Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LŚ, gr. A: Canarinhos na fali, Australia bez szans

LŚ, gr. A: Canarinhos na fali, Australia bez szans

fot. FIVB

Brazylijczycy kontynuują swoją dobrą passę na parkietach Ligi Światowej. Po raz kolejny o sile Canarinhos przekonali się Australijczycy, przegrywając 0:3. W drugim meczu Włosi zrewanżowali się Serbom za wcześniejszą porażkę, wygrywając w tie-breaku.

Spotkanie pewniej rozpoczęli Canarinhos, po ataku ze środka rozpoczynając budowanie przewagi. Serię rywali przerwał dopiero Thomas Edgar (3:1). Chwilę później as gości pomylił się w polu serwisowym. Wraz z rozwojem seta przy rywalizacji punkt za punkt gospodarze utrzymywali kilkupunktową zaliczkę. Asem serwisowym popisał się jeszcze Lucas i podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze Brazylijczycy prowadzili 8:4. Kiedy dystans dzielący obie ekipy wzrósł do sześciu oczek (11:5), Roberto Santilli przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przerwa podziałała motywująco na gości, chwilę później przy stanie 11:8 to Bernardo Rezende musiał wykorzystać przerwę na żądanie. Nieźle w ataku spisywał się Sam Walker, obijając ręce próbujących go zatrzymać rywali. Podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze po zagraniu Lucasa Brazylijczycy prowadzili 16:13. Szybko okazało się, że nie jest to wystarczający dystans. Zadziałały zmiany po australijskiej stronie siatki – na boisku pojawili się Williams i Sukochev. I tak chwilę później było już po 16. Od tego momentu rozpoczęła się gra na styku przy wymianie sił w ataku. W szeregach Canarinhos nie zawodził Lucarelli i w końcówce seta minimalna przewaga wróciła do gospodarzy (21:19). Dwa oczka okazały się jednak niewystarczające. To był dopiero przedsmak emocji, wojnę nerwów lepiej przetrzymali miejscowi, złudzenia rywalom odebrał Raphael (31:29).

Odsłonę kolejną lepiej rozpoczęli goście, wypracowując trzypunktową przewagę w ekspresowym tempie. Miejscowi równie szybko zniwelowali dystans, pełnię swoich możliwości w ataku prezentował rywalom Lucarelli (3:3). Także Edgar nie miał problemu ze skutecznym kończeniem zagrań (4:6). Obok duetu Wallace i Lucarelli w szeregach miejscowych swoje noty poprawiał jeszcze Lucas Loh, popisując się efektownymi zagraniami z drugiej linii, tym samym pogoń za rywalem przyniosła Brazylijczykom oczekiwane rezultaty (6:6). Cierpliwość i konsekwencja na siatce opłaciły się, o sile bloku rywali boleśnie przekonał się Walker, a po asie serwisowym Wallace’a było już 14:11. Tym razem podopieczni Bernardo Rezende ustrzegli się błędów z partii premierowej, utrzymując dystans punktowy (17:13, 19:15). Próbując ratować sytuację, kiedy rotacje w składzie nie przynosiły większego rezultatu, Roberto Santilli poprosił jeszcze o czas (20:15). Kolejny zryw Australijczyków sprawił, że miejscowi poczuli na plecach oddech rywali (20:17), jednak nie powtórzyła się sytuacja z pierwszego seta, spokojnie prowadząc, miejscowi wygrali ten fragment meczu 25:19.

Jak pokazały pierwsze akcje trzeciej partii, była to jedynie próbka możliwości Canarinhos. Po imponującym początku kolejnego seta, przy licznych błędach własnych gości, podopieczni trenera Rezende  po bloku na Edgarze prowadzili już 7:1. Podczas pierwszej przerwy technicznej sześciopunktowa przewaga utrzymywała się. O swojej obecności w bloku przypomniał rywalom jeszcze Lucas. Sytuację Australijczyków próbował co prawda ratować Walker (11:6), jednak na niewiele się to zdało. Kolejne ataki kończył Wallace, błąd w polu serwisowym popełnił Williams i podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze w lepszej sytuacji byli miejscowi (16:10). Kolejny zryw ekipy Roberto Santillego pozwolił im co prawda zbliżyć się jeszcze do Brazylijczyków (17:14), jednak nie na długo. Na siatce dzielił i rządził Lucarelli , po raz kolejny zostawiając rywali w tyle. Kluczowy fragment meczu to właśnie popis gry w ataku Lucarellego, błędów własnych nie ustrzegł się Walker. Nie zostawiając rywalem złudzeń, gospodarze wygrali 25:19.



Brazylia – Australia 3:0
(31:29, 25:19, 25:19)

Składy zespołów:
Brazylia: Lucarelli (20), Santos (11), Wallace (11), Lucas (8), Loh (4), Raphael (2), Sergio (libero) oraz Tiago (libero), Evandro (1) i William
Australia: Edgar (13), Sanderson (12), Walker (6), Mote (5), Guymer (3), Bell (1), Perry (libero) oraz Sukochev, Roberts i Williams (7)


Drugą włosko-serbską konfrontację tego weekendu lepiej rozpoczęli Azzurri. Mauro Berruto mimo sporych przetasowań kadrowych we wcześniejszym spotkaniu konsekwentnie postawił na duet przyjmujących Randazzo/Lanza, Vettoriego w ataku, Anzaniego z Birarellim na środku, w roli reżysera gry pojawił się Dragan Travica. Na zmianę zdecydował się natomiast Nikola Grbić, obok Petricia w przyjęciu zagrał Nikola Kovacević, a Jovovicia na rozegraniu zastąpił Brdjović. Już w pierwszych akcjach spotkania Serbowie przekonali się o sile bloku gospodarzy – Podrascanina na środku zatrzymał Anzani. Chwilę później środkowy reprezentacji Włoch zablokował Petricia na skrzydle. Po ataku Vettoriego i błędzie Atanasijevicia ekipa Mauro Berruto prowadziła 8:4. Po wznowieniu gry Azzurri nie zwalniali tempa, blokiem na asie rywali popisał się Randazzo, a przy serii dobrych zagrywek Anzaniego miejscowi zwiększyli jeszcze dystans (11:5). Na tym etapie seta cierpliwość Nikoli Grbicia się wyczerpała i przywołał on swoich podopiecznych do siebie. Po chwili serię rywali przerwał Starović (11:6). Pojedyncze punktowe zagrania Serbów wciąż jednak były tłem dla oczek seriami zdobywanych przez siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego. Gospodarze nie mieli problemów z "wstrzeleniem" się zagrywką. Po punktowym serwisie Birarellego obie ekipy schodziły na drugą przerwę techniczną przy stanie 16:8. Ręki w ataku nie zwalniał Vettori (18:10). W kluczowym fragmencie seta asem serwisowym popisał się jeszcze Randazzo, partię atakiem ze środka zakończył Birarelli (25:14).

Wyciągając wnioski z partii premierowej, w kolejnym fragmencie meczu Serbowie nie pozwolili rywalom na tak wiele. Po rywalizacji na styku (2:2) niezłe zagrywki Brdjovicia wyprowadziły gości na dwupunktowe prowadzenie. Tę zaliczkę przyjezdni utrzymywali, prowadząc po ataku Petricia 8:6, aby przy kontrze wykończonej przez Nikolę Kovacevicia zwiększyć jeszcze dystans (6:9). Po włoskiej stronie siatki skuteczne zagrania na siatce przeplatały niewymuszone błędy własne. W trudnych chwilach Włosi mogli liczyć na Lukę Vettoriego, atakujący gospodarzy w pierwszej partii meczu był najpewniejszym punktem swojego zespołu, kończąc ten fragment meczu z efektywnością na poziomie 71%. Cierpliwa gra i kolejne kontry, w których Travica sporym zaufaniem obdarzał właśnie Vettoriego , pomogły ekipie Mauro Berruto odzyskać kontakt punktowy z rywalami (11:12). Taki stan rzeczy nie trwał długo, kolejna seria punktowa gości znalazła bowiem swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (13:16). Szybciej niż w pierwszym spotkaniu obu ekip Mauro Berruto zdecydował się wprowadzić do gry Ivana Zaytseva. As Azzurrich zanotował kilka skutecznych ataków, nie był jednak w stanie odwrócić losów rywalizacji. Tym bardziej, że po drugiej stronie siatki dwoił i troił się Nikola Kovacević, dla którego przeszkodą nie był nawet potrójny blok rywali (14:19). Swoje noty w ataku poprawił jeszcze Podrascanin, miejscowi nie ustrzegli się błędów, podając rywalom "pomocną dłoń" (19:25).

W odsłonie kolejnej na boisku został Ivan Zaystev. Przy dobrej zagrywce Birarellego Azzurri wypracowali pierwszą minimalną przewagę (2:0). Szybko jednak Włosi przekonali się o sile bloku rywali. Blok Starovicia na Vettorim wyrównał stan rywalizacji. Gra punkt za punkt nie trwała długo, jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną Starović zatrzymał na siatce Zaytseva i było już 4:6. Przy wzrastającym prowadzeniu gości ciężar gry wziął na siebie Vettorii, przy jego zagraniach miejscowi niemal odzyskali kontakt punktowy z ekipą Nikoli Grbicia (8:10). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, Serbowie wykazali się jeszcze czujnością przy proszeniu o wideoweryfikację i dystans wzrósł do pięciu oczek (8:13). Pogoń za rywalami poprawiła sytuację Azzurrich (13:16), jednak wciąż to Serbowie kontrolowali sytuację. Próbując zgubić blok rywali, Dragan Travica uaktywnił jeszcze Filippo Lanzę w zagraniach z drugiej linii (15:17), gra punkt za punkt nie wystarczyła jednak Włochom. Nie był to koniec problemu gospodarzy, kiedy w polu serwisowym Serbów pojawił się Dragan Stanković, sytuacja Azzurrich mocno się skomplikowała. Błąd w przyjęciu Zaytseva i kolejna punktowa zagrywka Serbów przybliżyły podopiecznych Nikoli Grbicia do sukcesu (17:22). Mauro Berruto poprosił jeszcze o czas, jednak przerwa niewiele zmieniła, partię zakończył Nikola Kovaciević (18:25).

Partię czwartą efektownym atakiem otworzył Starović, na reakcję gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Opłaciła się cierpliwa gra, do tego Serbowie zaczęli popełniać coraz więcej błędów. Tym samym przy czujnej grze na siatce to ekipa Mauro Berruto była w lepszej sytuacji, prowadząc na pierwszej przerwie technicznej 8:6. Dystans dzielący obie ekipy nie przekraczał jednak dwóch oczek, tym samym po błędzie Zaytseva prowadzenie odzyskali goście (8:9). Zmienność sytuacji jak w kalejdoskopie dała o sobie znać po raz kolejny. Szans w ataku nie marnował Lanza i tak przy stanie 11:9 Nikola Grbić wykorzystał pierwszą przerwę na żądanie. Po wznowieniu gry wciąż to miejscowi grali pewniej, efektownym atakiem popisał się Ivan Zaytsev, po chwili powstrzymując jeszcze Nikolę Grbicia. Błąd Starovicia i kontra w wykonaniu Lanzy zrobiły różnicę (16:13). To, co było atutem Serbów we wcześniejszych fragmentach meczu, tym razem przemawiało na korzyść siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego. Po bloku Birarellego na Kovaceviciu przewaga Włochów wzrosła do pięciu oczek. Tej szansy podopieczni Mauro Berruto nie zmarnowali i triumfując 25:20, doprowadzili do tie-breaka.

Wymiana sił w ataku rozpoczęła partię decydującą: po stronie Włochów nie zawodzili Lanza z Zaytsevem, Serbów do triumfu prowadził Petrić. Początkowo o krok dalej byli miejscowi, jednak blok Podrascanina na Vettorim dał ekipie Nikoli Grbicia minimalną zaliczkę (3:4). Rywalom o swojej obecności przypomnieli Anzani z Birarellim, tym samym przy zmianie stron boiska w lepszej sytuacji byli Azzurri (8:7). Coraz lepiej w ataku prezentował się Ivan Zaytsev, po drugiej stronie siatki nie zawodził Nikola Kovacević (10:10). Nie był to koniec emocji, widowiskowym blokiem na Petriciu popisał się Anzani i trener gości przywołał swoich podopiecznych do siebie (12:10). Kiedy przy przewadze 13:10 wydawało się, że niewiele może zagrozić Włochom, czujność w bloku Serbów pozwoliła im wrócić do gry (13:12). Zryw gości przyszedł za późno, złudzenia rywalom odebrał Simone Anzani (15:12). Wygrywając 3:2, Włosi zrewanżowali się Serbom za piątkową porażkę.

Włochy – Serbia 3:2
(25:14, 19:25, 18:25, 25:20, 15:12)

Składy zespołów:
Włochy: Vettori (17), Anzani (16), Lanza (13), Birarelli (12), Randazzo (3), Travica (3), Colaci (libero) oraz Massari, Giannelli i Zaytsev (10)
Serbia: Kovacević N. (16), Petrić (14), Podrascanin (9), Brdjović (6), Lisinac (3), Atanasijević, Rosić (libero) oraz Starović (14), Majstrović, Ivović, Okolić (2) i Stanković (2)

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela grupy A Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved