Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. G: Odrodzenie Słowaków, tie-break dla Chińczyków

LŚ, gr. G: Odrodzenie Słowaków, tie-break dla Chińczyków

fot. FIVB

Pierwszy mecz ostatniego dnia rywalizacji grupy G był praktycznie spotkaniem bez stawki, mimo to Słowacy mieli coś do udowodnienia po ostatnich porażkach. Ten cel udało im się zrealizować. W grupie triumfowała za to drużyna Chin, która pokonała 3:2 Greków.

Słowacy jako organizator turnieju finałowego III dywizji już wcześniej mieli zagwarantowany udział w Final Four. Spotkanie z Meksykiem miało być więc dla naszych południowych sąsiadów jedynie formalnością. Mimo to Słowacy mecz rozpoczęli mocnym akcentem, w ekspresowym tempie odskakując rywalom na kilka oczek podopieczni Flavio Gulinellego prowadzili już 5:1. Trener Vilches przywołał więc swoich podopiecznych do siebie, po wznowieniu gry kolejne ataki Ruiza i Aguilery przywróciły nadzieję Meksykanom (4:6). Po słowackiej stronie siatki nie zawodził jednak duet skrzydłowych – Ogurcak/Patak. Do efektywnych zagrań w ataku Matej Patak dodał jeszcze punktowe zagrywki. Po pomyłce rywali przewaga naszych południowych sąsiadów wzrosła do czterech oczek – 11:7. Kolejny fragment seta to dość nierówna gra obu ekip, skuteczne zagrania w ataku przeplatały proste błędy własne. Więcej pewności w swoich zagraniach prezentowali Słowacy i to oni, po ataku Hornika, prowadzili w końcówce 17:13. Meksykanów stać było na jeszcze jeden zryw i tak Martinez doprowadził swój zespół do remisu po 19. Końcówka seta to więc gra na styku, widząc swoje nadzieje na zwycięstwo, reprezentanci Meksyku nie zamierzali nic ułatwiać rywalom. Pełnię swoich możliwości zaprezentował Daniel Vargas, prowadząc swój zespół do triumfu – 25:22.

Tę dobra grę Meksykanie kontynuowali w kolejnym secie. Ręki w ataku nie zwalniał lider reprezentacji Meksyku – Daniel Vargas. To właśnie kolejne zagrania Vargasa dały podopiecznym trenera Vilchesa kilkupunktową zaliczkę (6:3). Flavio Gulinelli szybko więc przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przerwa nie wybiła z rytmu siatkarzy z Meksyku, w ślady swojego kolegi poszedł Ruiz, gnębiąc rywali swoim serwisem. Na zagrania rywali skutecznymi atakami odpowiadali Hornik z Kohutem, wciąż jednak Słowacy byli w roli zespołu goniącego rywali (11:14, 13:16). Przy kolejnych punktowych zagraniach Vargasa wydawać się mogło, że na tak grających rywali Słowacy nie będą w stanie znaleźć sposobu. Po raz kolejny opłaciła się cierpliwość, bezbłędny w ataku był Matej Patak, a kiedy w polu serwisowym pojawił się Hornik, obie ekipy wróciły do gry na styku (20:20). Kluczowy fragment seta to już popis gry Słowaków, błędów nie ustrzegł się Aguilera (23:24). Kropkę nad i postawił Emanuel Kohut (25:23).

Porażka nie wybiła z rytmu siatkarzy z Meksyku. Pierwsze akcje partii trzeciej to pokaz możliwości Vargasa i jego kolegów. Szans w ataku nie marnował tez Aguilera, dając swojej drużynie minimalną zaliczkę (5:2). Przewaga Meksykanów systematycznie rosła, po kolejnym zagraniu Vargasa podopieczni trenera Vilchesa prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Przy braku reakcji swoich podopiecznych na boiskowe wydarzenia Flavio Guinelli wykorzystał swoją pierwszą przerwę na żądanie. Czas nieco pobudził Słowaków do gry, czego potwierdzeniem była chociażby punktowa zagrywka Kaspera (11:8). Przy kolejnych zagraniach Ruiza i Barajasa czteropunktowy dystans utrzymywał się (14:10). Jednak do czasu, aż w polu serwisowym Słowaków nie pojawił się Emanuel Kohut. Ustawienie ze środkowym reprezentacji Słowacji na zagrywce okazało się kluczem do sukcesu naszych południowych sąsiadów (15:14). Chwilę później po ataku z kontry Michala Cervena było już 20:17. Nie był to jednak koniec emocji, Ruiz zdołał doprowadzić swój zespół do remisu. W końcówce seta upomnienie żółtą kartka otrzymał jeszcze Emanuel Kohut, nie skutkowało to jednak utratą punktu. Końcówka partii to dobra gra Słowaków, po asie serwisowym Michala Masnego nasi południowi sąsiedzi stanęli przed szansą rozstrzygnięcia rywalizacji na swoją korzyść (24:22). Partię zakończył Andrej Patuc – 25:23.



Wyciągając wnioski z partii wcześniejszych, czwartą odsłonę Słowacy rozpoczęli w pełni skoncentrowani. Tym razem podopieczni Flavio Gulinellego nie pozwolili odskoczyć rywalom, utrzymując kontakt punktowy z Meksykanami. Problemów z mijaniem bloku rywali nie mieli Hornik z Cervenem. Michal Cerven wykazał się również czujnością w bloku, zapewniając swojej drużynie prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Skuteczności z wcześniejszych fragmentów meczu nie utrzymywał Vargas. Przy prowadzeniu Słowaków 11:7 trener Vilches wykorzystał pierwszą przerwę na żądanie. Słowacy nie zwalniali tempa, swoje noty poprawiali jeszcze Patak z Hornikiem, a po bloku na Ruizie nasi południowi sąsiedzi prowadzili już 19:11. Trener Vilches szukając skuteczności, zdecydował się na zmiany, plac gry opuścił m.in. Vargas. Nie uratowało to jednak Meksyku, w końcówce seta lider Meksykanów wrócił do gry, na niewiele się to jednak zdało. Odsłonę i cały mecz zakończył Milos Hornik (25:17).

Meksyk – Słowacja 1:3
(25:23, 23:25, 23:25, 17:25)

Składy zespołów:
Meksyk: De La Cruz (17), Vargas (16), Aguilera (11), Barajas (9), Martinez (7), Rangel P. (3), Rangel J. (libero) oraz Nava (1) i Aragon
Słowacja: Patak (19), Hornik (19), Kohut (10), Ogurcak (5), Skladany (4), Kasper (2), Kubs (libero) oraz Cerven (6), Patuc (5), Masny (1) i Sopko


W rywalizacji mającej wyłonić triumfatora grupy G i kolejnego uczestnika turnieju finałowego w Bratysławie spotkały się reprezentacje Chin i Grecji. Pewniej spotkanie rozpoczęli Chińczycy, po atakach Yuana wypracowując pierwszą zaliczkę punktową. Szybko zareagowali miejscowi, odzyskując przewagę – 7:5. Już od pierwszych akcji Chińczycy przekonali się o sile ataku Mitara Djuricia. Podobnie jak w sobotniej konfrontacji ze Słowakami znakomicie prezentował się Fragkos (8:6). W szeregach Chińczyków nie zawodził natomiast Zheija Zhang, punktowymi serwisami wyprowadzając swój zespół na prowadzenie (12:10). Trener Sotirios reagując na sytuację, przywołał swoich podopiecznych do siebie. Po wznowieniu gry rywalom o swojej obecności na boisku przypomniał Tzioumakas, w obronie uwijał się Protopsaltis, a w kontrach nie mylił się Djurić (15:14). Cierpliwa gra Greków opłaciła się, po kolejnym ataku Djuricia miejscowi prowadzili 20:16. Tej przewagi podopieczni trenera Sotiriosa nie pozwolili sobie odebrać, trochę niepewności w szeregach rywali zasiał Yuan, kropkę nad i postawił Djurić (25:21).

Również druga partia meczu rozpoczęła się od wyrównanej rywalizacji. Przy wymianie sił w ataku znakomicie prezentowali się Protopsaltis z Petreasem, w szeregach reprezentacji Chin punktował Xin Geng (4:4). Szybciej do ataku przystąpili przyjezdni i to oni prowadzili po blokach Yuana. Na rozwinięcie skrzydeł nie pozwolił rywalom Protopsaltis, odbierając Chińczykom prowadzenie. Na krótkim odcinku seta obie ekipy kilkukrotnie wymieniały się prowadzeniem. Dopiero błąd w polu serwisowym Fragkosa i blok na Protopsaltisie dały Chińczykom wyższą przewagę (13:10). Szukając skuteczności na skrzydłach, trener Sotirios w miejsce Fragkosa desygnował do gry Kokkinakisa. W tej części meczu próby przełamania pechowej passy nie wychodziły nawet Djuriciowi. Asa Greków na siatce zatrzymywał Cui i na drugiej przerwie technicznej przyjezdni prowadzili 16:12. Sytuację swojego zespołu próbował ratować Protopsaltis, jednak w tej części meczu Grecy nie mieli sportowych argumentów dających nadzieję na zniwelowanie tego dystansu. Swoje noty w ataku poprawił jeszcze Zheija Zhang, prowadząc Chińczyków do wygranej 25:21.

Był to dopiero przedsmak emocji, jakie czekały sympatyków obu ekip. Prawdziwą „wojną nerwów” była odsłona kolejna. To właśnie trzeci set był najbardziej wyrównanym fragmentem spotkania. Przy mocnym starcie i wymianie sił w ataku minimalnie lepiej do gry wprowadzili się Chińczycy, po asie serwisowym Zhanga prowadząc 6:4. Także w tej części meczu trener Sotirios musiał zrezygnować z usług Fragkosa. Wciąż utrzymywała się trzypunktowa dominacja siatkarzy z Chin (11:8). Po raz kolejny swój zespół z opresji wyprowadził Mitar Djurić, zagrywki asa reprezentacji Grecji zrobiły swoje i miejscowi nieco zniwelowali stratę. Po ataku Tzioumakasa gospodarze byli o krok od rywali (15:17). Pogoń Greków przyniosła oczekiwane rezultaty kilka minut później, po skutecznym bloku Petreasa (21:21). Na tym etapie gra rozpoczęła się praktycznie od nowa, przy grze na przewagi siatkarze obu ekip popisywali się widowiskowymi atakami. Gra pod presją nie sprzyjała podopiecznym trenera Sotiriosa, w kluczowym momencie skutecznym serwisem popisał się Yuan i Chińczycy wygrali 34:32.

Gra na styku rozpoczęła partię czwartą, nie zrażając się porażką, gospodarze nie zamierzali nic ułatwiać rywalom. W ataku znakomicie prezentował się Koumentakis i to Grecy odskoczyli nieco rywalom (8:6). Była to dopiero próbka możliwości Greków, asem serwisowym popisał się jeszcze Filippov, a kolejny atak i blok w wykonaniu Tzioumakasa uspokoiły nieco grę (10:6). Wraz z rozwojem meczu podopieczni Xie Guochena mieli coraz większe problemy ze znalezieniem sposobu na bezbłędnych rywali. Yuanbo Li udało się zablokować Koumentakisa, jednak chwilę później starania swojego kolegi zmarnował Song (11:16). Tym razem gospodarze nie dopuścili do nerwowej końcówki, kontrolując przebieg zmagań i pewnie zmierzając do tie-breaka (21:15). Kropkę nad i postawił Petreas (25:18).

Podobnie jak wcześniejsze fragmenty meczu również tie-break to przede wszystkim rywalizacja punkt za punkt z wymianą sił w ataku (4:4, 6:6). Filippov bezbłędnie rozrzucał blok rywali, a kolejne szanse wykorzystywali Tzioumakas z Kokkinakisem (7:7). Przy zmianie stron boiska w lepszej sytuacji byli podopieczni trenera Sotiriosa. Po wznowieniu gry blokiem popisał się jeszcze Tzioumakas (10:7). Przy pogoni za rywalem dwoił i troił się Ji, a po asie serwisowym Rao Chińczycy odzyskali kontakt punktowy z rywalem (12:13). Grecy mogą mówić o zmarnowanej szansie, bowiem chwilę później prowadzenie gościom zapewnił Song (14:13), a spotkanie asem serwisowym zakończył natomiast Dai.

Chiny – Grecja 3:2
(21:25, 25:21, 34:32, 18:25, 15:12)

Składy zespołów:
Chiny: Yuan (27), Zhang C. (10), Ciu (10), Zhang Z. (8), Geng (6), Jiao, Tong (libero) oraz Dai (8), Li Y. (6), Ji (6), Rao (2), Song (2), Li R. i Ke (libero)
Grecja: Djurić (30), Protopsaltis (13), Tzioumakas (12), Petreas (9), Fragkos (4), Filippov (1), Tampouratzis (libero) oraz Koumentakis (7), Armenakis (6) i Kokkinakis (3)

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela grupy G Ligi Światowej

 

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved