Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > M. Bieniek: Moim celem jest przekonanie do siebie Stéphane’a Antigi

M. Bieniek: Moim celem jest przekonanie do siebie Stéphane’a Antigi

fot. Arkadiusz Buczyński

Na początku sezonu reprezentacyjnego pierwsze skrzypce na środku gra Mateusz Bieniek. - Jeśli pod koniec zaprezentuję się w takim stylu i wymiarze czasowym jak teraz, to będzie można mówić o zastąpieniu mistrzów świata, którzy odeszli z kadry.

Biało-czerwoni pewnie rozpoczęli zmagania z Iranem w Lidze Światowej. Jednym z mocniejszych ogniw polskiego zespołu był tegoroczny debiutant, Mateusz Bieniek, który przyznał jednak, że nawet w kolejnym spotkaniu w kadrze musiał mierzyć się z presją. – Od początku meczu byłem skupiony. Wiadomo – był to mój trzeci pojedynek z orzełkiem na piersi, więc nie chciałem dać plamy. Było troszkę nerwów, choć paradoksalnie czułem się w miarę pewnie. Rozpocząłem od zagrywek, a one dwukrotnie wyszły mi mocne, więc z każdym kolejnym zagraniem napędzałem się. Myślę, że nie było źle. Bardzo się cieszę, że trzy punkty zostają u nas, a cel na jutro jest taki sam – zapewnił młody siatkarz. Zespołowi narodowemu po wygraniu dwóch pierwszych partii brakło jednak koncentracji, za co zawodnicy zapłacili utratą seta i koniecznością przedłużenia spotkania. Sytuacja ta wynikła poniekąd ze specyfiki działań teamu występującego po drugiej stronie siatki. – Drużyna Iranu, zespół, któremu jeśli pozwoli grać się swoją siatkówkę, to prezentuje się niesamowicie i ciężko jest go powstrzymać. My mu pozwoliliśmy na to w trzecim secie i naprawdę bardzo trudno było nam go dogonić. Taka sama sytuacja miała miejsce w czwartym rozdaniu, kiedy wysoko prowadziliśmy, a potem odpuściliśmy – na boisko weszła ich druga szóstka, kroczek po kroczku odrobili straty i zrobiło się niebezpiecznie – dodał Bieniek, któremu w ostatniej fazie meczu zdarzyła się niemiła sytuacja, mogąca zakończyć się kontuzją – lądując, zderzył się z graczem przeciwnej drużyny. – Troszeczkę się zdenerwowałem w końcówce, ponieważ moim zdaniem to zawodnik Iranu uderzył mnie kolanem. To nie jest przyjemne uczucie, ale widziałem, że jemu też się coś stało, więc przemilczę to – powiedział.

Nie ulega jednak wątpliwości, że środkowy sprawdza się w powierzonej mu roli. Jego pewności siebie nie są w stanie umniejszyć nawet znani rywale i… niedogodności wypływające z przebywania z kolegami z drużyny. – Dzisiaj też nie mogłem spać przed meczem, bo z kolei Bartosz Bednorz załatwiał ważne sprawy telefonicznie i nie zdołałem sobie uciąć drzemki, ale mimo tego nie zagrałem źle, więc tym razem mu daruję. (śmiech) Abstrahując od tego, środkowi z Iranu nie są typowymi zawodnikami na tej pozycji. Oni bardzo dziwnie wchodzą w krótką, a potem z niej schodzą, odlatują… Trzeba nieustannie się na nich patrzeć, nie można oglądać się na rozgrywającego, ponieważ oni uciekają ciałem i bardzo trudno ich zablokować – dzisiaj to pokazali. Są egzotyczni – nie skaczą może bardzo wysoko, ale grają bardzo atrakcyjnie dla oka – dodał członek biało-czerwonej ekipy.

Zdobywca 11 oczek w meczu z Iranem także przyznał, że jego gra się „nakręca”, co jest najzupełniej normalne w kontekście tego, że jest to jego debiut w kadrze – chęci do walki nie powinno zabraknąć. – Mam nadzieję, że tego pędu do pokazania się z dobrej strony w pierwszym sezonie reprezentacyjnym starczy jak najdłużej. Moim celem jest zaprezentowanie się jak najlepiej i przekonanie do siebie Stéphane’a Antigi. Pamiętajmy, że niedługo wraca Karol Kłos, więc dojdzie mi kolejny konkurent. Dobrze jest teraz budować sobie autorytet i pewność siebie, a także pokazywać trenerowi, że ma argumenty, żeby na mnie stawiać – zapewnił, przyznając, że obecna sytuacja w drużynie bardzo dobrze oddziałuje na wszystkich zawodników. – Rywalizacja wewnątrz grupy na pewno bardzo dobrze na nas działa, ponieważ nawet ci, którzy grają mniej, zostają po treningach dłużej, żeby za wszelką cenę pokazać, że są gotowi, co wychodzi na naszą korzyść. To jest banalne, ale na pewno każda rywalizacja jest dla nas pozytywna – ocenił młody siatkarz. Generuje ona nie tylko wyjątkową atmosferę w grupie, ale także świadomość, że polski zespół nie zawodzi. Nie da się ukryć, że póki co echo odejścia z kadry kilku mistrzów świata nie rozbrzmiewa aż tak głośno. – Nie chciałbym porównywać składów z poprzedniego i obecnego sezonu. To jest dopiero mój trzeci mecz, kolejne dobre spotkanie. Podsumowanie tego, jak się pokazałem, będzie miało miejsce po Lidze Światowej – jeśli zaprezentuję się w takim stylu i wymiarze czasowym jak teraz, to będzie można mówić o zastąpieniu mistrzów świata, którzy odeszli z kadry – zakończył Mateusz Bieniek.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved