Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Karol Kłos: Powoli zaczynam odrywać się od ziemi

Karol Kłos: Powoli zaczynam odrywać się od ziemi

fot. Izabela Kornas

Karol Kłos od dłuższego czasu boryka się z problemami z kolanami. - Mam nadzieję, że kolana nie zaczną znowu boleć. Nie powinny, bo mocno popracowałem na siłowni pod okiem naszego trenera przygotowania fizycznego - mówi środkowy i kapitan reperezentacji.

Kolana jeszcze nie pozwalają ci grać, ale podobno masz nadzieję wrócić już za tydzień, na mecze z Iranem w Teheranie?

Karol Kłos: – Potwierdzam, mam taką nadzieję, do niedzieli spokojnie pracuję w Warszawie i dopiero wtedy okaże się, co dalej. Na razie powoli zaczynam odrywać się od ziemi. I obserwuję sytuację. Mam nadzieję, że kolana nie zaczną znowu boleć. Nie powinny, bo mocno popracowałem na siłowni pod okiem naszego trenera przygotowania fizycznego.

Mówisz o Wojciechu Janasie? On chyba cały czas jest z kadrą?



Zgadza się, jest. Trenowaliśmy w Spale i w Częstochowie, dał mi wytyczne, co mam robić później. Dodatkowo dostałem wskazówki od Stephane’a [Antigi – przyp. red.]. Trener też miał kiedyś przewlekłe zapalenie kolan, dlatego doradził mi dobre ćwiczenia na tego typu bóle. Robię dużo powolnych przysiadów i biegam po schodach.

Żartujesz z tymi schodami?

Nie żartuję, wbiegając, pokonuję po dwa, trzy stopnie i bólu nie czuję. To dobre ćwiczenie, bo praca jest dynamiczna, a nie ma spadania, przy którym dokuczał ból.

To teraz płynnie przejdźmy do schodów, które przed kadrą. W USA było widać, że na drugi mecz naszym zawodnikom zabrakło sił, teraz są po kolejnej morderczej podróży, a Rosjanie po czterech porażkach z rzędu z nami i sześciu w pierwszych sześciu meczach tego sezonu są żądni krwi. Trzeba się bać?

Obawiałem się drugiego meczu w Stanach Zjednoczonych, i niestety miałem rację. Teraz nie będzie łatwiej. Wiem od chłopaków, że podróż była bardzo długa, bardzo ciężka. Trwała 26 godzin, były typowe dla Ligi Światowej przygody [zgubione bagaże, jeden z graczy okradziony – przyp. red.]. Będzie więc bardzo ciężko.

Rok w rok rzucacie hasło, że podróże są dla was mordercze, my o tym piszemy, ale nic się nie zmienia. Naprawdę aż tak ważne jest, czy latacie biznesklasą, czy ekonomiczną?

W biznesklasie można się rozłożyć, odpocząć. W tamtym roku raz mieliśmy okazję nią lecieć i to była zupełnie inna bajka. Niestety teraz takich rarytasów nie ma. Jak zwykle trzeba więc szukać miejsc przy wyjściach awaryjnych, przy przejściach, kombinować, jak choć trochę rozłożyć nogi. I marzyć, by kiedyś żyło się nam jak drużynom NBA, które mają własne samoloty. (śmiech)

Samolotu Polski Związek Piłki Siatkowej na pewno wam nie kupi, ale jako kapitan pytałeś szefów, czy drużyna mistrzów świata nie mogłaby jednak pokonać w biznesklasie tych 25 tys. km w ramach wyjazdowych meczów w Lidze Światowej?

Rozmawialiśmy o tym, walczyłem, ale koszta są ogromne, po prostu nie stać nas. Oczywiście temat wróci, bo na najważniejsze mecze sezonu już naprawdę dobrze byłoby polecieć tak, żeby w samolocie choć trochę wypocząć.

Mówisz o locie do Japonii na wrześniowy Puchar Świata?

Przede wszystkim o tej imprezie. Rok temu Ligę Światową zaczęliśmy bardzo dobrze w Brazylii, w Marindze, bo właśnie do niej polecieliśmy, mając miejsca w biznesklasie. Fotele były rozkładane prawie jak łóżka, więc położyłem się spać i po wylądowaniu czułem się prawie jak zwykle.

A to nie z Maringi żaliłeś się na Facebooku, że godzinę po dotarciu do hotelu trzeba jechać na trening?

Tak, pokazałem wtedy, jak padłem na hotelowe łóżko. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyśmy 20 ostatnich godzin tamtej podróży nie pokonali w biznesklasie. Wcześniej umęczyliśmy się okropnie, startując z kwalifikacji ME 2015 ze Słowenii. W efekcie czułem się wtedy tak, jak wyglądałem.

Jak wygląda trening godzinę po 20 godzinach w samolocie?

Różnie bywa, zależy od trenera. Jeden ograniczy się do stretchingu, drugi pójdzie na całość. Pamiętam, jak u Daniela Castellaniego po wylądowaniu w Argentynie przecierałem oczy, nie mogąc dojść do siebie i po locie, i po zmianie czasu, a on prosto z lotniska zabrał nas do hali i zrobiliśmy normalny, szóstkowy trening. Z oczami na zapałki. (śmiech)

Cały wywiad Łukasza Jachimiaka w serwisie sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved