotne?

Generalnie na ten moment nasze drugie spotkania, oprócz tego w Rosji, są słabsze. Czynników jest wiele. Z pewnością dochodzi tu też fakt, że przeciwnicy są już mądrzejsi i lepiej przygotowani pod kątem taktycznym. Ale nie ma powodu do paniki. Dalej gramy na wysokiej skuteczności.

Kurek najwyższą miał w meczach z Iranem. W Częstochowie zapisałeś mu rewelacyjne 63 i 60 proc. Czy z jakiegoś powodu przeciw tej ekipie Bartkowi grało się szczególnie dobrze?

Jak wspomniałem przed chwilą, on jest bardzo regularny. Po ośmiu spotkaniach ma skuteczność 53 proc., co jest bardzo wysokim wynikiem. Myślę, że nie ma co dorabiać dodatkowej teorii do tego, czy z Iranem lub z kimś innym atakuje mu się lepiej. On po prostu doskonale radzi sobie na tej pozycji.

A jak radzi sobie Jakub Jarosz, który wobec kontuzji pleców Kurka będzie musiał po raz pierwszy znaleźć się w wyjściowej „szóstce”?

Jego największym problemem jest to, że Bartek znakomicie i regularnie gra w każdym meczu. Dlatego trudno jest przebić mu się do składu, a potrzebuje czasu, by przyzwyczaić się do roli zmiennika. Trenuje doskonale, choć pewnie zaczyna mu brakować rytmu meczowego. Ostatni raz na całym dystansie zagrał przecież w lidze.

Cały wywiad Łukasza Jachimiaka w serwisie sport.pl

 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved