Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. B: Drugie zwycięstwo obrońców tytułu

LŚ, gr. B: Drugie zwycięstwo obrońców tytułu

fot. FIVB

Pierwszy weekend rozgrywek Ligi Światowej Irańczycy zakończyli bez zdobyczy punktowych. W rewanżowym starciu podopieczni Slobodana Kovaca ponownie musieli uznać wyższość Amerykanów, których zdołali "ugryźć" tylko w trzecim secie.

W niedzielnym spotkaniu pomiędzy ekipami USA i Iranu w wyjściowym składzie ubiegłorocznych zwycięzców Ligi Światowej na parkiet wybiegł doskonale znany polskim kibicom z występów w ekipie Trefla Gdańsk Murphy Troy, a Matthew Anderson został przesunięty z ataku na pozycję przyjmującego. Początek starcia był bardzo wyrównany, obie ekipy wymieniały się prawdziwie męskimi ciosami w ataku. Jako pierwsi wyraźną przewagę zbudowali Amerykanie, którzy dzięki blokom Maxwella Holta i skończonej kontrze przez Aarona Russella prowadzili już 13:9. Irańczycy usilnie próbowali odrabiać straty, jednak nie potrafili utrzymać stabilności, przez co ich kolejne uderzenia ze skrzydeł lądowały na aucie, co było jak woda na młyn dla gospodarzy (19:10). W końcówce seta drużyna Johna Sperawa nieco spuściła z tonu, jednak jej miażdżąca nadwyżka w żadnym momencie nie była zagrożona. Partię zamknął zbiciem z pipe’a Russell, dając swojemu zespołowi deklasujące rywali zwycięstwo 25:16.

Kadra Iranu niewzruszona wcześniejszym niepowodzeniem od pierwszego gwizdka drugiego seta ruszyła do natarcia. Micah Christenson starał się uruchomić na środku siatki Holta, którego dwa potężne zbicia dały Amerykanom prowadzenie 5:3, jednak przyjezdni szybko je zniwelowali i do pierwszej przerwy technicznej oba zespoły szły łeb w łeb. Kolejnym przełomowym momentem była chwila pojawienia się w polu serwisowym Russella. Piorunujące zagrywki przyjmującego USA pozwoliły miejscowym odbudować bufor bezpieczeństwa (11:8). Ponownie mistrzowie olimpijscy wrzucili wyższy bieg pomiędzy przerwami technicznymi, bowiem na drugi regulaminowy czas schodzili już z sześciopunktowym zapasem. Zawodnicy Slobodana Kovaca nie potrafili znaleźć na nich recepty, dodatkowo pogrążały ich błędy własne, a Amerykanie popisywali się spektakularnymi akcjami, jak chociażby pojedynczy blok Andersona. Trener Kovac szukał ratunku w intensywnym rotowaniu składem, jednak na niewiele się to zdało. Amerykanie pewnie zmierzali po końcowe zwycięstwo, przypieczętowane skutecznym podwójnym blokiem. Drużyna Stanów Zjednoczonych wygrała 25:16 i objęła prowadzenie w meczu już 2:0.

Irańczycy postawieni już pod ścianą w tym starciu wreszcie rzucili na szalę wszystkie swoje siły, natomiast Amerykanie ponownie pokazali, że nie są mistrzami trzeciego seta i „dobijania” rywali, bowiem od początku tej odsłony to gracze z Azji budowali przewagę, którą z kolejnymi akcjami powiększali. W kulminacyjnym momencie wynosiła ona sześć punktów (16:10). Marouf posyłał dokładne piłki do swoich kolegów, którzy w znacznej mierze poprawili swoją skuteczność w ataku. Mający bufor bezpieczeństwa w postaci wyniku podopieczni Slobodana Kovaca poczynali sobie coraz śmielej i odważniej, m.in. rozgrywający atakował z drugiej piłki, a defensywę zabezpieczał szalejący w obronie libero Zarif (22:16). Wśród siatkarzy USA brakowało wyraźnego lidera, który mógłby wziąć ciężar gry na swoje barki. Odrobinę ponad przeciętną wychylał się Anderson, jednak było to niewiele w porównaniu z błyszczącym po drugiej stronie siatki Ghafourem. Jeszcze przy zagrywce Davida Smitha gospodarze zmniejszyli dystans do trzech oczek (20:23), lecz nie byli już w stanie dogonić oponentów. Reprezentacja Iranu zwyciężyła 25:20 i przedłużyła swoje szanse w tym pojedynku.



Niesieni na fali zwycięstwa z poprzedniej partii Irańczycy dobrze otworzyli także partię numer cztery. Gdy na lewej flance „zaciął się” Anderson, nie mogąc skończyć ataku, oddał dwupunktowe prowadzenie rywalom (4:2), jednak dzięki dobrej grze na siatce Amerykanie odzyskali je na pierwszym regulaminowym czasie (8:6), by po asie serwisowym Smitha powiększyć do trzech oczek (12:9). W utrzymaniu tego zapasu wyraźnie pomagał Troy, zamieniając na punkty swoje szanse z prawego skrzydła. Gospodarze nie pozwolili sobie na utratę koncentracji, byli bardzo zdeterminowani, aby zakończyć to spotkanie zwycięsko, do czego krok po kroku zmierzali (19:14). Jeszcze na finiszu siatkarze z Azji zbliżyli się na trzy oczka (19:22), głównie za sprawą niedokładności po stronie amerykańskiej, lecz podopieczni Johna Sperawa nie pozwolili już wyrwać sobie zwycięstwa z rąk. Zbicie Troya na czystej siatce dało im pierwszego meczbola, którego wykorzystali w pierwszej próbie, blokując rywali. Zespół USA ostatecznie zwyciężył 25:20 i w całym meczu 3:1.

USA – Iran 3:1
(25:16, 25:16, 20:25, 25:20)

Składy zespołów:
USA: Anderson (19), Troy (16), Russell (13), Holt (10), Smith (10), Christenson (7), E. Shoji (libero) oraz K. Shoji
Iran: Seyed (6), Ghaemi (5), Mirzajanpour (5), Marouf (1), Gholami (1), Mahmoudi, Zarif (libero) oraz Ghafour (13), Faezi (6), Ebadipour (3), Manavinezhad (3), Piroutpour (1) i Mahdavi (1)

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela gr. B Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-06-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved