Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > IE, gr. A: Francuzi pokonali reprezentację Turcji, wygrana Serbów

IE, gr. A: Francuzi pokonali reprezentację Turcji, wygrana Serbów

fot. baku2015.com

Niecałe półtorej godziny trwało stracie pomiędzy reprezentacją Francji a drużyną z Turcji. Po pierwszym wyrównanym secie zespół Alpera Hamurcu nie miał już nic do powiedzenia i w dwóch kolejnych poznał smak porażki do 19 i 16. Serbowie pewnie pokonali Finów.

Początek batalii pomiędzy Francuzami a drużyną z Turcji był bardzo wyrównany, bowiem mocne zbicia padały raz z jednej, raz z drugiej strony. Największym asem trójkolorowych był brylujący na siatce i znany z plusligowych boisk Giullaume Quesque – to właśnie dzięki niemu reprezentacji prowadzonej przez Marca Francastela udało się powstrzymać budowanie przewagi przez Burutaya Subasiego i spółkę (13:12). Gra na styku utrzymywała się do drugiej przerwy technicznej, po której pozycję liderów zaczęli budować Turkowie (19:17). Jak się później okazało, remedium na ich dobrą grę w obronie, a w szczególności widowiskowe zagrania libero było przesunięcie ciężaru ofensywy na Jhona Wendta (23:23). Seta błędem własnym zakończyli zawodnicy trenera Alpera Hamurcu (23:25).

Widać było, że wygrana w inaugurującej batalii dodała skrzydeł trójkolorowym, którzy poczuli, że w tym spotkaniu można wygrać w trzech setach (3:1). Jak wymyślili, tak i zrobili, bowiem od pierwszych piłek to właśnie oni górowali w ofensywie nad rywalami, punkt za punktem budując swoją przewagę (8:5). Trevor Clevenot popisywał się siatkarskimi gwoździami, a na środku nie potrafił powstrzymać go Ufuk Minici (13:10). Chwilę później stało się jasne, że reprezentantom Turcji będzie bardzo trudno powrócić do rozdania, bowiem Steve Peironet wyłapywał w obronie niemalże każde zagranie przeciwników, którzy bezskutecznie starali się zmylić Francuzów. Finalnie to właśnie zespół Jonasa Agueniera dopiął swego i do wygranej z rywalami potrzebował tylko jednej partii (25:19).

Najkrótszego seta otworzyły błędy własne Mustafy Koca i ciekawe zagrania Jouffroya (8:3). De facto od samego początku do końca tej batalii w natarciu byli trójkolorowi, którzy mocnym pressingiem pozbawiali przeciwników argumentów ofensywnych. Gra zawodników z Turcji całkowicie stanęła i widać było, że po ich stronie brakowało lidera, który byłby w stanie pociągnąć za sobą swoich kolegów. Nic nie dały kolejne zmiany wdrażane przez szkoleniowca przegrywającej ekipy i to Francuzi coraz bardziej zbliżali się do zwycięstwa (16:10). To, co było czuć od kilkunastu minut, stało się faktem dzięki kolejnym niedociągnięciom Arabów i to właśnie zawodnicy trenera Francastela cieszyli się ze zdecydowanego triumfu (25:16).



Francja – Turcja 3:0
(25:23, 25:19, 25:16)

Składy zespołów:
Francja: Jouffroy (10), Aguenier (8), Takaniko (3), Wendt (11), Quesque (12), Clevenot (9), Peironet (libero) oraz Corre
Turcja: Tocoglu (5), Subasi (9), Unver (3), Minici (7), Gulmezoglu (3), Koc (8), Mert (libero) oraz Peksen, Savas, Firincioglu (1) i Keskin (2)


 

W drugim rozgrywanym dzisiaj pojedynku w grupie A Serbowie pewnie pokonali Finów. Mecz otworzył atak Antti Leppali, a Serbowie przez długi czas nie znajdowali recepty na powstrzymanie ofensywy Skandynawów. Dopiero mocna zagrywka Konstantina Cupkovicia i zbicie Dusana Petkovicia (najskuteczniejszego zawodniczka w tym meczu) sprawiło, że Serbowie wyszli na prowadzenie 5:4. Wrażenie na rywalach musiała zrobić także zagrywka Filipa Stoilovicia, po której piłka nabrała prędkości ponad 106 km/h. Finowie mieli problemy z dokładnym przyjęciem piłki, a na kontrach nie zawodzili Krsmanović i Cupković. Kiedy w ataku pomylił się Kari Kulaotos, przewaga serbskich siatkarzy urosła do sześciu oczek (20:14). Na nieszczęście Finów dorobek punktowy ich rywali powiększał także szczelny blok, a niedokładności po stronie Skandynawów nie pozwoliły im powalczyć o zwycięstwo w premierowej odsłonie (25:16).

Początek drugiego seta to znów poszukiwanie słabych punktów u rywali. Żadna z ekip nie mogła jednak „wstrzelić” się zagrywką, dlatego na tablicy wyników widniał remis 5:5. Wtedy jednak w polu serwisowym pojawił się Petković, a jego urozmaicone formy zagrywki sprawiały problemy Finom. Seria sześciu punktów zdobytych w jednym ustawieniu pozwoliła wierzyć, że Serbowie są już w tej odsłonie niezagrożeni (11:5). Potwierdzał to także wynik na drugiej przerwie technicznej (16:8). Na placu gry pojawił się Joni Savimaki, który rozpoczął odrabianie strat. Ciężar gry na swoje barki wziął Ossi Rumpunen, po jego akcji w bloku różnica dzieląca oba zespoły wynosiła tylko dwa punkty. W końcówce doszło do gry na przewagi i dały o sobie znać nerwy. Ostatecznie to pomyłka Markusa Kaurto przesądziła o wyniku drugiego seta (28:26).

W trzeciej partii dość szybko szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Serbów, którzy po bloku Miticia i punktowej zagrywce Cupkovicia prowadzili 8:5. Ci jednak zbyt szybko się rozluźnili i poprzez swoje błędy wyciągnęli rękę do rywala. Blok Stoilovicia i nieudany atak Savimaki sprawiły, że Skandynawowie ponownie znaleźli się „pod ścianą” (13:9). Serbowie utrzymywali wysoką skuteczność przy podaniu przeciwnika, a seta i cały mecz zakończył blokiem Petar Krsmanović.

Serbia – Finlandia 3:0
(25:16, 28:26, 25:20)

Składy zespołów:
Serbia:
Stoilović (6), Cupković (14), Mitić (3), Rasić (4), Petković (19), Krsmanović (8), Skundrić (libero) oraz Buculjević, Koprivica (2), Luburić (2) i Kapur (libero)
Finlandia:
Penttinen (1), Kankaanpaa (3), Rumpunen (12), Leppala (4), Kaurto (5), Kulaots (8), Mutka (libero) oraz Lankinen i Savimaki (8)

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved