Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Roberto Santilli: Mierzymy w najwyższy z możliwych szczytów

Roberto Santilli: Mierzymy w najwyższy z możliwych szczytów

fot. archiwum

- Kwalifikacja do IO z tak młodą grupą graczy jest jak wspięcie się na bardzo wysoki szczyt. Pamiętam jednak, że im wyższa góra, tym lepszy jest z niej widok - mówi o swoich planach odnośnie sezonu reprezentacyjnego trener kadry Australii, Roberto Santilli.

Jedna wygrana, siedem porażek – tak można podsumować pierwsze osiem meczów w wykonaniu kadry Australii. Jak zgaduję, to nie jest najlepsze otwarcie dla twojej drużyny, ale czy już można mówić o falstarcie?

Roberto Santilli:Reprezentacja Australii nigdy nie grała na pierwszym szczeblu rozgrywek Ligi Światowej. Myślę, że należy zrozumieć, co to znaczy. Dodatkowo musieliśmy zmierzyć się z rezygnacją z występów w barwach narodowych Aidana Zingela i Adama White’a, a także kontuzją Paula Carolla. Nagle, na dwa tygodnie przed startem turnieju, w związku z tymi wszystkimi roszadami zmieniliśmy nasz cel i przenieśliśmy dwóch juniorów do kadry seniorów. To jest grupa, która zagra o kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Rio. W tej chwili mam do dyspozycji dwóch dwudziestolatków i tyle samo siatkarzy dwa lata starszych. Czy możesz sobie wyobrazić jakąkolwiek inną drużyną złożoną z takich ogniw jak nasza? Pomijając jednak ten fakt, poziom w naszej grupie zwiększa się z każdym dniem, szczególnie kiedy mamy okazję grać z najlepszymi zespołami na świecie. Po prostu potrzebujemy więcej czasu niż inni.

Wasza sytuacja jest trudna, ale mimo tego wykorzystaliście okazję, żeby po raz pierwszy w historii pokonać Włochów. Takie zwycięstwa to wasze małe, własne sukcesy, które poprawiają wam humory?



Zwycięstwa takie jak to nad Włochami rzecz jasna poprawiają nam humory, ale nie o to w tym wszystkim chodzi – przede wszystkim nareszcie nam się to udało i to jest to, co jest najbardziej wartościowe. Chodzi o to, że w końcu moi zawodnicy i sztab szkoleniowy przekonali się, że mogą tego dokonać. Jeżeli coś takiego zrobi się raz, to można mieć pewność, że jest się w stanie to osiągnąć w większej liczbie przypadków. Wszystko jest w naszych rękach. To był największy i najtrudniejszy krok – teraz robiąc kolejne zwycięskie ruchy, będzie nam po prostu łatwiej.

Po „uratowaniu” MKS-u Będzin i wywalczeniu brązowego medalu z reprezentacją Niemiec mogłeś się przyzwyczaić do szybkiego osiągania sukcesów. Teraz jest trudniej. To bardziej frustruje czy motywuje do dalszej pracy?

Kiedy pracuje się tak jak ja przez 30 lat, to łatwo zdać sobie sprawę z tego, że nic nie przychodzi bez ciężkiej pracy – nawet uratowanie będzińskiej drużyny czy trzecie miejsce z Niemcami. To, co wydaje się o wiele trudniejsze niż poprzednie wyzwania, nie tylko motywuje do dalszej walki, ale także stymuluje i rozwija. Mój przyjazd do Australii był wielką mobilizacją. Założenie sobie kwalifikacji do igrzysk olimpijskich z tak młodą grupą graczy jest jak wspięcie się na bardzo wysoki szczyt. Pamiętam jednak, że im wyższa góra, tym lepszy jest z niej widok. (śmiech)

A jak się czujesz w tej chwili jako trener samodzielnie odpowiedzialny nie tylko za drużynę, ale jednocześnie zespół narodowy? Czy przez to odpowiedzialność jest większa?

Nie, dla mnie zawsze odpowiedzialność za jakąkolwiek drużynę znajduje się na tym samym poziomie.

Jeśli mógłbyś cofnąć się w czasie, co byś zmienił w pracy z Australijczykami w czasie okresu przygotowawczego tak, aby twoim podopieczni osiągali lepsze wyniki? Jest w ogóle taka rzecz?

Absolutnie nic. To, że mamy grupę młodych, utalentowanych i głodnych gry zawodników, postrzegamy jako wielki bonus i źródło na przyszłość, a nie wadę. Po prostu wszyscy muszą dać nam więcej czasu.

Kiedy oczekujesz najwyższej formy swojego zespołu? Czy będzie ona powiązana z konkretnym turniejem?

Mamy dwie kluczowe imprezy w sezonie reprezentacyjnym – pierwszą z nich są mistrzostwa Azji, w których powinniśmy zająć co najmniej trzecią lokatę, żeby mieć szansę rywalizacji w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Rio. Drugą rzecz jasna wspominany przeze mnie turniej w Tokio, w którym musimy naprawdę dobrze zagrać, żeby myśleć o starcie w najważniejszej imprezie czterolecia. To nie będzie łatwe, ale ciągle mam w głowie obraz szczytu, który chcemy osiągnąć i widoku z niego. (śmiech)

Wnioskuję z tego, że możliwości twoich podopiecznych są naprawdę duże…

Mamy wielki potencjał. W 2016 roku średnia wieku całej drużyny wyniesie 25 lat z wieloma graczami o dwa lata młodszymi od średniej. Oczekuję, że zrobimy wielki postęp i wszystko jest przed nami. Chcemy zbudować mocny zespół na igrzyska olimpijskie.

Jak ocenisz siebie za rezultaty, które osiągnie twój team? Czy będziesz patrzył na wyniki przez pryzmat tego, że to twój pierwszy sezon pracy z tą reprezentacją i wszystko musiałeś poznać od podstaw, więc będzie to pewnego rodzaju bufor bezpieczeństwa, czy też będziesz dla siebie bezlitosny?

Zanim zacznę oceniać siebie, muszę ukończyć ten turniejowy maraton… Kocham moją pracę i dopiero uczę się, jak kochać kraj, w którym żyję.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved