Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > IE, gr. B: Słowacka niespodzianka, falstart Niemców

IE, gr. B: Słowacka niespodzianka, falstart Niemców

fot. baku2015.com

W pierwszym meczu grupy B igrzysk europejskich w Baku Słowacy na początek dość niespodziewanie pokonali Włochów. Po pięciosetowym horrorze Bułgarzy okazali się lepsi od Belgów. Falstart zanotowali Niemcy, którzy okazali się słabsi od Rosjan.

Niespodzianką zakończył się pierwszy mecz w grupie B, gdzie Słowacja w trzech setach pokonała Włochów. Było to jednak bardzo wyrównane spotkanie. W pierwszym secie na przerwie technicznej numer jeden podopieczni Miroslava Palguta byli lepsi o jeden punkt. W dalszej części seta wymiana ciosów trwała dalej (16:15, 21:20). Słowacja cały czas utrzymywała swój wysoki poziom gry, obie ekipy grały jednak z dużym zaangażowaniem, dobra skuteczność w ataku (42% przy 30% rywali) dała wygraną Słowacji mimo dość dużej ilości błędów.

W drugiej części spotkania również od początku trwała walka niemalże punkt za punkt, na przerwie technicznej ponownie jednym punktem prowadzili reprezentanci Słowacy z Jurajem Zaťko w składzie. Podopieczni Miroslava Palguta cały czas utrzymywali wysoki poziom ataku (58% przy 46% Włochów), dobrze także grali w obronie. W dalszej części seta zdołali sobie wypracować dwupunktową przewagę (16:14, 21:19). W końcówce już kontrolowali boiskowe wydarzenia i objęli prowadzenie w meczu 2:0.

Załamanie gry siatkarzy trenera Palguta przyszło w trzecim secie, drastycznie spadła ich jakość ataku (35%) mimo dobrego przyjęcia. Dodatkowo pojawiła się także spora ilość własnych błędów. Włosi z kapitanem zespołu – Marco Falascim w składzie prowadzili 8:4, 16:10 i 21:14. W końcówce Słowacy zdołali się jeszcze poderwać, ale na odrobienie strat było już za późno.



W czwartym secie obraz gry przypominał już dwie poprzednie partie, walka trwała niemalże punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej nieznacznie prowadzili Słowacy, natomiast na drugiej Włosi. W dalszej części seta Słowacy wrzucili wyższy bieg, odskoczyli na kilka punktów i taką też przewagę utrzymali do samego końca. Warto dodać, że obie ekipy zagrały w tym secie na niskiej skuteczności ataku, która nie przekroczyła 40%.

– Graliśmy dobrze w serwisie, bloku i obronie i to nam pomogło zwyciężyć. Jedynie w trzecim secie nie utrzymaliśmy poziomu, popełniliśmy mnóstwo błędów, ale w czwartej partii znów graliśmy dobrze w serwisie i obronie – analizował Miroslav Palgut. – Nie zagraliśmy dobrego meczu, popełniliśmy mnóstwo błędów i nie byliśmy cierpliwi w naszych poczynaniach. Myślę, że to normalne, dla wielu z nas to pierwsze tego typu wielkie zawody i nie mamy doświadczenia. Teraz musimy myśleć pozytywnie i wyciągnąć wnioski z tej porażki – powiedział z kolei rozgrywający Lotosu Trefla Gdańsk. Zagrał on znakomity mecz, blokował najlepiej w zespole – zdobył tym elementem cztery punkty, do tego dołożył cztery kiwki i dwa asy serwisowe

Słowacja – Włochy 3:1
(25:23, 25:22, 22:25, 25:21)

Składy zespołów:
Słowacja: Krisko (14), Presinsky (7), Lux (19), Chrtiansky jr. (13), Zaťko (3), Ondrovic (14), Vydareny (libero) oraz Halanda (2)
Włochy: Beretta (2), Nelli (3), Falaschi (10), Massari (8), Galliani (14), Bossi (11), Pesaresi (libero) oraz Spirito, Pretii (7), Raffaelli (7) i Ricci


Mecz Bułgarów z Belgami był prawdziwym siatkarskim horrorem. W pierwszym secie Belgowie odskoczyli na 4:2, ale za sprawą dobrej gry Żeliazkowa Bułgarzy zdołali nie tylko odrobić straty, ale i wyjść na prowadzenie 6:4, a na przerwie technicznej prowadzili już 8:5. Wysoka skuteczność ataku, która w tym secie wyniosła blisko 50%, pozwoliła utrzymywać im kilkupunktową przewagę (12:8). Rywale jednak co prawda dobrą grą w zagrywce i kontrataku zbliżyli się na jeden punkt. Bułgarzy jednak szybko odbudowali swoje prowadzenie, odskoczyli na 18:13 znowu za sprawą swojego lidera Żeliazkowa. Rywale mieli ogólnie problemy z przyjęciem dobrego serwisu przeciwników, a także z atakiem (21:14). Przy stanie 24:15 Bułgarzy mieli już piłki setowe, a ostatecznie seta zakończył ich udany atak.

Początek drugiej partii był bardzo wyrównany, gra toczyła się punkt za punkt, dopiero udane akcje m.in. Rozalina Penczewa pozwoliły Bułgarom prowadzić 8:5 na przerwie technicznej. Po bloku Nikołaja Nikołowa jedni z faworytów imprezy mieli już znaczną przewagę, do tego doszły także błędy rywali (12:7). Na drugim regulaminowym czasie Bułgaria miała cztery punkty w zapasie. Belgowie jednak zerwali się do walki, zbliżyli się na 18:19 po udanym ataku Sandera Depovere, a kiedy zaatakował Arno Van de Velde, na tablicy był już remis 20:20. Doszło zatem do emocjonującej końcówki, a o wygranej Belgii przesądziła dobra zagrywka Lecata.

Dobra zagrywka pozwoliła Belgom w trzecim secie odskoczyć na 3:1. Bułgarzy jednak szybko odpowiedzieli i przy zagrywce Żeliazkowa to oni prowadzili dwoma punktami, a na przerwie technicznej numer jeden już trzema po ataku Rozalina Penczewa. Belgowie jednak szybko wyrównali na 9:9 i na boisku rozgorzała prawdziwa wymiana ciosów. Nawet jak Bułgarom udało się odskoczyć na dwa oczka, ich przeciwnicy szybko stratę niwelowali. Na drugiej przerwie technicznej Nikołaj Nikołow i koledzy mieli dwa punkty przewagi i utrzymywali ją przez dłuższy czas. Po udanym bloku Gocewa i ataku Żeliazkowa powiększyli jednak swoje prowadzenie na 22:18. Przy stanie 24:20 mieli już piłki setowe, a za chwilę tę część meczu zakończył błąd w ataku rywali.

Czwartego seta Bułgarzy rozpoczęli od stanu 4:0 przy zagrywce Gocewa, przeciwnicy jednak błyskawicznie zaczęli odrabiać straty, zniwelowali je do jednego punktu, ale po udanym bloku Bratojewa przegrywali na przerwie technicznej 6:8. Chwilę po niej jednak znakomicie zagrywał Depovere, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 10:9. W dalszej części seta wynik oscylował wokół remisu, aż do momentu, kiedy w ataku pomylił się Żeliazkow, pozwalając Belgom wyjść na dwupunktowe prowadzenie (17:15). Bułgarzy jednak wyrównali błyskawicznie, a losy tej partii ważyły się do samego końca nawet mimo dwupunktowej momentami przewagi Belgii. Dobra zagrywka dała siatkarzom Krisa Tanghe wynik 24:22. Zapunktował jeszcze Penczew, ale do tie-breaka udaną akcją doprowadził Lecat.

W decydującej partii wynik od początku oscylował wokół remisu, dopiero błędy własne Belgów pozwoliły Bułgarom prowadzić 6:3. Taka też różnica punktowa była przy zmianie stron, po ataku Rozalina Penczewa. Dobra zagrywka Coxa pozwoliła Belgom doprowadzić do remisu 10:10. Końcówka należała jednak już do Bułgarów, którym dobra zagrywka i kończący mecz znakomity blok dały zwycięstwo.

Belgia – Bułgaria 2:3
(16:25, 25:23, 20:25, 25:23, 11:15)

Składy zespołów:
Belgia: Lecat (11), Kruyner, Heyrman (9), Rousseaux (10), Cox (23), Van de Velde (9), Stuer (libero) oraz Peters (libero), Huysegoms (1) i Depovere (2)
Bułgaria: Bratojew G. (5), Penczew (15), Bratojew W. (11), Żeliazkow (26), Nikołow (21), Apostołow (1), Bożyłow (libero) oraz Gocew (4) i Dimitrow


Początek spotkania był bardzo wyrównany, ale po udanym bloku Marcusa Böhme nasi zachodni sąsiedzi prowadzili na przerwie technicznej 8:6. Zagrywka, atak i blok po niemieckiej stronie siatki działały dobrze, po ataku Jochena Schöpsa (10:6), a po błędzie rywali było już 12:7. Przy zagrywce Markina Rosjanie doprowadzili do remisu 12:12, m.in. po błędach ataku Schöpsa. Wynik oscylował wokół remisu, ale po ataku Poletajewa to Rosjanie mieli punkt zapasu na przerwie technicznej. Duże problemy w przyjęciu miał Denis Kaliberda, serwis i atak dołożył Poletajew, co pozwoliło Sbornej prowadzić 19:15. Niemcy zbliżyli się co prawda na dwa oczka, ale to Rosjanie wydawali się kontrolować boiskowe wydarzenia, działał rosyjski blok, serwis, atak. Po akcji Markina i zagrywce Kowalewa było już 24:19 dla Sbornej. Zapunktował jeszcze Schöps, ale ostatnie słowo należało do Poletajewa.

Dobra zagrywka Toma Strohbacha pozwoliła Niemcom znakomicie otworzyć kolejną partię. Po ataku Schöpsa było już 5:1, a na przerwie technicznej 8:3 przy serwisie Christiana Fromma. Niemcy zdawali się dominować na parkiecie, dzięki akcjom Lukasa Kampy i Jochena Schöpsa prowadzili już 12:6, a dobry serwis Strohbacha dał wynik 15:7. Błędy w ataku rywali pozwoliły Rosjanom zbliżyć się na 15:10, ale po ataku Fromma była już przerwa techniczna (16:10). Niemcy cały czas utrzymywali swoje prowadzenie, nawet pomimo tego, że błąd w ataku Höhne pozwolił Sbornej zbliżyć się na 15:18, a po kolejnej nieudanej akcji w tym elemencie, tym razem Schöpsa, który został zablokowany, różnica wynosiła już tylko dwa oczka (19:17). Niemcy odskoczyli na 22:18 po ataku Schöpsa, a po akcji Fromma mieli już piłki setowe (24:20). Ostatnia akcja należała do Marcusa Böhme.

Po atakach Broshoga i Fromma było już w trzecim secie 2:0 dla Niemców, ale popełniali oni jednak dość dużo błędów własnych, co pozwoliło Sbornej doprowadzić do remisu. Gra toczyła się punkt za punkt do momentu, kiedy dobra zagrywka Kampy dała podopiecznym Vitala Heynena wynik 8:5. Po błędzie Poletajewa różnica wynosiła już cztery punkty (10:6), Sborna jednak ani myślała składać broni. Po bloku Poletajewa zbliżyła się na 10:11. Przy zagrywce Schöpsa Niemcy jednak zdołali odbudować przewagę (14:10), ale ponownie odpowiedzieli rywale, wyrównując tuż po przerwie technicznej na 16:16. W dalszej części seta wynik oscylował wokół remisu. Po dobrej zagrywce Jana Zimmermanna podopieczni Vitala Heynena mieli dwa punkty w zapasie (21:19). Rosjanie wyrównali jednak na 22:22, a po punktowej zagrywce Poletajewa mieli już piłkę setową, którą od razu wykorzystali.

Przy zagrywce Filippowa Rosjanie prowadzili w czwartym secie 2:0 i nie zwalniali tempa, kiedy zablokowany został Fromm, było już 4:1. Sborna nie pozwalała rywalom na doprowadzenie do remisu, po kolejnym bloku na Frommie zespoły przy stanie 8:5 zeszły na przerwę techniczną. Po niej dobra zagrywka Toma Strohbacha pozwoliła naszym zachodnim sąsiadom nie tylko odrobić straty, ale i wyjść na prowadzenie 10:9 po ataku Schöpsa. Niemiecka radość trwała jednak tylko chwilę, ich błędy plus dobry serwis Poletajewa dały Rosjanom wynik 15:11, zmuszając Vitala Heynena do wzięcia czasu. Na nic to się jednak zdało, bowiem Sborna cały czas utrzymywała przewagę, a nawet po asie serwisowym Kowalewa nieco ją powiększyła (19:14). Po m.in. ataku Broshoga brązowi medaliści mistrzostw świata zniwelowali straty do dwóch oczek (17:19). Rosjanie co prawda wyszli na 21:17, ale po ataku Schöpsa różnica znów została zniwelowana do dwóch oczek, a po ataku Własowa było już 24:20. Zapunktował jeszcze Schöps, ale po chwili sędzia odgwizdał koniec meczu.

Niemcy – Rosja 1:3
(20:25, 25:20, 23:25, 21:25)

Składy zespołów:
Niemcy: Fromm (15), Böhme (10), Schöps (23), Kampa (1), Strohbach (11), Broshog (10), Kaliberda (libero), oraz Tille (libero), Kühner, Zimmermann (1) i Höhne
Rosja: Własow (13), Kowalew (8), Markin (5), Filippow (7), Poletajew (25), Kliuka (15), Bragin (libero) oraz Kabieszow (libero), Kobzar i Żygałow

 

 

źródło: cev.lu, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved