Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. G: Kolejne zwycięstwo Chin, tie-break dla Greków

LŚ, gr. G: Kolejne zwycięstwo Chin, tie-break dla Greków

fot. FIVB

Reprezentacja Chin odniosła drugie w ten weekend zwycięstwo w rozgrywkach grupy G Ligi Światowej. Tym razem w czterech setach azjatycka drużyna pokonała Meksyk. Z kolei zacięte starcie Słowacja - Grecja zakończyło się wygraną gości.

Po wczorajszej wygranej z reprezentacją Słowacji siatkarze reprezentacji Chin przystąpili do meczu z Meksykiem pewni swego. W zestawieniu grupy G to właśnie podopieczni trenera Vilchesa uznawani byli za najsłabszy zespół. Aktualny lider zestawienia nie zostawił rywalom złudzeń. Już pierwsze akcje spotkania to pokaz umiejętności Chińczyków. Imponująca seria dobrych zagrywek podopiecznych Xie Guochena dała siatkarzom z Chin pierwsze, wyższe prowadzenie – 5:0. W odpowiedzi na zagrania rywali punktował Vargas, jednak zdobywanie kolejnych punktów przychodziło zawodnikom z Meksyku z trudem. Podobnie jak we wcześniejszych spotkaniach do roli lidera reprezentacji Chin wyrósł Zheija Zhang. Zhang regularnie poprawiał swoje noty, skutecznie powstrzymując zapędy rywali (16:6). Decydująca faza seta to walka Meksyku nie tylko z rywalem, ale przede wszystkim z własnymi błędami. Pewni swego Chińczycy po niespełna 20 minutach rywalizacji cieszyli się z wygranej (25:11).

Odsłona druga była nieco bardziej wyrównana. Po bolesnej porażce podenerwowani takim rozwojem wypadków siatkarze z Meksyku już od pierwszych akcji przystąpili do ataku. Znakomicie na siatce prezentowali się Pedro Rangel i Luiz De La Cruz. Siła ataku pozwoliła Meksykanom dotrzymywać kroku rywalom (8:7, 11:12). Kiedy przewaga podopiecznych trenera Vilchesa wzrosła do dwóch oczek, Xie Guochen reagował natychmiastowo. Po powrocie na plac gry asem serwisowym popisał się Zheija Zhang, chwilę później okazji w kontrze nie zmarnował Quingyao Dai. Wciąż jednak utrzymywał się dwupunktowy dystans i po upływie kilku minut trener Chińczyków musiał wykorzystać swoją drugą przerwę na żądanie. Przy stanie 21:19 wydawać się mogło, że to Meksykanie kontrolują sytuację. Nie tracąc koncentracji, Chińczycy zdołali jeszcze wrócić do gry na styku (21:21). W decydującym fragmencie seta nie brakowało emocji, bezbłędni w ataku byli siatkarze z Chin i to oni przejęli kontrolę nad sytuacją w ostatnich akcjach seta. Nie zawodził Zheija Zhang, którego atak odebrał złudzenia rywalom (25:23).

Także gra Meksyku w odsłonie trzeciej wymagała więcej koncentracji od siatkarzy reprezentacji Chin. Przy rywalizacji na styku o sile bloku rywali boleśnie przekonał się Geng. Chwilę później pokaz siły w ataku Barajasa dał Meksykanom przewagę na pierwszej przerwie technicznej. Podopieczni Xie Guochena wrócili do gry na styku (10:10), jednak seria zagrywek Barajasa wybiła Chińczyków z rytmu. Widząc swoje szanse w spotkaniu, podopieczni trenera Vilchesa nie marnowali otrzymanych okazji. Swoje noty w ataku systematycznie poprawiali Ruiz i Aguilera i tak w końcówce seta siatkarze z Meksyku prowadzili 17:12. Po drugiej stronie siatki nie zawodził Zheija Zhang, punktowym serwisem nieco ratując sytuację swojego zespołu. Na zagrania rywali odpowiadali Barajas z Vargasem, a po autowym ataku Genga było już 17:23. Odsłonę zakończył skuteczny blok Aguilery na Songu (25:18).

Dotychczas nie mający większych problemów z rywalami z Meksyku Chińczycy po przegranej partii byli dodatkowo podrażnieni. Taki stan rzeczy miał swoje odzwierciedlenie w rezultacie kolejnego seta. Po asie serwisowym Xin Genga Chińczycy prowadzili 4:1. Trener Vilches jeszcze przed pierwszą regulaminową przerwą w grze musiał więc wykorzystać swój pierwszy czas na żądanie. Coraz lepiej na siatce prezentował się Shuai Jiao, a po kolejnych serwisach Zhi Yuana dystans wzrósł do ośmiu punktów (11:3). Ten fragment meczu przypominał odsłonę premierową, Meksykanie sprawiali wrażenie bezradnych, podczas gdy podopiecznym Xie Guochena wychodziło praktycznie wszystko. Po kolejnych punktowych zagrywkach w wykonaniu Genga Chiny prowadziły już 20:8. Jedyne, co byli w stanie zdziałać podopieczni trenera Vilchesa, to zmniejszenie rozmiarów porażki. Meksykanie zdołali przekroczyć próg 10 oczek zdobytych w secie. Partię i cały mecz zakończył atak Songa, Chiny wygrały 25:15 i w całym meczu 3:1, umacniając się na pozycji lidera grupy G.



Chiny – Meksyk 3:1
(25:11, 25:23, 18:25, 25:15)

Składy zespołów:
Chiny: Zhang Z. (12), Dai (12), Zhang C. (9), Geng (7), Song (7), Jiao (2), Tong (libero) oraz Ji (4) i Rao (3)
Meksyk: Barajas (13), Vargas (9), De La Gruz (8), Aguilera (6), Martinez (2), Aragon, Rangel J. (libero) oraz Raya (4), Rangel (3) i Duarte (2)


Zgodnie z przewidywaniami rywalizacja reprezentacji Słowacji i Grecji rozpoczęła się od wymiany sił w ataku. Michal Masny bezbłędnie rozrzucał blok rywali, jednak również Grecy mieli swoje argumenty. Nieźle w polu serwisowym prezentował się Fragkos, do roli lidera swojego zespołu w ataku wyrósł Djurić (6:6). Rywalizacja punkt za punkt trwała jedynie do etapu pierwszej przerwy technicznej (8:6). Po wznowieniu gry kolejny bieg wrzucili Słowacy. W szeregach naszych południowych sąsiadów nie zawodzili skrzydłowi – Ogurcak z Sopko sprawiali rywalom sporo problemów, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie (16:10). Coraz częściej mylił się as Greków, mimo kolejnych prób Mitar Djurić nie był w stanie wyprowadzić swojego zespołu z opresji. Drikos Sotirios wykorzystał jeszcze przerwę na żądanie, chwilę później próbując rotować składem. Zmiany nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Po skutecznym zagraniu Kohuta było już 20:11. Podopieczni Flavio Gulinellego spokojnie kontynuowali swoją grę, popisując się widowiskowymi obronami i wykorzystując kolejne kontry. W końcówce seta swoje noty poprawił jeszcze Ogurcak, popisując się asem serwisowym. W decydującej akcji błędu nie ustrzegł się Fragkos (25:14).

Świadomi celu, jakim jest pozostanie w grze o Final Four, Grecy mocnym akcentem rozpoczęli partię drugą. Kolejne ataki Fragkosa i Djuricia sprzyjały budowaniu przewagi przez Greków. Po mocnym starcie podopieczni trenera Sotiriosa prowadzili 5:2, nie zwalniając tempa. W szeregach Słowaków sytuację próbował ratować Milan Bencz, oczekiwane rezultaty przyniosło jednak dopiero ustawienie z Ogurcakiem w polu serwisowym (7:9). W ataku nie zawodził Martin Sopko i tak cierpliwa gra podopiecznych Flavio Gulinellego opłaciła się. Po ataku Emanuela Kohuta nasi południowi sąsiedzi prowadzili 14:13. Tej przewagi Słowacy nie pozwolili sobie już odebrać, sytuację próbował co prawda ratować Fragos, jednak pojedyncze zagrania wystarczyły tylko do prowadzenia gry punkt za punkt (19:15). W decydującym fragmencie seta Grecy nie byli w stanie realnie zagrozić rywalom. Nawet as zespołu trenera Sotiriosa – Mitar Djurić – nie był w stanie odwrócić losów rywalizacji. W decydującej akcji blokiem na Koumentakisie popisał się Milan Bencz (25:17).

Nie było to jednak ostatnie słowo Greków. Już pierwsze akcje kolejnego seta potwierdzały, że podopieczni trenera Sotiriosa nie będą nic ułatwiać rywalom. W tej części meczu nie zawodził Mitar Djurić, pomyłek nie ustrzegł się natomiast Milan Bencz. Przy rwanej grze obu ekip do pierwszej przerwy technicznej szybciej zareagowali Grecy. Kolejne ataki Tzioumakasa czy też as serwisowy Protopsaltisa zrobiły swoje (13:10). Nadzieję naszym południowym sąsiadom przywrócił jeszcze Michal Masny, popisując się asem serwisowym (12:13). W szeregi Słowaków wróciły jednak koszmary z przeszłości. Już wcześniejsze spotkania tegorocznej Ligi Światowej pokazały, że to właśnie prowadzenie w meczu 2:0 bywa zgubne dla Słowaków. We wcześniejszych meczach to właśnie trzeci set był tym przełamującym grę. Świadomi bliskości celu Grecy postanowili tę szansę wykorzystać, imponującą serię dały zagrywki Fragkosa i tak od stanu 15:13 po bloku Petreasa na Ogurcaku Grecja doprowadziła do wyniku 21:13. Sytuacji nie odmieniły już nawet kolejne ataki Kohuta i to Grecy wygrali 25:16.

Idąc za ciosem, podopieczni trenera Sotiriosa także partię czwartą rozpoczęli z wysokiego C. Zagrania Djuricia i Fragkosa sprzyjały budowaniu przewagi. Po słowackiej stronie siatki uaktywnił się Martin Sopko (3:5, 5:6). Efektywne zagrania podopiecznych Flavio Gulinellego na siatce przeplatały proste błędy własne. Tylu pomyłek na swoim koncie nie mieli Grecy, którzy wywierając presję na rywalach, budowali dystans punktowy. Po asie serwisowym Filippova było już 11:7. Przy problemach Słowaków ze skończeniem zagrań w pierwszej akcji trener Gulinelli szukał zmian. W pierwszej kolejności Martina Sopko na skrzydle zmienił Matej Patak. Konsekwentna gra Greków, mogących liczyć na duet Djurić/ Fragkos, zrobiła swoje. Po kolejnym asie serwisowym Djuricia Grecja prowadziła już 19:13. Słowacy zdołali już tylko zmniejszyć rozmiar porażki, szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili Grecy (25:19). Triumfatora miał więc wyłonić tie-break.

Przy sześciu z dziesięciu dotychczas rozegranych meczów grupy G kończonych tie-breakami prawdziwy rekord należy do reprezentacji Słowacji. Nasi południowi sąsiedzi dotychczas nie mieli szczęścia do spotkań rozgrywanych w ten sposób, podobnie było także tym razem. Początki tie-breaka były jeszcze zapowiedzią wyrównanej rywalizacji (4:6). Szybciej do ataku przystąpili jednak Grecy, ataki Djuricia i Petreasa pozwoliły podopiecznym trenera Sotiriosa odskoczyć rywalom na kilka oczek. Po zmianie stron boisk swoje w ataku dodał Protopsaltis, podczas gdy Słowacy popełniali kolejne błędy własne. Końcówka seta to „Mitar Djurić show”, to właśnie as reprezentacji Grecji poprowadził swój zespół do triumfu – 15:10 i w całym meczu 3:2.

Słowacja – Grecja 2:3
(25:14, 25:17, 16:25, 19:25, 10:15)

Składy zespołów:
Słowacja: Kohut (13), Sopko (10), Ogurcak (10), Bencz (8), Cerven (7), Masny (2), Kubs (libero) oraz Patak (5), Hornik (3), Skladany (1) i Patuc
Grecja: Djurić (30), Fragkos (14), Tzioumakas (9), Petreas (7), Filippov (2), Koumentakis (1), Tampouratzis (libero) oraz Stefanou (libero), Armenakis i Protopsaltis (6)

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela grupy G Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved