Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Brazylijczycy nadal niepokonani

LŚ, gr. A: Brazylijczycy nadal niepokonani

fot. FIVB

Trzecią wygraną odnieśli siatkarze reprezentacji Brazylii. Tym razem w czterech setach pokonali we własnej hali ekipę Australii. W drugim meczu grupy A włoscy siatkarze na swoim terenie ulegli w czterech setach drużynie Serbii.

Spotkanie pewniej rozpoczęli canarinhos, jednak Australijczycy w ekspresowym tempie odrobili stratę, odzyskując kontakt punktowy z rywalami. Przy grze na styku o krok dalej byli Brazylijczycy, problemów z obijaniem rąk blokujących rywali nie miał Murilo i tak podopieczni Bernardo Rezende byli w lepszej sytuacji na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Australijczycy nie ustrzegli się błędów własnych, nie zawodziła zagrywka miejscowych. Punktowy serwis Lukasa zwiększył więc przewagę do trzech oczek (14:11). Reagując na sytuację, Roberto Santilli przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przerwa nieco uspokoiła grę przyjezdnych, w ataku nie zawodził Walker i dystans zmalał (14:13). Wyciągając wnioski z wcześniejszych akcji, podopieczni trenera Santillego grali spokojniej, a dzięki skuteczności zagrań z pierwszej akcji zdołali utrzymywać grę na styku. Brazylijczycy mogli jednak liczyć na siłę ataku swoich skrzydłowych, i tak po kolejnym efektywnym zagraniu Murilo prowadzili 16:14 podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze. Szukając szans swojego zespołu, Roberto Santilli zdecydował się jeszcze na zmiany, w końcówce seta desygnując do gry Williamsa i Bella w miejsce Sukocheva i Edgara. Także szkoleniowiec miejscowych rotował składem, na boisku pojawili się Raphael i Wallace. Do stanu 22:20 Australijczycy mogli mieć jeszcze nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie seta, jednak kluczowe akcje to popis gry reprezentacji Brazylii. Rywalom o swojej obecności przypomniał Fonteles i triumfując 25:20, canarinhos objęli prowadzenie w meczu 1:0.

Podrażnieni takim rozwojem wypadków Australijczycy mocnym akcentem rozpoczęli partię kolejną, prowadząc 2:0. Na siatce nie zawodził Edgar, wraz z rozwojem seta przyjezdni utrzymywali trzypunktową zaliczkę. Po brazylijskiej stronie siatki szans w ataku nie marnowali Fonteles z Murilo, jednak to nie wystarczało do całkowitego zniwelowania dystansu (9:12). Australijczycy mogli liczyć na Evandro. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Fonteles i przy imponującej serii punktowej canarinhos zmniejszyli stratę do dwóch oczek na etapie drugiej przerwy technicznej (14:16). Po wznowieniu gry Roberto Santilli szybko przystąpił do działania i w miejsce Sandersona na placu gry pojawił się Roberts. Nie odmieniło to znacząco obrazu gry, a konsekwencja w zagraniach opłaciła się Brazylijczykom (18:19). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, podopieczni Bernardo Rezende kolejno odzyskiwali i tracili prowadzenie (19:21, 21:21). W końcówce seta wojnę nerwów lepiej przetrzymali przyjezdni, pomyłki w przyjęciu nie ustrzegł się nawet Sergio, oddając po raz kolejny prowadzenie w ręce rywali, Australijczycy przy przewadze 23:21 byli więc o krok od wyrównania stanu rywalizacji. Przy serii błędów „prezent” rywalom dał także Wallace i triumfując 25:21, podopieczni Roberto Santillego wrócili do gry.

Widząc swoją szansę w spotkaniu, Australijczycy równie pewnie rozpoczęli odsłonę kolejną, szans na siatce nie marnował Edgar, popisując się także skutecznymi serwisami (3:4). Sytuacje szybko ustabilizowali canarinhos, zapędy rywali efektownym blokiem przyhamował Murilo, po chwili Sandersona zatrzymał Lucas (8:8). Podobnie jak w partii premierowej, początek niezłej serii Brazylijczyków dało zagranie Felipe Fontelesa. W tej części spotkania to podopieczni Bernardo Rezende sprawiali wrażenie pewnych swego i dążących do triumfu. Na drugiej przerwie technicznej gospodarze prowadzili już 16:14. Po wznowieniu gry kolejnym punktowym blokiem popisał się Murilo, problemy z przebiciem się przez ścianę bloku rywali miał Douglas-Powel. Wraz z rozwojem partii dominacja canarinhos we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła była coraz bardziej widoczna. Nie pozwalając rywalom na tak wiele, jak we wcześniejszej partii, miejscowi systematycznie budowali prowadzenie. Kolejne zrywy i próby niwelowania dystansu podejmowane przez ekipę Roberto Santillego okazały się bezskuteczne, decydująca akcja w secie to kolejny błąd w wykonaniu gości, dający Brazylii triumf 25:19 i prowadzenie 2:1 w meczu.



Nie poddając się bez walki, Australijczycy nieźle rozpoczęli kolejny fragment meczu, po asie serwisowym Evandro prowadząc 5:2. Kolejne kontry i dłuższe wymiany pozwoliły gospodarzom wyrównać stan zmagań jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną (5:5), aby po chwili cieszyć się z prowadzenia 8:6. Przerwa nieco pomogła przyjezdnym, którzy po zagraniu Samuela Walkera odzyskali kontakt punktowy z rywalami (9:8). Sytuację swojego zespołu starał się ratować co prawda Evandro, jednak pojedyncze zagrania były jedynie tłem dla oczek zdobywanych seriami przez gospodarzy (12:9). Przyjezdni nie ustrzegli się błędów, mając coraz większe problemy ze skończeniem ataku z pierwszej akcji, tym samym podczas kolejnej regulaminowej przerwy w grze więcej powodów do satysfakcji miał Bernardo Rezende (16:10). Po wznowieniu gry kolejne kontry na swoją korzyść rozstrzygali Brazylijczycy (17:10), zapędy rywali nieco stłumił blok Williamsa na Murilo, jednak to wciąż miejscowi dyktowali warunki (19:13). Tej szansy canarinhos już nie zmarnowali, nie pozostawiając złudzeń rywalom, wygrali 25:18 i w całym meczu 3:1.

Brazylia – Australia 3:1
(25:20, 21:25, 25:19, 25:18)

Składy zespołów:
Brazylia: Evandro (19), Fonteles (16), Murilo (12), Eder (9), Lucas (5), William (1), Sergio (libero) oraz Wallace, Raphael, Loh i Riad (6)
Australia: Edgar (14), Guymer (10), Walker (7), Mote (5), Sanderson (3), Sukochev (2), Perry (libero) oraz Bell, Roberts, Williams (3) i Douglas-Powell (5)


Drugie spotkanie w grupie A niezłym serwisem otworzył Luca Vettori, ale stabilne przyjęcie Serbów szybko pozwoliło im wyrównać stan zmagań. Na środku siatki efektownym zagraniem popisał się Marko Podrascanin (3:2). Szybciej do ataku przystąpili jednak podopieczni Mauro Berruto, przy kolejnej serii punktowej wypracowując cztery oczka zaliczki (8:4). Cierpliwa gra Serbów opłaciła się i jeszcze przed kolejną regulaminową przerwą w grze podopieczni Nikoli Grbicia zniwelowali stratę do jednego punktu (13:12). Po włoskiej stronie siatki nie zawodził Luca Vettori, atakujący azzurrich bezbłędnie omijał ręce próbujących go powstrzymać rywali. Także Serbowie nie zwalniali tempa i tak w kluczowym fragmencie seta utrzymywała się gra punkt za punkt (17:17). Nikola Jovović coraz częściej uaktywniał swoich środkowych, a ci nie zawodzili. Także czujność w bloku przemawiała na korzyść gości, jednak przy kolejnych błędach własnych Serbów to ekipa Mauro Berruto utrzymywała prowadzenie. Po kolejnym skutecznym ataku Vettoriego Nikola Grbić poprosił o czas. Po przerwie w polu rywali zameldował się Uros Kovacević, jednak zepsuty serwis po udanym ataku nie pomagał gościom. Kluczowe okazało się ustawienie siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego z Vettorim w polu serwisowym, przy skutecznej zagrywce atakującego reprezentacji Włoch gospodarze odskoczyli nieco rywalom (23:21). O sile serwisu Włochów serbscy przyjmujący przekonali się chwilę później, tę partię asem serwisowym zakończył bowiem Randazzo (25:22).

Także partia druga rozpoczęła się po myśli azzurrich, którzy dość szybko wypracowali pierwszą zaliczkę punktową. Na skrzydłach nie zawodził Randazzo, to właśnie skrzydłowy ekipy Mauro Berruto sprawiał rywalom najwięcej problemów w tej części meczu (5:2). Serię rywali przerwał Petrić, a o sile bloku Serbów przekonał się Randazzo (5:4). Tym samym, podobnie jak na dłuższej przestrzeni partii premiowej, obie ekipy wróciły do gry punkt za punkt (5:4, 6:5). Na pierwszej przerwie technicznej wciąż w lepszej sytuacji byli gospodarze, jednak Serbowie nie zamierzali nic ułatwiać rywalom. Ze zmiennym szczęściem atakował Randazzo, jednak czujność w obronie i kontry kończone przez Vettoriego dały nieco wyższe prowadzenie azzurrim (12:10). Kiedy przewaga miejscowych wzrosła do trzech punktów, Nikola Grbić był zmuszony do reakcji. Przerwa podziałała motywująco na przyjezdnych, którzy po kolejnej kontrze skończonej przez Atanasijevicia doprowadzili do remisu po 14. W tej części meczu zdecydowanie lepiej radzili sobie goście, pomyłek nie ustrzegł się nawet lider azzurrich (Luca Vettori). Tym samym to Serbowi wypracowali minimalne prowadzenie, które równie szybko stracili (po bloku Anzaniego na Atanasijeviciu). Podobnie jak w partii premierowej, także tym razem triumfatora miała wyłonić gra na styku i wymiana sił w ataku (17:17, 20:20, 21:21). Tę wojnę nerwów lepiej przetrzymali goście, miejscowi w decydujących momentach nie ustrzegli się błędów własnych (21:23). Włochom nie pomógł nawet serwis Vettoriego, nie marnując szansy, Serbowie wygrali 25:23.

Podobnie jak wcześniejsze fragmenty meczu, także odsłonę trzecią pewniej rozpoczęli Włosi, o sile bloku rywali boleśnie przekonał się Atanasjiević, na skrzydłach nie mylili się Lanza z Vettorim (3:1). Także sportowe szczęście sprzyjało azzurrim, tym samym przy kolejnym ataku Randazzo miejscowi utrzymali przewagę. Po serbskiej stronie siatki w obronie nieźle spisywał się Uros Kovacević, jednak więcej pewności w atakach z kontr zachowali zawodnicy Mauro Berruto i to oni prowadzili 8:6 na pierwszej przerwie technicznej. Azzurri utrzymywali co prawda dystans (9:7), jednak chwilowy spadek koncentracji przypłacili utratą prowadzenia (10:11). Wraz z rozwojem partii Serbowi radzili sobie coraz lepiej, do zagrań w ataku dodając skuteczne bloki. Konsekwentna gra podopiecznych Nikoli Grbicia przyniosła rezultaty w postaci prowadzenia – 14:11. Serię rywali przerwał dopiero Filippo Lanza, a przy ustawieniu z Lucą Vettorim w polu serwisowym dystans dzielący obie ekipy zmalał do jednego oczka (13:14). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, podczas drugiej regulaminowej przerwy w grze wciąż w lepszej sytuacji byli Serbowie (14:16), jednak dwie kolejne akcje należały do miejscowych i po raz kolejny rozpoczęła się gra na styku (16:16, 17:18). W decydujących fragmentach seta błędów nie ustrzegli się Włosi, po autowym ataku wprowadzonego chwilę wcześniej Sabbiego było już 18:21. Wydawało się, że tej przewagi Serbowie już nie zmarnują, spokojnie zmierzając do końca seta, jednak zryw azzurrich w końcówce i pogoń za rywalem doprowadziły do remisu po 24. Triumfatora wyłoniła więc gra na przewagi, tym razem Włosi nie ustrzegli się błędów, przegrywając po błędach własnych 24:26.

Idąc za ciosem, podopieczni Nikoli Grbicia również w pierwszych akcjach partii kolejnej prezentowali więcej pewności w grze, już w początkowej fazie seta wypracowując minimalne prowadzenie – 4:3. Azzurri nie zamierzali nic ułatwiać rywalom, popisując się kolejnymi atakami ze skrzydeł, jednak to wciąż przyjezdni byli o krok dalej (7:6). Po włoskiej stronie siatki nieźle do gry wprowadził się Antonov, jednak siła ataku Serbów i skuteczny serwis Petricia zrobiły różnicę. Zagrania gości zwieńczone atakiem Podrascanina ze środka przyniosły rezultaty w postaci kilkupunktowego prowadzenia Serbów – 11:7. Nieco odmiany w poczynania miejscowych wprowadziło pojawienie się na placu gry Ivana Zaytseva, jednak wciąż warunki dyktowali goście, utrzymując czteropunktowy dystans (10:14). Ten w kolejnych akcjach jeszcze wzrósł, ale skuteczni Birarelli i Zaytsev zaczęli pracować nad odrobieniem strat. Dystans zmniejszył się do trzech punktów, a w ostatnim momencie nawet do dwóch (24:22), ale to wystarczyło serbskiej ekipie, by zakończyć pojedynek wygraną.

Włochy – Serbia 1:3
(25:22, 23:25, 24:26, 23:25)

Składy zespołów:
Włochy: Vettori (14), Lanza (11), Randazzo (7), Anzani (7), Mengozzi (5), Travica (1), Colaci (libero) oraz Zaytsev (5), Birarelli (4), Antonov (3), Sabbi (2), Giannelli i Masari
Serbia: Atanasijević (14), Lisinac (13), Podrascanin (12), Petrić (8), Kovacević U. (4), Jovović (2), Rosić (libero) oraz Okolić i Kovacević N. (12)

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela grupy A Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved