Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Bułgarzy wyszarpali zwycięstwo z Argentyną

LŚ, gr. C: Bułgarzy wyszarpali zwycięstwo z Argentyną

fot. FIVB

Niezwykle emocjonujący był mecz grupy C pomiędzy Argentyną i Bułgarią. Podopieczni trenera Julio Velasco przegrywali w meczu 1:2, ale zdołali doprowadzić do tie-breaka. W drugim spotkaniu tej grupy cenne i niespodziewane zwycięstwo nad Kanadą odniosła Kuba.

Lepszą inaugurację pojedynku zanotowali Argentyńczycy, którzy po dwóch udanych atakach Jose Luisa Gonzaleza i Luciano Zornetty prowadzili 2:0. Dobra postawa w polu serwisowym Wiktora Josifowa pozwoliła Bułgarom doprowadzić do wyrównania po 7. Od tego momentu rozgorzała walka punkt za punkt, a prowadzenie zmieniało strony boiska. Gospodarze popisywali się efektownymi akcjami, jak chociażby pojedynczy blok Pablo Crera czy kiwka Luciano De Cecco, jednak podopieczni Plamena Konstantinowa nie pozostawali im dłużni, wychodząc na jednopunktowe prowadzenie na drugiej przerwie technicznej. Gra opierała się głównie na ataku, a gdy miejscowym udało się zatrzymać rywali skutecznymi blokami (23:21), wydawało się, że pierwszy set padnie łupem graczy z Ameryki Południowej, jednak Bułgarom udało się dokonać przełamania i za sprawą Danaiła Miłuszewa, który wykańczał piłki w kontrach, goście wygrali 26:24.

Początek drugiego seta był dość wyrównany, jednak kilka pomyłek Bułgarów dało dwupunktowe prowadzenie gospodarzom (5:3), które tuż po pierwszej przerwie technicznej dzięki atakom Jose Luisa Gonzaleza wzrosło do trzech oczek (11:8). Podopieczni Plamena Konstantinowa poprzez zbicie Nikołaja Penczewa i blok Wiktora Josifowa zdołali jeszcze doprowadzić do remisu, lecz czujna gra na siatce pozwoliła Argentyńczykom odbudować czteropunktowy zapas (17:13). Luciano De Cecco kreował kombinacyjną grę przez środek, zarówno w pierwszym tempie, jak i z szóstej strefy. Gracze Julio Velasco utrzymywali skuteczność ze skrzydeł i trzy oczka nadwyżki. Partię zakończył pewnym uderzeniem ze środka Sebastian Sole, dając swojej ekipie wygraną 25:22.

Podbudowani wygraną w poprzedniej odsłonie reprezentanci Argentyny bardzo dobrze otworzyli trzeciego seta. Goście mieli problemy z przyjęciem, przez co przegrywali już 2:6. Gospodarze bezlitośnie wykorzystywali wszystkie niedociągnięcia w grze rywali, wypracowując sześć oczek zaliczki (12:6). Pod wodzą błyszczącego na boisku rozgrywającego De Cecco podopieczni trenera Velasco utrzymywali bezpieczny zapas punktowy, który pomimo prób zmniejszenia różnicy podejmowanych przez Bułgarów nadal wahał się w okolicach czterech oczek (16:12). Obie ekipy nie forsowały tempa, ale wysoka przewaga chyba uśpiła Argentyńczyków, którzy zaczęli mylić się na potęgę. Przyjezdni doprowadzili do remisu po 21 i perfekcyjnie wykorzystali nadarzającą się okazję. Uderzenia bułgarskich skrzydłowych dały gościom po raz kolejny efektowny come back i zwycięstwo 26:24.



Inauguracja czwartego seta była dość zacięta. Jako pierwsi wyraźną przewagę zbudowali Argentyńczycy, ale przyjezdni zaraz doprowadzili do remisu. Stan ten był jednak przejściowy, bowiem dwa efektowne bloki i błędy bułgarskich zawodników pozwoliły miejscowym odskoczyć na sześć punktów na drugim regulaminowym czasie. W szeregach przyjezdnych ciężar gry na swoje barki próbował wziąć Todor Skrimow, który zdobywał kolejne punkty w ataku i zagrywce, ale był nieco osamotniony w swoich działaniach. Po drugiej stronie siatki dzielił i rządził za to Gonzalez, który wykańczał kolejne kontry, pozwalając swojemu zespołowi spokojnie utrzymywać bufor bezpieczeństwa (23:15). W ostatniej akcji seta Teodor Todorow wyrzucił piłkę w aut, dając Argentynie zwycięstwo 25:16.

Wygrana w czwartym secie napędziła grę Argentyńczyków, którzy dzięki podwójnemu blokowi i zgrabnym uderzeniom z lewej flanki Ezequiela Palaciosa wysunęli się na trzypunktowe prowadzenie (6:3), które utrzymali także przy zmianie stron, jednak tuż po niej gospodarze wrzucili jeszcze wyższy bieg. De Cecco posyłał ekspresowe piłki w kontrach do swoich skrzydłowych, dzięki czemu siatkarze Julio Velasco prowadzili już pięcioma punktami (10:5), jednak kilka błędów własnych gospodarzy umożliwiło Bułgarom powrót do gry i doprowadzenie do remisu po 11. Bułgarski blok stanowił dla rywali zaporę nie do przejścia, przez co goście mieli kolejne piłki meczowe (14:11), ale tym razem wielki powrót zanotowali gracze z Ameryki Południowej, którzy wyrównali przy serwisie Gonzaleza. O wyniku musiała zadecydować gra na przewagi, dwie pomyłki Pablo Crera dały Bułgarom zwycięstwo 18:16 i w całym meczu 3:2.

Argentyna – Bułgaria 2:3
(24:26, 25:22, 24:26, 25:16, 16:18)

Składy zespołów:
Argentyna: Gonzalez (15), Zornetta (14), Crer (13), Sole (11), Palacios (9), De Cecco (4), Garrorcq (libero) oraz Uriarte i Martina
Bułgaria: Josifow (16), Skrimow (15), Penczew (14), Miłuszew (12), Todorow (7), Żekow (1), Salparow (libero) oraz Iwanow (libero), Gradinarow (7), Petkow (1) i Agoncew (1)


W mecz lepiej weszli Kanadyjczycy, którzy od razu popisali się kilkoma dobrymi atakami, asem serwisowym i świetną defensywą. Podopieczni Glenna Hoaga wypracowali znaczną przewagę, która na pierwszej przerwie technicznej wynosiła cztery oczka. Kubańczycy próbowali odpowiedzieć zbiciami ze środkami Luisa Sosy, jednak było to za mało na bezbłędnie grających gości, którzy co rusz wykazywali się ofiarnością w obronie. Siatkarze trenera Sancheza gubili się w swoich poczynaniach, popełniając proste pomyłki w komunikacji, przez co przegrywali 11:16 na drugim regulaminowym czasie. Pod wodzą kapitana Frederica Wintersa Kanada pewnie zmierzała do końcowego zwycięstwa, które odniosła w stosunku 25:17.

Drugiego seta ponownie lepiej rozpoczęli przyjezdni od trzypunktowego prowadzenia (4:1). Gracze z Kanady lepiej spisywali się w bloku, podwójna ściana Johna Perrina i Adama Simaca zatrzymywała ataki Rolando Cepedy. Nieudana siatkarska sztuczka kubańskiego rozgrywającego sprowadziła obie ekipy na pierwszą przerwę techniczną przy trzech oczkach zaliczki podopiecznych Glenna Hoaga. Udane akcje skrzydłowych gospodarzy pozwoliły im zmniejszyć różnicę punktową (10:11), jednak gdy tylko Kubańczycy zbliżali się do rywali, proste pomyłki uniemożliwiały im przełamanie. W decydującej fazie partii Kanadyjczycy powiększali swój bufor bezpieczeństwa, pewnie wygrywając drugą odsłonę 25:20 i obejmując prowadzenie w meczu 2:0.

Początek trzeciej odsłony był bardzo wyrównany, oba zespoły grały twardo w obronie i wymieniały się ciosami na siatce. Na pierwszej przerwie technicznej minimalnie lepsi byli Kanadyjczycy, ale Kuba nie pozwalała im zbudować wyraźnej przewagi, głównie dzięki świetnym atakom Jimeneza. Gospodarze wypracowali dwupunktową nadwyżkę na drugim regulaminowym czasie i byli wyraźnie gotowi, aby przedłużyć swoje szanse w tym pojedynku. Efektowny pojedynczy blok Cepedy dał sygnał do natarcia, a skuteczne zbicie Sosy i potrójny blok zbliżały miejscowych do wygranej. Podopieczni Glenna Hoaga próbowali doprowadzić do wyrównania, dzielnie walcząc w defensywie, jednak partia ta ostatecznie padła łupem Kubańczyków, którzy zwyciężyli 25:23.

Ponownie otwarcie czwartej partii zostało naznaczone grą punkt za punkt. Na skuteczne ataki Simaca gospodarze odpowiadali punktowymi blokami, co dawało wynik ciągle oscylujący wokół remisu (6:6). Tuż po pierwszej przerwie technicznej Kubańczycy wrzucili wyższy bieg i dzięki efektywnym uderzeniom ze skrzydeł Cepedy i Jimeneza oraz pojedynczemu blokowi Osorii wypracowali trzypunktową przewagę (12:9), którą utrzymali także na drugim regulaminowym czasie. Reprezentanci Kanady byli nieco zagubieni, często wyrzucając piłkę w aut, co napędzało tylko grę gospodarzy (21:16). Seta zamknął mocnym atakiem Jimenez. Kuba wygrała zdecydowanie 25:19 i doprowadziła do tie-breaka.

Piąty set rozpoczął się od zaciętej walki i wyrównanego wyniku (2:2). Różnicę zrobił Rolando Cepeda, który pojawił się w polu serwisowym. Dzięki jego asom i zagrywkom, które skutecznie utrudniały dokładne dogranie rywalom, Kubańczycy mieli cztery oczka zapasu przy zmianie stron. Odrobina dekoncentracji, która wdarła się w szeregi gospodarzy, pozwoliła zbliżyć się graczom Glenna Hoaga już tylko na dwa punkty (9:11). Od tego momentu na boisku miała miejsce gra nerwów i błędów po obu stronach siatki. Ostatecznie serwis Marshalla w siatkę dał zwycięstwo Kubie 15:12 i w całym meczu 3:2 pomimo faktu, że siatkarze Rodolfo Sancheza przegrywali już 0:2.

Kuba – Kanada 3:2
(17:25, 20:25, 25:23, 25:19, 15:12)

Składy zespołów:
Kuba: Cepeda (25), Sosa (10), Osoria (7), Rivera (6), Uriarte (6), Calvo (1), Garcia (libero) oraz Jimenez (13), Goide i Gutierez
Kanada: Marshall (17), Simac (14), Perrin (8), Duff (8), Sanders (2), Winters (13), Lewis (libero) oraz Van Berkel (9), Van Lankvelt (2), Schneider (1) i Schouten

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki i tabela gr. C Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved