Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. F: Ważna wygrana Czarnogóry, Turcja lepsza od Tunezji

LŚ, gr. F: Ważna wygrana Czarnogóry, Turcja lepsza od Tunezji

fot. FIVB

W 2. kolejce grupy F reprezentacja Czarnogóry pokonała Portorykańczyków 3:1. Dzięki tej wygranej Czarnogórcy zapewnili sobie awans do Final Four III dywizji LŚ, które odbędzie się w Bratysławie. Nie udadzą się tam Turkowie, mimo że pokonali Tunezję.

Odsłonę premierową mocnym akcentem rozpoczęli Czarnogórcy, w ekspresowym tempie odskakując rywalom na kilka oczek. Szkoleniowiec reprezentacji Portoryko szybko musiał więc reagować (0:3). Serię rywali przerwał dopiero atak Hectora Soto. Wciąż jednak to Czarnogórcy byli w roli zespołu kontrolującego przebieg zmagań, na siatce dominował Bojić wspierany przez Jecmenicę. Tym samym na pierwszej przerwie technicznej różnica między zespołami wynosiła już 5 oczek (2:8). Po wznowieniu gry niewiele się zmieniło, silny serwis siatkarzy z Czarnogóry oraz kolejne ataki Bojicia zrobiły swoje. Pojedyncze ataki Portorykańczyków były jedynie tłem dla punktów zdobywanych przez rywali (8:15). Dopiero po kolejnej regulaminowej przerwie w grze siatkarze Portoryko nieco odżyli, nieźle w ataku spisywał się Morales, a przy czujności w bloku podopiecznych trenera Javiera Gaspara to dotychczas pewni swego Czarnogórcy schodzili na przerwę, o którą poprosił ich szkoleniowiec. Blok Dabovicia i ataki Bojicia uspokoiły nieco sytuację (14:20). Mimo ambitnej walki siatkarze z Portoryko nie byli już w stanie realnie zagrozić rywalom. Bojić i spółka triumfowali 25:19.

Także partia kolejna to lepszy start w wykonaniu siatkarzy z Czarnogóry, chociaż tym razem Portorykańczycy nie pozwolili rywalom na tak wiele. Wciąż co prawda mieli problem z przyjęciem serwisu Bojicia (2:5), jednak szybko wrócili do gry. Nerwową grę Portorykańczyków uspokoiła nieco przerwa na żądanie Javiera Gaspara. Po ataku Ortiza było 4:7. Przy rywalizacji punkt za punkt Czarnogórcy utrzymywali kilkupunktowy dystans, a spora w tym zasługa dominacji Bojicia i jego kolegów w polu serwisowym. Jeszcze przed drugą przerwą techniczną Czarnogóra zwiększyła przewagę, prowadząc 15:12. Dwa kolejne błędy dotknięcia siatki siatkarzy z Czarnogóry oraz skuteczne zagrania Soto odmieniły sytuację i przy stanie 16:17 Portorykańczycy wrócili do gry. Potknięcia nie omijały także ich i tak po dotknięciu siatki przez Riverę podopieczni trenera Boskana odzyskali przewagę – 21:18. Kiedy po ataku Cacicia Czarnogóra, prowadząc 24:21, miała przed sobą kilka szans na rozstrzygnięcie seta, wydawało się, że będzie to tylko formalnością. Czujni w bloku i walczący ambitnie Portorykańczycy nie zamierzali nic ułatwiać rywalom, wyrównując stan zmagań (24:24). Kluczowy fragment seta to jednak popis gry w ataku Culaficia, a kropkę nad i blokiem postawił Jecmenica.

Nie zrażając się porażką, Portorykańczycy partię trzecią rozpoczęli bez kompleksów. Czujność w bloku pozwoliła im nawet wypracować minimalne prowadzenie. Po drugiej stronie siatki niezłą skuteczność w ataku utrzymywał Culafić, o sile bloku Czarnogóry stanowił Dabović, tym samym Czarnogórcy odzyskali przewagę, prowadząc 6:4. Po przerwie na żądanie Javiera Gaspara rywalom o swojej obecności na boisku przypomniał Morales (6:6). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, nadzieję sympatykom reprezentacji Portoryko przywracał jeszcze Rivera, po drugiej stronie siatki nie zawodził Cacić. Kolejny efektowny atak Ortiza dał Portoryko jedno oczko zaliczki punktowej (11:10). Reagując na poczynania swoich podopiecznych, Slobodan Boskan rozpoczął rotacje składem, na placu gry pojawili się Strugar z Miniciem. Na niewiele się to zdało, wciąż tempo gry narzucali Portorykańczycy, prowadząc w końcówce 19:16 i 22:19. Nadzieję swojej drużynie przywrócił Minić (22:21), jednak końcówka seta to popis Rivery i jego kolegów. Wygrywając 25:22, Portoryko przedłużyło swoje szanse.



Słabsze chwile i niemoc Czarnogórców przeniosły się na czwartą partię meczu. Po mocnym starcie z przewagi cieszyli się zatem podopieczni Javiera Gaspara. Portorykańczycy nie ustrzegli się jednak błędów, pozwalając przejąć kontrolę rywalom. Na pierwszej przerwie technicznej 8:4 prowadziła Czarnogóra. Jak się szybko okazało, była to jedynie próbka możliwości ekipy Slobodana Boskana. Wraz z rozwojem meczu coraz lepiej prezentował się Minić, wyprowadzając swój zespół na kilkupunktowe prowadzenie – 10:6. Niemoc Portorykańczyków nie ustawała, podopieczni Javiera Gaspra mieli problem z wyprowadzeniem skutecznych zagrań i tak przy kolejnej serii Czarnogóra prowadziła na drugiej przerwie technicznej 16:6. Wszelkie próby wyjścia z opresji kończyły się kolejnymi błędami siatkarzy z Portoryko. W końcówce seta rywalom o swojej obecności przypomniał jeszcze Bojić, poprawiając swoje noty w bloku (22:10). Tej przewagi Czarnogóra nie zmarnowała, kończąc mecz kilka minut później (25:13).

Portoryko – Czarnogóra 1:3
(19:25, 26:28, 25:22, 13:25)

Składy zespołów:
Portoryko: Soto (9), Roman (8), Morales (7), Goas (2), Ortiz (15), Rivera (12), Del Valler (libero) oraz Rivera Jose (6), Torres (5), Perez (1) i Guzman
Czarnogóra: Cacić (17), Bojić (14), Culafić (13), Jecmenica (9), Cuk (8), Dabović (6), Rasović (libero) oraz Minić (5), Strugar i Vukasinović


Drugie dzisiejsze spotkanie w rywalizacji grupy F rozpoczęła rywalizacja punkt za punkt (2:2, 4:4). Szybciej do głosu doszli Tunezyjczycy i tak przy prowadzeniu gości 7:4 Emanuele Zanini musiał reagować. Po wznowieniu gry w polu rywali zameldował się Gokgoz i w ekspresowym tempie miejscowi wrócili do gry na styku. Po autowym zagraniu Gungora reprezentacja Tunezji odzyskała kontrolę nad przebiegiem zmagań (10:8). Przy braku sił w ataku trener Zanini szybko przystąpił do wprowadzania zmian i tak w miejsce Gungora pojawił się Yucel. Był to strzał w dziesiątkę, bowiem kolejne akcje padły łupem Turków i to miejscowi prowadzili 16:14 podczas drugiej przerwy technicznej. Efektywne zagrania w ataku gospodarzy uzupełniały równie skuteczne bloki. Przy prowadzeniu ekipy Emanuele Zaniniego (19:14) trener gości poprosił o czas. Kolejnym ruchem trenera Tunezyjczyków było wprowadzenie do gry Slimene. Końcówka seta to jednak popis gry reprezentacji Turcji, a technicznym zagraniem popisał się Kiyak (23:18). Tunezyjczycy próbowali jeszcze zatrzymać rozpędzonych rywali, jednak dominacja miejscowych w ataku była kluczem do triumfu (25:20).

Podobnie jak partia premierowa drugi set rozpoczął się od gry punkt za punkt. Szybciej zareagowali gospodarze, sytuację ułatwili rywalom Tunezyjczycy, seriami popełniając niewymuszone błędy własne (8:6). Po wznowieniu gry miejscowi nie zwalniali tempa, systematycznie budując dystans punktowy – 10:7. Ambitnie walczący przyjezdni wrócili do gry, odrabiając stratę (11:11). Kolejne ataki Yucela pozwoliły ekipie trenera Zaniniego odbudować prowadzenie jeszcze przed drugą regulaminową przerwą w grze (15:13). Poziom widowiska nieco zaniżyły pomyłki popełniane przez zawodników obu ekip, a finalnie triumfatora miała wyłonić gra na styku. Intencje rywali bezbłędnie odczytywał Hayirli, a po kolejnym asie serwisowym w wykonaniu Gokgoza Turcja prowadziła 22:20. Tej szansy gospodarze nie zmarnowali, przyjezdni nie byli w stanie powstrzymać kolejnych ataków Gokgoza. Kropkę nad i postawił Cin. Wygrywając 25:22, reprezentacja Turcji objęła prowadzenie w meczu 2:0.

Idąc za ciosem, Turcy równie pewnie rozpoczęli odsłonę trzecią. Nie zawodził lider gospodarzy – Gokgoz utrzymywał skuteczność z wcześniejszych fragmentów meczu. Tunezyjczycy starali się odpierać zagrania rywali, w odpowiedzi na ataki Turków Agrebi popisał się asem serwisowym (7:6). Przy kolejnych pomyłkach Gokgoza i Cina przyjezdni zdołali zniwelować dystans, wracając do gry na styku (10:10). Gościom udało się przełamanie rywali i po ataku Sahina przyjezdni prowadzili 12:11. Emanuele Zanini zareagował niemal od razu, desygnując do gry Ramazanoglu i Toya. Toy wykorzystał swoją pierwszą szansę, zdobywając 14 punkt na konto swojego zespołu. Chwile dekoncentracji okazały się dla Turków wyjątkowo bolesne, a po asie serwisowym Othmena Tunezyjczycy przystąpili do budowania przewagi. Przy stanie 19:23 Emanuele Zanini próbował jeszcze ratować sytuację, prosząc o czas. Przyjezdni nie zmarnowali tej szansy, triumfując 25:21, przedłużyli losy spotkania.

Partia czwarta to niezły start miejscowych, ale mogący liczyć na Othmena Tunezyjczycy dotrzymywali kroku rywalom. Przy wymianie sił w ataku w minimalnie lepszej sytuacji byli podopieczni Emanuele Zaniniego (8:7). Kolejne akcje to jednak popis gry Turków, gdyż ciekawymi zagraniami popisywał się reżyser gry gospodarzy – Kiyak. Konsekwencja w ataku miejscowych i niewymuszone błędy własne Tunezyjczyków sprzyjały Turkom. Podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze miejscowi mieli już pięciopunktową zaliczkę (16:11). Ręki w ataku nie zwalniał Cin, zryw gości pozwolił im co prawda zbliżyć się nieco do rywali (16:22), jednak okazało się to niewystarczające. Końcówka seta to popis gry Turków, swoje noty poprawił jeszcze Cin, a całą rywalizację zakończył efektowny blok podopiecznych Emanuele Zaniniego (25:18).

Turcja – Tunezja 3:1
(25:20, 25:22, 21:25, 25:18)

Składy zespołów:
Turcja: Gokgoz (19), Cin (19), Kiyak (6), Hayirli (6), Gunes (5), Gunor (2), Sahin (libero) oraz Hazirol (libero), Yenipazar, Ramazanoglu, Toy (1), Dagci (4) i Yucel (1)
Tunezaja: Karamosli (13), Tara (9), Moalla (5), Kaabi (2), Agrebi (2), M’rabet, Korbosli (libero) oraz Garci (15), Miladi (13), Slimene i Hmissi

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela grupy F Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved