Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > IE, gr. B: Pewne wygrane Niemców i Bułgarów, trzy punkty Rosjan

IE, gr. B: Pewne wygrane Niemców i Bułgarów, trzy punkty Rosjan

fot. FIVB

Szybko z rywalami z Belgii rozprawili się podopieczni Vitala Heynena, którzy 3:0 pokonali Belgów. Słowacy nie ugrali nawet seta z Bułgarami, co oznacza, że to oni będą rywalami Polaków w ćwierćfinale. Rosja wygrała z Włochami 3:0 i zapisała na swoje konto trzy punkty.

Spotkanie rozpoczęło się od rywalizacji punkt za punkt, przy wymianie sił w ataku. Siatkarze obu ekip nie ustrzegli się jednak potknięć. Po niemieckiej stronie siatki kolejnych szans nie marnowali Fromm z Schoepsem. I to właśnie atakujący reprezentacji Niemiec wyprowadził swój zespół na prowadzenie – 5:4. Przy kolejnych atakach Rousseaux Belgowie utrzymywali jednak kontakt punktowy z rywalami, mimo przejściowych problemów z przyjęciem serwisu Niemców (7:8). Partia premierowa to prawdziwa wymiana ciosów, w początkowej fazie seta żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższej niż jednopunktowa przewagi. Dopiero as serwisowy Fromma nieco odmienił sytuację (9:11), jednak szybko rywalom zrewanżował się Van De Velde. W tej części meczu do roli lidera swojego zespołu wyrósł Fromm, obok efektownych zagrań w pierwszej akcji nie zawodząc w kontratakach. I tak po kolejnym ataku Fromma Niemcy prowadzili już 14:11. Pewni swego podopieczni Vitala Heynena utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie, swoje noty poprawili jeszcze Schoeps ze Strohbachem. Proste błędy własne Niemców dały nieco nadziei Belgom, którzy po zagrywce Lecata zniwelowali stratę do trzech oczek (16:19). W kluczowym momencie rywalom o swojej obecności przypomniał Rousseaux i od stanu 19:20 gra rozpoczęła się praktycznie na nowo. Więcej „zimnej krwi” zachowali Niemcy, triumfując po grze na przewagi 25:23.

Partia druga rozpoczęła się bliźniaczo podobnie do odsłony premierowej. O sile ataku Belgów stanowił Rousseaux, Niemcy mogli liczyć na Fromma (2:2). Tym razem szybciej zareagowali Belgowie, po ataku Coxa i błędzie w ataku Fromma prowadząc 4:2. Fromm szybko jednak zrehabilitował się za to potknięcie, szczęśliwe dla ekipy Vitala Heynena okazało się ustawienie z Schoepsem w polu serwisowym. Kolejne piłki w kontrach Kampa kierował do Fromma, a skrzydłowy reprezentacji Niemiec nie zawodził. Tym samym Niemcy wrócili do roli ekipy narzucającej tempo gry (6:8). Wszelkie próby odrobienia strat marnowali sami Belgowie. Seriami popełniane błędy w ataku bezlitośnie wykorzystywali Niemcy. W ekspresowym tempie, przy imponującej serii, podopieczni Vitala Heynena uciekli rywalom (14:6). Niemców nie wybiły z rytmu nawet przerwy na żądanie trenera rywali. Problemy z przyjęciem serwisu Boehme miał Stuer i tak dystans dzielący obie ekipy systematycznie wzrastał. W końcówce seta Niemcy prowadzili już 20:9. W tej części meczu Belgów nie było już stać na zbyt wiele, Rousseaux i jego koledzy zdołali już tylko przekroczyć barierę 10 punktów zdobytych w meczu. Złudzenia rywalom odebrał Steinke (25:11).

Nie zrażając się porażką, partię kolejną Belgowie rozpoczęli mocnym akcentem. Identycznie jak we wcześniejszych fragmentach meczu reprezentacja Belgii dotrzymywała kroku występującym w roli faworyta rywalom (2:2, 4:4, 6:6). Tym razem rywalizacja na styku trwała nieco dłużej. Na siatce nie zawodził Lecat, Niemcy wciąż mogli liczyć na Schoepsa. Jednopunktowa zaliczka przemawiała na korzyść Belgów do momentu, aż w polu serwisowym pojawił się Fromm. Przy serwisie skrzydłowego reprezentacji Niemiec Belgowie mieli problemy z kombinacyjnym rozgrywaniem akcji, popełniając kolejne błędy własne (9:11). Kolejny raz sygnał do ataku dał swoim kolegom Rousseaux, as reprezentacji Belgii był jednak nieco osamotniony. Zupełnie inaczej prezentował się rozkład sił w ataku w ekipie Vitala Heynena i to Niemcy prowadzili 16:12 podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze. Na tle pewnych swego Niemców Belgowie sprawiali wrażenie bezradnych (16:22). Mimo ambitnej pogoni za rywalem Niemcy po raz kolejny odparli atak rywali. W kluczowym fragmencie meczu liczba błędów popełnianych przez Belgów okazała się nie bez znaczenia, spotkanie mocnym atakiem zakończył Hoehne (21:25).



Belgia – Niemcy 0:3
(22:25, 11:25, 21:25)

Składy zespołów:
Belgia: Lecat (5), Kruyner, Huysegoms (3), Rousseaux (9), Cox (10), Van De Velde (2), Stuer (libero) oraz Kindt (4), Vandeweyer, Peeters i Depovere
Niemcy: Fromm (17), Boehme (8), Schoeps (9), Kampa (1), Strohbach (8), Broshog (2), Tille (libero) oraz Kuehner, Zimmermann, Andrei (5), Hoehne (2), Pompe (libero) i Steinke (3)


W mecz lepiej weszli Bułgarzy, którzy dzięki dobrym zagrywkom Nikołowa oraz błędom rywali szybko wysforowali się na prowadzenie. Wprawdzie podopiecznym trenera Palguta udało się na moment zbliżyć do przeciwników na jedno oczko, ale po pierwszym czasie technicznym kilkukrotnie nie potrafili przedrzeć się przez ich blok, co spowodowało, że ponownie zaczął się powiększać dystans punktowy pomiędzy oboma zespołami. W dodatku Słowacy nie radzili sobie z przyjęciem serwisu Nikołowa, a jak już im się ta sztuka udała, to w innych elementach popełniali sporo błędów, które uniemożliwiały im poprawienie wyniku. W końcówce obraz gry nie uległ zmianie, a Bułgarzy pewnie kroczyli do zwycięstwa w premierowej odsłonie, pieczętując je oczkiem zdobytym przez Bratojewa (25:14).

W pierwszych minutach drugiej partii trwał festiwal błędów po obu stronach siatki. Kilkukrotnie Słowacy odskakiwali od przeciwników na dwa oczka, ostatni raz po pomyłce w ataku Bratojewa wygrywali 8:6, ale później do pracy wzięli się Bułgarzy. W dużej mierze dzięki duetowi Aleksiew/Nikołow nie tylko odrobili straty, ale błyskawicznie wypracowali sobie trzypunktową przewagę. Słowaków do walki próbował poderwać Chrtiansky, ale wciąż inicjatywa leżała po stronie rywali. W dodatku udaną kontrą popisał się Aleksiew, a jego koledzy dołożyli szczelny blok, przez co sytuacja podopiecznych trenera Palguta robiła się coraz trudniejsza. W decydujących momentach tej części spotkania Słowacy popełnili kilka błędów, a zbicie Nikołowa postawiło kropkę nad i (25:17).

Na początku trzeciej odsłony do walki zerwali się Słowacy, którzy po zbiciu Młynarcika odskoczyli od rywali na trzy oczka. Jednak w dużej mierze przez własne błędy roztrwonili prowadzenie, a wynik zaczął oscylować wokół remisu. To nie zniechęciło podopiecznych trenera Palguta, którzy po zbiciach Presinsky’ego ponownie zdołali uciec Bułgarom na niewielką odległość punktową. W kolejnych minutach walka toczyła się cios za cios, co w dalszym ciągu w korzystniejszej sytuacji stawiało Słowaków. Przestój przytrafił im się dopiero przy zagrywce Żeliazkowa, przy której nie tylko roztrwonili przewagę, ale także pozwolili Bułgarom osiągnąć prowadzenie. W dodatku chwilę później w ataku pomylił się Krisko, co przybliżało Bułgarów do końcowego zwycięstwa. Błąd w przyjęciu Chrtiansky’ego praktycznie pogrążył Słowaków, którzy ostatecznie tę część meczu przegrali 19:25, a cały pojedynek 0:3.

Bułgaria – Słowacja 3:0
(25:14, 25:17, 25:19)

Składy zespołów:
Bułgaria: Bratojew G. (2), Gocew (4), Bratojew W. (12), Żeliazkow (13), Aleksiew (14), Nikołow (13), Bożyłow (libero)
Słowacja: Krisko (4), Presinsky (6), Lux (4), Chrtiansky (3), Ondrovic (3), Zatko (1), Kempa (libero) oraz Vydareny (libero), Macko, Koncal, Młynarcik (2) i Halanda (1)


Mecz pomiędzy Włochami a Rosją dobrze otworzyli gracze z Półwyspu Apenińskiego, którzy po bloku Spirito prowadzili 6:3. Potem swoich rywali zagrywką zaskoczył Filippow i to Rosjanie mieli jeden punkt przewagi (7:6). Rosyjscy siatkarze byli lepsi od swoich przeciwników i po punktowym zbiciu Kliuka mieli trzypunktową przewagę (14:11). Jak się później okazało, był to przełomowy moment tego seta, ponieważ Włosi tylko pojedynczymi akcjami próbowali przeciwstawić się Rosjanom, ale było to za mało na bardzo dobrze grających graczy Rosji. Seta skutecznym zbiciem zakończył Filippow i Rosjanie objęli prowadzenie w meczu 1:0.

W drugim secie Włosi toczyli wyrównaną grę do stanu 9:9, po czym po raz kolejny na boisku dominowali Rosjanie. Kliuka razem z Filippowem byli nie do zatrzymania przez swoich rywali. Błędy własne w przyjęciu oraz nieskończone ataki własne Azzurich sprawiły, że po ataku Żygałowa przegrywali oni 15:20. W końcówce popis gry dał Kowalew i dzięki niemu Rosja rozbiła Włochów 25:15.

Trzeci set był najbardziej zacięty spośród wszystkich trzech rozegranych. Niemający nic do stracenia Włosi po asie serwisowym Spirito prowadzili 6:4. Rosjanie nie pozostali dłużni i po zbiciu Filippowa doprowadzili do remisu 9:9. Kolejnymi dobrymi serwami popisał się Kliuka i rosyjscy siatkarze byli na dobrej drodze do wygrania tego meczu (13:10). Włosi zerwali się do ataków i po zbiciu Nelliego przegrywali 16:17. Przy stanie 22:19 reprezentanci Rosji zanotowali przestój i doszło do remisu 22:22. Wyróżniającym się siatkarzem po raz kolejny okazał się Spirito, z jego serwisami nie potrafili sobie poradzić Rosjanie. W zaciętej i nerwowej końcówce rozgrywanej na przewagi zwycięstwo odnieśli Rosjanie, a ostatni punkt zdobył Własow.

Włochy – Rosja 0:3
(17:25, 15:25, 30:32)

Składy zespołów:

Włochy: Nelli (12), Spirito (5), Raffaelli (5), Massari (12), Massone (6), Bossi (2), Pesaresi (libero) oraz Galliani, Beretta (1) i Ricci
Rosja: Własow (12), Kowalew (7), Filippow (12), Żygałow (10), Kliuka (8), Wołkow (4), Kabeszow (libero) oraz Kobzar, Markin, Kimerow, Poletajew (4) i Nikitin (2)

Tabela gr. B:
1. Niemcy      5 12 pkt. 13:3
2. Rosja       5 12 pkt. 13:5
3. Bułgaria    5 11 pkt. 12:7
4. Słowacja    5  6 pkt.  7:11
---
5. Belgia      5  3 pkt.  6:14
6. Włochy      5  1 pkt.  4:15

źródło: inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved