Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Udane rewanże Kanady i Argentyny

LŚ, gr. C: Udane rewanże Kanady i Argentyny

fot. FIVB

Siatkarze Argentyny po porażce 1:3 w pierwszym meczu udanie zrewanżowali się Kubańczykom, pokonując ich w drugim spotkaniu 3:0. Podobnie było w dwumeczu Kanady i Bułgarii. Po porażce w tie-breaku drugi mecz Kanadyjczycy wygrali 3:1.

Od dwóch mocnych zbić Mirosława Gradinarowa i Todora Skrimowa pojedynek rozpoczęli goście – mimo tego, że to właśnie Bułgarzy byli w natarciu, dzięki Toontje van Lankveltowi oraz Johnowi Gordonowi Perrinowi to gospodarze prowadzili na pierwszej przerwie technicznej (8:6). Nieskuteczny był znany z polskich boisk Nikołaj Penczew, którego zastąpił Stanisław Petkow, lecz zmiana ta dużo nie wniosła, gdyż kanadyjscy przyjmujący piłka za piłką odbierali argumenty rywalom i budowali dorobek punktowy swojego zespołu (12:6). Wydawało się, że przy tak dużej przewadze podopieczni Glenna Hoaga mogą czuć się bezpiecznie. Popełnili kilka błędów, ale zagrania Stevena Marshalla i Maxa Burta i tak utrzymały ich na prowadzeniu (18:12). W trudnej sytuacji Andrej Żekow postawił na zaskakiwanie przeciwników nietypową grą w bloku, lecz nie na wiele się ona zdała, bowiem środkowi i tak bezbłędnie odczytywali jego intencje. Sama końcówka seta była popisem gry Perrina – walczył agresywnie, nie stronił od taktycznych kiwek na siatce i asem zapewnił zwycięstwo zespołowi z Kraju Klonowego Liścia (25:18).

Widać było, że wygrana w otwierającej partii dodała pewności siebie gospodarzom – wykorzystywali błędy oponentów, choć nie bali się ryzykować, co im się opłacało (6:4). Gradinarow znalazł jednak sposób, by uspokoić grę zespołu Plamena Konstantinowa i mylił defensywę przeciwników (7:6). Wydawało się jednak, że mimo tych zagrań to właśnie Kanadyjczycy dysponują szerszą ławką, kreatywniej grającymi ogniwami – dowodem na to była postawa ich zazwyczaj rezerwowych ogniw, a w szczególności Burta, którego nie potrafił dosięgnąć bułgarski blok (10:7). Od tego momentu to gospodarze budowali swoją przewagę, co udawało im się niezależnie od roszad, które zachodziły po stronie ich rywali – na boisku pojawili się Georgi Manczew i Martin Palijski (17:11). Krasimir Georgiew próbował co prawda zatrzymać rozpędzonych miejscowych, zagrywając asy, lecz to była kropla w morzu punktowych potrzeb jego drużyny (14:19). Kiedy po zagraniu Manczewa przyjezdnym udało się zbliżyć do rywali na cztery oczka, trener Hoag poprosił o pierwszy w secie czas. Zmotywował on swoją drużynę na tyle, że po atakach Perrina i oczku bezpośrednio z zagrywki Caseya Schoutena Kanadyjczycy potrzebowali tylko jednego rozdania do zakończenia meczu na swoją korzyść (25:19).

Postawieni pod ścianą goście zmobilizowali się do tego, żeby zmienić losy pojedynku. Dobra postawa Teodora Todorowa zapewniła im na początku trzeciego seta wysoką przewagę (7:2). Niewidocznego Justina Duffa zastąpił Rudy Verhoeff, lecz nie był to problem dla odmienionych Bułgarów – kłopotem był natomiast Tyler Sanders, którego ręce stanowiły nie lada przeszkodę dla rywali. Jego próby nie zmieniły jednak faktu, że gospodarze boleśnie przekonywali się na własnej skórze, jak to jest być karconym za błędy (7:12). Niewiele dało także wejście na boisko kapitana ich zespołu, Frederica Wintersa, bowiem jego próby zniwelował nieskuteczny na środku Burt (10:14). Atak Gradinarowa oraz siatkarski gwóźdź Todorowa zapewniły przyjezdnym powiększenie prowadzenia (18:13). Częsta gra tą strefą opłaciła się, bowiem z szalejącymi na siatce przeciwnikami nie potrafili sobie poradzić miejscowi i mimo interwencji szkoleniowca oraz zagrań Verhoeffa to zespół trenera Konstantinowa utrzymywał prowadzenie (18:23). Kropką nad i tego rozdania był atak Skrimowa (25:21).



Lekcja pokory na dobre wyszła gospodarzom, którzy w ostatniej partii ani na chwilę nie pozwolili sobie na dekoncentrację. Po błędach Georgiewa i Gradinarowa ich prowadzenie powiększyło się do dwóch oczek, a po asie Duffa na tablicy wyników pojawił się rezultat 10:7. Kolejne niedociągnięcia po stronie gości poskutkowały powiększeniem dystansu pomiędzy zespołami, który był tak widoczny jak blok Burta na bułgarskim atakującym (14:8). Po drugiej przerwie technicznej elementem, który odgrywał największą rolę po obu stronach siatki, był serwis, dzięki któremu Kanadyjczycy utrzymali sześć oczek zapasu (21:15). Gościom nie pomogło pojawienie się na boisku Petkowa oraz Ljubomira Agoncewa i dzięki pomyłce Gradinarowa w polu serwisowym gospodarze cieszyli się z uzyskania trzech punktów do tabeli grupy C Ligi Światowej (25:20).

Kanada – Bułgaria 3:1
(25:18, 25:19, 21:25, 25:20)

Składy zespołów:
Kanada: Perrin (17), Marshall (12), Burt (10), Van Lankvelt (7), Sanders (3), Duff (3), Bann (libero) oraz Verhoeff (3), Schouten (1) i Winters
Bułgaria: Gradinarow (18), Skrimow (12), Georgiew (5), Żekow (2), Penczew (2), Josifow, Iwanow (libero) oraz Todorow (10), Petkow (4), Manczew (1), Agoncew i Palijski


Szybkie 3:0 – tak można podsumować starcie pomiędzy zespołem z Kuby i Argentyny. Pojedynek był jednak ciekawy i pełen niespodziewanych zwrotów, bowiem przyjezdni równie łatwo jak wypracowywali sobie prowadzenie, tak szybko je tracili (3:0 i 6:6). To gospodarze mieli przewagę na pierwszej przerwie technicznej, ale chwilę później Pablo Crer i Demian Gonzalez wyrównali stan batalii (8:8). Walka była bardzo zacięta mimo tego, że Rolando Cepeda i reszta jego zespołu kompletnie nie radzili sobie w polu serwisowym, a po drugiej stronie siatki blokami popisywali się Federico Franetovich oraz Cristian Poglajen (16:15). Najmocniejszym punktem siatkarzy z Ameryki Południowej zdecydowanie była obrona – to właśnie ona stawiała największe wymagania zagraniom Osmanego Uriarte i kapitanowi zespołu Rodolfo Sancheza, który piłka za piłką spisywał się gorzej. Mimo tego dzięki ciekawie grającemu z drugich piłek Ricardo Calvo Mazanie wynik wciąż był na styku i wszystko jeszcze mogło się wydarzyć w tym secie (23:22). W końcówce niezawodny okazał się jednak Federico Martina i „zwinął” on sprzed nosa zwycięstwo rywalom (25:23).

Początek kolejnej partii był udany w wykonaniu Nicolasa Bruno i Poglajena, jednak najwięcej punktów do swojego dorobku przyjezdni zyskali dzięki błędom Cepedy w ofensywie (8:5). Po pierwszej przerwie technicznej bohater batalii był jeden – był nim Jose Luiz Gonzalez, który nie tylko popisywał się mocnymi zbiciami z lewego skrzydła, ale także zdobywał asa za asem. Trzeba przyznać także, że argentyński rozgrywający doskonale zaskakiwał rywali i czytał ich grę, czego dowodem był siatkarski gwóźdź Bruno, po którym jego zespół miał sześć oczek zapasu (16:10). Trener Alvarez próbował rożnych sztuczek, żeby jeszcze bardziej wzmocnić siłę rażenia teamu – na parkiecie pojawił się Luciano Zornetta. Był to strzał w dziesiątkę, bowiem ten niewielki zawodnik wniósł w ostatnie piłki tej odsłony meczu nieco świeżości w grę ekipy, co stało się remedium na ciekawą grę Mazany z drugich piłek. Seta atakiem zakończył Poglajen (25:18).

Kubańczycy obudzili się jednak na początku trzeciej partii – Daniel Albo był czujny na środku, Uriarte zdobywał oczka, posyłając piłki po rękach rywali, a Mazano był nie do przejścia w bloku (9:8). Po ataku Javiera Jimeneza zespół trenera Sancheza uzyskał dwa punkty przewagi, lecz nie wystarczało to w momencie, kiedy stracił on swojego głównodowodzącego – Cepeda do tej pory zdobył w ofensywie jedynie cztery punkty i było jasne, że gospodarze potrzebują kapitana. Właśnie jego niedyspozycja stała się podwaliną powrotu do meczu gości, którzy po zbiciach Franetovicha i Bruno wyszli na prowadzenie (21:20). Finalne w ostatnich piłkach pojedynku bezbłędny był były atakujący BBTS-u Bielsko-Biała, który nie tylko był nie do zatrzymania na lewym skrzydle, ale także popisywał się swoją mocną, agresywną zagrywką (25:21).

Kuba – Argentyna 0:3
(23:25, 18:25, 21:25)

Składy zespołów:
Kuba: Cepeda (7), Uriarte (12), Osoria (1), Albo (8), Jimenez (11), Mazano (4), Garcia (libero) oraz Gonzalez, Estrada (1), Suarez, Sanchez (1), Arredondo i Salazar (libero)
Argentyna: Gonzalez J. (12), Crer (7), Bruno (8), Poglajen (10), Franetovich (6), Gonzalez D. (4), Santucci (libero) oraz Martina (1), Chirivino, Ramos (7) i Zornetta

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela gr. C Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved