Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B: Polacy pokonani! Reprezentacja USA lepsza w tie-breaku

LŚ, gr. B: Polacy pokonani! Reprezentacja USA lepsza w tie-breaku

fot. Arkadiusz Buczyński

Reprezentacja Polski straciła miano niepokonanej w tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej. Polacy po niezwykle zaciętym boju w Chicago musieli uznać wyższość Amerykanów. Gracze z USA są tym samym jedyną niepokonaną ekipą w grupie B.

Potężne ataki Amerykanów rozpoczęły pojedynek i gospodarze objęli prowadzenie 3:1. W dodatku ręki w polu zagrywki nie zwalniał Matt Anderson, zwiększając różnicę do stanu 5:2. Nasi reprezentanci nie odpuszczali i od razu po kontrze Nowakowskiego zminimalizowali straty, a po świetnej zagrywce floatem Miki wyrównali po 5. Natomiast jeszcze przed czasem technicznym wysunęli się na czoło (7:6). Kolejna część partii to wyrównana walka punkt za punkt, a gdy Mika uderzył w taśmę, minimalne prowadzenie przeszło na amerykańską stronę boiska (11:10). Nadal nie brakowało dłuższych i ciekawych wymian, a na tablicy wyników głównie wyświetlał się remis. Po stronie gospodarzy szalał Russell, po stronie biało-czerwonych m.in. Bieniek i to po jego uderzeniu Polacy odzyskali prowadzenie (15:14). To jednak tuż po drugim regulaminowym czasie wróciło na stronę USA, bowiem w antenkę uderzył Mika (17:16). Żadna z drużyn nie oszczędzała sił w ataku i co rusz ekipy wymieniały się potężnymi uderzeniami. Nie do zatrzymania był Bartosz Kurek, po którego kontrze grę przerwał trener miejscowych. Na prowadzeniu byli wtedy właśnie Polacy (19:18). W ważnym momencie polska ekipa włączyła do walki blok i bardzo szybko trener Speraw wykorzystał drugą przerwę na żądanie. Reprezentacja Polski prowadziła już 21:19. W końcówce Troy podarował Polakom punkt błędem, a ci utrzymali zgromadzoną nadwyżkę (23:20), tym bardziej że podopieczni Stephane’a Antigi grali mądrze i skutecznie.

Kontra Miki w pierwszych akcjach kolejnej odsłony dała biało-czerwonym prowadzenie 3:1. To on wziął na siebie na początku seta numer dwa ciężar gry w polskiej ekipie. W dodatku rywale mylili się i po błędzie Russella nasza reprezentacja prowadziła 5:2. Amerykanie próbowali grać skutecznie, ale to Polacy nadawali ton grze, utrzymując się na prowadzeniu, mimo że w pewnym momencie rywale zbliżyli się na 8:9. Skuteczniejsi w ataku podopieczni trenera Antigi szybko jednak odrobili swoją nadwyżkę i przy stanie 13:9 dla Polaków przerwę wykorzystał trener USA. Jego zespół mimo że starał się uderzać skutecznie przy siatce, to w polu zagrywki nie radził sobie zupełnie, dzięki czemu biało-czerwoni pewnie prowadzili 16:13. Przestój w szeregach biało-czerwonych, Troy na zagrywce i trochę szczęścia w obronie po amerykańskiej stronie – to wszystko sprawiło, że z przewagi Polaków nic nie pozostało, a na tablicy wyników pojawił się remis 17:17. Kurek przełamał tę złą passę, a podopieczni francuskiego duetu od razu przywrócili dwupunktową nadwyżkę. Gospodarze gonili, a w ważnym momencie seta udało im się wyrównać (20:20). Od razu też przejęli inicjatywę, a duża w tym zasługa Davida Lee (21:20). Na boisku za Mikę pojawił się Buszek i od razu wspólnie z Nowakowskim zatrzymał blokiem ważną kontrę Amerykanów (21:21). Na niewiele się to jednak zdało, bowiem asem serwisowym popisał się Christenson i to reprezentacja gospodarzy była w dużo lepszej sytuacji (23:21). Jeszcze Bieniek wybronił pierwszą piłkę setową dla USA, ale w kolejnym uderzeniu rywale po ataku Troya zakończyli tę odsłonę.

Zacięta walka na najwyższym poziomie trwała od pierwszych akcji kolejnej odsłony, a po akcji z czterema odbiciami Amerykanów biało-czerwoni prowadzili 4:3. Grę gospodarzy w tym okresie trzymał w ryzach Jaeschke, po polskiej stronie ta była rozłożona bardziej na cały zespół. Przez długi czas żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć na wyższe prowadzenie, a gra pełna była długich wymian i prawdziwej walki zarówno na siatce, jak i w polu. Cały czas to nasza reprezentacja była zespołem z inicjatywą, a po kontrze Kurka wreszcie objęła dwupunktowe prowadzenie (12:10). Kiedy ten uderzył po raz kolejny po świetnej obronie Zatorskiego, ekipa trenera Antigi miała już trzy oczka więcej (15:12), a przerwę na żądanie wykorzystał szkoleniowiec miejscowych. Nic to jednak nie dało, a za kilkanaście sekund drużyny, po kontrze Miki, zeszły na czas techniczny (16:12). Biało-czerwoni radzili sobie coraz lepiej i po bloku Kurek/Nowakowski na Andersonie kolejną przerwę wykorzystał trener Speraw, jego zespół przegrywał już 13:18. Cała polska drużyna grała na jednym wysokim poziomie, a każdy z zawodników dokładał swoją cegiełkę do wyniku. Kiedy udanie zaatakował Kubiak, Polacy prowadzili już 21:15. Jeszcze Christenson asem serwisowym próbował poderwać swój team do walki, ale przewaga naszej reprezentacji była za wysoka, a kiwka Drzyzgi oraz blok Bieńka utrzymywały ją na bardzo wysokim poziomie. Dzięki temu biało-czerwoni objęli prowadzenie w meczu 2:1.



Christenson zagrywką wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3:2 w secie czwartym, a przewaga szybko rosła i po błędzie w ataku z trudnej piłki Kurka o czas poprosił Antiga (3:6). Po nim kolejny punkt powędrował na konto gospodarzy. Gra polskiej reprezentacji ewidentnie przestała się kleić, ale na szczęście błędów nie ustrzegli się też przeciwnicy i różnica stopniała do dwóch oczek (7:9). Kiedy natomiast pojedynczym blokiem na Troyu popisał się Kubiak, straty były minimalne (9:10). Amerykanie jednak szybko odzyskali kilkupunktową nadwyżkę i po bloku na Kurku przewodzili stawce na boisku (14:11). Od razu jednak skuteczny pościg rozpoczęli biało-czerwoni, a grę ciągnął Michał Kubiak (16:16). Pojedynczy blok Bieńka na środku siatki dał Polakom pierwsze w tym secie prowadzenie 17:16 i na chwilę rozmowy przywołał wtedy swoich siatkarzy John Speraw. Młody środkowy po raz kolejny rozgrywał świetne zawody i był w dodatku nie do zatrzymania w ataku. W ważnym momencie jednak Buszek uderzył bez bloku w aut i to rywale mieli dwa oczka przewagi (21:19). Byłoby już dużo gorzej, bowiem groźną kontrę w górze mieli Amerykanie, wtedy jednak Bieniek znowu popracował w bloku (21:20). W końcówce polska drużyna uzyskała słabą skuteczność w ataku z kontry, co było wodą na młyn dla przeciwników (24:22). Partię zakończył blok na Kurku i tym sposobem o wyniku meczu miał zdecydować tie-break.

Jego otwarcie należało do gospodarzy, którzy po pierwszych akcjach prowadzili 2:0. Biało-czerwoni mieli coraz więcej problemów z przyjęciem zagrywki i tym sposobem po uderzeniu z przechodzącej Lee Amerykanie prowadzili 5:2. Siłę rażenia w tym elemencie stracili natomiast podopieczni Stephane’a Antigi i nie sprawiali zagrywką wielu problemów, dodatkowo popełniając w niej w błędy. Tych nie ustrzegli się też przeciwnicy i po autowym ataku Troya dystans był minimalny (7:6). Jednak problemy w ataku polskiej ekipy nie ustępowały, co wykorzystywali gospodarze, którzy kończyli każdą piłkę (11:6). Swoje kolejno dokładali Troy, Lee, Anderson, świetnie rozgrywał natomiast Christenson. Jeszcze w końcówce nadzieję w serca wlał asem serwisowym Bieniek, ale przewaga była za wysoka i chwilę później Amerykanie mieli piłkę meczową. Tę rywale wykorzystali w pierwszym uderzeniu, a wszystko za sprawą błędu w ataku Miki.

USA – Polska 3:2
(23:25, 25:23, 19:25, 25:22, 15:9)

Składy zespołów:
USA: Anderson (20), Troy (17), Holt (7), Christenson (6), Smith (5), Russell (4), Shoji (libero) oraz Lee (5), Holmes (1) i Jaeschke (10)
Polska: Nowakowski (13), Kurek (21), Drzyzga (1), Kubiak (9), Mika (9), Bieniek (14), Zatorski (libero) oraz Możdżonek i Buszek

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela grupy B Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved