Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. E: Holendrzy prowadzili 2:0, ale wygrali dopiero po tie-breaku

LŚ, gr. E: Holendrzy prowadzili 2:0, ale wygrali dopiero po tie-breaku

fot. FIVB

W pierwszych dwóch setach meczu Holandia - Belgia gospodarze nie dali rywalom większych szans. Potem jednak ich gra się załamała. W tie-breaku o wyniku przesądziły kapitalne zagrywki Nimira Abdel-Aziza. Drugą wygraną nad Portugalią zanotowali Finowie.

Mecz atakiem rozpoczął były zawodnik ZAKSY – Kay Van Dijk. Poczatek był jednak dość wyrównany, na przerwę techniczną gospodarze zeszli z minimalnym prowadzeniem. Po asie serwisowym Nimira Abdel-Aziza gospodarze odskoczyli na dwa oczka (10:8). Przy dobrej zagrywce Kaya Van Dijka Oranje przeważali już 15:11 i swoją czteropunktową przewagę utrzymali także na przerwie technicznej numer dwa. Znakomicie działał holenderski blok, który często zatrzymywał ataki rywali (18:13). Natychmiast jednak tym samym odpowiedzieli rywale, którzy m.in. dzięki znakomitej zagrywce Petera Verheesa zbliżyli się na 17:18. Holendrzy zdołali jednak odskoczyć na trzy punkty (21:18), a po autowym ataku rywali prowadzili już 23:19. Po skończonej akcji przez Dicka Kooya Oranje mieli już piłki setowe, pierwszą z nich obronił atakiem Van Walle, ale przy drugiej szansie na punkt został zablokowany.

Po ataku Rauwendirka w drugiej partii było już 1:1. Wynik w tej części meczu cały czas oscylował wokół remisu, ale na drugiej przerwie technicznej miejscowym udało się uzyskać dwupunktową przewagę po zagrywce Nimira Abdel-Aziza, także później ta seria trwała dalej (10:6). Zagrywka była w tym meczu niewątpliwie atutem Pomarańczowych, świetnie grali oni także w obronie i kontrataku (14:8). Belgowie jednak nie zamierzali absolutnie się poddawać, m.in. po udanym bloku odrobili nieco strat, ale na przerwie technicznej na skutek błędu zagrywki przegrywali 11:16. Holendrzy byli zespołem zdecydowanie lepszym, asa serwisowego m.in. dołożył Kooy, a atak Van Dijk i zrobiło się 19:12. Gospodarze mogli już zatem ze spokojem kontrolować boiskowe wydarzenia, tym bardziej że skuteczny nadal był Van Dijk (22:16). Ostatni punkt w tej części meczu zdobył nowy nabytek Halkbanku Ankara – Dick Kooy.

Belgowie znakomicie rozpoczęli jednak kolejną część meczu (3:0), w szeregach nieco rozkojarzonych Oranje było sporo niedokładności i przy stanie 2:6 ich szkoleniowiec – Guido Vermeulen – poprosił o czas, ale nic to nie dało, bowiem popełniali oni kolejne błędy. Przyjezdni prowadzili 8:3 i w ich grze widać było sporo odwagi. Funkcjonowało w niej dosłownie wszystko, natomiast Holendrzy zupełnie stanęli, popełniali masę błędów i przegrywali już 5:13. Na drugiej przerwie technicznej Belgowie w dużej mierze dzięki nieporadności rywali zdołali zbudować już dziesięciopunktową przewagę. Można powiedzieć, że w tej części meczu grała tylko jedna drużyna, Holendrzy mylili się wszędzie, gdzie tylko się dało (21:10). Udany atak z lewej strony siatki dał Belgom piłki setowe. Tę część meczu zakończyli jednak gospodarze, psując serwis.



Po ataku Klapwijka miejscowi prowadzili w czwartym secie 3:1. On i Van Harskamp rozpoczęli tę część meczu w podstawowym składzie. Gra toczyła się punkt za punkt, ale tylko do momentu, kiedy kontratak skończył Sam Deroo (6:6), a następnie zadziałał blok, który wyprowadził gości na prowadzenie. Holendrzy mieli olbrzymie kłopoty ze skończeniem ataku. Po udanej akcji ze środka zespoły przy minimalnej przewadze Belgów zeszły na przerwę techniczną. Oranje jednak zerwali się do walki i przy dobrej zagrywce Kooya odrobili straty i wyszli na prowadzenie (12:10). Belgowie wykorzystali nieskuteczne ataki przeciwników i najpierw doprowadzili do remisu, a po udanym bloku uzyskali jednopunktową przewagę (16:15). Wynik cały czas oscylował wokół remisu, kiedy jednak bez bloku w aut uderzył Dick Kooy, Belgowie uzyskali minimalną przewagę (21:19). Holendrzy zdołali wyrównać na 22:22, ale udany blok dał Belgom piłki setowe (24:22), a po chwili słabe przyjęcie rywali i skończona piłka przechodząca pozwoliły podopiecznym trenera Bayensa doprowadzić do tie-breaka.

Decydująca partia miała wyrównany początek (2:2). Oba zespoły grały bardzo nerwowo, popełniały sporo błędów. Belgowie odskoczyli jednak na 6:4. Niesamowity serwis Nimira Abdel-Aziza pozwolił doprowadzić szybko do remisu i wyjść na wysokie prowadzenie, zadziałał w międzyczasie także holenderski blok (12:6). Serię zakończyła dopiero zepsuta zagrywka byłego rozgrywającego ZAKSY. Oranje jednak kontrolowali boiskowe wydarzenia, mecz zakończyli Belgowie, dotykając siatki.

Holandia – Belgia 3:2
(25:21, 25:18, 14:25, 22:25, 15:9)

Składy zespołów:
Holandia:
Abdel-Aziz (11), Rauwerdink (11), Koelewijn (5), Van Dijk (8), Kooy (12), Diefenbach (7), Jorna (libero) oraz Klapwijk (10), Van Bemmelen (1), Van Harskamp, Maan i Andringa (libero)
Belgia:
Deroo (19), Coolman (9), Klinkenberg (3), Verhees (9), Van Walle (12), Valkiers (3), Dejonckheere (libero) oraz Baetens (10), Rousseaux (2), Colson (1), Claes i D’Hulst

 


 

Finowie znakomicie rozpoczęli to spotkanie, szybko po bloku Urpo Sivuli odskoczyli na 3:1 i dalej tylko powiększali przewagę. Znakomicie działał blok i kontratak, co pozwoliło podopiecznym Tuomasa Sammelvuo prowadzić na pierwszej przerwie technicznej 8:3. Po kolejnym bloku (punktował Matti Oivanen) gospodarze przeważali już 10:5, a po dobrej akcji Ojansivu już 13:8. Po ataku Anttiego Siltali zespoły przy stanie 16:12 zeszły na przerwę techniczną. Rywale jednak się nie poddawali i po udanej akcji Marco przegrywali już tylko jednym punktem (16:17). Po asie serwisowym Fabricio był już remis 19:19. Na parkiecie rozgorzała zacięta walka, ale po asie Urpo Siviuli to Suomi prowadzili 23:21. Po ataku Ojansivu mieli piłki setowe (24:22), ale Portugalczycy starali się bronić. Jednak po zepsutej zagrywce przegrali tę część meczu.

Między innymi po asie Hugo Gaspara goście prowadzili w drugim secie 3:1, Finowie jednak szybko doprowadzili do wyrównania. Na pierwszej przerwie technicznej to Portugalia prowadziła 8:5. Finowie starali się odrabiać straty i po asie Lehtonena mieli już tylko punkt straty. Po ataku Gaspara Portugalia prowadziła już jednak 12:9. Gaspar z Fabricio sprawili, że ich zespół prowadził na przerwie technicznej 16:12. Dobrze działała portugalska zagrywka, asa dołożył także Violas, do tego funkcjonował atak (19:13). Mniej więcej do stanu 23:19 Portugalczycy kontrolowali boiskowe wydarzenia. Dobra zagrywka Oivanena i atak Ojansivu pozwoliły doprowadzić do stanu 23:23. Doszło do zaciętej gry na przewagi, w której lepsi okazali się goście po ataku Gaspara i bloku Fabricio.

Trzeci set miał wyrównany początek, ale po dwóch blokach z rzędu to goście prowadzili 6:3. Na przerwie technicznej po zepsutej zagrywce Sivuli mieli oni dwa oczka przewagi. Po niej jednak błędy Portugalczyków sprawiły, że na tablicy wyników widniał remis. Od tego momentu Suomi rozpoczęli budowanie przewagi, bloki Mattiego Oivanena, ataki Siltali dały im wynik 13:10. Dobra gra w ataku, a także zagrywka Tervaporttiego dała miejscowym wynik 19:12. Gospodarze dzielili i rządzili na parkiecie, pozwalając swoim oponentom zdobyć do końca seta zaledwie dwa punkty. Tę część meczu zakończył kolejny blok Oivanena.

Czwarty set był wyrównany do stanu 5:5, ale po asie serwisowym Andre przyjezdni odskoczyli na 7:5. Niewielkie prowadzenie utrzymali oni na przerwie technicznej, ale asy serwisowe zagrywali także Finowie, co pozwoliło wyrównać po raz kolejny stan tej partii. As serwisowy Oivanena i autowy atak na czystej siatce w wykonaniu Gaspara spowodowały, że tablica pokazywała wynik 13:10 dla Finlandii. Swoje prowadzenie utrzymali oni na przerwie technicznej, na którą zespoły zeszły po ataku Urpo Sivuli. As serwisowy Violasa pozwolił Portugalczykom zniwelować straty do jednego punktu, ale tylko na chwilę. Ataki Siltali i Sivuli oraz kolejny znakomity blok Oivanena dały wynik 21:16. Atak Anttiego Siltali na 24:20 dał podopiecznym trenera Sammelvuo piłki meczowe. Rywale zdołali jednak doprowadzić do stanu 23:24, ale po kolejnej akcji Siltali Finowie mogli się cieszyć z kolejnej wygranej w ten weekend.

Finlandia – Portugalia 3:1
(25:23, 28:30, 25:14, 25:23)

Składy zespołów:
Finlandia:
Ojansivu (18), Siltala (16), Oivanen (16), Sivula (9), Lehtonen (8), Tervaportti (7), Kerminen (libero) oraz Rumpunen (5) i Helenius
Portugalia:
Gaspar (18), Lopes (11), Gil (10), Oliveira (10), Silva (10), Violas (3), Casas (libero) oraz Ferreira (4), Sequeira i Rodrigues

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela gr. E Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved