Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > IE M, gr. B: W Baku zwyciężają Rosjanie i Niemcy

IE M, gr. B: W Baku zwyciężają Rosjanie i Niemcy

fot. baku2015.com

W drugim dniu rywalizacji w igrzyskach europejskich w grupie B trzysetowe zwycięstwo odnieśli Rosjanie, którzy pokonali Belgów. Także w trzech partiach Niemcy wygrali ze Słowakami. Z kolei czterech setów do wygranej nad Włochami potrzebowali Bułgarzy.

Początek spotkania należał do Rosjan, po asie serwisowym Alexandra Markina było 4:1. Po bloku Arno van de Velde na Markinie Belgowie tracili do rywali tylko jedno oczko (3:4). Gdy w polu zagrywki pojawił się Igor Filippow, ponownie siatkarze Sbornej odskoczyli (6:3). Rosjanie utrzymywali trzy oczka przewagi. Przy kolejnej punktowej zagrywce Markina zespoły zeszły na drugą przerwę techniczną (16:11). Po powrocie na parkiet skutecznie zaatakował Francois Lecat. Jednak podopieczni Sergieja Szlapnikowa spokojnie dowieźli prowadzenie do końca, seta skutecznym atakiem zakończył Maksim Żygałow – 25:18. Druga partia rozpoczęła się od gry punkt za punkt, na pierwszej przerwie technicznej Rosjanie odskoczyli na dwa oczka. Po nieudanym ataku Sergieja Nikitina było 10:9, ale po chwili przewaga Sbornej znowu wzrosła, duża w tym zasługa zagrywki Filippowa i bloku (14:10). Belgowie ponownie zbliżyli się do rywali na jeden punkt (15:16), ale tym razem Rosjanie wrzucili wyższy bieg i to oni wygrali 25:18 po skutecznym ataku Filippowa. Trzecia partia była najbardziej wyrównana, na boisku toczyła się walka o każdy punkt, raz jedni, raz drudzy wychodzili na jednopunktowe prowadzenie. Dopiero po bloku Dmitriego Kowalewa siatkarze Sbornej odskoczyli na dwa oczka (18:16). Po chwili skuteczne ataki Lou Kindta i Lecata dały przewagę Belgom (19:18). W tej nerwowej końcówce więcej zimnej krwi zachowali Rosjanie, mecz zakończył atakiem Wiktor Poletajew.

Rosja – Belgia 3:0
(25:18, 25:18, 25:23)

Składy zespołów:
Rosja: Kowalew (5), Markin (8), Poletajew (7), Nikitin (9), Filippow (9), Własow (12), Kabieszow (libero) oraz Kobzar, Żygałow (2) i Kimerow
Belgia: Depovere, Heyrman (2), Rousseaux (7), van de Velde (4), Cox (10), Lecat (9), Stuer (libero) oraz Kindt (4) i Huysegoms (2)




Wyrówna walka trwała tylko do pierwszej przerwy technicznej, później rytm gry dyktowali Niemcy. Podopieczni Vitala Heynena byli nie do zatrzymania w ataku i bloku, także zdobywali punkty bezpośrednio z zagrywki – Christian Fromm (15:11). Dodatkowo Słowacy zaczęli popełniać błędy i na parkiecie była gra tylko jednego aktora. Kolejne punkty zdobywał Jochen Schöps (21:13). Właśnie atakujący zakończył premierową odsłonę (25:15). Druga partia była wyrównana, a po asie serwisowym Radoslava Presinskiego Słowacy prowadzili 8:6. Nasi południowi sąsiedzi utrzymywali dwu-, trzypunktowe prowadzenie do drugiej przerwy technicznej. Po niej odblokował się Tom Strohbach, a asa serwisowego posłał Lukas Kampa (17:16). Szczelny blok stawiał Schöps i było już 20:16 dla Niemców. Podopieczni trenera Heynena nie wypuścili zwycięstwa, po asie serwisowym Michaela Andrei wygrali 25:18. Od początku trzeciego seta uwidoczniła się przewaga naszych zachodnich sąsiadów (7:4). Po skutecznym ataku Petera Mlynarcika Słowacy zmniejszyli straty do jednego oczka (10:11). Niemcy ponownie odskoczyli. Podopieczni trenera Miroslava Palguta doprowadzili do remisu po 16. W kolejnej akcji Presinsky zepsuł zagrywkę, a punkt blokiem zdobył Andrei i ponownie podopieczni trenera Heynena mieli dwa oczka przewagi (18:16). Tego już nie stracili i wygrali 25:23.

Niemcy – Słowacja 3:0
(25:15, 25:18, 25:23)

Składy zespołów:
Niemcy: Fromm (13), Schöps (17), Kampa (4), Strohbach (6), Broshog (5), Andrei (8), Tille (libero) oraz Kühner i Zimmermann
Słowacja: Zatko, Chrtiansky (7), Krisko (4), Ondrovic (3), Lux (8), Presinsky (6), Vydareny (libero) oraz Koncal, Halanda (2), Mlynarcik (7) i Hruska


Kolejną wygraną na swoim koncie zanotowali Bułgarzy, którzy po zaciętym spotkaniu pokonali w czterech odsłonach Włochów. Spotkanie dobrze zaczęło się dla podopiecznych trenera Nikołaja Żeliazkowa, którzy po dwóch atakach Walentina Bratojewa oraz bloku Nikołaja Nikołowa prowadzili 3:1, a w kolejnej akcji oczko dołożył jeszcze Welizar Czernokożew (4:1). O czas od razu poprosił Michele Totire, ale rywale utrzymywali dystans i po zbiciu Rozalina Penczewa schodzili na pierwszą przerwę techniczną z czteropunktową zaliczką. Kolejne udane zagranie Penczewa powiększyło dystans do pięciu oczek (11:6) i szkoleniowiec Azzurrich zaczął czynić zmiany w składzie. Jego podopiecznym udało się nieco odrobić straty. Po dwóch atakach Alessandra Pretiego i bloku Thomasa Beretty było 13:11, a kiedy po zbiciu Andrei Gallianiego obie ekipy dzielił tylko punkt (15:14), o czas tym razem poprosił bułgarski szkoleniowiec. Dopiero przy stanie 17:16 udało się jego podopiecznym zdobyć dwa punkty z rzędu i odskoczyć. To wystarczyło do wygrania pierwszej partii, bo siatkarze z Półwyspu Apenińskiego tym razem już strat nie odrobili.

Druga odsłona przyniosła inny obraz gry, bo jako pierwsi dwupunktową przewagę wypracowali sobie Włosi (4:2, 5:3). Jednak zbicie Rozalina Penczewa i as Nikołaja Nikołowa dały remis 5:5. Mimo to na pierwszej przerwie technicznej to Azzurri mieli dwa oczka przewagi po asie Marco Falaschiego i cały czas utrzymywali jeden, dwa punkty w zapasie. Po bloku Gallianiego na Czernokożewie przewaga wzrosła do trzech oczek (11:8) i chociaż rywale próbowali odrobić straty, to im się to nie udało aż do samej końcówki seta. Wtedy po ataku Nikołowa było 21:22, a as Bratojewa dał remis 22:22. Podopieczni Michele Totirego jednak nie dali już sobie wydrzeć wygranej w tym secie i po serii skutecznych zagrań Gallianiego i bloku Beretty wygrali tę odsłonę 25:22.

Najbardziej dramatyczny przebieg miał trzeci set, Bułgarzy otworzyli go wynikiem 2:0 i cały czas pracowali na swoje prowadzenie. Po zepsutym ataku Gallianiego było już 4:1, ale Włosi szybko odrobili straty (4:4). Przeciąganie liny przez oba zespoły trwało chwilę, aż w końcu na dłużej udało się odskoczyć Azzurrim – po zepsutym ataku Gocewa prowadzili już 14:9 i wszystko wskazywało na to, że także tego seta zapiszą na swoim koncie. Okazało się ponownie, że w siatkówce nie ma takich strat, których nie da się odrobić. Bułgarzy powoli akcja po akcji ciułali swoje punkciki, aż wreszcie po ataku Bratojewa doprowadzili do remisu 21:21. Teraz dopiero walka rozgorzała na dobre – najpierw podopieczni trenera Żeliazkowa mieli dwie piłki setowe, potem piłeczka przeszła na włoską stronę i Azzurri z kolei mieli trzy szanse na zakończenie seta, ale też ich nie wykorzystali. Inicjatywa wróciła w ręce bułgarskiej ekipy i dopiero za czwartym podejściem udało im się osiągnąć sukces, a ostatnia akcja należała do Georgi Bratojewa, który popisał się skutecznym blokiem.

Po porażce w końcówce trzeciej partii w czwartej odsłonie Włochów nieco opuściła ochota na dalszą grę – podarowali już na samym początku parę punktów po błędach swoim rywalom (5:3), co ci skwapliwie wykorzystali. Po tym jak Ragin zablokował Jacopo Massariego, drużyny dzieliły już cztery punkty (11:7) i włoski szkoleniowiec zdecydował się na zmiany w składzie. Wiele to nie dało, po kolejnych skutecznych zagraniach Czernokożewa przewaga siatkarzy z Bałkanów wzrosła aż do ośmiu oczek (18:10). Stało się jasne, że im już nic raczej nie odbierze zwycięstwa w tym meczu. Zbicie Walentina Bratojewa dało Bułgarom 25 punkt i wygraną w całym spotkaniu.

Bułgaria – Włochy 3:1
(25:21, 22:25, 34:32, 25:19)

Składy zespołów:
Bułgaria: Bratojew G. (3), Penczew (5), Gocew (5), Czernokożew (15), Bratojew W. (15), Nikołow (25), Bożyłow (libero) oraz Dimitrow, Aleksiew (7) i Ragin (7)
Włochy: Beretta (6), Nelli (6), Falaschi, Massari (17), Galliani (17), Bossi (6), Pesaresi (libero) oraz Spirito (1), Preti (17), Raffaelli (2) i Mazzone (2)

 

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved