Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Wygrane Kanady i Bułgarii

LŚ, gr. C: Wygrane Kanady i Bułgarii

fot. FIVB

Zaledwie trzech setów potrzebowali Kanadyjczycy, by odnieść zwycięstwo nad Argentyńczykami i to oni przewodzą w klasyfikacji w grupie C. Z kolei Bułgarzy 3:1 pokonali Kubańczyków, notując na koncie drugą wygraną z rzędu.

Piątkowy pojedynek faworyzowanych Kanadyjczyków z zespołem z Argentyny goście rozpoczęli od zbudowania czterech oczek przewagi (4:0). Mimo niepewnej gry w ofensywie,miejscowym udało się odrobić straty dzięki postawieniu na przodującego w ich szeregach w ostatnich meczach Gavina Schmitta, a także dzięki zagrywce Johna Gordona Perrina, która siała spustoszenie w szeregach zespołu trenera Alvareza, który zastąpił na tym stanowisku Julio Velasco (7:8). Od tej chwili obie ekipy walczyły punkt za punkt, do czego przyczyniły się świetna dyspozycja atakującego z Kraju Klonowego Liścia, obrony Stevena Marshalla oraz zbicia Federico Martiny (11:12). Mimo tego widać było, że gra bardziej układa się pod dyktando Nicolasa Bruno i spółki. Skończyło się to jednak wraz z nastaniem drugiej przerwy technicznej, po której gospodarze ponownie odbudowali się dzięki zagrywce Perrina (18:16). Dynamiczny niczym Kubańczyk Pablo Crer kilkukrotnie starał się przełamać rywali na siatce, ale nie było to możliwe w sytuacji, kiedy jednym z ogniw bloku był Justin Duff (18:21). W samej końcówce Argentyńczykom udało się co prawda zbliżyć do oponentów na oczko (20:21 i 22:21), ale było to jednak za mało, żeby liczyć na zwycięstwo w tej partii (24:21). Języczkiem u wagi seta okazał się atak Rudy’ego Verhoeffa (25:22).

Co ciekawe drugie rozdanie otworzył podobny wynik jak poprzednie (3:0). Tym razem jednak team z Ameryki Południowej grał dużo spokojniej, a Luciano Zornetta dbał o aspekt obronny swojej ekipy, co przełożyło się na fakt, że Tylerowi Sandersowi dużo trudniej było powstrzymać rozpędzających się rywali (5:1). Po bloku na atakującym z Kanady tego mierzącego 182 cm przyjmującego i dłuższej wymianie zdań po obu stronach siatki na temat poprawności zagrań role się odwróciły i to goście prowadzili czterema punktami na pierwszej przerwie technicznej. To właśnie na linii Zornetta-Schmitt rozgrywały się kolejne akcje, ale oczka w nich zdobywali przyjezdni – Glenn Hoag postanowił więc przerwać grę i wpuścić na boisko Toontje van Lankvelta, ale zmiana ta wiele nie wniosła i trener musiał poszukać nowych środków perswazji odnośnie do swojej drużyny (11:15). Jak się okazało, interweniował w odpowiednim momencie i jego taktyka polegająca na zmianie stylu zagrywki zdała egzamin – gospodarze wyrównali stan meczu (17:17). W ostatniej części partii zbiciami wymieniali się Bruno i Schmitt, co zapewniło publiczności zgromadzonej w Scotiabank Centre w Halifax dodatkowe emocje (20:22). Wynik zmieniał się jednak jak w kalejdoskopie, bowiem chwilę później padł remis (23:23), ale miejscowi znów wykorzystali swojego „czarnego konia” rozgrywek, czyli Frederica Wintersa i doświadczony przyjmujący serwisem oraz późniejszą pracą w bloku przyczynił się do rozstrzygnięcia partii. Kropkę nad i postawił natomiast Verhoeff (27:25).

Wydawało się, że i w ostatniej partii początek boju będzie wyrównany, lecz zapobiegło temu wejście na boisko Dustina Schneidera za Sandersa i pozostanie na parkiecie van Lankvelta. Gra gości z każdą piłką prezentowała się gorzej – nie pomogły ataki Ramosa ani Jose Luisa Gonzaleza, który starał się wnieść trochę nowej jakości w prezencję swojej drużyny (3:8). Przewaga miejscowych dodatkowo powiększyła się w momencie, kiedy swoje trzy grosze w bloku dorzucił czujny Duff, a Marshall postawił na długą zagrywkę (13:6). Po kilku błędach w ofensywie były atakujący BBTS-u znów zasiadł na ławce rezerwowych, bowiem jego pomyłki doprowadziły do stanu 16:9 dla podopiecznych Glenna Hoaga. Mimo tego chwila przerwy pozwoliła przyjezdnym powrócić do pojedynku, w czym pomogli im dobrze grający Crer oraz Bruno i przewaga Kanadyjczyków znacznie się uszczupliła (12:16). Kolejnych kilka akcji upłynęło pod znakiem zmian wprowadzonych przez ich szkoleniowca – na boisku pojawił się Max Burt, Schneider i długo nieobecny Perrin, na co nie mógł być obojętny trener Alvarez (na parkiet wszedł Cristian Poglajen). Roszady sprawdziły się jednak wyłącznie w przypadku zawodników z Kraju Klonowego Liścia i po siatkarskim gwoździu oraz asie serwisowym Schmitta to właśnie oni cieszyli się z szybkiego zwycięstwa (25:19).



Kanada – Argentyna 3:0
(25:22, 27:25, 25:19)

Składy zespołów:
Kanada: Schmitt (22), Duff (7), Marshall (7), Perrin (6), Vigrass (3), Sanders (1), Bann (libero) oraz Verhoeff (7), van Lankvelt (6), Schneider, Burt i Winters

Argentyna: Bruno (12), Crer (11), Zornetta (10), Ramos (9), Martina (5), D. Gonzalez, Santucci (libero) oraz J.L. Gonzalez, Chirivino i Poglajen


Można było się spodziewać, że po prośbie o azyl polityczny Felixa Chapmana i Inovela Romero reprezentacja Kuby będzie miała problem z brakami, które powstały przez odejście tych dwóch zawodników. Stres gospodarzy było widać jednak tylko w pierwszym secie, który Bułgarzy po atakach Nikołaja Penczewa rozpoczęli od trzech oczek przewagi. Kiedy zawodnik Resovii Rzeszów odnalazł wsparcie w Todorze Skrimowie (najskuteczniejszy siatkarz meczu, 15 punktów), sytuacja podopiecznych Rodolfo Sancheza się pogorszyła, bowiem w obronie mocnych zbić z lewego skrzydła nie pomógł im nawet dotychczas skuteczny Tam Garcia (12:16). W końcówce partii dwa najlepsze ogniwa zespołu z Kuby, czyli Rolando Cepeda oraz Javier Jimenez, popełniły kilka błędów serwisowych i przegrały na siatce, co złożyło się na finalną przegraną gospodarzy (19:25).

W drugim secie było już lepiej, choć niewiele – przede wszystkim różnicę w jakości gry miejscowych zrobił niewidoczny dotychczas Osmany Uriarte (6:4). W pojedynkę trudno mu było jednak rywalizować z dużo bardziej doświadczonymi oponentami z Europy, szczególnie że coraz pewniej na siatce prezentował się Danaił Miluszew. W tym momencie meczu można było zauważyć, że zawodnicy z Kuby wiele tracą przez swój brak umiejętności w grze na siatce, co skutkowało nie tylko ich częstymi błędami w jej dotykaniu, ale także licznymi blokami, których padali ofiarą (14), co w całym meczu zrobiło sporą różnicę w wynikach osiąganych przez oba teamy. Finalnie, choć wiele dała im zmiana na pozycji rozgrywającego – Ricardo Calvo Manzano został zastąpiony przez Mario Rivera Sancheza – nie byli w stanie dogonić rozpędzonych przyjezdnych, którzy atakami Wiktora Josifowa zamknęli tę partię (25:21).

Tym, co przede wszystkim można powiedzieć o kolejnym rozdaniu, był fakt, że miało ono swojego jednego bohatera. Był nim Cepeda, którego nie potrafił zatrzymać ani Ljubomir Agoncew, ani brylujący na siatce Teodor Todorow (6:3). To właśnie doświadczony (jak na warunki kubańskie) atakujący szybko starł uśmiechy z twarzy Bułgarów i nieoczekiwanie przedłużył czas trwania pojedynku. Widać było, że dzięki jego postawie podopieczni Rodolfo Sancheza z każdą piłką prezentowali się lepiej, a w pewnym momencie nawet zaczął funkcjonować ich blok. Przez większość seta zażarta walka na linii Cepeda-Penczew-Skrimow napędzała oba teamy, co wydało swoje owoce także w ostatniej fazie zmagań. Mimo tego, że przyjezdni mieli swoje szanse na wygranie pojedynku już w tej odsłonie, to nie udało im się tego osiągnąć przez widocznie niedociągnięcia w polu serwisowym (24:26).

Goście, zirytowani porażką w walce na przewagi, mocno weszli w kolejną batalię, uzyskując kilka oczek przewagi. Ich dobra passa nie trwała jednak długo, bowiem rywale poczuli, że ten pojedynek jest jeszcze do wygrania i bezlitośnie karcili niedociągnięcia oponentów, co zbliżyło do siebie oba teamy na pierwszej przerwie technicznej. Mądrzejszy o doświadczenie z poprzedniego seta Agoncew trafnie odczytywał zamysły rozgrywającego z Kuby i przyjezdni stawiali przeciwnikom czynny opór na siatce. Finalnie to uderzenia Skrimowa i widowiskowe obrony Teodora Salparowa pozwoliły Bułgarom na wyjście z tarczą z tej batalii (25:23).

Kuba – Bułgaria 1:3
(19:25, 21:25, 26:24, 23:25)

Składy zespołów:
Kuba: Cepeda (26), Uriarte (14), Jimenez (8), Manzano (4), Miranda (4), Rodriguez (3), Alvarez (libero) oraz Sanchez (6)

Bułgaria: Skrimow (15), Penczew (12), Miluszew (10), Josifow (9), Todorow (9), Agoncew (4), Salparow (libero) oraz Gradinarow (11), Petkow i Manczew

 

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela gr. C Ligi Światowej

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved